You Don't Know Jack
#1
[Obrazek: you_dont_know_jack.jpg]
Kapitalny film, którego wbrew pozorom łatwo nie docenić. Przez większość czasu fabuła idzie tak jak się tego każdy spodziewa, to znaczy pokazuje początki i rozkręcanie działalności przez Kevorkiana(naprawdę wyśmienity Pacino, choć niektórzy mogą mieć rację, że przybija zbyt dużo swoich aktorskich stempli, no ale to już taki typ aktora), jego walkę z prokuratorem, działaczami przeciwko eutanazji i takie tam, wszystko wedle schematów i ku uciecze niedzielnych widzów, chociaż zarzut o to, że historia jest stronnicza jest zwyczajnie nieprawdziwy(wystarczy przypomnieć sobie scenę, chyba najlepszą w całym filmie, z duszeniem foliową klatką).
Prawdziwa jazda zaczyna się w momencie gdy Jack postanawia
Cała końcowa rozprawa sądowa jest chyba najlepszą sekwencją jaką widziałem w tym roku, a decyzja i uzasadnienie wyroku przez panią sędzinę zmuszają widza stojącego przez cały film po stronie Jacka spojrzeć na niego trochę inaczej - świetne odwołanie do tytułu.
[Obrazek: jackkb.jpg]
I'm not affraid beacause i'm right

Oglądać, oglądać i jeszcze raz oglądać! Świetne kino. Znaczy telewizja. Nie, to nie telewizja, to HBO.

Odpowiedz
#2
Potwierdzam, że film jest megaświetny. Oglądałem go krótko po obejrzeniu Temple Grandin i w sumie zauważyłem wiele podobieństw: oba filmy są o jednostkach w sposób szczególny patrzących na świat, utwierdzonych w swoich poglądach i walczących o nie całym sobą, obie postacie są też w jakiś sposób niedostosowane społecznie (Temple - autyzm; Jack - chorobliwa skrytość i upór), naznaczone jakąś skazą i obie próbują przez swoją działalność te niedoskonałości zakryć, nie trzeba też dodawać, że obie postacie są w społecznym odwrocie - krytykowane albo wyśmiewane przez społeczeństwo, muszą działać na jego granicy (tudzież granicy prawa) i jedynie siłą swoich pomysłów i wcielenia ich w życie odzyskać należny im szacunek. Obu dziełom też udaje się uchwycić sposób postrzegania świata przez tytułowych bohaterów, ale podczas, gdy "Temple Grandin" stosuje parę innowacji, "You Don't Know Jack" pozostaje bardziej klasycznie opowiedziane, robiące użytek bardziej z samej poruszonej tematyki i siły przekazu, jest zwyczajnie bardziej staroświeckie. Oczywiście to, że oba filmy zostały technicznie wzorowo wykonane rozumie się samo przez się.
Jednak nigdy nie lubiłem porównywania różnych dzieł/bohaterów na j. polskim :)
Anyway, mi się jednak marginalnie bardziej podoba "You Don't Know Jack" - właśnie przez ten brak sentymentalizmu (który w Temple jednak troszkę doskwiera), przez Ala Pacino, którego uwielbiam, przez brutalny realizm i oczywiście siłę i przekaz ostatnich 30 minut. Nie zgodzę się co prawda, że to najlepsza sekwencja jaką widziałem w tym roku (tych w TSN i Incepcji jest aż nadto :)), ale na pewno w ścisłej czołówce. Faktem jest, że Pacino gra trochę na autopilocie, ale przy aktorze tej klasy nie przeszkadza to ani trochę.
Również słyszałem zarzuty, że film jest stronniczy i że pod koniec próbuje pokazać Kevorkiana jako męczennika. Co za bzdura. Każdy mający mózg zrozumie, że końcowy proces i przemowa pani sędzi nie są narzędziem mającym skrzywdzić i ukrzyżować gł. bohatera, ale zwyczajnie odpowiednio silnym (bo zbiorowym, prawnym, nie samotnym) sprzeciwem wobec jego racji (zacietrzewienia?). Jedynym dość silnym, bo żadna pojedyncza jednostka w filmie nie ma wystarczająco potężnej woli, aby przeciwstawić się Jackowi i zaoferować wystarczająco przekonujące argumenty, by odwieźć go od jego przekonań.

8.5/10

Odpowiedz
#3
Cytat:Nie zgodzę się co prawda, że to najlepsza sekwencja jaką widziałem w tym roku (tych w TSN i Incepcji jest aż nadto)

TSN nie widziałem jeszcze, a co do Incepcji to powiem tyle, że senne wygibasy i przewracanie ulic na drugą stronę od Nolana to po prostu inna liga jeśli chodzi o emocje i znaczność, że to tak nazwę.

Odpowiedz
#4
Rodia napisał(a):żadna pojedyncza jednostka w filmie nie ma wystarczająco potężnej woli, aby przeciwstawić się Jackowi i zaoferować wystarczająco przekonujące argumenty, by odwieźć go od jego przekonań.

przekonania Jacka są ok, dopóki nie domaga się zalegalizowania eutanazji, tj. regulowania tych spraw przez urzędników państwowych za pieniądze podatników, w tym także np. podatników, dla których eutanazja jest moralnie nie do przyjęcia. eutanazja - żeby nie naruszała niczyjej wolności sumienia - powinna zostać poddana całkowitej depenalizacji, dekryminalizacji i przede wszystkim deregulacji. jest to również moje prywatne stanowisko w tym temacie, stanowisko skrajnie wolnościowe (wszelkie inne to zamordyzmy). musiałem je wygłosić, gdyż w przypadku takiego filmu nie da się być zajebiście cool neutralnym i gestem Piłata odciąć się od jednoznacznej deklaracji, szczególnie że w mojej rodzinie miałem już jeden przypadek "wspomaganego samobójstwa" (dziadek od strony matki). rząd do dzisiaj o niczym nie wie.

sam film uważam za średni, do takiego Milion Dollar Baby nie ma w ogóle startu. najbardziej dramatyczny moment to pierwsza próba przeprowadzenia eutanazji przy pomocy specjalnej maszyny - najbardziej dramatyczna, bo pacjent jedyne, co mógł, to mrugać.

w filmie znalazło się także kilka "kontrowersyjnych", a nawiązujących rzekomo do historii tyrad w wykonaniu Jacka Kevorkiana. najbardziej utkwił mi w pamięci fragment o tym, że eter jako środek znieczulający był znany od dawna, ale Kościół zakazywał jego stosowania, bo uważał, że ludzie powinni cierpieć. z mojej wiedzy wynika, że jest to kompletna bzdura. oczywiście prawdą jest, że eter został odkryty dość wcześnie, bo już w XIII wieku, a użyty jako środek znieczulający podczas operacji dopiero w wieku XIX, ale nie ma to nic wspólnego z religią czy Kościołem - chirurdzy na całym globie, począwszy od Indian amerykańskich, a na Chińczykach skończywszy, byli znani z tego, że wchodzili na salę operacyjną, trzymając w obu rękach po butelce mocnego alkoholu — jedną dla pacjenta, a drugą dla siebie, by znieść wrzaski chorego - bo nikt nie potrafił wtedy skojarzyć eteru z uśmierzaniem bólu. tak po prostu.

analogicznie w przypadku chorób zakaźnych i ich zapobiegania. przez wiele stuleci kolejne pokolenia cierpiały z powodu irracjonalnego podejścia do spraw higieny, a jednak nikt nie wiązał swoich cierpień z faktem, że nie mył rąk po pracy albo nie dezynfekował otwartej rany. niewiarygodnie trudnym i czasochłonnym zadaniem dla ludzkości okazało się dostrzeżenie związku przyczynowego między infekcją a epidemiami - pod koniec XVIII wieku lekarze nie robili prawie nic, aby nie dopuszczać ludzi zdrowych w pobliże zarażonych. dopóki taki stan myślenia się utrzymywał, dopóty obiektywne konsekwencje tej... nonszalancji nie wytwarzały subiektywnego doświadczenia u poszczególnych ludzi. tak więc tutaj Jack niestety poleciał tanim anty [dopiszcie sobie co łaska].

no to się rozpisałem bardzo na temat:)

Odpowiedz
#5
Cytat:przekonania Jacka są ok, dopóki nie domaga się zalegalizowania eutanazji
Przekonania Jacka przestały być ok od momentu gdy postanowił złamać obowiązujące prawo, a potem kłócić się, że przecież zrobił dobrze i prawo jest złe. Cel dobry, wykonanie bezsensowne.

Mental, wiesz, że o samym filmie napisałeś tyle co nic, jedno zdanie. Co do eteru to co za różnica jak było naprawdę? Znaczy różnica jest gdy oceniamy Jacka jako człowieka, jak ściemniał to nieładnie i takie tam, ale przecież postaci filmowej takie kontrowersyjne szczególiki nadają tylko ciekawszego rysu, bo pokazują, że Kevorkian święty nie był i kłamać dla własnej sprawy potrafił. Właśnie to, a nie autanazja jako taka, jest dla mnie główną myślą tego filmu - jak to można być dobrym człowiekiem, walczyć o słuszne rzeczy, ale brudzić sobie ręce łamiąc prawo, czy tak jak zwróciłeś uwagę - kłamiąc.

Odpowiedz
#6
Cytat:Przekonania Jacka przestały być ok od momentu gdy postanowił złamać obowiązujące prawo, a potem kłócić się, że przecież zrobił dobrze i prawo jest złe.

no ale prawo jest złe. jest do dupy wręcz. ale nie w tym sensie, o który chodziło Jackowi. tak samo złe jest prawo, które nakazuje zabrać jednemu człowiekowi pieniądze po to, by kupić drugiemu wózek inwalidzki, bo nieszczęśnik miał pecha i stracił nogi. cudza tragedia nie uzasadnia grabieży, tak samo jak osobiste przekonania dotyczące eutanazji nie uzasadniają wysługiwania się w tym celu państwowym aparatem przymusu, ściągającym kase na finansowanie czyjegoś widzimisię. świat nie jest sprawiedliwy i nigdy nie będzie, a "naprawianie" jednej niesprawiedliwości (człowiek bez nóg) inną niesprawiedliwością (zabieramy komuś pod przymusem pieniądze, żeby kupić mu wózek) to jest gówno, a nie sprawiedliwość. Jack nie kuma tej subtelności i dlatego jego przekonania nie są ok.

Cytat:Mental, wiesz, że o samym filmie napisałeś tyle co nic, jedno zdanie.

a co mam jeszcze napisać? aktorstwo super, zdjęcia mega, Al Pacino na prezydenta?

Odpowiedz
#7
Cytat:no ale prawo jest złe. jest do dupy wręcz.
Mniejsza o to jakie prawo jest dobre, jakie złe, ale skoro jest jakie jest, to bardzo kiepskim pomysłem jest umyślne łamanie go i późniejsze narzekanie, że mnie chcą do więzienia, skoro ja to z dobrej woli robiłem.

Możesz mi wytłumaczyć w jaki sposób angażowane są pieniądze z naszych podatków w sytuacji gdyby uchwalono prawo takie, że dana osoba nie odpowiada za zabójstwo w sytuacji gdy zaistniała taka wola ze strony drugiej osoby. Dla mnie taki przepis byłby ok.

Odpowiedz
#8
Cytat:Mniejsza o to jakie prawo jest dobre, jakie złe, ale skoro jest jakie jest, to bardzo kiepskim pomysłem jest umyślne łamanie go i późniejsze narzekanie, że mnie chcą do więzienia, skoro ja to z dobrej woli robiłem.

dla mnie narzekania Jacka są kompletnie nieistotne w sytuacji, gdy on domaga się legalizacji eutanazji. złe prawo chce zastąpić innym złym prawem.

Cytat:Możesz mi wytłumaczyć w jaki sposób angażowane są pieniądze z naszych podatków w sytuacji gdyby uchwalono prawo takie, że dana osoba nie odpowiada za zabójstwo w sytuacji gdy zaistniała taka wola ze strony drugiej osoby.

ale przecież nie tak wygląda legislacja w sprawie eutanazji. na wiki możesz poczytać o procedurach, które muszą być spełnione, aby można było legalnie przeprowadzić eutanazje - to jest zinstytucjonalizowany proces, w który zaprzęgnięta jest nierzadko publiczna służba zdrowia oraz państwowi planiści - urzędnicy.

Cytat:Dla mnie taki przepis byłby ok.

a dla Iksińskiego nie ok. kto ma racje? zalegalizowanie eutanazji zawsze będzie formą odgórnego narzucenia moralności wszystkim bez wyjątku - moralności, która nie widzi nic złego we "wspomaganym samobójstwie". celnie ujął to pewien Francuz, przemawiający na forum Stanów Generalnych swojej rodzimej prowincji: Odtąd płacić tylko będziecie niezbędny podatek na utrzymanie porządku i wymiaru sprawiedliwości. Ale wiedzcie o tym, że odtąd każdy z was przed samym sobą będzie odpowiedzialny za swój byt oraz doskonalenie swoich umiejętności. Nie oglądajcie się zatem na mnie. Nie żądajcie, abym dał wam bogactwo, prace, kredyt, wykształcenie, religię, moralność, albowiem działam zawsze za pośrednictwem siły - nie ma nic we mnie, co by nie pochodziło od was i tym samym nie mogę najmniejszych korzyści nadać jednym bez uszczerbku dla drugich.

swoją drogą, eutanazja to jedno, ale zwróć też uwagę, jak daleko odeszliśmy od zarąbistej tradycji pojedynkowania się na śmierć i życie w obecności sekundanta, po uprzednim spisaniu stosowanej deklaracji. serio mówię. pojedynki rozwiązywały kiedyś masę konfliktów, które dzisiaj ciągnęłyby się latami po nastu trybunałach i nastu instancjach, generując gigantyczne koszty.

Odpowiedz
#9
Cytat:jak daleko odeszliśmy od zarąbistej tradycji pojedynkowania się na śmierć i życie w obecności sekundanta, po uprzednim spisaniu stosowanej deklaracji

Właśnie o takie coś mi chodzi - jeżeli dwójka ludzi chce się pojedynkować na śmierć i życie to niech spiszą te deklaracje i będzie ok. Jeśli jeden cierpi i dłużej nie chce to wyraża swoją wolę i ktoś mu pomaga bezboleśnie umrzeć, nie widzę tutaj nic skomplikowanego - ustawodawcy Albańscy(wg wiki) widać też nie, ich ustawa "Legalizuje każda formę czynnej eutanazji za zgodą pacjenta". W takim przypadku pan Iksiński po prostu nie może być przeciwko takiemu prawu, bo ono go w żadnym stopniu nie dotyczy, dopóki sam nie będzie chciał z niego skorzystać.

Odpowiedz
#10
simek, przemyślałem to dzisiaj i masz rację - taki zapis prawny byłby jak najbardziej ok, ale tylko taki. poszperałem trochę w historii i brak zapisu mówiącego o depenalizacji i dekryminalizacji zabójstwa na życzenie powodował, że na ogół było ono traktowane jak "zabójstwo eutanatyczne". tak więc żeby eutanazja była "legalna", to prawo musi tę kwestię regulować, bo jeśli nie będzie w tej sprawie odrębnego prawa, to eutanazja będzie traktowana jak zwykłe zabójstwo, a w konsekwencji nielegalna i karalna, a na jej karanie i traktowanie w kategoriach przestępstwa nie mogę się zgodzić - zwłaszcza że jako arcyliberalna konserwa jestem wielkim zwolennikiem dobrowolnych pojedynków na śmierć i życie (np. o kobietę albo cokolwiek :)), a one co do skutków niczym się nie różnią od eutanazji. poza tym w jednym z najnormalniejszych miejsc obecnie na Ziemi, czyli w Teksasie, eutanazja jest legalna. podobnie w Szwajcarii i bodaj Luksemburgu.

w każdym razie zdanie co do filmu podtrzymuje - średni.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Boss Nigger (1974, reż. Jack Arnold) Derelict Machine 0 617 19-11-2023, 17:13
Ostatni post: Derelict Machine
  The House That Jack Built (2018) reż. Lars von Trier Kuba 24 8,020 10-05-2022, 16:23
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości