Stacjonarny podróżnik
Liczba postów: 653
Liczba wątków: 2
1. Reservoir Dogs ("PF" jest artystycznie pełniejsze, ale kocham surowość i gorzki sarkazm "RV")
2. Pulp Fiction (dziś jest baaardzo opatrzony, ale jak to oglądałem w 1994 to jedyny raz w życiu czułem, że na moich oczach zmienia się historia kina)
3. Jackie Brown (btw najlepszy soundtrack QT, no i Forster - moja ulubiona rola w filmografii Tarantino)
4. Once Upon a Time... in Hollywood (myślę, że z czasem stanie w historii kina obok "Cinema Paradiso", a pełny soundtrack - nie albumowy - to mistrzostwo na poziomie JB i PF)
5. Inglorious Basterds (ma elementy zarówno genialne jak i niestety kilka nietrafionych)
6. Death Proof (ujmuje mnie bezpretensjonalność tego filmu, a dziewczyny skradły serce, świetne są!)
7. Kill Bill (wyżej II, niżej I; zapewne niesprawiedliwie zaniżam ocenę tych filmów przez kompletnie obce mi klimaty)
8. Django Unchained (strasznie rozłażąca się nuda, do tego Waltz się powtarza a Leo jest groteskowy)
9. Hateful Eight (jeszcze większa nuda, straszne to było rozczarowanie, zwłaszcza że wizualnie zapowiadało się znakomicie)
24-08-2019, 11:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-08-2019, 11:57 przez Bibliomisiek.)