Vinyl (HBO, Scorsese, Winter, Jagger)
#41
Ja pierdole... Szkoda. Chociaż od bidy można powiedzieć, że pierwszy sezon to jest jakaś tam zamknięta całość, to jednak potencjału było od groma na kolejne serie i widać było, że ta pierwsza to tylko preludium. No ale niestety, jeśli notuje się słabą oglądalność, a w dodatku porzuca cię twój twórca, to wiedz, że długo na antenie nie pociągniesz.

Odpowiedz
#42
Dobrze, czyli można oglądać :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#43
Chyba nic dziwnego, że się mało komu podobało, nawet tutaj nikomu się nie chciało napisać podsumowania ;) Bo serial pomimo dobrych aktorów i sporego budżetu próbuje ciągnąć w zbyt wielu kierunkach - a to robi za podróbkę Mad Mena, a to próbuje pokazywać prawdziwą historię rocka, a to wikła się w wątki kryminalne. Tego jest trochę za dużo i brakuje konkretu. Niespecjalnie mi się podobały te wszystkie "teledyski", sceny śpiewających artystów bo tak - ładne, brzmi fajnie, ale jaką to funkcję pełni poza nabiciem czasu antenowego, nie mam pojęcia. Drętwo wypadł wątek Devon, tego tam mafioza - sztampowo. Nie pomaga, że główny bohater to kompletny ciul, którego słabości nie idzie polubić. "Vynil" działa jak kostium sceniczny: z daleka spoko, z bliska - nie skrobać, bo złota farba odłazi.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#44
Info, że anulowali drugi sezon dotarło do mnie z opóźnieniem. Bobby Cannavale to jeden z najlepszych współczesnych aktorów, w zasadzie wyłącznie dla niego oglądałem serial (który znowu nie był wcale taki zły). Główny problem z "Vinylem" mam taki, że dzieje się on w miejscu i dotyczy tematów, które kompletnie mnie nie interesują. Gdyby fabuła osadzona była w Miami lat 80. XX wieku i dotyczyła muzyki pop, to chłonąłbym to jak gąbka.

Odpowiedz
#45
Zgadzam się z wujo, coś w tym serialu nie zagrało do końca. Wszystko wygląda pięknie przez pierwsze 3,4 odcinki, ale jak już człowiek przyzwyczai się do klimatu, to zaczyna szukać scenariusza, a fabuła nie wciąga. Cannavale ostro cisnął, jednak na końcu nie czułem szczególnej sympatii do gościa. Widocznie samo miotanie się to za mało.

Drugi sezon mógłby być, ale np. jako zupełnie inna era muzyczna.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości