Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Jak ja lubię takie filmy, wyskakują niemalże znikąd, bez wielomiesięcznej kampanii promocyjnej, miliona telewizyjnych spotów i kilkunastostronicowych artykułów w prasie, po prostu ze dwa zwiastuny na 2-3 miesiące przed premierą, ale za to na tyle obiecujące, że z niecierpliwieniem wyczekuję później rychłej premiery, czego nie mogę powiedzieć o większości blockbusterów.
Danny Boyle się nie czai, od pierwszych minut udowadnia, że od strony technicznej należy do ścisłej czołówki współczesnych reżyserów. Jest nowocześnie, dynamicznie, ale czytelnie, z klasą, bez odpustowych elementów, głośniki tętnią tak lubianymi przez niego żywiołowymi elektronicznymi utworami, na kadry patrzy się sycząc oczy, całość zmieszana ze sobą z głową i z szacunkiem dla scenariusza.
No właśnie, scenariusz… Film nasycony jest mindfuckami, ale te przychodzą z czasem, od początku daje się wyczuć, że przed napisami końcowymi czeka nas niejeden twist, ale zanim zaczyna się mieszać z naszą percepcją wydarzeń, jest po bożemu, poznajemy bohaterów, ich motywacje i charaktery, uczymy się zasad rządzących tą historią, a później się okazuje, że nie wiemy niczego, nic nie jest proste i w zasadzie to niewiadomo komu w tej historii kibicować, bo wszyscy są w jakimś tam stopniu upośledzeni moralnie.
Jak to z historiami z twistem bywa, nie obeszło się bez zgrzytu. Przez cały film informacje dozowane są oszczędnie, reżyser pozostawia wiele spostrzegawczości widza, niewiele wyjaśnia, pozwala nam kombinować i to jest fajne. Szkoda, że w ostatnich kilkunastu minutach fabuła wrzuca wyższy bieg, zaczyna pędzić, wszystko wykładane jest głośno, wyraźnie, bez niedomówień i gdy już zaczynamy odczuwać pewne rozczarowanie, to okazuje się, że jednak nie wszystko jest takie jasne.
Mam dość mieszane odczucia względem takiego rozwiązania, drugi seans może zweryfikować nieco końcową ocenę, na razie stawiam jednak mocną ósemkę, bo to świetnie przyrządzona historia, wciągająca i angażująca szare komórki, do tego kapitalna technicznie i z utalentowaną obsadą (znowu znakomity James McAvoy, którego nie stłamsił charyzmatyczny jak zwykle Vincentowi Cassel, a i Rosario Dawson nie ustępuje im kroku, magnetyzując do tego rozbieranymi scenami).
Jak ktoś jeszcze nie widział, to polecam obejrzenie obu zwiastunów, fajnie się uzupełniają, stawiając nacisk na inne elementy filmu:
02-04-2013, 22:48
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
końcówka red banda - ROTFL
03-04-2013, 10:24
Stały bywalec
Liczba postów: 6,780
Liczba wątków: 6
Przeklejam z krótkiej piłki.
Pełna zgoda z Tylerem jeśli chodzi o stronę techniczną. Jak zawsze u Boyla jest super.
Scenariusz jednak to pseudoposmodernistyczna kupa zlepiona z żałosnych patentów, najtandetniejszych twistów jakie możecie sobie wyobrazić, łopatologii i niby psychologii dla ubogich. Bohaterowie chujowi, żadnemu nie sposób kibicować, ich motywacje to jeden wielki WTF. Serio, nic w tym filmie nie ma sensu. Nadal lubię Boyla, bo zdarza mu się dostarczyć fajnej rozrywki, ale nie rozumiem, jak gość z takim doświadczeniem mógł się zabrać za taki scenariusz. Chyba tylko żeby puknąć Rosario. Jedyny plus to tradycyjnie fajne zdjęcia i ewentualnie full frontal Rosario, chociaż widać, że się postarzała. Poza tym jej postać jest tak chujowa, że teraz nie będę miał ochoty jej oglądać w czymkolwiek przez lata. 2/10 i bardzo nie polecam wypadu do kina.
17-06-2013, 15:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2013, 15:30 przez PropJoe.)
Nowy
Liczba postów: 34
Liczba wątków: 0
Początek bardzo mi się podobał i generalnie do pewnego momentu film Boyle'a świetnie się sprawdza jako dobrze zrealizowana rozrywka z cyklu "co się tak na prawdę stało?". Nie ma tu jakiś złożonych postaci czy głębszej myśli, ale i nie musi być dopóki obraz trzyma w napięciu i fajnie się to ogląda. Kiedy jednak zaczyna się objaśnianie twista całość zaczyna siadać. Zupełnie mnie to zakończenie nie przekonało i niepotrzebnie wszystko było gmatwane po dziesięć razy. Za (mniej więcej) pierwszą połowę, zdjęcia i McAvoya 6/10
12-07-2013, 00:27
Red Crow
Liczba postów: 12,668
Liczba wątków: 50
Przekombinowane, co rusz silące się na twisty kino, z dobrym aktorstwem i świetną realizacją. Ale to troszkę mało, żeby uznać to choćby za spoko film na jeden seans, zwłaszcza że w pewnym momencie zacząłem się zwyczajnie nudzić, a po drodze zdarzyło się również kilka facepalm'ów, na które z trudem przymknąłem oko, zaś ostatnie 20 minut jest tak denne, że ledwo dałem radę skończyć.
15-07-2013, 00:41
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Dobry film, podobał mi się co mnie mile zaskoczyło po bardzo mieszanych opiniach. Ma nieprzewidywalny scenariusz, świetny montaż i reżyserię, wzorową narrację, fajne postacie, dobrych aktorów (znakomity McAvoy), i nagą Rosario Dawson. ;) Jednak trzy rzeczy zapamiętałem na minus:
1) Nieokreślenie czasu tej zabawy z wprowadzaniem w trans. W połowie filmu miałem uczucie, że ten kwartet zakapiorów daje się bawić hipnoterapeutce z Simonem już z rok! Boyle mógł wspomnieć w jakiejś scenie jak długo już to trwa i że ci źli się niecierpliwią.
2) Trochę za dużo twistów. Rozumiem, że film miał być zaskakujący, ale twist z ostatniej sceny...
fakt, że to Rosario zrobiła Simonowi Incepcję aby ukradł obraz można było już podpiąć pod scenę w samochodzie, kiedy wszystko się wyjaśniło. 3) Zero realizmu w finałowej konfrontacji!
- Simon wystrzelił z sześciostrzałowego rewolweru - nie w pełni naładowanego - chyba 11 razy!!! A jeśli założymy, że Elizabeth miała tylko 6 nabojów wyjętych z rewolweru w domu Franka, to Simon powinien mieć w tej sytuacji tylko 1 nabój po podpaleniu samochodu!
- W dodatku strzałem nie podpaliłby paliwa!
- A oblany nim Franck zapaliłby się tak jak i samochód (a w filmie mimo płomieni dookoła Frank jest nietykalny na ogień)!
- I jeszcze odpala auto "na krótko" choć styknięte ze sobą kable zaraz po odpaleniu samochodu zostawia oddzielone!
Zakończenie trochę wiec popsuło mi ten świetny film, ale oceniam go zdecydowanie pozytywnie. 7/10
26-07-2013, 10:18
Nowy
Liczba postów: 94
Liczba wątków: 1
Golenie miejsc intymnych jako punkt zwrotny thrillera psychologicznego? Tego jeszcze nie grali xD
Trochę głupotek się wkradło do filmu ale Danny Boyle kolejny raz mnie nie zawiódł.
8/10
28-07-2013, 13:54
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
ten film to dla mnie zwykła kupa, typ wywala 9 kul z 6-cio strzałowca, cała fabuła jest tak bezsensownie pogmatwana że w pewnym momencie zainteresowanie przeradza się w irytację. to zwykłe kombinowanie dla kombinowania. 3/10
31-07-2013, 13:38
.
Liczba postów: 27,585
Liczba wątków: 61
Od pewnego momentu z każdą minutą jest coraz gorzej, początek interesujący, ale potem niestety Boyle pojechał po bandzie z bezsensownymi twistami i wyszło rozczarowanie. Zwróciłbym również uwagę na muzykę, która w zbyt wielu miejscach była zbyt natarczywa i sprawiała wrażenie jakbyśmy właśnie oglądali decydującą scenę - niby wpisuje się to w logikę filmu, ale po prostu wkurza.
31-07-2013, 13:43
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
Nie zdzierżyłem i klnąc wyłączyłem jak zakapiory utworzyły z panią psycholog traumatyczne kółko tresowanych anonimowych zakapiorów.
Nie cierpię przekombinowanych filmów nie pozwalających zapomnieć, że oglądam film, do tego głupi.
31-07-2013, 14:16
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,252
Liczba wątków: 29
Tu był mój długi post.
Niestety przy edycji FF uległ awarii i go nie zapisało.
Nie mam nerwów, żeby pisać to jeszcze raz.
7-/10
(26-07-2013, 10:18)Juby napisał(a): 3) Zero realizmu w finałowej konfrontacji!
- Simon wystrzelił z sześciostrzałowego rewolweru - nie w pełni naładowanego - chyba 11 razy!!! A jeśli założymy, że Elizabeth miała tylko 6 nabojów wyjętych z rewolweru w domu Franka, to Simon powinien mieć w tej sytuacji tylko 1 nabój po podpaleniu samochodu!
- W dodatku strzałem nie podpaliłby paliwa
- w domu jest pokazane, że bierze naboje od niej z kieszeni i z kieszeni płaszcza
- jaką miałeś ocenę z fizyki? Strzelił w ziemię, wytworzyła się iskra
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
19-04-2014, 13:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-04-2014, 13:48 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Cytat:
- w domu jest pokazane, że bierze naboje od niej z kieszeni i z kieszeni płaszcza
- jaką miałeś ocenę z fizyki? Strzelił w ziemię, wytworzyła się iskra
Trudno było mi odpowiedzieć na twoje kontrargumenty bo film widziałem 9 miesięcy temu ale przeleciałem końcówkę online i...
...w finałowej akcji wystrzeli 10 razy z rewolweru BEZ PRZEŁADOWYWANIA! Owszem brał jakieś naboje z kieszeni dziewczyny i płaszcza ale co z tego? Załadował go na maksa, miał 6 nabojów w bębenku (maksymalnie), zabił murzyna z odstrzeloną fujarą, później podpalił strzałem benzynę, zostały mu maks 4 naboje, a on strzelał i strzelał i strzelał...
Iskry od strzału w ziemię, asfalt, karoserie, cegieł, ścian i większości materiałów to filmowy mit! Przy strzałach nawet w metal rzadko kiedy można dostrzec iskrę. Strzelając w benzynę nie podpaliłby jej, nie wiem nawet czy Pogromcy mitów tego nie sprawdzali. Tutaj wygląda to jakby strzelił z pistoletu racą!
No i to tylko 2 z 4 moich uwag odnośnie przesadzonej końcówki.
19-04-2014, 18:15
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,174
Liczba wątków: 67
(15-07-2013, 00:41)nawrocki napisał(a): Przekombinowane, co rusz silące się na twisty kino, z dobrym aktorstwem i świetną realizacją. Ale to troszkę mało, żeby uznać to choćby za spoko film na jeden seans, zwłaszcza że w pewnym momencie zacząłem się zwyczajnie nudzić, a po drodze zdarzyło się również kilka facepalm'ów, na które z trudem przymknąłem oko, zaś ostatnie 20 minut jest tak denne, że ledwo dałem radę skończyć.
Się mogę podpisać. Początek obiecujący, relacje niejasne, ale im dalej w las, tym więcej debilnych twistów, na które przykro patrzeć. W dodatku to cholernie męczący film, choć trwa standardowe półtorej godzinki. Nawet full frontal nie zrobił na mnie wrażenia.
4 / 10
13-07-2014, 20:10
Stały bywalec
Liczba postów: 13,284
Liczba wątków: 77
Zdecydowanie najsłabszy film Boyle'a. Wizualnie jak zwykle świetny, aktorsko nienajgorszy, ale na poziomie historii średnio angażujący i do tego z kiepską końcówką, która uderza przede wszystkim głupotą. To, że za wszystko odpowiada
wiedziałem już w połowie, kiedy akcja zaczęła się rozkręcać. Boyle chciał chyba zrobić coś na wzór Memento, ale obrał najprostszy kierunek. No i przekazanie 3 naboi w pocałunku z języczkiem to coś, co przyprawiło mnie o lola :)
4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
28-12-2014, 10:40
|