Skinner jest super, ma najlepszą romantyczną scenę z Mulderem (zawsze ich podejrzewałem, zwłaszcza po bloopersach z serialu, że mają się aktorzy ku sobie).
Ale w jakim sensie Scully jest dodana na siłę? Przecież to największy plus filmu, to jak sportretowano Danę i ma najciekawszy wątek, to na niej film się skupia najbardziej z dwójki głównych bohaterów.
A jak czytam teraz sobie ten temat, to zaskoczyło mnie, że większość chwali film, a ja po latach oceniam film gorzej, albo inaczej powiem.
Jeśli chodzi o śledztwo to średni odcinek xfiles, w porywach ok, ale świetny, jako pokazanie (trudnych) relacji między agentami, jak się M i S zmienili, zwłaszcza Dany, ale w serialu też tak było, bo to ciekawsza postać, z którą można więcej zrobić, jak z Foxem. Lubię IWTB za to, że jest jak 6 i 7 seria, czyli najważniejsze są relacje agentów, ważniejsze od sprawy którą prowadzą, a nawet od sprawy ważniejszy jest wątek szpitalny dotyczący Scully. Więc jeśli coś jest dodane na siłę w filmie to główna sprawa, bo nawet się nie kryją z tym, że jest tylko pretekstem do sportretowania bohaterów, tego jak się postarzeli, zmienili.
Film równie dobrze mógłby mieć tytuł - Życie Muldera i Scully, dla mnie jest to obyczajówka o życiu agentów. Okazuje się, że idealnie nie układa się między nimi, więc nie dziwne że na początku 10 serii ich relacje nie są najlepsze. Podobają mi się te czasami ostre wymiany zdań między nimi, bo na początku serialu często się kłócili, o czym można zapomnieć. Jest to całkiem ok wprowadzenie do 10 serii, jeśli chodzi o relacje M i S, ale sprawa jest totalnie pretekstowa. Choć doceniam za to jak nie odlatują w kosmos ze sprawą, że jest bardzo przyziemna, jak się porówna z ostatnimi seriami przed IWTB, to co w nich się działo. No i też film pokazuje jedno, że pozbycie się Williama w 9 serii wcale nie spowodowało tego, że uwolnili się od tego wątku, bo unosi sie dzieciak nad bohaterami, czego twórcy są świadomi, czemu służy wątek z dzieckiem, którego Scully ma operować. Nawet jak nie jest wspominany to czuje się, że "wisi" nad bohaterami ta postać.
No i jednak widać po tym filmie, to jak FOX miało XF gdzieś w 2008 roku. Na film długo trzeba było czekać, co miało związek z procesem, który Carter wytoczył Foxowi po emisji 9 serii i trwał bardzo długo, a najlepsze, że miał tego samego prawnika co David, który wytoczył Carterowi i Foxowi proces o zyski wcześniej za emisji 7 serii.
Chciał FOX oszczędzić sporo kasy na filmie, więc to że powrócili do Kanady, to nie tylko dlatego, żeby przywrócić klimat serii 1-5, że w Vancouver są różnorodne krajobrazy, i dlatego tyle seriali tam powstaje, ale po prostu taniej się kręci w Kanadzie, jak w LA, USA. Film kosztował połowę budżetu Fight the Future. No i to jak FOX chciał "zamordować" film , miał gdzieś tą produkcję, pokazuje też to że miał premierę mniej więcej wtedy, co Dark Knight Nolana. Wiem jak to średni film, gdyby to był odcinek to jeden tych średnich standalonow, ale doceniam za pokazanie relacji agentów i uczłowieczenie bohaterów. No i zapowiada, choc wtedy nie planowali 10 serii, że to jaka zmiana zaszła w szóstej serii, czyli wyjście na plan pierwszy relacji bohaterów kosztem spraw jakie prowadzą, to jest coś normalnego na tym etapie z archiwum X, co potwierdzą 10, a zwłaszcza 11 sezon, gdzie agenci, ich relacje, są ważniejsi od spraw, podobnie jak w sezonach 6 i 7, ale w 10 i 11 serii idą z tym na jeszcze większą skalę, podobnie jak w IWTB.
Drugi film to dramat psychologiczny o życiu M i S. Film ma wiele wad, dlatego więcej jak 6/10 nie postawię, ale szanuję Cartera i Spotnitza za to, że zrobili taką odważną i dojrzałą produkcję. Choć rozumiem (większość?) fanów, że zjechali film, może oprócz tych którzy zawsze uważali, że nie sprawy są ważne jakie agenci prowadzili, tylko M i S, i niektórym z takich widzów film się spodobał, ale też z zastrzeżeniami.
A co sądzę o filmie, to najlepiej oddaje recenzja Kelleya z KMF -
https://film.org.pl/r/z-archiwum-x-chce-wierzyc-3-75750