Wybory
#1
[Obrazek: election.jpg]

reż. Alexander Payne

Cytat:Tracey jest prymuską. Chce być we wszystkim najlepsza nie tylko w nauce. Dlatego też zakłada kluby uczniowskie, organizuje kółka zainteresowań i staje do wyborów przewodniczącego rady uczniowskiej. Ma duże szanse na wygraną, gdyż jest...jedyną kandydatką.

Ale do czasu. Nauczyciel niedorajda i pechowiec, Jim McAllister, zrobi wszystko, by pokrzyżowac plany ambitnej Tracey. Namawia Paula, gwiazdę szkolnej drużyny futbolowej i najbardziej lubianego chłopaka do zgłoszenia swej kandydatury. Nie wie jeszcze jakie piekło się nad nim rozpęta z powodu nieszczęsnych wyborów....

Zacznę może od tego, że film jest bardzo niepozorny i obecność Reese Witherspoon na plakacie przynosi raczej skojarzenia z komediami pokroju "Legalnej blondynki" lub "American Pie". Nic bardziej mylnego, bo choć rzecz rozgrywa się w otoczeniu typowym dla nie do końca mądrych highschoolowych komedii, to tylko pozornie jest tym samym. Film wyróżnia się ciekawym i inteligentnym humorem, takim jednak, który się lubi albo nie lubi. Ekran zaludniają postaci płaskie i bez polotu, hipokryci, którzy co innego mówią, a co innego robią, ludzie podstępni i o chorych ambicjach, pełni ludzkich wad i słabostek - w ogóle nie dostrzegający różnic między moralnością i etyką.
Ciekawy i dowcipny (nominowany do oscara) scenariusz, nietypowa, "rashomonowa" narracja, absurdalny humor Alexandra Payne'a (ostatnim razem szczególnie rozbawiła mnie definicja "nowojorczyka" jaką podał na końcu - prześmieszna) i dobre kreacje aktorskie. Świetnie w roli chorej na ambicji prymuski wypadła Reese Witherspoon, niezgorszy Matthew Broderick wcielił się w postać nauczyciela, który odróżnia etykę od moralności, tylko w teorii, jeśli zaś chodzi o praktykę, to różnie z tym bywa. Nadspodziewanie dobrze wypadł gogusiowaty Chris Klein - może nie pokazał wielkiego aktorstwa, ale w roli przygłupiego futbolisty o złotym sercu był przekomiczny.
"Wybory" nie są może filmem szczególnie głebokim, traktującym o amerykańskim etosie sukcesu, a trochę właśnie o zawiłościach moralności i etyki, w których bohaterowie się tak połapać nie mogą - wszystko jednak niezupełnie na poważnie, polane absurdalnym sosem. Gdybym miał się pokusić o jakieś porównania do podobnych filmów, to może "Simpsonowie", "Burn After Reading" i troszeczkę "South Park".
W ogóle lubię sobie co jakis czas powtarzać ten film, bo nieodmiennie mnie bawi i posiada ten charakterystyczny dla Payne'a ironiczny komentarz z offu, znany może niektórym ze "Schmidta" albo kapitalnej etiudy o samotnej turystce w Paryżu z "Paris, I love you", a który bardzo lubię.

W każdym razie film jest bardzo niepozorny i mało znany, ale bardzo dobry i godny rekomendacji. Sam gdybym nie poszukiwał po nazwisku reżysera, to pewnie nawet bym na niego nie spojrzał. Szczęśliwie miałem z nim jednak do czynienia i absolutnie nie żałuję, gdyż bawiłem się przednio. Porządna amerykańska produkcja, zabawna i niegłupia. ;)
Jest ktoś, kto widział?

Odpowiedz
#2
Cóż dodać? Najlepsza rola Reese Witherspoon, a sam film całkiem zabawny (na plus pomysłowy scenariusz).

Odpowiedz
#3
Film jest megakapitalny - Reese i Matthiew grają jedne z najlepszych ról w karierze. Sama fabuła prosta, ale potrafi zaskoczyć lepiej, jak niejeden dzisiejszy zatwisterowany thriller. Scenariusz wymiata. Polecam.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
Własnie warto zwrócić uwagę na świetna kreację Brodericka, może z początku przy nieuważnym wejrzeniu niepozorną przy tym, co wyczynia Witherspoon, który jednak stopniowo, a zwłaszcza after bees thing, wyglada jak chodząca bomba zegarowa. ;)

Odpowiedz
#5
Bardzo dobra rzecz. Nie jest ten film specjalnie ambitny, nie stara się walić widza między oczy prawdami objawionymi o szkodliwości nadambicji czy też wyśmiewać amerykańskiego systemu wyborczego. Ten film łatwo mógł się stać albo typową amerykańska highschoolową komedią z morałem, albo pamfletem. Na szczęście kapitalny scenariusz unika prostych rozwiązań i wartościowania bohaterów. Dodatkowo jest jeszcze świetnie pomyślana narracja rozpisana na poszczególnych bohaterów, wspierana pomysłowym montażem i rewelacyjnie dobraną muzyką (Morricone!!!). Co do obsady - Reese świetna jak zwykle, Broderick bardzo dobry, uwagę zwraca również Jessica Campbell jako sympatyczny szkolny freak.
Polecam i dziękuję przedmówcom za zwrócenie uwagi na tą filmową perełkę.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#6
Albertino napisał(a):Najlepsza rola Reese Witherspoon

widziałeś 'Freeway'? to była jej najlepsza rola.

Odpowiedz
#7
Widzieliście 'Walk the line'? To była jej najlepsza rola : )

Odpowiedz
#8
I jakże niezasłużony Oscar:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#9
A owszem - daliby jak zwykle doskonałej Rachel Weisz od razu pierwszoplanówkę i byłby spokój :)

Odpowiedz
#10
Snuffer napisał(a):Widzieliście 'Walk the line'? To była jej najlepsza rola : )

Ty na poważnie? Ten film rozłożyła na łopatki właśnie Whiterspoon. I dostała jakże niezasłużonego, ale za to poprawnego Oskara. Jedyne co jej dobrze wyszło to śpiewanie (o ile pamiętam robiła to samodzielnie).

Odpowiedz
#11
Ja na poważnie. Dla mnie film nie jest rozłożony na łopatki, jest poprawną biografią ze świetnym aktorstwem, i całkiem nieźle zaśpiewanymi piosenkami. Oczywiście do takiego The Doors startować nie może, ale koniec offtopa :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości