Tron: Legacy
Przesluchalem polowę tego soundtracka i jest słabo.
W sensie: nie czuje tego do osobnego sluchania.

Co do fabuly: a oni widzieli poprzednie czesci?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Niby człowiek wiedzioł, łółdził się...

Legacy to jest taki fajny film z bardzo dobrą, prostą fabułą, a tutaj już na poziomie trailerów z tym nieszczęsnym dziwnym Leto wszystko nie grało i oczywiście nie pociągnęli fabuły poprzedniego filmu tylko totalny reset i chuj. Zawsze mnie to drażniło, pamiętam jak oglądałem Man in Black 2 po raz pierwszy za dzieciaka i nagle laska z poprzedniej części znika, a połowa filmu polega na odkręcaniu zakończenia byle tylko przywrócić status quo.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
THR pisze, że lepszy od "Legacy". Posmarowane?

https://www.hollywoodreporter.com/movies/movie-reviews/tron-ares-review-jared-leto-greta-lee-evan-peters-1236394401/
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Przesłuchałem sobie soundtrack, bardzo dobry, bardziej "gritty" w porównaniu do Legacy, który ostatecznie bardziej lubię,
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Tron: Apel
ktoś może zmieni tytuł tematu na Tron trylogia (1982 - 2025)?


[Obrazek: p5390_p_v8_aj.jpg]

Tron (1982)

Powtórka po wielu latach okazała się dziwna. Bo wydawało mi się, że tam było więcej akcji (więcej pojedynków na dyski, więcej strzelania statkami) ale NIE. Bo to wyjątkowo krótki, nieskomplikowany film i skąpy w akcję. Albo inaczej: jakaś akcja tam jest ale dziś wygląda to bardzo ubogo. Czyli pamięciowy zawód. Bez powtórki mogę stwierdzić, że Legacy bije go na każdej płaszczyźnie.
Takie 6+/10

PS: ta gra, którą niedawno skończyłem (Tron 2.0) jest... lepsza niż film ktorym się podpiera.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Tron: Ares

No nie jest to dobry film, Tron Legacy to był taki classic adventure z bardzo mocną emocjonalną osią, opowieść rozwijała się po Bożemu, tutaj potrzeba ponad godziny by fabuła wskoczyła na właściwe tory i nabrała tempa.

Akcja skacze z miejsca na miejsce pomiędzy multum lokacji i postaci, które pojawiają się na moment, po pół godziny obserwujemy wątek, który polega na tym, że ktoś musi złapać kogoś, by odzyskać coś, by wygrać, trwa to ponad 15 minut, w tym samym czasie w Legacy, Sam kończył swój drugi pojedynek z Rinzlerem/Tronem, ścigał się na światłocyklu, został uratowany przez Quorę i spotkał ojca.

Nie podoba mi się przeniesienie akcji do prawdziwego świata, bo mcguffin związany z szukaniem "kodu", równie dobrze mógłby toczyć się cały czas w sieci, bo oglądanie kolorowe światełka na tle szaroburego miasta nocą nie robią takiego wrażenia jakby robiły w świecie, który komplementuje wizualnie te cuda.

Postacie są niestety bardzo słabe, Leto gra zbyt powściągliwie, wydaje się jakby, był na prochach i żył w innym świecie, z innym aktorem postać Aresa mogłaby zadziałać, a tak jego bunt wydaje się niedopieczony, kilka scenek sugerujących jego inność względem innych programów to za mało. Obok niego mamy very sad sad story o małej chince cziku cziku lince i jej siostrze nieboszczce, który wypada sucho w porównaniu do Sama szukającego ojca w Legacy, pretekstowy background pozbawiony emocji.

Evan Peter jako antagonista jest spoko, relacja z matką byłaby ciekawa, gdyby rola Scully nie ograniczała się praktycznie do cameo, w dodatku to pasywny złoczyńca, który siedzi za biurkiem, wydaje rozkazy za pomocą klawiatury albo mikrofonu i na tym kończy się jego rola, nie jest to Clu, który aktywnie działa, walczy, rozmawia z przeciwnikami twarzą w twarz i wzbudza popłoch. Jest jeszcze murzynka, która ściga Aresa, typowy black short hair girl bossl, jakich znamy wiele, zupełnie jałowa postać, bez charakteru i własnego celu, co jest poniekąd tematem, ale...

Tkwił potencjał w tym filmie, ale wszystko jest tutaj takie niedopieczone, muzyka dobra, sceny akcji też, szczególnie pościąg na wodzie/pod wodą z pierwszej połowy, ale przez pozbawionych chemii aktorów i niedopracowanego scenariusza nie ma tutaj startu do Legacy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Hm, a pytanko, czy pojawia się postać Trona?

W sumie taki jest tytuł serii więc ktoś powinien był pomyśleć żeby pojawił się i tutaj.

Patrząc na trailery i kim był Tron w poprzedniej części byłoby chyba najlogiczniej gdyby to Ares (Leto) się okazał Tronem.. ale gdyby tak było to ktoś by chyba już gdzieś o tym wspomniał...

Odpowiedz
Nie, w ogóle niestety.

Zresztą sam film, choć nawiązuje do Legacy i w bardzo jasny sposób daje znać, że wszystko jest częścią historii i wróci w przyszłości, to bardziej się skupia na byciu sequelem do oryginalnego Trona, baa, nawet scena po napisach to praktycznie callback/setup do złoczyńcy z oryginału.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Dobra, obejrzane.

Ciężko tu mówić o rozczarowaniu bo Legacy uważam za film znakomity i obawiałem się czegoś dużo gorszego. Brak bezpośredniego sequela Legacy to w ogóle straszna głupota.

Jak coś, SPOILERY.

No.. główny wątek jest w zasadzie powtórzeniem i rozbudowaniem wątku postaci Trona z Legacy. Oto maksymalny wymiatacz który ściga pozytywną postać i jest na usługach Głównego Złego zmienia front. Który to wątek już wtedy nie był niczym oryginalnym i przypominał np "Universal Soldier".

I tak, twórcy tego filmu naprawdę lubią "Robocopa" (np jakie są Twoje Dyrektywy Robocopie?), Terminatora (głównie dwójkę - np Dobry Terminator chroni, Złuy Terminator nieustępliwie ściga) czy "Universal Soldier". W zasadzie wszystko wygląda tu jakoś znajomo, klisze na kliszach (więc może tych filmów - wzorów jest więcej a ja wyłapałem tylko te istotniejsze). Są nawet znajome sceny (np w pewnym momencie się tu przypomni biegnący po podziemnym parkingu T1000).
Mamy tez różne rzeczy z Legacy, np tego Stwórcę który nie pomyślał, ukierunkował swój twór i skończyło się to dla niego katastrofą.

Mamy rzuconą garść informacji o świecie - Flynn wciąż zaginięty i w sumie nie wiadomo co się z nim stało (mimo że się pojawia), Sam ustąpił z prowadzenia Encomem ze względów osobistych i chyba też..zaginął? Jest starsza Quorra o blond włosach ( na zdjęciu) i jakby zapowiedź jej pojawienia się w kolejnej części.

Samowi z Quorrą chyba się nie udało zmienić świata ale tutaj.. pod koniec w świecie zachodzi naprawdę poważna zmiana.

..no i mamy też wprowadzenie kilku nowych postaci które mogą być rozwijane w kolejnych cześciach. Np ocalili Głównego Złego i jakby.. go odźlili? na koniec? Więc w kolejnych częściach już nie musi być tym jednowymiarowym złolem z "Robocopa".

Kontynuowanie i rozwijanie tego co tu jest może być naprawdę ciekawe.. no, jeśli Disney znowu nie zwinie żaglii. Bo nie zapowiada się chyba na sukces.

Taki film który nie jest sam w sobie jakiś specjalny i nie zapada w pamięć ale jednak oglądało mi się go całkiem dobrze i z zainteresowaniem. No i .. całkiem ładnie rozbudowuje i ponownie startuje franczyzę.

Ode mnie 7/10

Odpowiedz
Myślę, że bardziej się tutaj inspirowali Frankensteinem, którego nawet cytowano "I am fearless, therefore strong", Dillinger stworzył Aresa, a ten się zbuntował, simple as that.

A Flynn nie żyje, to jest jasne, pojawia się jako "cień" w starym systemie, ale sam Flynn nie żyje, w Legacy Quora mówi jasno, integracja z Clu równa się śmierć.

Tron to nie jest franczyza na miarę marveli, ale Disney wciąż prowadzi parki i zarabia z nich, więc film to dobra reklama, tak czy inaczej, widzimy się z kolejnym sequelem za 15 lat.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Tak uważają Quorra i sam Bridges ale nie jest to oparte na rzeczy doświadczalnej bo nigdy się nie zdarzyło wcześniej. A Flynn jest jednak Bogiem (co jest tez podkreślone i w tej części).

Ja bym powiedział że to raczej zależy od tego kiedy będzie kolejna część i od zdrowia i chęci Bridgesa wtedy ;)

Odpowiedz
Widać na filmie jak po zintegrowaniu rozpada się na piksele wraz z Clu i wszystkim wokół.

[Obrazek: X2TQH0Z.png]
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Ale to wciąż Bóg :p Nawet jeśli jest teraz "duchem" :p

W Aresie pojawia się w starszej wiekowo wersji i bez dysku - który stracił w Legacy.

Inne nawiązania które gdzieś mi się tam pojawiły.

Dillinger gdy wysyła Athenę i imituje dźwięk zegara przypomina Lexa Luthora z BvS. Bitwa powietrzna przypomina mi jakoś rozpierduchę nad Metropolis w BvS no i końcowe sceny gdy policja wpada aresztowac Dillingera przypomina mi analogiczną scenę z BvS Ultimate z Luthorem.

Scena gdy Athena zadziwia się "deszczem" - Rutger Hauer i "Blade Runner".

Odpowiedz
Ma dysk.

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcRxgUo_AfyPDg2nZaBaF_f...42IFM&s=10]

Flynn to teraz tylko symulacja i to że starszej wersji systemu, nie Flynn jako on sam.

Dalej nie czytam, znowu masz omamy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Nigdzie nie jest powiedziane że Flynn w Aresie jest symulacją. Dopowiadasz sobie rzeczy i to mocno.

A nie, sorry, poprawka. Faktycznie ma dysk. Ale to widać dopiero w innym ujęciu.
Zwracam honor.

Odpowiedz
Jak na kogoś, kto tyle analizuje, nie potrafisz łączyć prostych faktów.

Ares wchodzi do starej sieci, pojawia się Flynn, Ares pyta czy żyje (co jasno pokazuje, że musi wiedzieć o jego śmierci) i ten odpowiada, że istnieje tu i teraz, tylko dlatego, że on się pojawił i że jest odbiciem jego obecności.

To, czym on jest jak nie symulacją w starej sieci, która nie jest podłączona do nowej? Nie określa siebie nawet jako "Flynn", więc w pewnym sensie jest kolejnym Clu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Mnie film się podobał. Byłem w sobotę w wersji oryginalnej.

Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Jak chcesz to zrobić przez analizę to w sumie :p


Główne kwestie są trzy.

Pierwsza - tak to by było gdyby Flynn był człowiekiem. O ile w filmach rozrywkowych często się odwołują do motywów biblijnych o tyle bardzo rzadko nazywają to wprost (pewno dlatego bo pod względami religijnymi społeczeństwo amerykańskie jest dość konserwatywne). Tak było zresztą w Legacy. Gdzie Flynn stworzył od początku system i programy jak Bóg świat i ludzi. Zależy jak to widz odbierze bo może odebrać jako coś nieistotnego, typu "człowiek uważany za Boga" . Tyle że on nie jest człowiekiem uważanym za Boga. Od Legacy Flynn jest literalnie odpowiednikiem chrześcijańskiego Boga w cyberprzestrzeni.

I tak jest tez przedstawiany w Aresie. No w latach 80ych to Flynn był młodym, normalnie się ubierającym i zachowującym facetem - jak zresztą było w pierwszym Tronie. A nie czcigodnym starcem z siwą brodą o bosych stopach ubranym w białe szaty i "ociekającym mądrością'. Ta "czcigodność" jest równoważona jowialnym zachowaniem ale to jest pogłębiony wizerunek Flynna z Legacy a nie z jedynki.

I Ares po spotkaniu z Flynnem "zmienia kolorki" na "flynnowy" biały co też jest wzięte z Legacy.

Druga rzecz. Takie filmy tłumaczą i pokazują pewne rzeczy dość prosto. Gdy w MoS Superman spotyka hologram Jor-Ela (zresztą niewykluczone że scena w Aresie była tym inspirowana) to widz dostaje proste konkretne wytłumaczenie a Jor-El wygląda jak Jor-El którego poznaliśmy wcześniej. Więc gdy takie wyjaśnienie jest trochę niejasne (w stylu "istnieję tu bo ty tu istniejesz:) jest to po prostu podejrzane. Zwłaszcza gdy mówi to Bóg.

Trzecia rzecz - Bridges jest twarzą serii i znanym nazwiskiem. Raczej z niego nie zrezygnują. I to niezależnie czy byłby to bezpośredni sequel Legacy gdzieś w 2016 czy kolejne części po Aresie. Czy będzie się pojawiał jako pełen mądrości i pomocny "Duch Mocy" (zresztą znowu jak Star Wars) czy w retrospekcjach, czy "wskrzeszą go" wprost żeby wrócił do naszego świata i cieszył się rodziną z wnukami. Tego się raczej należy spodziewać. Raczej nie bez powodu w tym świecie krąży hasło "Flynn lives!".

W tym momencie faktycznie nie ma to żadnego znaczenia. ale.. jeśli będą ciągnąć serię dalej..

Odpowiedz
(13-10-2025, 08:36)Rozgdz napisał(a): W tym momencie faktycznie nie ma to żadnego znaczenia. ale.. jeśli będą ciągnąć serię dalej..

33,5 mln w weekend otwarcia. Disney zalicza drugą ogromną porażkę po Snow White.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Huh... Spodziewałem się lepszego wyniku, bo Tron ma jednak lepszą renomę niż daremny live action, który od początku był skazany na porażkę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości