Withnail & I
#1
Tak, tak, musiałem założyć temat bo moje trucie w innych miejscach nie wystarcza :)

[Obrazek: withnail-and-i-1.jpg]


Za filmwebem:
"Dwóch niestroniących od marihuany, alkoholu i LSD młodych aktorów postanawia odpocząć od miejskiego zgiełku, spędzając weekend w prymitywnej chacie. Ich pobyt na łonie natury nie przebiega jednak zgodnie z planem."

Ciężko opisywać o czym jest ten film bez zbytniego spoilerowania.
O przyjaźni. O życiu bez żadnych ograniczeń. O epoce której klimat bezpowrotnie przemija, a ludzie żyjący w niej nie mogą nic na to poradzić. O niechęci do pogodzenia się z rzeczywistością.
No i Londynie, Wielkiej Brytanii, wadach i zaletach tamtego stylu życia.
U mnie pierwszy seans zbiegł się z pobytem w Szkocji, więc moment do obejrzenia był idealny.
Tak jak pisał jarod w krótkiej piłce niedawno, jest to połączenie Gilliama i Linklatera. Jest to też zdecydowanie trippy movie, z klimatem nie do podrobienia. Uśmiech na twarzy pojawił mi się chyba już od drugiej sceny i nie schodził z niej prawie do końca seansu.
Generalnie to kreacje aktorskie robią niesamowite wrażenie, pomimo tego że bohaterowie mogą się zdawać przerysowani. Co najciekawsze - zagrany przez chyba kogokolwiek innego Withnail byłby nieśmiesznym gnojem który raczej irytuje, w wykonaniu Granta fascynuje, zachwyca, budzi podziw jak i współczucie. Wielka rola.
Doceni każdy tym bardziej, kto kiedykolwiek prowadził hulaszczy tryb życia bądź chociaż na własne oczy widział jakąś komunę która nie przejmuje się niczym poza tym aby przeżyć jak najwięcej (w jak najdziwniejszym stanie się znajdując :) ).
Wiem że to nie brzmi zachęcająco szczególnie, jak sam jarod powiedział, fabuła jest pretekstowa ale wsiąka się w nią od razu.
Kopalnia cytatów i wspaniałych momentów muzycznych - poczynając od openingu z Whiter Shade of Pale, przez Hendrixa, Beatlesów.

Oglądać oglądać oglądać!

Na zachętę klip:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=6m6LhZJdCQY[/youtube]

[Obrazek: Screen-shot-2011-01-08-at-8.51.32-PM.png]
[Obrazek: vlcsnap-2012-02-19-21h33m27s18.jpg]
[Obrazek: Withnail-and-I-620x465.jpg]
^ 85 z Aliena!

Z rottentomateos:
"It's much funnier, and sadder, watched stone-cold sober. " Z tym się akurat nie zgodzę :) Osobiście polecam zapalić raczej.

Odpowiedz
#2
Oglądałem, i to ze Snufferem, po wieczorze pełnym krzątania się po mieście, rozmawiania z miliardem ludzi, kilku litrach piwa and so on, and so on. Dopiszę tylko, że moim pierwszym spostrzeżeniem było to, że obaj bohaterowie reprezentują dwa stany, które albo mam, podczas tripu, albo zazdroszczę innym - raz jest to neurotyczna, zamknięta chęć obserwacji tego gęstego dziwactwa dookoła, a innym - mentalna, intelektualna i komunikacyjna bomba, erupcja ADHD. Zresztą, pamiętam, że podczas seansu od razu wyczuwa się ów klimat środków psychodelicznych, O WIELE bardziej prawdziwy niż u Gilliama w "Las Vegas Parano" (który w sumie bawił się tylko kolorami oraz prędkością narracji, żadnego "głębszego" grzebania w działaniu konkretnych środków). Tutaj jest z klasą, a cała ciężkość opiera się na dialogach, coś jak - jarod słusznie zauważył - scena przeżutkowa w "Scanner Darkly".

Generalnie nie lubię filmów ćpunerskich, jak i tych tematów, które są bardzo często pretekstowe, ale tutaj unosi się aura czegoś innego - spleśniałej bohemy. Nie żulerni, ale pleśniejącej bohemy.

Fajne, 8/10.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
#3
Dobrze powiedziane, chociaż należy zaznaczyć że to zdecydowanie bardziej film "pijacki" - przy drinking game, które polega na konsumowaniu każdego drinka z Withnailem, zwyczajnie by się wysiadło. Sceny z narkotykami są dwie (pierwsza w czołówce) i obie tak samo wspaniałe, choć zupełnie inne.

Odpowiedz
#4
Przekleję!
Withnail and I - faktycznie tak dobre jak Snufferowaty pisze. Takie połączenie Gilliama (nacisk położony na realistyczną,"syfną" scenografię i smaczki poukrywane w niej) i Linklatera (postacie, dialogi, w ogóle miałem mega skojarzenia ze Scanner Darkly - coś jakby scena z przerzutkową rozkminką rozszerzona na cały film). Fabuła bardziej pretekstowa być nie mogła, ale jako motor do odpałów głównych bohaterów jak najbardziej się sprawdza. Aktorstwo wybitne (Już w tym średniackim filmie o Doktorze widziałem potencjał w McGannie, tutaj facet zostaje wreszcie wykorzystany w pełni. Fajnie że Moffat coś tam przebąkuje o dodatkowych wepizodach z Ósmym; a Grant po prosu rozpierdziela ekran charyzmą i ogólną zajebistością, wszystkie nagrody świata bym mu przyznał), humor rewelacyjny, klimat takoż, do tego bardzo ...wymowna ostatnia scena. 9+/10, polecam każdemu, takie np Las Vegas Parano IMO ten film bez popity zjada.

Spostrzeżenie: zauważyliście "odwrotną ewolucję" bohaterów? McGann zaczyna zeszmacony, kończy elegancki. Grant na odwrót.

Kurde, jak tak myślę to ten reżyser mógłby spokojnie wsiąść się za ekranizację Gry w Klasy Cortazara. Klimat momentami (zwłaszcza na początku) mocno podobny, chociaż oczywiście facet musiałby wybrać jakiś konkretny klucz interpretacyjny, bo "dosłownie" się tego przenieść na ekran nie da. A obejrzałbym sobie jakąś ekranizację Cortazara, bo Powiększenie tyle miało wspólnego z oryginałem co nic.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#5
Cytat: klimat środków psychodelicznych, O WIELE bardziej prawdziwy niż u Gilliama w "Las Vegas Parano" (który w sumie bawił się tylko kolorami oraz prędkością narracji, żadnego "głębszego" grzebania w działaniu konkretnych środków).
Piona! Już myślałem, że jestem jedyną osobą, która nie uważa, że w LVP jazdy po dragach są taaak super pokazane.
A Withnaila kiedyś obadam, ale jakoś mi się nieszczególnie spieszy.

Odpowiedz
#6
No tak, ale jazdy po dragach w LAS VEGAS PARANO są dla Gilliama po prostu pretekstem do wizualnego udziwniania i wygłupiania. To w tym sensie to przecież bardziej absurdalna zabawa niż studium narkotykowe.

Odpowiedz
#7
Kurde, Simek, a byles akurat moim typem do zostania natychmiastowym fanem. Zaufaj, z czytania Twoich recek to ten film powinien Ci bardzo przypasowac.

Odpowiedz
#8
Zawsze to jakiś argument żeby przesunąć ten film w kolejce do oglądania :)

Odpowiedz
#9
Sorry, ale posypię trochę minusami. Nie wiem, pewnie trzeba mieć autentyczną fazę, tudzież nastrój, niemniej film jest co najwyżej OK. Ba! Pierwsze pół godziny ledwie obejrzałem, bo jest po prostu kurwa o niczym - dwójka mało ciekawych, wręcz odpychających bohaterów (Withnail irytuje przez całą historię, a I to pipa), którzy mieszkają w syfie i niewiele z tego wynika. Kiedy akcja przenosi się na wieś jest trochę lepiej, ale poza w miarę ciekawym klimatem i paroma co zabawniejszymi scenkami nie czułem zbytniej zażyłości, ani z opowieścią, ani z bohaterami - być może dlatego smutny finał po mnie spłynął, choć to zdecydowanie jedna z najlepszych scen filmu. Za to na zdecydowany plus zdjęcia i widoczki oraz muzyka ilustracyjna (bo już piosenki od czapy zupełnie, w każdej scenie zdają się być dobrane na siłę, żeby było cool - inna sprawa, że każda z nich dostała znacznie lepsze 5 minut w bardziej mainstreamowym kinie). Generalnie więc zawód, ale może po powyższych opiniach zbyt dużo dobra obiecywałem., więc ocenę dam bezpieczną, nieco powyżej średniej.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#10
Podeprę Mefisto, nie jest to najwybitniejsza komedia w dziejach ani nawet jedna z dwóch najlepszych. Fabuła, ekhm, pomińmy. Cytowanie szekspira w deszczu - co to miało być, próba nadania jakiegoś głębszego dna? Wiele scen jest bardzo śmiesznych tyle tylko, że niekoniecznie ich starcza na cały film. A muzyka mi się akurat podoba, zwłaszcza hendrix podczas prucia autostradą :)

Odpowiedz
#11
coś dla Snuffa i innych maniaków filmu
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
A dziękuje ślicznie, pre-order poszedł.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości