Wizards
#1
Kolejny absolutny sztos, który jakimś cudem uchował się przed tematem na forum.

[Obrazek: Wizards-1977-3.jpg]



Przepiękna brudna stylówka. Dziełko trzeba jeszcze pochwalić za fajne użycie rotoskopii, które tworzy zajebisty klimat. Do listy pozytywów dorzuciłbym także świetny voice acting.

Odpowiedz
#2
To ostatni z filmów Bakshiego, którego nie widziałem. Wszystkie poprzednie były poniżej oczekiwań (czyt. koszmarnie słabe) i aż boje się podchodzić do Wizardsów
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#3
No nie - jeśli innych jego filmów nie kupiłeś, to tego tym bardziej. Ja Bakshiego lubię, a Wizards mnie rozczarowało. Nie jest to zły film, ale niewykorzystany potencjał.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
Wiecie, że Bakshi robił ten film z myślą o kinie familijnym :)? Film, który ma przekleństwa, trupy w kadrze, gołe wróżki i naziolską symbolikę :). I główna postać kobieca (widać, że dawno niewybolcowana) wygląda jakby uczestniczyła w castingu do Ognia Lodu. Jak ginęły te wszystkie urocze postacijki (w tym elfik dubbingowany przez Marka Hamilla), to od razu skojarzyło mi się z Happy Tree Friends.

I widać, że Bakshi w sumie aż tak dobrze nie czuł się w młodszej demografii, bo cały czas są momenty zbliżające się do Kota Fritza i co niektóre podteksty. Także panuje tu szorstka stylistyka, a muzyka bardziej grindhouse'owa. Jakbym miał to opisać - to Smerfy były zrobione przez Roberta Crumba. Z drugiej strony, z tych wszystkich mrocznych filmów fantasy dla dzieci z lat 70./80. ten jest najmniej traumatyzujący. W zasadzie film jest nawet pogodny i sporo tu humoru (jak obiekty popkultury brane za artefakty dawnych religii). Tak jak w przypadku Powrotu Batmana 5-latkowi bym nie puścił, ale wczesna podstawówka na luzie mogłaby to ujrzeć bez problemu.

Unikalne, że sługusy głównego złola same w sobie nie są złe i nie chcą ich zabijać, a czasem najpierw pytają, a potem zabijają. Mocno zaskoczył mnie jeden twist odbywający sie w połowie. Szczerze, nie spodziewałem się. I w końcówce też główny bohater dość niespodziewanie rozwiązuje sprawę z bratem.

Widać oszczędzanie na budżecie, jak retrospekcje co skrócone zdarzenie w formie statycznych rysunków i towarzyszącej narracji. Voice-acting też jakiś nienajlepszy. Za to tła, jak to zwykle u Bakshiego, dość fajne/różnorodne i odpowiadające klimatowi danych scen. No i chyba pierwszy raz Bakshi zastosował ten iryzujący rotoscoping.

Ciekawe to dzieło, choć mocno nieoszlifowane i czuć, że to spoza strefy komfortu Bakshiego. Ale trzeba przyznać bok Władcy pierścieni to i tak jedyny jego film, który faktycznie jest jakiś familijny.

6/10

Taka ciekawostka: Bakshiemu proponowano nawet reżyserię Czarnego kotła, ale wkrótce sam stwierdził, że to nie dla niego :).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości