VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Sprawnie opowiedziane kino, które chciałoby być zaangażowane. I się Nichols stara, Hanks stara, kilku innych też się stara opowiedzieć coś ważnego, a tu dupa. Wnioski znakomite, ale droga do nich - hollywoodzko błaha.
Podoba mi się tło - początek lat 80., Zimna Wojna trwa w najlepsze, ZSRR atakuje Afganistan. Punkt wyjściowy ciekawy, choć twórcy nie zadaja sobie trudu wyjaśnienia o co Ruskim chodziło. Zresztą, twórcy też nie zadają sobie trudu wyjaśnienia dlaczego Amerykanie angażują się w tą wojnę. To że dzieciom rączki komuniści obrywają, to jest wystarczający powód wysłania broni za miliard dolców? Gdzie to lobby, konflikt interesów, polityczno-społeczne koneksje, uzasadnienie kolejnych kroków? Pojawia się Hanks na pograniczu pakistańsko-afgańskim, widzi biedne dzieciaczki i wysypujący się ryż i tyle mu wystarcza do zmiany politycznej optyki. Co więcej, swą świętą naiwnością zaraża amerykański senat, który grosza na rakiety wycelowane w komunistyczne śmigłowce nie szczędzi. Charlie Wilson nowym Mr. Smithem? Litości, nie te czasy...
Po łebkach, bez wątpliwości, wesoło, śmiesznie i pozytywnie. Amerykanie wybawili świat raz jeszcze, jakby tylko oni istnieli na tym świecie i stanowili o sukcesie każdej stategii bez oglądania sie na interesy innych. Niemniej gorzka ironia losu jest odczuwalna, choć poprawność w tym względzie zwyciężyła (bo żaden jankeski twórca sie nie zająknie, że samego Osame bin Ladena przeszkolono - to za odważna kwestia; podobnie wygląda kwestia pól makowych, które tkwią w centrum przeszłych i przyszłych konfliktów). Film nie kąsa tak, jak powinien kąsąć przy tak wygodnej tematyce. Nawet lekka demagogia byłaby wskazana, żeby uwidocznić to, co zazwyczaj przemilczane (np. zakulisowe gierki nie mające zbyt wiele wspólnego ze szczerą empatią). Ale może to nie było celem twórców? Może chodziło o atrakcyjne przedstawienie politycznych ideałów, które zainspirują dotychczas niezainspirowanych?
To taki dziwny film: lekki i przyjemny, i z racji swej lekkości i przyjemności - irytujący. Ja się na te naiwne banialuki nie nabieram. 5/10
24-02-2008, 22:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jak widzę Julie Roberts, odrzuca mnie od ekranu na mile.
Des, proponuje od razu założyć topic pt. "Filmy tak średnie, że nie warto ich oglądać - 5/10" :)
24-02-2008, 22:50
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
uwaga, Roberts nigdy nie była bardziej obrzydliwa niż w tym filmie. to też jakaś zachęta 8)
24-02-2008, 22:55
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
A mi się podobało. Na sobotnie popołudnie wprost idealna pozycja.
8/10
24-02-2008, 23:14
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
i to może być największa obraza dla ambicji twórców 8)
24-02-2008, 23:24
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
być może. ja bawiłem się świetnie :)
25-02-2008, 00:21
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
ja obejrzę dla Hanksa. uwielbiam go. Roberts przetrzymam z zaciśniętymi zębami : )
25-02-2008, 00:56
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
desjudi napisał(a):uwaga, Roberts nigdy nie była bardziej obrzydliwa niż w tym filmie.
To niestety prawda. Na domiar zlego widz zmuszony jest stawic czola kilkuminutowej scenie pizdrzenia sie Juli przed lustrem. I ciekaw tylko jestem kto wyszedl z inicjatywa sceny na basenie, w ktorej Roberts mogla pokazac, ze cialo ma jeszcze w porzadku.
25-02-2008, 01:40
Blade Runner
Liczba postów: 602
Liczba wątków: 0
Ten film jest tak banalny, że aż robi się to niesmaczne.
Ja rozumiem banały w komedyjkach romantycznych - przyzwyczaiłem się. Ale takich banałów na tle poważnego przecież tematu po prostu nie kupuję.
No i jeszcze tego filmu nie miał kto uratować. Nie zrobił tego ani przeciętny Tom Hanks, ani jeszcze bardziej przeciętna Julia Roberts. Najlepszy z całej stawki Philip Seymour Hoffman jednak pozostaje ciekawym i wyrazistym, ale tylko tłem, które nie włada ekranem.
Dla mnie 4.5/10
25-02-2008, 02:23
Nowy
Liczba postów: 312
Liczba wątków: 1
mi tam nie przeszkadza że Roberts jest nieatrakcyjna, przecież wcale nie miała. jej charakteryzacja jest wręcz idealna.
zastanawiałam sie cały czas co ten film chce powiedzieć, po której stronie stoi twórca filmu. sceny w obozie uchodźców były nie w smak, a cała istota problemu dziejąca sie na wyższych szczeblach władzy zostala spowadzona do jakiś infantylnych zalezności (typu ślepa zgwałcona kobieta, Żydzi itp). Ale w sumie niewykluczone, że własnie tak jest, film może być dobra ilustracją. a całe tło-czasy, ludzie są odtworzone nieźle.
ogólnie powyżej 5/10, ale film nie jest wart dłuższego zastanowienia się ile dokładnie.
cannibalistic humanoid underground dweller
26-02-2008, 14:36
Stały bywalec
Liczba postów: 1,440
Liczba wątków: 4
desjudi napisał(a):Podoba mi się tło - początek lat 80., Zimna Wojna trwa w najlepsze, ZSRR atakuje Afganistan. Punkt wyjściowy ciekawy, choć twórcy nie zadaja sobie trudu wyjaśnienia o co Ruskim chodziło. Zresztą, twórcy też nie zadają sobie trudu wyjaśnienia dlaczego Amerykanie angażują się w tą wojnę.
Zadają sobie ten trud. A jakże. Jest krótki wykład i bardzo prosty - i Rosjanom i Amerykanom chodzi o wpływy. Afganistan graniczy z Iranem, Pakistanem - a stąd już tylko krok do Indii no i z byłymi repubilkami rosyjskimi, które mają ropę. Można by nieźle zaszkodzić Rosjanom mając tam wszędzie wpływy.
Ten film jest dobry, ale nie aż tak, jak by tego można oczekiwać po M. Nicholsie. Tematycznie jest ok. Bardzo mi odpowiada, bo to o tym, że Amerykanie gotowi są pomóc samemu diabłu, żeby dokopać Rosjanom i umniejszyć im wpływy. Bo to jest prawda, I my też pewnego razu byliśmy ich narzędziem, a narzędzie to miało na imię na imię Solidarność (jej rozkwit to szczyt przyjaźni polsko-amerykańskiej, przypieczętowywanej z pewnością małymi zapomogami pieniężnymi) :) Ale, to tylko takie dygresje a propos. Bo film jest o Afganistanie przecież i o Rosjanach, zwyciężonych tak naprawdę przez Amerykanów i o talibach, którzy na tym skorzystali. Bo gdzie się dwóch bije, tam korzysta trzeci, wiadomo.
Hoffman wspaniały, ale wcale nie ukradł filmu Hanksowi, jak to niektórzy sugerują. Hanks też jest bardzo ok, i Julia Roberts, jak najbardziej. To druga rola, po tej w "Bliżej", która udowadnia, że jest w porządku aktorką. :)
Zgadzam sie, że film jest raczej bardziej rozrywkowy niż polityczny, ale swoje przekazuje. Choćby ostatnie słowa pana Wilsona z offu - zawsze wszystko na końcu spierdolimy. No tak, bardzo wyraźnie jest o tym mowa, przegonili Rosjan, ale wyniszcznych wojną Afgańczyków zostawili samych sobie, a tymi szybko zaopikeowali się talibowie. I znowu dobra Ameryka musi "pomagać" uciśnionym Afgańczykom. Biedni oni, ci Amerykanie. Wrażliwi są. I to nam Nichols ironicznie, trochę pod przykrywką banalnej rozrywki, przemyca. Gdyby film był mocniejszy, bardziej powazny, czy mógłby obiec bez przeszkód cały świat? Może i mógłby, ale nie miałby tego sarkastycznego smaczku, zauważalnego dla tych, którzy chcą go zauważyć.
28-02-2008, 21:19
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,281
Liczba wątków: 67
fajny, bardzo lekki i przyjemny film, który warto zobaczyć dla jednego: Hoffmana - gość po prostu przejął ten film. Gdyby fabuła została pozbawiona postaci Gusta, to film byłby bardzo średni - a tak jest dobry, właśnie dzięki niemu. Wszyskie sceny, w których dochodzi do interakcji Gusa z Wilsonem to po prostu perła aktorstwa. Cała reszta średnia - Roberts faktycznie odrzuca, za to reszta kobitek cudnie przykuwa uwagę do ekranu. Sam główny problem filmu spłaszczony zbytnio i zbudowany z wielu niepasujących do siebie scen - niemniej końcowe starania Wilsona o szkoły jakoś tam w pamięci pozostają, a to już coś. No i trzeba posłuchać opowiastki o mistrzu Zen 8)
28-02-2008, 21:42
Miami Vice
Liczba postów: 8,055
Liczba wątków: 43
Obejrzałem wczoraj i oceniam to jako film na jeden raz. Ni to komedia ni film polityczny, najbliżej temu do politycznej laurki ale zakończenie miało chyba być pouczające że USA to nie taki święty kraj i laurka upada. Jednak jeżeli miał mieć jakieś mocniejsze zakończenie to aż prosiło się o wspomnienie o Bin Ladenie i jego powiązaniach z USA. Mina takiego Wilsona po ataku na WTC w '93 byłaby taka gorzka.
Co do aktorstwa to jak pisali poprzednicy cały film kradnie Philip Seymour Hoffman jedyny wykazuje tu charyzmę, za to przy scenach z Hanksem nieraz miałem wrażenie że po żartach pojawi się śmiech jak w sitcomach.
Ocena 5/10 bez Hoffmana byłoby najwyżej 3/10.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
06-01-2013, 22:33
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Laurka to to nie była na pewno, raczej ironia grubymi nićmi szyta.
07-01-2013, 04:00
|