Trance
#1
Jak ja lubię takie filmy, wyskakują niemalże znikąd, bez wielomiesięcznej kampanii promocyjnej, miliona telewizyjnych spotów i kilkunastostronicowych artykułów w prasie, po prostu ze dwa zwiastuny na 2-3 miesiące przed premierą, ale za to na tyle obiecujące, że z niecierpliwieniem wyczekuję później rychłej premiery, czego nie mogę powiedzieć o większości blockbusterów.

Danny Boyle się nie czai, od pierwszych minut udowadnia, że od strony technicznej należy do ścisłej czołówki współczesnych reżyserów. Jest nowocześnie, dynamicznie, ale czytelnie, z klasą, bez odpustowych elementów, głośniki tętnią tak lubianymi przez niego żywiołowymi elektronicznymi utworami, na kadry patrzy się sycząc oczy, całość zmieszana ze sobą z głową i z szacunkiem dla scenariusza.

No właśnie, scenariusz… Film nasycony jest mindfuckami, ale te przychodzą z czasem, od początku daje się wyczuć, że przed napisami końcowymi czeka nas niejeden twist, ale zanim zaczyna się mieszać z naszą percepcją wydarzeń, jest po bożemu, poznajemy bohaterów, ich motywacje i charaktery, uczymy się zasad rządzących tą historią, a później się okazuje, że nie wiemy niczego, nic nie jest proste i w zasadzie to niewiadomo komu w tej historii kibicować, bo wszyscy są w jakimś tam stopniu upośledzeni moralnie.

Jak to z historiami z twistem bywa, nie obeszło się bez zgrzytu. Przez cały film informacje dozowane są oszczędnie, reżyser pozostawia wiele spostrzegawczości widza, niewiele wyjaśnia, pozwala nam kombinować i to jest fajne. Szkoda, że w ostatnich kilkunastu minutach fabuła wrzuca wyższy bieg, zaczyna pędzić, wszystko wykładane jest głośno, wyraźnie, bez niedomówień i gdy już zaczynamy odczuwać pewne rozczarowanie, to okazuje się, że jednak nie wszystko jest takie jasne.

Mam dość mieszane odczucia względem takiego rozwiązania, drugi seans może zweryfikować nieco końcową ocenę, na razie stawiam jednak mocną ósemkę, bo to świetnie przyrządzona historia, wciągająca i angażująca szare komórki, do tego kapitalna technicznie i z utalentowaną obsadą (znowu znakomity James McAvoy, którego nie stłamsił charyzmatyczny jak zwykle Vincentowi Cassel, a i Rosario Dawson nie ustępuje im kroku, magnetyzując do tego rozbieranymi scenami).

Jak ktoś jeszcze nie widział, to polecam obejrzenie obu zwiastunów, fajnie się uzupełniają, stawiając nacisk na inne elementy filmu:




Odpowiedz
#2
końcówka red banda - ROTFL

Odpowiedz
#3
Przeklejam z krótkiej piłki.
Pełna zgoda z Tylerem jeśli chodzi o stronę techniczną. Jak zawsze u Boyla jest super.
Scenariusz jednak to pseudoposmodernistyczna kupa zlepiona z żałosnych patentów, najtandetniejszych twistów jakie możecie sobie wyobrazić, łopatologii i niby psychologii dla ubogich. Bohaterowie chujowi, żadnemu nie sposób kibicować, ich motywacje to jeden wielki WTF. Serio, nic w tym filmie nie ma sensu. Nadal lubię Boyla, bo zdarza mu się dostarczyć fajnej rozrywki, ale nie rozumiem, jak gość z takim doświadczeniem mógł się zabrać za taki scenariusz. Chyba tylko żeby puknąć Rosario. Jedyny plus to tradycyjnie fajne zdjęcia i ewentualnie full frontal Rosario, chociaż widać, że się postarzała. Poza tym jej postać jest tak chujowa, że teraz nie będę miał ochoty jej oglądać w czymkolwiek przez lata. 2/10 i bardzo nie polecam wypadu do kina.


Odpowiedz
#4
Początek bardzo mi się podobał i generalnie do pewnego momentu film Boyle'a świetnie się sprawdza jako dobrze zrealizowana rozrywka z cyklu "co się tak na prawdę stało?". Nie ma tu jakiś złożonych postaci czy głębszej myśli, ale i nie musi być dopóki obraz trzyma w napięciu i fajnie się to ogląda. Kiedy jednak zaczyna się objaśnianie twista całość zaczyna siadać. Zupełnie mnie to zakończenie nie przekonało i niepotrzebnie wszystko było gmatwane po dziesięć razy. Za (mniej więcej) pierwszą połowę, zdjęcia i McAvoya 6/10

Odpowiedz
#5
Przekombinowane, co rusz silące się na twisty kino, z dobrym aktorstwem i świetną realizacją. Ale to troszkę mało, żeby uznać to choćby za spoko film na jeden seans, zwłaszcza że w pewnym momencie zacząłem się zwyczajnie nudzić, a po drodze zdarzyło się również kilka facepalm'ów, na które z trudem przymknąłem oko, zaś ostatnie 20 minut jest tak denne, że ledwo dałem radę skończyć.

Odpowiedz
#6
[Obrazek: trance15.jpg]

Dobry film, podobał mi się co mnie mile zaskoczyło po bardzo mieszanych opiniach. Ma nieprzewidywalny scenariusz, świetny montaż i reżyserię, wzorową narrację, fajne postacie, dobrych aktorów (znakomity McAvoy), i nagą Rosario Dawson. ;) Jednak trzy rzeczy zapamiętałem na minus:
1) Nieokreślenie czasu tej zabawy z wprowadzaniem w trans. W połowie filmu miałem uczucie, że ten kwartet zakapiorów daje się bawić hipnoterapeutce z Simonem już z rok! Boyle mógł wspomnieć w jakiejś scenie jak długo już to trwa i że ci źli się niecierpliwią.
2) Trochę za dużo twistów. Rozumiem, że film miał być zaskakujący, ale twist z ostatniej sceny...
3) Zero realizmu w finałowej konfrontacji!

Zakończenie trochę wiec popsuło mi ten świetny film, ale oceniam go zdecydowanie pozytywnie. 7/10

Odpowiedz
#7
Golenie miejsc intymnych jako punkt zwrotny thrillera psychologicznego? Tego jeszcze nie grali xD
Trochę głupotek się wkradło do filmu ale Danny Boyle kolejny raz mnie nie zawiódł.
8/10
Ostatnio widziane:
filmweb

Odpowiedz
#8
ten film to dla mnie zwykła kupa, typ wywala 9 kul z 6-cio strzałowca, cała fabuła jest tak bezsensownie pogmatwana że w pewnym momencie zainteresowanie przeradza się w irytację. to zwykłe kombinowanie dla kombinowania. 3/10

Odpowiedz
#9
Od pewnego momentu z każdą minutą jest coraz gorzej, początek interesujący, ale potem niestety Boyle pojechał po bandzie z bezsensownymi twistami i wyszło rozczarowanie. Zwróciłbym również uwagę na muzykę, która w zbyt wielu miejscach była zbyt natarczywa i sprawiała wrażenie jakbyśmy właśnie oglądali decydującą scenę - niby wpisuje się to w logikę filmu, ale po prostu wkurza.

Odpowiedz
#10
Nie zdzierżyłem i klnąc wyłączyłem jak zakapiory utworzyły z panią psycholog traumatyczne kółko tresowanych anonimowych zakapiorów.
Nie cierpię przekombinowanych filmów nie pozwalających zapomnieć, że oglądam film, do tego głupi.

Odpowiedz
#11
Tu był mój długi post.
Niestety przy edycji FF uległ awarii i go nie zapisało.

Nie mam nerwów, żeby pisać to jeszcze raz.

7-/10
(26-07-2013, 10:18)Juby napisał(a): 3) Zero realizmu w finałowej konfrontacji!

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
Cytat:


Trudno było mi odpowiedzieć na twoje kontrargumenty bo film widziałem 9 miesięcy temu ale przeleciałem końcówkę online i...

No i to tylko 2 z 4 moich uwag odnośnie przesadzonej końcówki.

Odpowiedz
#13
(15-07-2013, 00:41)nawrocki napisał(a): Przekombinowane, co rusz silące się na twisty kino, z dobrym aktorstwem i świetną realizacją. Ale to troszkę mało, żeby uznać to choćby za spoko film na jeden seans, zwłaszcza że w pewnym momencie zacząłem się zwyczajnie nudzić, a po drodze zdarzyło się również kilka facepalm'ów, na które z trudem przymknąłem oko, zaś ostatnie 20 minut jest tak denne, że ledwo dałem radę skończyć.

Się mogę podpisać. Początek obiecujący, relacje niejasne, ale im dalej w las, tym więcej debilnych twistów, na które przykro patrzeć. W dodatku to cholernie męczący film, choć trwa standardowe półtorej godzinki. Nawet full frontal nie zrobił na mnie wrażenia.

4 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Zdecydowanie najsłabszy film Boyle'a. Wizualnie jak zwykle świetny, aktorsko nienajgorszy, ale na poziomie historii średnio angażujący i do tego z kiepską końcówką, która uderza przede wszystkim głupotą. To, że za wszystko odpowiada

wiedziałem już w połowie, kiedy akcja zaczęła się rozkręcać. Boyle chciał chyba zrobić coś na wzór Memento, ale obrał najprostszy kierunek. No i przekazanie 3 naboi w pocałunku z języczkiem to coś, co przyprawiło mnie o lola :)

4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości