Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
![[Obrazek: theshadowlinetvshowpost.jpg]](http://img137.imageshack.us/img137/3664/theshadowlinetvshowpost.jpg)
Nie pamiętam już gdzie, na jakiejś stronie, pośród komentarzy skupiających się głównie na psioczeniu na zakończenie sezonu pierwszego "The Killing" natrafiłem na rekomendację serialu produkcji BBC, pod tajemniczo brzmiącym tytułem "The Shadow Line".
Nie była to rekomendacja, ot tak z kosmosu, wytrzaśnięta, bo jest to również serial kryminalny, różniący się od "The Killing" przede wszystkim tym, że jest historią zamkniętą w siedmiu około godzinnych epizodach, czyli mamy tu do czynienia z tradycyjną brytyjską mini-serią.
Po pierwszym epizodzie wygląda to tak: gruba ryba, albo jak kto woli, szef wszystkich szefów światka przestępczego wychodzi na wolność w dość nietuzinkowych okolicznościach, mianowicie zostaje królewskie ułaskawienie. Jest to rzecz wręcz bezprecedensowa, bo wcześniej taki zaszczyt kopnąć mógł niemal tylko i wyłącznie były więźniów politycznych. Boss wychodzi, ale ma pecha, bo od razu dostaje kulkę w łeb i w takich okolicznościach poznajemy jego, początek "The Shadow Line" i zajebistego konstabla, który prawie całą zagadkę rozgryza w zajawce, i gdyby chciał, to sam by śledztwo pewnie ze trzy razy szybciej skończył. No, ale on ma inne plany...
A więc punkt wyjściowy jest taki - wychodzi boss (dlaczego za ułaskawieniem?), dostaje kulkę w łeb (od kogo?). Sprawców szuka nie tylko policja, ale i druga strona, czyli cała reszta podziemnej braci, która została nagle pozbawiona głowy, podpory, czy czego tam jeszcze. Z jednej strony mamy szurniętego bratanka zamordowanego, z drugiej policjanta, cierpiącego na zanik pamięci, który wraca do służby po jakimś tajemniczym zdarzeniu, o którym nie wie widz, ani najwyraźniej sam poszkodowany...
Pierwszy epizod urzekł mnie surowym, gęstym, a przy tym niemal sterylnym klimatem, świetnie się zapowiadającą intrygą - ci, co widzieli całość chwalą jeszcze bardziej i mówią, że to jedno z najlepszych rozwiązań w historii tego typu, ja wiem?, seriali? kina? - nietuzinkowymi, charakterystycznymi postaciami i bardzo dobrymi dialogami, które mogą się niektórym nie podobać, ale ja na przykład lubię, kiedy np. dwóch przedstawicieli światka przestępczego rozmawia półsłówkami, o tym, o czym tylko oni wiedzą a widzowi nic do tego, jak chce, to niech się domyśla (oczywiście z czasem i tak się dowiemy, nie?).
I na koniec trailer - nie-trailer (innego nic w sieci nie znalazłem), w którym główną rolę gra klimatyczna czołówka.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=j8mhY7AlR-M[/youtube]
24-06-2011, 02:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-06-2011, 02:43 przez BezcelowyAlbatros.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nie będę się tu wielce produkował, powiem tylko, że serial TRZEBA OBEJRZEĆ, bo jest fenomenalny. 7 odcinków po 60 minut o tym, jak brytyjska agencja ochroniarska zwana The Police ustawia narkotykowe biznesy i przy okazji pierze gigantyczną forsę. Seria stanowi zamkniętą całość, bez happy endu, strasznie ponura i mroczna historia, rewelacyjnie nakręcona i zagrana. Jak bedziecie oglądac, zwróćcie uwagę na kolesia o ksywie Gatehouse - facet jest trill ass nigga, nie do zajebania, jak powiedział o nim jeden z detektywów "od czasu Borgiów nie było w Europie takiego skurwiela".
10/10
26-06-2011, 21:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2011, 22:14 przez Mental.)
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 5
mocny, oleisto mroczny, wciagajacy, smutny. warto.
work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...
28-06-2011, 18:59
Red Crow
Liczba postów: 12,704
Liczba wątków: 50
Widać, że serial dla elity - na IMDb ma jakieś 300 głosów, a na FilmWebie nie ma go nawet w bazie.
W każdym razie, dzięki za cynk Albatros.
28-06-2011, 22:02
Dużo pisze
Liczba postów: 444
Liczba wątków: 6
Podpisuje sie pod waszymi opiniami. Jestem po czterech odcinkach (do reszty nie ma jeszcze napisow, a angole ciezko czasami gadaja, wiec wole poczekac) i jestem zachwycony. Znakomite, mocne dzielo. Nie moge sie doczekac jak to sie skonczy!
ulubione postaci - Jay Wratten i Gatehouse!
28-06-2011, 22:07
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
(26-06-2011, 21:43)Mental napisał(a): 7 odcinków po 60 minut o tym, jak brytyjska agencja ochroniarska zwana The Police ustawia narkotykowe biznesy i przy okazji pierze gigantyczną forsę
Żeby sobie ktoś nie pomyślał, serial nawet nie siedział obok słowa "realizm" w autobusie. Niektóre akcje są nieomal Prison Brejkowe, ALE pomijając to - WOW. Został mi jeden odcinek do końca i jestem absolutnie zmasakrowany. Bohaterowie, którymi można by obdzielić 10 pełnometrażowych produkcji, pieczołowicie przygotowana intryga, masa twistów i cliffhangerów, wszystko wizualnie na dyszke. No i to co mnie najbardziej zaskakuje - to chyba jedyna (obok The Sopranos) produkcja sensacyjno/policyjno/gangsterska, w której ogląda się tak dobre wątki obyczajowe. Kilka scen z chorą na alzheimera żoną bossa narkotykowego podnosi ciśnienie bardziej niż akcje z broczącymi krwią mafiozami.
Luis Cyfer napisał(a):ulubione postaci - Jay Wratten
Koleś, który go gra powinien dostać jakąś nagrodę za psychola dekady.
EDIT
Ma ktoś napisy angielskie do 7 odcinka?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
29-06-2011, 08:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-06-2011, 08:26 przez Glut.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Żeby sobie ktoś nie pomyślał, serial nawet nie siedział obok słowa "realizm" w autobusie. Niektóre akcje są nieomal Prison Brejkowe
Jakieś przykładziki? ;) Zaznaczam, że nie widziałem ani jednego odcinka PB.
Cytat:Ma ktoś napisy angielskie do 7 odcinka?
Są w necie, poszukaj :)
29-06-2011, 10:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-06-2011, 10:31 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
No walka tej babki z parchatym na mordze kolesiem w jakimś składziku z sukniami, Gatehouse załatwiający laskę Glickmana, ogólny feeling pościgu za murzynkiem w 2 epizodzie, policjant z kulą w głowie i amnezją. : )))
Nie żeby mi to przeszkadzało, bo jak pisałem - serial jest fantastyczny, ale jakoś się dziwnie spodziewałem czegoś mega realistycznego i tylko przygotowuję innych.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
29-06-2011, 11:05
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Glut, nie pojmuje, o co ci chodzi. Co w tych przykładach takiego, że serial - tutaj cytat: "nawet nie siedział w autobusie koło słowa realizm"? No choćby scena z Gatehouse'em i kobietą Glickmana - bez kitu, ale nigdy nie widziałem, żeby tak kręcono tego typu akcje, zazwyczaj to się wstrzykuje truciznę i nara, kogo tam obchodzi pikanie aparatury. Generalnie to czepiasz się na siłę i zaczynasz mnie wkurzać :) :)
29-06-2011, 17:12
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Podobna akcja była w Bringin out the Dead ... No nie wiem co takiego jest w tych przykładach, jak dla ciebie to całkiem prawdopodobne sytuacje to nie mamy o czym gadać. ; ) Poza tym to się kurna nie czepiam bo pisałem że serial wisienka.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
30-06-2011, 11:26
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
A ja nie wiem, co takiego jest w tych przykładach, że wygłosiłeś słynne już zdanie o niesiedzeniu w autobusie obok słowa "realizm". Amnezja w wyniku uszkodzenia mózgu i krwotoku to wcale nie takie rzadkie zjawisko. Zazwyczaj nie jest ona super długotrwała i pamięć po iluś tam miesiącach wraca, o czym jest zresztą mowa w scenie wizyty u lekarza podczas analizowania slajdów z rentgena. Poza tym
nikt z jego przełożonych nie wierzył w tę bajeczkę o amnezji, ja sam niemal do końca byłem przekonany, że koleś ściemnia.
Dalej: akcja w składziku ok, pościg za Murzynem - mega zajebioza, sam ostatnio uciekałem tak przed psiarnią - gonili mnie z paragrafu "nielegalne warzenie bimbru i sprzedaż bez koncesji" :) Podsumowując: jak ci się nie podoba, to spadaj Bergmana oglądać albo inne suchary :) :)
A tu Gatehouse - nawet podobny do mojego dziadka od strony matki sprzed 20 lat, tyle że 1000 razy bardziej zabójczy :)
30-06-2011, 20:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2011, 20:55 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Jestem po drugim epizodzie i połowie trzeciego - to znaczy obejrzałem do momentu, w którym Gatehouse wykonuje mega-twista. Jestem dosłownie zmiażdżony, po końcówce drugiego odcinka - takiego napięcia, jakie towarzyszyło śledzeniu ucieczki i pościgu to ja dawno nie miałem przyjemności poczuć, czy to w filmie, czy serialu.
Oryginalny nie będę - Gatehouse arcygenialna postać. Tak powinien wyglądać i zachowywać się brother Mouzone. Co porównań, które mi się nasuwają, czy tylko mi Jay kojarzy się z prawdziwym Jokerem bez PG-ściemy? Jeśli tylko mi, to nieważne, bo takim właśnie powinien być ów villiain, takie rzeczy robić. W ogóle, gdzieś mi się o oczy obiło, że całe tło w Shadow Line miało klimatem przypominać Gotham i niech mnie kule, jeśli tego klimatu tu nie czuć.
Świetna opowieść, przemyślana. Żal, że jeszcze tylko 3,5 odcinka i koniec...
No i tekst Gabriela w drugim odcinku rozłożył mnie na łopatki: "Kontynuuję pieszo! Tradycyjny, kurwa, brytyjski pościg" :)
01-07-2011, 00:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-07-2011, 00:23 przez BezcelowyAlbatros.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Tak powinien wyglądać i zachowywać się brother Mouzone.
Jestem pod wrażeniem. Kapitalnie powiązałeś obydwie postacie. Mouzone to komiks, Gatehouse - epa.
01-07-2011, 20:52
Użytkownik
Liczba postów: 128
Liczba wątków: 0
Wie ktoś jak wygląda sprawa z polskimi napisami? Wsiąkłem na całego a tu np znajduje tylko do 4 pierwszych odcinków, w internecie też pusto.
Mam nadzieję że ktoś tam dłubie bo serial rewelacyjny.
edit:o to bajka dzięki.
02-07-2011, 21:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-07-2011, 22:50 przez Daner.)
Dużo pisze
Liczba postów: 444
Liczba wątków: 6
facet, ktory robi napisy dal takie ło info na napisy24:
"Rozumiem duże zainteresowanie i sądze, że od przyszłego tygodnia będe w stanie dokończyć całość."
02-07-2011, 21:42
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 5
(01-07-2011, 00:20)BezcelowyAlbatros napisał(a): Oryginalny nie będę - Gatehouse arcygenialna postać.
zgadzam sie
Cytat:Tak powinien wyglądać i zachowywać się brother Mouzone.
nie do konca sie zgadzam. u BM wazna sprawa byl honor. GH to bohater makiawelliczny. kojarzy mi sie Angel Eyes Leone. popieram jednak idee wyciagniecia sredniej arytmetycznej z obu postaci i dopiero nazwania ich brother Mouzone.
Autocytujac - serial doskonaly. minusy?
<uwaga na spojler>
ostatni twist. w pewnym wymiarze rownolegly do twista w The Killing. Z tym, ze ten z TK nie potwierdzony rozwinieciem sceny a tu bardziej uzasadniony biorac pod uwage misterna i pozostajaca w sferze cienia siec spisku i osob powiazanych.
//wujo444: k***a, otagować można...
work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...
03-07-2011, 19:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2011, 19:18 przez wujo444.)
Nowy
Liczba postów: 37
Liczba wątków: 1
Akurat wczoraj skończyłem i co na pewno mogę powiedzieć to, że serial zdecydowanie warty jest tych 7 spędzonych godzin. Za wyjątkiem dwóch twistów który niezbyt mi podeszły
końcowy twist z partnerką Jonaha oraz wątek dziewczyny Glickmana to fabuła jest dopięta na ostatni guzik, zaś klimat taki jak lubię. Emocjonalnie gęsty, mocny i depresyjny. Tym bardziej szkoda, że nie wszystko zagrało jak trzeba.
Primo: reżyserka czasem szwankowała, zwłaszcza ( i to najbardziej boli) w ostatnich odcinkach. Chodzi mi tu o moment gdy Glickman przypadkowo zabija syna Jonaha (strasznie głupio to wyszło, nie wiadomo skąd tam się wziął ten dzieciak, bo przecież siedział w kojcu) oraz moment śmierci Jonaha (za dużo dramatyzmu)
Secundo: Aktor odgrywający rolę Jonaha. Nie powiedziałbym, że wzniósł się na wyżyny. Jakoś nie mogłem się do niego przekonać, a już całkowicie sztucznie wypadały wszelkie momenty kiedy odegrać poważny wkurw
Tetrio: Brakowało mi czasem jakiegoś ujścia w postaci humoru, żarciku itp.
Ulubiona postać: Peter Glickman
Ulubiona scena (nie daję w spoilery bo może kogoś zachęci, zresztą to z pierwszego odcinka):
Jay Wratten (prawdziwy psychol) szuka mordercy swojego wujka. Przychodzi do jakiegoś gostka, wypytując o to i owo. W trakcie rozmowy ciągle głaszcze słodkiego kociaka. Nagle chwyta go i wpycha do beczki wypełnionej wodą. Zwierzę desperacko walczy o życie. Jay w końcu go uwalnia. Cała dłoń krwawi. I teraz dialog:
Facet: "To i tak nie był mój kot"
Jay Wratten (macha zakrwawioną dłonią, krew chlapie na zdjęcie jakiegoś chłopca): "Następnym razem to będzie twój syn".
Całe serial to kopalnia takich kapitalnych scen. Generalnie dobra rzecz, 9 na 10 i te sprawy. Polecam
23-07-2011, 15:12
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Też właśnie skończyłem i jestem po prostu zachwycony tym serialem. Zabiegi, które w jakiś sposób mają zaskoczyć widza, opierają się na dość prostych schematach, ale realizacja poszczególnych scen, w których dochodzi do kluczowych wydarzeń, budowanie napięcia, dialogi i dopięty do ostatniego szczegółu scenariusz, sprawiają, że człowiek siedzi i dosłownie chłonie to, co stworzyli twórcy "The Shadow Line".
Końcówka mocno pesymistyczna. Zresztą, czy mogło się to inaczej skończyć? Raczej nie. Jednej tylko rzeczy żałuję, że serial był tak krótki. I jeszcze, jako maleńki minusik zaliczam dwie dość kuriozalne sytuacje patowe między bohaterami, mianowicie:
1. garota vs. palnik
2. pistolet vs. wieszak
Nieco dziwnie to wyszło, a na dokładkę obie sceny kończą się podobnie, jedna niemalże klonuje drugą.
Poza tym serial na prawdę warty uwagi, emocji dostarcza niemało (ostatnio czułem podobne, oglądając finał "The Shield").
25-07-2011, 01:00
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
BezcelowyAlbatrosie, genialne kadry :) :)
25-07-2011, 08:09
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Glut napisał(a):Żeby sobie ktoś nie pomyślał, serial nawet nie siedział obok słowa "realizm" w autobusie.
Bo i ten serial nie jest realistyczny - on jest "komiksowy", jeżeli za komiksowość przyjmiemy żonglerkę określonymi, przerysowanymi nieco motywami - z tym, że tutaj nie popada to w pastisz ani żadną zabawę konwencją. W sumie moje najbliższe skojarzenie to Payback z Gibsonem. Widać że reżyser i scenarzysta w jednej osobie jest pasjonatem gatunku (gatunków) i buduje historie z ulubionych przez siebie klocków - "na poważnie", ale często wyczuwałem swoisty uśmiech porozumienia zza kadru - najbardziej chyba w scenie konfrontacji w sklepie zegarowym.
Bezcelowy Albatros napisał(a):Gatehouse arcygenialna postać. Tak powinien wyglądać i zachowywać się brother Mouzone
Mnie się bardziej jednak z Chigurhem kojarzył - taka sama "metaforyczna" postać, ale o ile bohater Bardema wkurzał mnie mądrościami dorsza wygłaszanymi co jakiś czas, tak tutaj tego nie uświadczyłem.
A Joseph Bede jak wam podszedł? Najbardziej "ludzka" postać z całej menażerii, i najbardziej tragiczna przy tym. Kojarzyłem Ecclestona z bekowych ról w Doctorze Who czy G.I.Joe - ale tutaj facet ujawnił prawdziwy talent. Bardzo wyciszona, skupiona rola, a sama postać - absolutnie genialna i chyba jedyna z tego serialu, której autentycznie kibicowałem (bo niestety policjant grany przez Murzyna O Dziwnym Nazwisku wypadł dość blado na tle reszty obsady - rola ledwie poprawna).
Why are you firing wallnuts at me?
24-08-2011, 23:51
|