Without Warning zasługuje na osobny topic.
Nie będę zdradzał finałowego rozstrzygnięcia, nie będę zdradzał niczego, powiem jedynie, że film pochłania człowieka bez reszty.
Iluzja uczestnictwa gwarantowana.
Po prostu coś nieprawdopodobnego.
Sorry, za chaos wypowiedzi, ale mam pęcherze na dłoniach od zaciskania poręczy fotela. Końcówka jest porażająco-wykurwiście-rozpierdalająca. "Patrick, odwróć kamerę! Pokaż monitor!" - krzyczy prezenterka siedząca w studiu do operatora przebywającego wraz z korespondentem tv w centrum NASA. Wszyscy gapią się jak w hipnozie na olbrzymie ekrany. Matko Przenajświętsza, co za film!
nie lubię kina katastroficznego. nie znoszę sennych majaczeń Ericha von Danikena i jego piramidalnych teorii spiskowych. reaguje wysypką na wszelkiej maści poleliny katastroficzno-naukowe, w których z kamienną powagą (bądź też usprawiedliwiającym debilność scenariusza luzactwem) opowiada się o zagładzie ziemi na skutek ingerencji ufoków oraz innych czarnych dziur. to największa wylęgarnia idiotyzmów, bayizmów, kretynizmów i imbecylizmów we wszechświecie. na tym tle fenomen WW jawi się jako coś absolutnie wyjątkowego. nie ma głupich pomysłów, są jedynie głupie realizacje. skromna produkcja telewizyjna utwierdziła mnie w tym przeświadczeniu. mówie wam, ludzie, patrzcie w niebo, gdyż nie wiadomo, co nam jutro na łeb spadnie :)
ps: już wkrótce wrażenia z The Day After...
ps2: 7 sezon x-files zawiera epizod pt. X-Cops. odcinek w całości stylizowany na telewizyjny przekaz. zaliczam go do szczytowych osiągnięć w dziejach serialu.
Nie będę zdradzał finałowego rozstrzygnięcia, nie będę zdradzał niczego, powiem jedynie, że film pochłania człowieka bez reszty.
Iluzja uczestnictwa gwarantowana.
Po prostu coś nieprawdopodobnego.
Sorry, za chaos wypowiedzi, ale mam pęcherze na dłoniach od zaciskania poręczy fotela. Końcówka jest porażająco-wykurwiście-rozpierdalająca. "Patrick, odwróć kamerę! Pokaż monitor!" - krzyczy prezenterka siedząca w studiu do operatora przebywającego wraz z korespondentem tv w centrum NASA. Wszyscy gapią się jak w hipnozie na olbrzymie ekrany. Matko Przenajświętsza, co za film!
nie lubię kina katastroficznego. nie znoszę sennych majaczeń Ericha von Danikena i jego piramidalnych teorii spiskowych. reaguje wysypką na wszelkiej maści poleliny katastroficzno-naukowe, w których z kamienną powagą (bądź też usprawiedliwiającym debilność scenariusza luzactwem) opowiada się o zagładzie ziemi na skutek ingerencji ufoków oraz innych czarnych dziur. to największa wylęgarnia idiotyzmów, bayizmów, kretynizmów i imbecylizmów we wszechświecie. na tym tle fenomen WW jawi się jako coś absolutnie wyjątkowego. nie ma głupich pomysłów, są jedynie głupie realizacje. skromna produkcja telewizyjna utwierdziła mnie w tym przeświadczeniu. mówie wam, ludzie, patrzcie w niebo, gdyż nie wiadomo, co nam jutro na łeb spadnie :)
ps: już wkrótce wrażenia z The Day After...
ps2: 7 sezon x-files zawiera epizod pt. X-Cops. odcinek w całości stylizowany na telewizyjny przekaz. zaliczam go do szczytowych osiągnięć w dziejach serialu.
07-06-2007, 02:08








