Trust [FX]
#1
[Obrazek: z23209289Q,Serial--Trust-.jpg]


Serial "Trust" zadebiutował w zeszłym tygodniu (u nas na HBO) i dla mnie przynajmniej od razu stał się jedną z ciekawszych premier pierwszych miesięcy 2018 roku. To już drugie podejście na przestrzeni dwóch lat do historii rodu Gettych. Po seansie filmu Scotta "All the money in the world" byłem kompletnie zniechęcony do koncepcji serialu, zwyczajnie nie widziałem tu najmniejszego potencjału na opowiedzenie czegoś interesującego co już nie byłoby pokazane w filmie. Historia wydała mi się bardzo płaska i zwyczajnie nieciekawa....wystarczył pilot aby moja opinia o filmowym scenariuszu Scarpy jeszcze bardziej się pogorszyła.

Showrunnerem, twórcą i scenarzystą serialu jest Simon Beaufoy zdobywca Oscara za skrypt do "Slumdoga". Co ciekawe sam napisał wszystkie odcinki "Trust" a jest to w serialach nie częsta sytuacja. Producentem, jednym z pomysłodawców i reżyserem pierwszych trzech odcinków jest oczywiście Danny Boyle którego zapewne przedstawiać nie trzeba. W roli Sknerusa Gettye'go oglądać możemy Donalda Sutherlanda a partnerują mu Hilary Swank, Brendan Fraser oraz Harris Dickinson. 

Jestem naprawdę wielce pozytywnie zaskoczony po pilocie. Jest zdecydowanie lepiej i ciekawiej niż u Scotta. Widać spory budżet, ale także ciekawsze podejście do samych bohaterów. Wszyscy są należycie rozwijani, Beaufoy nie boi się pokazywać postaci z różnych stron w tym znacznie bardziej kontrowersyjnych niż w filmie. Każdy wygląda na to, że ma tu jakąś głębie, motywacje i jest bardziej naturalny a przez to ciekawszy. Nawet, świetny w filmie, Getty jest tu bardziej wielowymiarową postacią. Na razie trudno ocenić pełnie kreacji Donalda, jest oczywiście fantastyczny (ależ on ma głos), ale póki co ciągle pamiętam perfekcyjną rolę Plummera, autentycznie żałuje, że to nie on gra w serialu bo to byłaby wielka kreacja. Za to zyskuje np. wnuczek finansowego magnata. Znacznie lepiej zagrany, ale przede wszystkim należycie rozbudowany, ciekawy i cholera...sympatyczny. Nie trudno mu zacząć kibicować i współczuć już na początku. Fraser póki co zaliczył w pilocie cameo, ale z tego co wiem ma być kompletnym przeciwieństwem postaci Wahlberga 
To co jednak wyróżnia "Trust" przede wszystkim to realizacja. Jakbyniepaczec porównali serial pod względem technicznym i reżyserskim do "The Young Pope" i trudno się nie zgodzić. Oczywiście, twór Sorrentino to dzieło sztuki któremu jeszcze długo nikt nie dorówna, ale i tak jest świetnie .Bardzo dobre zdjęcia, scenografie, montaż i fajna muzyka, Boyle świetnie prowadzi aktorów, buduje napięcie, emocje i inscenizuje sceny. Czuć, że zna się na fachu i aż szkoda, że za 3 tygodnie zamieni się z twórcami z raczej niższej serialowej półki.

Jest więc bardzo, bardzo dobrze. Świetne aktorstwo i realizacja, dobry, wciągający, dojrzały scenariusz. Widać, że twórcy są autentycznie zaintrygowani tą rodziną i wygląda na to, że uda im się zainteresować ich losami również mnie! Boyle mówił nawet, że chciałby rozwijać historie rodu Gettych na kolejne sezony (słyszałem coś o 5). Zobaczymy jak będzie dalej, recenzenci widzieli na razie trzy pierwsze odcinki i recenzje są świetne.

Jeśli chodzi o piloty seriali 2018 to na razie.....Counterpart>Trust>Terror>Black Lightning>Seven Seconds>Here and Now>Britannia (obecnie oglądam jedynie 4 pierwsze, SS jest zawieszone podobnie jak HaN a Britannia była zbyt gówniana aby tracić czas na drugi epek). Bez szału ten rok na razie. 

Odpowiedz
#2
Domyslam sie, że wiele osób czeka na calość, ale dziwi mnie ta cisza. Bo serial świetny, a Fraser w drugim odcinku wyborny! Polecam.

Po trzecim odcinku już jest jasne:

wszystko przez imprezę u Romana Polańskiego. :)

[Obrazek: Dae9rOcX0AA4Nk2.jpg:large]
"An obvious design flaw here."

Odpowiedz
#3
Fajny odcinek, ale różnica jakościowa w aktorstwie po spędzeniu w zeszłym tygodniu godziny z Fraserem była zauważalna. Po tym odcinku to taki koniec aktu pierwszego możnaby powiedzieć. Montażysta solidna popisówę odwalał na początku :)

Odpowiedz
#4
Fraser, jak i jego postać, jest cudowny. Za to rola Hilary na razie bez szału, reszta koncertowo. Montaż był też fajny w 2 epizodzie przy okazji pokazania działań Frasera (jak się ten typ montazu nazywa? Mozaikowy?). Coraz bardziej mnie ten serial przekonuje.

Odpowiedz
#5
Fajnie rozwija sie ten serial. Moim ulubieńcem nie jest już Fraser, a Primo :)

Bardzo dobry odcinek, trzymajacy w napieciu od poczatku do konca, mimo ze chyba kazdy wiedzial jak to sie skonczy. Klasa! Pani rezyser od odcinka 4 i 5 wcale nie ustepuje Boyle'owi, nalezy jej sie duzo uznania za to jak emocjonujacy byl ten epizod.

Odpowiedz
#6
Po finale moge powiedzieć, że "Trust" to absolutnie fenomenalny serial i premiera roku póki co. Historia została opowiedziana w znakomity, poruszający, mocny sposób a jednocześnie w całym serialu jest pewna lekkość i tony energii (zwłaszcza w epkach Boyla), Ridley może sie uczyc. W kwestii Gettyego Seniora to tutaj wole jednak Plummera w tej roli chociaż Donald też jest świetny i ma lepiej napisana postac (z ciekawym i sympatycznym dworem). Fraser czy Primo absolutnie wymiatają i tak jak chwaliłem pokazanie porywaczy w All the money in the World tak tutaj są jeszcze ciekawsi i jeszcze bardziej nie jednoznaczni. Aktorsko jest rewelacyjnie a realizacyjnie to Trust jest perłą. Swietne, bogate scenografie, idealnie oddany włoski klimat, swietne zdjęcia, inscenizacja scen i kozacka muzyka, to chyba jeden z seriali z najlepsza muzyką w ciagu ostatnich kilku lat, a na pewno najlepiej zmontowany.
Finał jest też bardzo fajny i nietypowy, zabawa formą czy Fraser w formie przewodnika łamiący co i rusz czwartą ściane. Wszystko co dotyczy tej postaci jest zresztą świetne, masa śmiechu, ale tez autentycznej sympatii do gościa (scena z helikopterem czy te utwory rodem z westernu). Nudna i mdła postac Marka przy nim nie istnieje.

Drugi sezon może będzie. Dla mnie bez roznicy czy to będzie prequel, sequel czy zrobią z tego antologie - czekam tak czy tak bo Beaufoy genialnie buduje bohaterów, sprawnie prowadzi historie a cała ekipa od elementów realizacyjnych wzbija sie na wyżyny (Emmy za muzyke i montaż serialu limitowanego musi być).

9/10

Odpowiedz
#7
Serial Boyle'a pokazuje, że historia ta nadawała się na serial o wiele bardziej niż na film. Dzięki temu dostaliśmy więcej godzin co zaowocowało rozwinięciem bohaterów i jest więcej miejsca na wątki, które w filmie zostały jedynie zasygnalizowane czy całkowicie pominięte. Wydawałoby się, że jak 10 godzin to będzie sporo zapychaczy, ale wcale tak nie jest. Dzięki temu każda z postaci jest jakaś, nawet porywacze dostają swoje wątki, w których są odpowiednio rozwinięte. Choćby niejaki Primo, którego świetnie gra nieznany mi Luca Marinelli. W ogóle cała obsada serialu to złoto. Nie tylko nieznane mi nazwiska spisują się pierwszorzędnie, a powinienem też wymienić chłopaka grającego wnuka miliardera, czyli Harrisa Dickinsona, ale przede wszystkim Hilary Swank, Donald Sutherland i Brendan Fraser. Najsłabiej wypada z tej trójki początkowo Swank, ale w drugiej połowie sezonu ma więcej do grania i jest dobrze. Ale najlepszy jest właśnie ojciec Kiefera Sutherlanda, który kreuje postać fascynującą, ale też taką, której najchętniej by się dało po pysku. Choć nie potrafię wybrać kto jest lepszy Plummer czy Sutherland. Ale też nie jest go aż tak dużo jakby mogło się wydawać, serial głównie skupia się na postaci porwanego chłopaka.

A wcale nie gorszy od Donalda jest Fraser, a w ostatnich latach całkowicie zniknął z kina. Widziałem go rok temu w 3 sezonie Affair i byłem miło zaskoczony jak dobrze wypadł w roli sadystycznego strażnika więzienia. Kojarzyłem go z rolami sympatycznych gości, w komediach, filmach przygodowych, a okazało się, że potrafi grać też role nie tylko komediowe. I potwierdził rolą detektywa pracującego dla miliardera, że jest świetnym aktorem. Liczę na to, że coraz częściej go teraz będę widywał w kinie czy też w serialach, bo okazało się, że to aktor, który czym starszy to jest lepszy. No i zupełnie nie przypomina tego samego bohatera, którego grał Wahlberg u Scotta (co ciekawe w finałowym odcinku jest bardzo mocne nawiązanie do "Wszystkich pieniędzy świata" , mówi o tym Fraser). Choćby dla samego Frasera sprawdzę serial "Condor" czyli przeróbka "Trzech dni Kondora" na serial, który w czerwcu ma premierę.

A co do Boyle'a to co ciekawe wyreżyserował tylko pierwsze trzy odcinki z 10, i są dobre, ale kolejne siedem epizodów mimo nieznanych mi reżyserów (pewnie telewizyjni wyrobnicy albo od krótkometrażówek i teledysków) trzyma dobry poziom i styl tego reżysera jest utrzymany do samego końca. I nie zgadzam sie z niektórymi głosami, że 10 odcinków to aż za dużo na tą historię. Ja nie poczułem ani raz znudzenia a nawet więcej czym dłużej serial trwał to coraz bardziej mi się podobał, a zaczynał z dobrego poziomu. Pomimo poważnej tematyki muszę powiedzieć, że serial ma dość lekki ton przypominający trochę produkcje Vince'a Gilligana, Noaha Hawleya, czy braci Coen. Jest wiele scen dramatycznych które nagle przechodzą w czarną komedię (strajk poczty czy wątek że wszystko ma być na biało w 9 odcinku) czasami bardzo czarną, a czasami dostajemy nawet coś na kształt kina mafijnego, gangsterskiego. Więc prawdziwa mieszanka gatunków i stylów. Oprócz strony wizualnej która u Boyle'a jak zawsze jest świetna i jego typowych zagrań z obrazem, trochę podchodzących pod teledysk to warto też zwrócić uwagę na soundtrack Jamesa Lavella (znany z muzyki elektronicznej i jako jeden z członków zespołu UNKLE), który jest po prostu świetny. Nie dość że muzyka idealnie pasuje do wydarzeń na ekranie, to jeszcze w wątkach, których akcja działa się we Włoszech bardzo kojarzyła mi się z muzyką Ennio Morricone. Więc tak jak w filmach Boyle'a to też w jego serialu strona wizualno dźwiękowa jest to jeden z najwazniejszych i najlepszych elementów produkcji.

Danny Boyle podobno planuje z 5 czy 6 serii o rodzinie Getty i przyznam, że chętnie bym zobaczył dalsze losy choćby wnuka miliardera (tak na marginesie jego synem jest aktor, Balthazar Getty, znany z filmów Lyncha), bo za radą Jamesa Chace granego przez Brendana Frasera wygooglałem sobie jego życiorys. Z pewnością to byłby inny sezon jak pierwszy, ale wydaje mi się że ciekawy. Są też podobno plany na kolejne sezony o początkach fortuny Getty'ego i też chetnie bym zobaczył. A jeszcze jakby w młodej wersji miliardera obsadzono Kiefera Sutherlanda to bym oglądał, bo za wiele produkcji gdzie Donald i Kiefer występują razem to nie ma (chyba jeden słaby western z 2015 roku). A nawet jak Boyle będzie zajęty kręceniem nowego Jamesa Bonda to też nic nie musi oznaczać dla przyszłości serialu, bo odcinki, których nie wyreżyserował też trzymały poziom jak pisałem wcześniej.

Podsumowując "Trust" to znakomita produkcja, coraz lepsza z odcinka na odcinka, mająca potencjał, którego nie dał rady pokazać Ridley Scott w swoim ostatnim filmie. A porównując film z serialem można dojść do łatwych wniosków czemu ostatnio seriale są lepsze, ciekawsze i oryginalniejsze od filmów. "Trust" to nie jest produkcja bez wad, np. ostatnia scena z Donaldem wali taką łopatologią w twarz że bardziej chyba nie dało sie, ale to są drobnostki, które nie wpływają na poziom całości.

Odpowiedz
#8
Mi się najbardziej podobało w tym serialu pokazanie życia miliardera.
Świetnie to zostało przedstawione, a przede wszystkim - Donald Sutherland zagrał absolutnie wybitnie.

Wątek porwania IMO zajął zbyt dużą porcję serialu, wolałem oglądać historię Gettych, niż naciąganą historię powstania Ndranghetty.
Powinno być więcej wątków rodzinnych, a pozostałe skrócone.

Poza tym bardzo mi się nie podobała scena negocjacji.
Serio Jean Paul Getty, najbogatszy wtedy człowiek świata, poleciał sobie osobiście negocjować z Ndranghettą, idąc solo z ich szefem, mając helikopter z minigunem nad głową?

Ogólnie powiedziałbym 7+/10, część poświęcona samym Gettym to spokojne 9/10, ale reszta wyraźnie słabsza i niesiona głównie na barkach sympatycznego Frasera i Luci Marinelli.

Odpowiedz
#9
Ja pierdziele, widzę nową opinię w temacie, wchodzę i myślę że przy okazji z przyjemnością przeczytam co sam napisałem dwa lata temu, a tutaj pustka... Nawet nie rękę, co fujarę bym sobie dał uciąć że pisałem o swoich wrażeniach. No cóż, poszukam w krótkiej piłce, a jak tam nic nie będzie, to idę na jakieś badanie sklerozy :p

Serial oczywiście zajebisty.

Odpowiedz
#10
(13-02-2018, 07:17)simek napisał(a): Właśnie wyczytałem, że w marcu na FX premierę będzie mieć 10cio odcinkowy serial Trust w reżyserii Danny'ego Boyle'a opowiadający o dokładnie tym samym o czym smęty Scotta. Mam tylko jedno pytanie: czy tam kogoś nie pojebało, żeby nakręcić dziesięciogodzinny serial o tej historii? Jakby komuś nie chciało się wchodzić na wikipedię, to przypomnę jak wyglądało porwanie wnuka Getty'ego: porywacze żądali 17 mln$, Getty powiedział, że nic nie da, porywacze ucięli wnukowi ucho i obniżyli żądania do 3mln$, Getty zapłacił, porywacze oddali wnuka, koniec historii. Prawda, że nie możecie się doczekać jak Boyle opowie to w dziesięć godzin?

: )


Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#11
Tak, tego posta też pamiętam :) z pół roku później łyknąłem całość w trzy wieczory i byłem zachwycony. Pytałem jakim cudem z historii o takim małym potencjale Boyle wycisnął taki świetny serial :)

Odpowiedz
#12
Widziałem ten serial w zeszłym roku i 6 odcinek (ucieczka wnuka z tym Włochem) nadal doskonale pamiętam.

Odpowiedz
#13
(15-08-2021, 18:31)simek napisał(a): (...) z przyjemnością przeczytam co sam napisałem dwa lata temu (...)
Wiadomo, własne posty najlepsze. Sam tu piszę głównie po to, żeby to potem z przyjemnością czytać. :P ;)

A tak serio, to w sumie musiałbym wrócić, bo widziałem chyba tylko pierwszy odcinek i był niezły z tego co pamiętam a skoro się tak zachwycacie.


Odpowiedz
#14
Namówiliście. Kończę dzisiaj arcydzieło zwane "Sukcesja" i biorę się za "Trust" :)

Odpowiedz
#15
Obejrzałem i jest ok, ale jednak rozczarowanie, ponieważ spodziewałem się zdecydowanie więcej.

Jedna rzecz w tym serialu sprawiała, że miałem ochotę odpuścić i przestać to oglądać - postać młodego porwanego hipisa, wnuka Getty'ego. Aż żałuję, że nie była to alternatywna wersja Tarantino, w której odstrzeliwują go w pierwszym odcinku i jest spokój :) Inna sprawa, że epicko irytuje mnie fakt, że 16 letni dzieciak grany jest przez dorosłego faceta, po którym widać, że ma 10 wiosen więcej na karku. No nie.

(16-08-2021, 12:22)Mental napisał(a): Widziałem ten serial w zeszłym roku i 6 odcinek (ucieczka wnuka z tym Włochem) nadal doskonale pamiętam.

Był to odcinek 5. noszący tytuł "Silenzio". Pod względem czystego napięcia itd. - zdecydowanie najlepszy. Postać Angelo, 17 latka, który pomaga w ucieczce młodego Getty'ego, grana jest przez 28 latka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że w Hollywoodzie częściej niż rzadziej stawia się na starszych aktorów, którzy grają nastolatków, ale w tym konkretnym tytule nieziemsko mnie to irytowało. Jebać takie castingi :)

TRUST: PORWANIE - 5/10
_____

Inna sprawa ma się z wątkami starego Getty'ego. No tutaj to mi wszystko grało i trybiło, jak należy. Oglądanie Donalda Sutherlanda w roli miliardera to czysta przyjemność. Wolałbym 10-odcinkowy miniserial w wersji hardkorowego "Downton Abbey" ze starym Gettym, jego haremem (te baby to mi przypominały jakieś durne disneyowskie księżniczki, które są koleżankami/lub też nie głównej bohaterki jakiejś animacji i ciągle nadają, hałasują, etc. :D) i sługusami :) No a w tle budowanie muzeum.

Ewentualny spin-off, w którym głównym bohaterem jest Fletcher Chace też przyjmuję z otwartymi ramiona. Brendan Fraser to obok Donalda najjaśniejszy punkt tego serialu :)

Lepsze to niż oglądanie wyczynów młodego irytującego hipisa i jego nudnych starych. Wątek mafii, gdyby nie Primo i uzupełniający aktorskie podium Luca Marinelli, całkowicie do zapomnienia.

HOUSE OF GETTY - 9/10 :)

Serial, jako całość dostaje ode mnie 7-/10. Jednak zbyt dużo tu dobra, aby ocenić niżej.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości