Z tym NCFOM jest o tyle zabawnie, że dla mnie to są dwa różne światy, może z wyjątkiem jednego: "wyczucia" prowincji. A ta prowadzi nas od literackiego oryginału do wczesnych książek McCarthy'ego. Cha!
27-12-2010, 12:34
|
Winter's Bone
|
|
Why so serious? Jak wyrwiesz tak z kontekstu, to lol i już:) W kontekście - specyfika forum uchwycona w kilku słowach.
Z tym NCFOM jest o tyle zabawnie, że dla mnie to są dwa różne światy, może z wyjątkiem jednego: "wyczucia" prowincji. A ta prowadzi nas od literackiego oryginału do wczesnych książek McCarthy'ego. Cha!
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
27-12-2010, 12:34
@Jakuzzi
Mental napisał dokładnie tyle, co ty, a nawet więcej, bo ty próbowałeś parafrazować Eastwooda nieudolnym "są snuje dobre i złe" i spieprzyłeś:) film robi postać Ree Dolly i to przede wszystkimi z jej powodu on mi się podobał. klimat i surowość zdjęć - pozbawionych, co warto dodać, typowych dla współczesności filtrów - to rzeczy wtórne. najlepsza scena to ta w szopie, kiedy Ree zostaje podbita i na pytanie zgromadzonych, co z nią zrobimy, ona odpowiada - "Pewnie mnie zabijecie. Albo możecie mi pomóc. Nad tym się nie zastanawialiście, co?" <ok> lubię tak zero-jedynkowo postawione sprawy:) 27-12-2010, 12:35 Artemis napisał(a):Czytam teraz Strażnika sadu McCarthy'ego i mam wrażenie, że Debra Granik musiała się kiedyś w McCarthym zaczytywać. Podobny flow. A to może dlatego, że autor literackiego pierwowzoru "Winter's Bone", Daniel Woodrell, przypisywany do nurtu country noir, bywa do McCarthy'ego nagminnie porównywany (wprawdzie wiadomo, jak to z tymi porównaniami z reguły jest - rządzi zasada: mniej znane porównać do Znanego, by lepiej sprzedać, ale tu rzeczywiście jest coś na rzeczy - podobny minimalizm formalny i nieco zbliżony klimat okrucieństwa życia podszytego wyczuwalną nostalgią za humanizmem, poza tym wspomniany już motyw prowincji i - oczywiście - temat przegranych). Tak na marginesie tematu, Woodrell jest fajny - wczoraj skończyłam jego "Pomarańczową czerwień" ("Tomato Red") i ma to niezły klimat: góry Ozark, środowisko "białych śmieci", narracja pierwszoosobowa i bohater przypominający Hucka Finna, który dorósł, pije piwo i bierze dragi, jest rozdarty pomiędzy dwiema kobietami, zbuntowaną Jamalee Merridew, córką prostytutki i jej piękną, acz łatwą matką (w tle jest jeszcze brat Jamalee, gej Jason, "najpiękniejszy chłopak z gór Ozark"), włamuje się do domów miejscowej elity, szuka przyjaciół i pomysłu na życie, wiedząc jednocześnie, że jest i tak skazany na przegraną... 27-12-2010, 22:37
Brzmi fajnie <ok>
Czytałam kiedyś o tym Woodrellu, ale potem mi z głowy wypadło. Obczaję go, jako że polska premiera Winter's Bone się zbliża (napisy - Dariusz Kuźma ;) ) i warto byłoby wrzucić coś na stronę.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
28-12-2010, 00:00
Mocna rzecz, dzieki odpowiednim "mordom", zdjeciom, strojom, lokacjom, dialogom a takze aktorstwu mialem wrazenie obcowania z prawdziwą biedą, przestępczością i patologią, wczesniej ogladalem "Gangi Nowego Jorku" i z perspektywy "Winter's Bone" tamta bieda, przestepczosc i patoligia jest komiksowa. "NCFOM dla kobiet"? Moja "kobieta" zakrywajac twarz dłonmi płakała na scenie z łódką, a ja bylem poruszony widokiem. Po obejrzeniu filmu mialem wrazenie ze zobaczyłem sporo prymitywnego zła. Mocna rzecz, zdecydowanie warta obejrzenia, głowna bohaterka godna podziwu.
29-12-2010, 19:08 Gwahlur napisał(a):a ja bylem poruszony widokiem. urzekła mnie twoja historia, Gwahlurze:) naprawdę byleś poruszony? i czemu słowo "kobieta" dałes w cudzysłów? masz problemy z ustaleniem płci osoby, z którą oglądałeś Winters Bone? nieciekawie :) 29-12-2010, 19:55
Szczerze - włączyłem wstawiony na pierwszej stronie trailer i nawet on mnie znudził, musiałem wyłączyć w połowie :lol:
Ale potem przeczytałem: Mental napisał(a):najlepsza scena to ta w szopie, kiedy Ree zostaje podbita i na pytanie zgromadzonych, co z nią zrobimy, ona odpowiada - "Pewnie mnie zabijecie. Albo możecie mi pomóc. Nad tym się nie zastanawialiście, co?" i nabrałem ochoty na obejrzenie całości, bo przytoczony cytat pierwsza klasa <ok> Tyle tylko, że jeśli to jest "najlepsza scena", to nie wiem czy mi się chce - może tylko do sceny przewinę :P . Dużo w tym filmie takich tekstów? Jak w ogóle wygląda sprawa scenariusza, fabuły? Bo sam klimat mnie nie grzeje (nomen omen). 29-12-2010, 20:27 Mental napisał(a):czemu słowo "kobieta" dałes w cudzysłów? masz problemy z ustaleniem płci osoby, z którą oglądałeś Winters Bone?Z pospiechu wyszlo inaczej niz planowałem, ale poniewaz jest enigmatycznie i niepokojąco, to niech zostanie wlasnie tak jak jest. Bez sprostowania:) Na tobie nie zrobila wrazenia akcja z piłą? Bo na mnie tak. 29-12-2010, 20:30 Gwahlur napisał(a):Na tobie nie zrobila wrazenia akcja z piłą? Bo na mnie tak. średnie powiem szczerze:) und3r napisał(a):Dużo w tym filmie takich tekstów? nie. ale dużo w filmie Ree Dolly, a to wystarczy:) 29-12-2010, 21:20
O ja. Dobre to było. Wymagające cierpliwości, bo to niezły snuj, niczym z powieści McCarthy'ego, ale ten klimat mną zawładnął na 100 minut. Dobra historia, z bardzo wyraźnym społecznym tłem (ja to lubić!), świetnymi rolami Jennifer Lawrance i Johna Hawkesa. Więcej będzie w recenzji, bo jakimś cudem udało mi się cokolwiek napisać na stronę, więc szczegóły wkrótce.
Dobry, dobry film. Mało takich, tym bardziej warto docenić. Ósemeczka na dziesiąteczkę. PS. NCFOM dla kobiet? Przedziwne skojarzenie. 04-02-2011, 22:59
NCFOM to to nie jest, ale dobre kino nawiązujące do dramatów społecznych na pewno.
Plus za wspaniałą rolę główną i generalnie bardzo naturalistyczną grę aktorów. Ja im wierzę w każdej minucie tego filmu. No i klimat mrożący krew w żyłach. Jednakże ponieważ trzeba się miarkować w ocenach więc jest to 7/10, bo to i tak jeden z najlepszych zeszłorocznych filmów, które obejrzałem bez żadnego zgrzytu, czy też zażenowania. Wiadomo jaki to był słaby filmowo rok. Ten zaczął się ciut lepiej. 05-02-2011, 16:36
Mimo pozytywnych opinii na forum podchodziłem do film dosyć ostrożnie. Jednak jak się okazało niepotrzebnie, bo film jest świetny.
Co pierwsze rzuca się w oczy to portret upadłej amerykańskiej prowincji. Wszędzie brudno, śmieci rozwalone w okół domu. Ludzie bez pracy i nadziei na poprawę sytuacji zaczynają wytwarzać narkotyki. To prowadzi do pogłębienia nieufności, która przeradza się wręcz w nienawiść. Wejść na czyjejś podwórko to jak wejść na teren wrogiego gangu, nigdy nie wiadomo czy wyjdzie się żywym. Nie liczą się więzy rodzinne, sąsiedzkie, ludzie jako pewna społeczność przestali istnieć. Całą tą beznadziejną sytuację reżyser doskonale sportretował. Chłodne naturalistyczne zdjęcia i powolne tempo pozwalają dobrze wczuć się w klimat opowieści. Reszta jest równie dobra. Przede wszystkim aktorstwo zarówno głównej bohaterki jak i John Hawkes w roli Teardropa. Pełno świetnych scen i dialogów. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena w której . Naprawdę świetne kino, jakby to ode mnie zależało to oscara dostał by właśnie Winter's Bone.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-02-2011, 18:38 Cytat:Wszędzie brudno, śmieci rozwalone w okół domu. Ludzie bez pracy i nadziei na poprawę sytuacji zaczynają wytwarzać narkotyki. To prowadzi do pogłębienia nieufności, która przeradza się wręcz w nienawiść. Wejść na czyjejś podwórko to jak wejść na teren wrogiego gangu, nigdy nie wiadomo czy wyjdzie się żywym. Nie liczą się więzy rodzinne, sąsiedzkie, ludzie jako pewna społeczność przestali istnieć. Ja pierdziele, normalnie apokaliptyczna wizja rodem z Radia Maryja albo Gazety Wyborczej. I nie wiem, skąd u ciebie straszliwy wniosek o upadku więzi sąsiedzkich czy coś - ja tam odnotowałem pełno scen, gdzie jeden drugiemu pomagał. A w normalnej społeczności wejście na czyjeś podwórko bez pozwolenia to jest wejście jak na teren gangu - za to można kulkę oberwać, pakując ryj, gdzie cie nie proszą :) Jak ktoś tam kogoś zabije, to nikt go nie zakabluje, bo rodzina kabla w rodzinnej wiosce natychmiast traci szacunek zdobywany przez pokolenia (dla nich to bardzo ważne). Słowo dane ziomkowi dla nich jest święte. Więc mogą dilować heroiną, bronią, jumką i mają łatwą kasę. I mają mechanizmy samooczyszczające, eliminują swoich popaprańców (według własnego uznania) bez pomocy z zewnątrz. Cytat:Największe wrażenie zrobiła na mnie scena w której Mnie też to rozwaliło. Gdybym takie coś usłyszał, to sorry, nie mam więcej pytań :) 19-02-2011, 19:04 Mental napisał(a):I nie wiem, skąd u ciebie straszliwy wniosek o upadku więzi sąsiedzkich czy coś - ja tam odnotowałem pełno scen, gdzie jeden drugiemu pomagał Pełno to bym nie powiedział. Jasne, że w ograniczony sposób sobie pomagali, ale zawsze jest to podszyte nieufnością. Mental napisał(a):A w normalnej społeczności wejście na czyjeś podwórko bez pozwolenia to jest wejście jak na teren gangu - za to można kulkę oberwać, pakując ryj, gdzie cie nie proszą :) W normalnej społeczności właściciel grzecznie wita i pyta w czym może pomóc, a nie zaraz "czy szukasz kłopotów" :) Mental napisał(a):Jak ktoś tam kogoś zabije, to nikt go nie zakabluje, bo rodzina kabla w rodzinnej wiosce natychmiast traci szacunek zdobywany przez pokolenia Ja to widzę, trochę inaczej, Skoro wszyscy zajmują się nielegalnym procederem to tworzy się wioskowa mafia. Nie chodzi o szacunek czy jakiś kodeks, a o strach przed policją. Mental napisał(a):I mają mechanizmy samooczyszczające, eliminują swoich popaprańców (według własnego uznania) bez pomocy z zewnątrz. Mental litości, mamy XXI, a nie dziki zachód :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-02-2011, 19:19 Azgaroth napisał(a):Skoro wszyscy zajmują się nielegalnym procederem to tworzy się wioskowa mafia. Nie chodzi o szacunek czy jakiś kodeks, a o strach przed policją. Raczej o strach przed resztą wioski. Policja cię może co najwyżej aresztować. Oni pewnikiem zajebią jak wyczują szczura (patrz tatuś Ree)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-02-2011, 19:23
@Azgaroth
Cytat:W normalnej społeczności właściciel grzecznie wita i pyta w czym może pomóc, a nie zaraz "czy szukasz kłopotów" :) To zależy. Gdybym ja zobaczył na swoim terenie np. hippisów, to z miejsca strzelam, przeładowuje i strzelam ponownie, a nie grzecznie pytam "siema, jak leci?" :) Cytat:Nie chodzi o szacunek czy jakiś kodeks, a o strach przed policją. Jaką policją? Oni tam mają na policje wyjebane i to wszyscy solidarnie. Cytat:Mental litości, mamy XXI, a nie dziki zachód :) Wiem, że mamy XXI wiek, po co to napisałeś? :) 19-02-2011, 19:52 Mental napisał(a):Jaką policją? Oni tam mają na policje wyjebane i to wszyscy solidarnie. Może i mają wyjebane, ale siedzieć w więzieniu nikt nie chce. Cytat:Wiem, że mamy XXI wiek, po co to napisałeś? :) Żeby się upewnić, że wiesz :) W ogóle mam wrażenie, że cała wiocha żyje trochę jak na dzikim zachodzie. Zero prawa tylko swój własny kodeks i skrajna wrogość do przedstawicieli państwa.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-02-2011, 22:43 Cytat:Zero prawa tylko swój własny kodeks i skrajna wrogość do przedstawicieli państwa. Krótko mówiąc dobry film :) 19-02-2011, 23:21
Jennifer Lawrence może mi się wydawać tragiczną kandydatką do roli Mystique, ale tutaj dzielnie dźwiga film na swoich barkach, będąc w zasadzie jedynym wartym uwagi jego elementem. Lawrence nie tylko świetnie zagrała, ale zrobiła to wbrew scenariuszowi, bo udało jej się przez 90 minut przykuwać uwagę, kazać utożsamiać się z nią i kibicować jej mimo, że jej rola nie ma absolutnie żadnego wsparcia w postaci fabuły.
Nie mam nic przeciwko snujom, ale nie lubię, gdy marnuje się mój czas, bo Winter's Bone mogłoby z powodzeniem trwać 5 minut, gdyby babsztyle od razu zaczęły gadać, ale nie, trzeba było to odciągać w czasie przez 85 minut. 6 albo 7/10, tak czy inaczej spodziewałem się znacznie więcej. 27-02-2011, 21:29 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Bone Tomahawk (2015) reż. S. Craig Zahler | Crash | 46 | 15,426 |
05-04-2026, 01:24 Ostatni post: slepy51 |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |