Z archiwum X
Cytat:slepy51 na Amazonie też są polskie napisy do XF.

No u mnie nie ma, ale to pewnie jak z Netflixem, że inny w PL i inny w UK.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
Od 9 odcinka 2 sezonu twórcy dodali na każde ostatnie 5 minut odcinka podsumowanie którego jest narratorem Scully lub Mulder bardzo fajny zabieg dodaje duzo do odcinka . Przed chwila skończyłem 11 epizod drugiego sezonu Excelsis Dei dobry odcinek trzyma serial poziom cały czas ale końcówka tego odcinka i wyjaśnienie sprawy zostało zrobione w najgorszy możliwy sposób takiego złego zakończenia nie miał do tej pory żaden odcinek .

Odpowiedz
Sezon 2 odcinek 13 Irresistible to chyba pierwszy odcinek od początku serialu w którym główny antagonista nie ma nadprzyrodzonych mocy . I to co zaczęli od 9 odcinka i to o czym pisałem o podsumowaniu przez agenta sprawy na koniec odcinka już nie ma w odcinku 13 i 14 niestety a zabieg był fajny

Odpowiedz
Odświeżam sobie z panną serial po latach i jesteśmy aktualnie na początku 5 sezonu. Refleksje:
- pomysły scenarzystom zaczęły się kończyć już w trzecim sezonie, czego przykładem wątek raka Scully w czwartym sezonie, cierpi na tym też postać Scully, która do końcówki drugiego sezonu konsekwentnie ewoluowała w stronę wiary Muldera w ufoki, by nagle stać się od nowa adwersarzem Muldera w każdej kolejnej sprawie, dla zasady, strasznie sztuczne, na szczęście z odsieczą przybył Vince Gilligan od trzeciego sezonu i pisane przez niego odcinki tchną świeżością; 
- wątek mitologiczny bardzo dobry i konsekwentny do czwartego sezonu zaliczył totalny zjazd w odcinkach Gethsemane - Reduxy, bełkot na poziomie Trudnych Spraw,
- najlepsze odcinki z Krycekiem, Obcym eksterminatorem i murzynem (Mr.X), te postaci wprowadzają sporo epy i dynamiki do opowieści,
- pierwszy sezon, pomimo małego budżetu, miał najlepszy klimat, drugi i trzeci dają radę, od czwartego sezonu (śmierci murzyna) klimat nagle siada i to już nie to samo, aktor-murzyn ma potężną dozę charyzmy, dziwne, że nie zrobił większej kariery,
- najlepszy odcinek pod względem epy i klimatu, to Erlenmeyer Flask, misterium x-filesowej tajemnicy i rządowych spisków, 
- wiele odcinków "spiskowych" (zwłaszcza te o masowych szczepieniach na ospę) jawi się jak przepowiednia Nostradamusa dla dzisiejszych czasów plandemicznych,
- jest kilka odcinków niemitologicznych, które mają w sobie zmarnowany potencjał i mogłyby służyć jako świetny materiał na pełen metraż s-f (Np. "Dod kalm"),
- od czwartego sezonu zaczynają się pojawiać odcinki humorystyczne, i w sumie spoko, ale pierwszym gwoździem do trumny i przykładem, że serial zaczyna zjadać własny ogon jest właśnie obejrzany "Unusual suspects", i to pomimo usilnych starań Gilligana.
Tyle z przemyśleń na szybko. 

Odpowiedz
Nie zgadzam się. Co do postaci Scully i jej ewolucji nie będę się powtarzał, bo już pisałem nie raz  w tym temacie i to stosunkowo niedawno jakie mam zdanie na ten temat, więc można znaleźć na kilku stronach wcześniejszych. Zresztą 5 sezon to jest ten, w którym Mulder nie wierzy w UFO przez wydarzenia z trylogii Redux, co świetnie wypada zwłaszcza w2parterze Patient X/The Red and the Black z 5 serii, w którym Scully wierzy w UFO, czyli zrobili to co do tej pory robili w odcinkach poświęconych wierze Scully, sprawom związanym z jej religią, odwrócili schemat. No i widać w 5 serii tą subtelną i powolną przemianę jaka następuje w Danie, szczególnie w tym 2parterze. Co prawda po tym 2-parterze wracają do schematu takiego jak wcześniej, ale Pacjent X to zapowiedź powolnych zmian w sceptycyzmie Scully, jakie nastąpią w 6 i 7 serii. No i też kilku znajomych, którzy oglądali niedawno cały serial, też chwalili to jak ciekawie rozwijana jest Scully do końca serialu, jak zmieniała się, nie tylko jej sceptycyzm ale teżjako postać,a Mulder tak naprawdę od szóstej serii stanął w miejscu.

Nie dziwne, że Scully jest uważana za jedną z najciekawszych kobiecych postaci, też dzięki temu jak ewoluowała wolno, ale jednak przez 9 lat. Zresztą wiele osób którzy kiedyś woleli Muldera, to dzisiaj wolą Scully, bo to postać, z którą można było zrobić więcej jak z Mulderem i scenarzyści to wykorzystywali, jak zauważyli, że mają aktorke z potencjałem. Właśnie od wątku z rakiem coraz więcej miejsca jej poświęcać zaczęli scenarzyści, a coraz mniej Foxowi.

Zjazdu jakościowego wcale nie ma, a nawet więcej, bo od drugiej serii poziom rósł, a  serie 4 i 5 to jedne z najlepszych, razem z seriami 6-8.I to nie jest tylko moja opinia, ale ogólnie sezony 4 i 5  uważane są za jedne z najlepszych i były za takie uważane też za emisji. Jak poczyta się recenzje sprzed lat to widać jak dobrze 4 i 5 sezony były przyjmowane przez dziennikarzy, krytyków, widzów, a wiele z odcinków z tych serii jest na listach najlepszych odcinków serialu wśród krytyków, dziennikarzy, ale też wśród fanów, w tym trylogia Redux, która u mnie niezmiennie jest 10/10, jeden z najlepszych nie tylko mitologicznych, ale ogólnie w całym serialu.


Oczywiście można powiedzieć że sentyment przemawia przeze mnie, ale znam kilka osób, które nadrobiły/przypomniały sobie serial niedawno i też uważają mitologie z 4 i 5 serii za jeden z najlepszych momentów w całym serialu, nawet ci którzy nie przepadają za tego typu odcinkami.


Serial wtedy zbierał najwięcej nagród, nominacji, był u szczytu popularności i był najbardziej chwalony, tak odcinki wszystkim się podobały, że nieprzypadkowo w połowie 4 serii miał największą widownię (a dokładnie to Leonard Betts). Dopiero w szóstej i siódmej serii to się zmieniło, przez to jak serial się zmienił, co podzieliło widzów, dziennikarzy i krytyków mocno, na zachwyconych i tych, którzy uznali że 6 i 7 s to już nie to samo co serie 1-5 przez to, że z serialu mrocznego z elementami komedii stał się serialem komediowym z elementami mrocznymi, czyli więcej było odcinków luźnych jak poważnych, a większą rolę odgrywać zaczęły relacje M i S, nawet kosztem spraw, które prowadzili.
 
A wątek z rakiem to jeden z najlepszych w całym serialu, który świetnie rozwinął postać. No i nie przypadkowo za wątek z rakiem Scully , Anderson dostała nagrody różne. Ale też po latach jak się ogląda to wciąż widać, że 4 i 5 to jedne z najlepszych sezonów. Możesz przeczytać różne zestawienia sezonów od xfanów, jak wysoko oceniane są 4 i 5, poszczególne odcinki, czy zajrzeć na angielskiego bloga o którym nie raz pisałem tutaj, czy nawet na wikipedię, gdzie każdy z sezonów jest podsumowany, jak oceniany był za emisji. I powtórzę, może przemawia przeze mnie sentyment, ale na tyle dobrze pamiętam każdy sezon, tyle razy widziałem, że nie dam złego słowa powiedzieć o sezonach 4-8. Choć wiem jakie wady mają, jest wiele słabych odcinków w tych sezonach, ale nawet najlepszy sezon xf miał słabe odcinki bo xf to nigdy nie był serial bez wad. No i też o seriach 2 i 3 mam dobre zdanie wciąż.

A opinie większości osób które namówiłem na nadrobienie też jest bardzo pozytywna o sezonach 4 i 5 (podobnie jak o seriach 6-8). 1 seria była dla mnie już za emisji w latach 90-ych średnia, tylko kilka dobrych odcinków, może z osiem góra. Pamiętam nawet jak w rubryce w Secret Service poświęconej serialowi, gdy między nowymi sezonami,  w przerwie między 4 a 5 serią, TVP 2 puszczała powtórkę 1 serii to był tekst który ogólnie brzmiał tak, słowo w słowo nie pamiętam, ale sens był taki, że przypominając sobie 1 sezon między jednymi z najlepszych sezonów,czyli 4 i 5,   tym bardziej rzuca się w oczy różnica w poziomach między 1 a 4 i 5 serią, nie mówiąc o aktorstwie jak DD i GA się podciągnęli, a w 1 serii byli strasznie drewniani.

Dosłownie spotkałem się z jedną osobą, z tych które namówiłem na serial, której nie podobał się piąty sezon, ale to na zasadzie takiej, że mu opinia bardzo pozytywna o piątce od fanów, dziennikarzy i krytyków przehajpowała sezon i dlatego uważa tylko za dobry, a nie bardzo dobry.

Mogę się jedynie zgodzić że Krycek i Mr X to postacie takie że wprowadzają sporo energii do odcinków. No i z tym że Gilligan pisał świetne odcinki, zarówno sam, ale też z innymi. Ale ja uwielbiam prawie każdy odcinek Gilligana, może z dwa, trzy średnio oceniam, a wszystko co pisał, sam lub z innymi, to było dobre przynajmniej.

Vince zadebiutował w 2 sezonie odcinkiem Soft Light, w 3 serii napisał też jeden, czyli Pushera. A od 4 serii pisał odcinki takie w stylu Millennium, czy twórczości Thomasa Harrisa, czyli mroczne, o psycholach i mordercach, ale też napisał w 4 serii pierwszy swój komediowy, czyli Small Potatoes, w którym zagrał Darin Morgan, który można powiedzieć że w tym odcinku przekazał Vince'owi pałeczkę jako specjaliście od komediowych klimatów.

Odcinki humorystyczne pojawiają się już w drugiej serii, a dokładnie jeden czyli Humbug jest to, a na dobre, to w 3 sezonie (D.P.O, wszystkie odcinki Darina Morgana, Syzygy, Quagmire), w 4 sezonie jest dokładnie jeden komediowy (Small Potatoes), Unusual Suspects jest w 5 serii.

Klimat wcale się nie zatracił, był cały czas, tylko serial się mocno zmieniał. 1 sezon to inna produkcja w wielu elementach, 2 sezon ustawia jak serial ma wyglądać w przyszłości (podział na mitologię i standalony), 3 sezon coraz więcej komedii i eksperymentów, a 4 sezon to razem z 1 i 8 sezonem najbardziej ciężki i ponury sezon i można tak długo, 5 seria to inny sezon jak sezony 1-4, 6 i 7 to co innego jak sezon 5 i dzięki temu serial tak długo trwał i nie nudził się, bo w każdym sezonie w jakimś tam elemencie serial cały czas ewoluował, eksperymentowal, zmieniał się.

Bo gdyby był taki sam cały czas jak w 1 i 2 serii to nie leciałby 9 lat (plus dwa sezony), zmęczył by widzów, co pokazuje najlepiej przykład Millennium, w którym w 1 serii dostajemy w 99.9% odcinki o podobnym klimacie i o psycholach, więc większość 1 serii zlewa się w jedną masę, choć to dobre odcinki . W 1 sezonie MM całościowo nie ma żadnego słabego odcinka, więc uważam go za o wiele lepszy 1 sezon od 1 serii XF, ale mniej z niego pamiętam (jedynie kojarzę odcinki nie o psycholach z 1 serii, czyli o nowej arce Noego, o Lucy Buttler 2parter i tyle, choć wiem że wszystkie są dobre) jak z 1 średniej serii XF. Co innego 2 s MM który dzięki temu, żę jest bardziej różnorodny, jak 1 s MM nie tylko psychol co odcinek, przez poruszanie różnych tematów, to produkcja na jeszcze lepszym poziomie jak 1 s. MM, najwybitniejsza rzecz jaką zrobił Carter w ogóle.

Odpowiedz
michax napisał(a):Dopiero w szóstej i siódmej serii to się zmieniło, przez to jak serial się zmienił

Przede wszystkim wtedy przeniesiono produkcję do Kalifornii i to od razu odcisnęło swoje piętno na ogólnym klimacie serii: od szóstego sezonu jest jaśniej, ciągle świecie słońce, deszcz praktycznie nigdy nie pada, zniknęły górsko-leśne krajobrazy, które zastąpiła pustynia i osiedla domków jednorodzinnych etc.

Odpowiedz
Oj tak kalifornijskie słoneczko sprawiło, że serial przestał się jakoś wyróżniać graficznie od innych kręconych w LA. Szkoda, bo Vancouver ma w sobie ten klimat (chociaż gdy w "Stargate SG1" co i rusz lądowali na lesistej planecie z paprotkami, to było to nieco wkurzające).

W "Z archiwum X" podoba mi się chyba najbardziej ten "analogowy" klimat, tzn. są już komputery, komórki i sieć, ale nie odgrywają one aż takiej roli jak współcześnie. To jeszcze nie ten czas... i bardzo dobrze, bo nie odciąga to uwagi od fabuły.

Co trylogii Redux to ma ona jedną z najlepszych scen w serialu:


Odpowiedz
No właśnie ta scena jest wybitnie jak wyjęta z 3256 odcinka Mody na Sukces, po niej powiedziałem do mojej dziewczyny "że ten serial jest jak Uroboros, którego sobie wytatuowała Scully w którymś odcinku 4 sezonu".

MichaX, z całym szacunkiem, dopiero zaczynam piąty sezon i mam za sobą trzy żenujące odcinki, resztę oceniałem na świeżo 4 obejrzane sezony. Pomimo Twojego entuzjazmu, zdania nie zmienię, b jestem rozczarowany, że większość odcinków 4 sezonu była zwyczajnie słaba fabularnie, bez specjalnego pomysłu na x-filesowy motyw (nie pamiętam żadnego dobrego stand-alone, nawet tak chwalony "Home" ma zmarnowany potencjał debilnością zachowania bohaterów typu szeryf i wstawkami humorystycznymi), a połowa sezonu to mniej lub bardziej wątki głównej linii fabularnej.
Może się mylę i moja ocena wynika ze zwykłego rozczarowania, że od kilkunastu odcinków było mało x-files w X-files, Reduxy były śmiertelnie nudne i mdłe psychologicznie, a sceneria przesłuchań z Blevinsem trąciła dramatyzmem niczym w Trudnych Sprawach.

Odpowiedz
Bluźnisz synu albo Trudnych Spraw nie oglądałeś.

Odpowiedz
Trudne Sprawy w znaczeniu tandetna emocjonalność, cała ta scena trąci ckliwym dramatem ze szkolnej jasełki, gdzie już na początku pierwszego Reduxa było czuć, że to Blevins jest zdrajcą (już przez sam fakt, że gość nagle zaczął dużo się pojawiać, gdzie wcześniej przez 4 sezony zagrał zaledwie kilka scen). 

Odpowiedz
Co do 4 i 5 serii to nie jest tylko mój entuzjazm i innych fanów, których znam, czy też opinie krytyków i dziennikarzy, ale też tutaj jest bardzo dobrze oceniany z tego jak kojarzę, a przynajmniej opinia Scheckleya o Redux na to wskazuje, ale też np. Mental bardzo pozytywnie się wypowiadał nie raz o 4 i 5 serii. Chyba co do 6 i 7 serii mają forumowicze trochę odmienne zdanie ode mnie, nie tak pozytywne, jak ja. No i co do ósmej serii, różnimy się bardzo w opiniach, ale co do 4 i 5 serii w większości się zgadzamy jak to dobre są sezony, nawet jak różnimy się w ocenach poszczególnych odcinków, np. ja Home bardzo lubię, chyba dałem 8+, ale wolę inne z 4 serii i od pierwszej emisji wolałem inne, nie dałem mu nigdy 9, ani 10/10.

A jakie są trzy słabe odcinki w 5 serii, z tych co do tej pory widziałeś? Domyślam się że Reduxy, ale oprócz nich który jeszcze? US Gilligana jest ok, ale dla mnie to po prostu pilot serialu Lone Gunmen (podobnie jak kontynuacja Three of a Kind z 6 serii), Detour to jeden z najlepszych standalonów, który mógł się udać tylko w XF, bo nigdzie więcej nie ma takiego duetu jak M i S. Jakbym miał zgadywać to może czarno- biały PMP, ale tak bywa z odcinkami eksperymentalnymi, że dzielą mocno, część widzów uważa za arcydzieła a reszta za chałę. I tak jest z tym odcinkiem, który się nienawidzi albo kocha. Choć nie przeszkadza mu ten podział wśród fanów na dwa obozy zajmować miejsce w pierwszej dziesiątce serialu.

Przyznam, że od pierwszego seansu PMP w TVP 2 uwielbiałem DOSKONAŁĄ końcówkę z piosenką Cher w PMP, ale po pierwszym seansie postawiłem znak zapytania, bo nie wiedziałem jak resztę PMP mam ocenić. i dopiero z każdym kolejnym seansem PMP rósł w moich oczach i od wielu lat to jest jeden z tych ocenianych na 10/10, a ja dziesiątki rzadko daję. Ale w tym przypadku mogę zrozumieć, jak nie leży, bo w większości seriali z eksperymentami tak bywa, że nieważne czy są dobre czy słabe, to się kocha albo nienawidzi.

Drugim odcinkiem, któremu postawiłem dosłownie znak zapytania, ale w tym przypadku nie wiem co mam myśleć do dzisiaj, choć ma genialny dialog Scully o jej relacjach z Mulderem ,to Rain King z 6 serii, czyli komedia romantyczna. Lubię wracać do poszczególnych scen, ale o odcinku, nawet ja, miłośnik eksperymentowania w serialach, bawienia się formą i treścią, zmianą gatunków i klimatu to nie wiem co mam myśleć o Królu Deszczu.

Dla mnie są tylko dwa są słabe w 5 serii, Schizogeny i Travellers. Pierwszy to przeciętniak, a Travellers to jedyny epizod w całym serialu, któremu dałem 1/10, najbardziej niepotrzebny epizod, w którym nie ma M i S, a co najgorsze przypominał mi nieudaną kopię XF, czyli Mroczne Niebo które leciała chyba na Polsacie (do dzisiaj pamiętam scenę jak UFO przyleciało nad jakieś miasteczko, strzeliło promieniem w słup, i w miasteczku zgasło światło, w tym momencie skończyłem przygodę z serialem). A specjalnie piszę o tych słabych odcinkach, żeby pokazać, że nie mam klapek na oczach co do XF i nigdy nie miałem. Uważam, że nawet w najlepszych sezonach były zgniłe jabłka, odcinki słabe, wiem jakie serial ma wady, widziałem je oglądając serial w latach 90 i na początku lat 2000, ale akurat w piątym sezonie jest ich najmniej, bo tylko dwa, które wymieniłem, a reszta jest przyzwoita (Unusual Suspects, Minds Eye), dobra (Christmas Carol, Emily, Kitsunegari, Chinga ), znakomita (Kill Switch, Patient X, All Souls, Pine Bluff Variant, The End), rewelacyjna (Detour, Bad Blood, The Red and the Black, Folie a deux), i genialna (Redux 1 i 2, Post Modern Prometheus).

A to że uważasz że klimat się zmienił, to może mieć związek też z tym, że do serii 1-3 zdjęcia robił najlepszy ze wszystkich zdjęciowców w całym serialu, czyli John S. Bartley, który odszedł po 3 serii i zastąpili go inni, co widać od pierwszego odcinka 4 serii. Choć powinienem napisać, że nie widać, bo w 4 serii, nieważne czy brutalny odcinek, krwawy, czy komediowy, bez scen przemocy to cierpieli na niedobór światła, jakby żarówek i świeczek im brakło na planie. W żadnym sezonie nie jest tak ciemno jak tutaj, nawet rozjaśnienie obrazu nie pomaga, bo i tak niewiele widać. A w innych sezonach jak jest ciemno to więcej widać jak w 4 serii. A jak to dobry sezon to pokazuje to, że właśnie od 4 serii stałem się fanem. Oglądałem na bieżąco wszystkie odcinki od 1 serii, która poleciała w 1996 roku, ale serialem zacząłem interesować się bardziej właśnie w czasie 4 serii, wtedy zacząłem serial nagrywać na kasetach. A najlepsze że po 4 serii nastąpiła pierwsza przerwa w emisji nowych odcinków w TVP 2, bo nadgoniła TVP 2 emisję w USA. Zaczęli powtarzać serial od 1 serii, a od września 1998 roku puścili 5 sezon, podobnie było z szóstą i siódmą serią, które leciały od września/października 1999 i 2000 roku.

A wracając jeszcze do 1 serii, gdyby XF powstało by teraz i załóżmy, że 1 seria byłaby dosłownie taka sama, z wszystkimi wadami i zaletami, te same odcinki, itd jakie oglądałem w 1996 roku w TVP 2, to po pięciu z 24 odcinków odpuściłbym 1 s., bo od kilku lat mam zasadę - od 3 do 5 pierwszych odcinków sprawdzić i przynajmniej 2 dobre. A z pierwszych pięciu tak naprawdę podobał mi się tylko Squeeze.

A co do Redux i Redux II to dla mnie jedne z najlepszych epizodów w historii serialu i to bez podziału na standalony i mitologie, a po zakończeniu serialu wciąż uważam go za jeden z najlepszych mitologów. Jest to jedyny z mytharców, któremu dałem 10/10, obok Memento Mori z 4 serii i This is Not Happening z ósmej serii (mam na myśli część pierwszą tej trylogii).

Pierwsza część, Gethsemane z 4 serii jest świetna, trochę się ogląda jak Indianę Jonesa w tych fragmentach, gdy znajdują ciało ufoka. Podobają mi się też w Gethsemane rozmowy M i S, to jak odbijają swoje poglądy, w sensie takim, że to jeden z tych odcinków, w których się po prostu kłócą i to ostro, co mnie uderzyło jak powtarzałem sobie serial, bo zapomniałem,o tym, że w sezonach 1-4 często bardzo było między nimi ostro, nie tylko w takich odcinkach jak Never Again z 4 serii Jodie Foster. No i Mulder przegrywa tą walkę na argumenty w Gethsemane, co się mało kiedy zdarza. A zabawne że wiele osób uwierzyło w to co się stało w końcówce finału, mimo tego, że za emisji był pewny nie tylko 5 sezon, ale też już nakręcono finał serii 5 przeznaczony do kin, czyli Fight to Future, a wiadomo że finał Gethsemane to był trolling (tzn jak leciała 5 seria to film miał być finałem serialu w kinie, miał być początkiem przejścia XF do kina, co się zmieniło bardzo szybko).

Podoba mi się też jak łączą w tym odcinku wątki osobiste, rodzinne z wątkami rządowymi, jak się przenikają. No i ogólnie w całej tej trylogii uwielbiam wątek Mulder kontra rodzina Scully, zwłaszcza jej brat, który często dowala Foxowi. Nie pamiętam kto to napisał w polskiej prasie i gdzie, ale pamiętam że na pewno przy recenzji Christmas Carol/Emily z 5 serii, że dzięki temu jak rozbudowane są wątki rodzinne, osobiste M i S, jak wiele się o nich dowiadujemy, jakie mają wady i zalety, jak rozbudowani są psychologicznie, jak ewoluują, zwłaszcza Scully z serii na serię, to nie ogląda się XF jak kolejnego serialu o stróżach prawa o których nic nie wiemy, tylko dzięki tak rozbudowanym wątkom osobistym bohaterów, ogląda się przygody agentów FBI, jak bliskich widzowi ludzi, których się rozumie. Nie pamiętam kto to napisał recenzując Christmas Carol i w jakiej gazecie, ale zgadzam się w tym w 100%, sam mógłbym tak napisać.

Ale Redux i Redux II są jeszcze lepsze od Gethsemane. Redux to jeden z najbardziej przegadanych odcinków, non stop są monologi Muldera i Scully, ale uwielbiam dialogi w tych odcinkach. No i każdą scenę z Mulderem, przechadzającym się w tych bunkrach czy co to tam było, każdą scenę z przesłuchań, muzykę, aktorstwo. Dobrą robotę zrobił w tych 3 odcinkach David, który różnie grał, ale tutaj się postarał (a ja mało razy go chwalę). Więc nie dziwię się, że to jeden z ulubionych odcinków Davida Duchovny'ego.

Przed Redux postawiłem 10 tylko wspomnianemu już Memento Mori oraz Clyde Bruckman's Finale Repose z serii trzeciej, więc to pokazuje jak mało razy stawiam 10 filmom i seriale. Akurat miałem to szczęście, że oglądałem Redux przed premierą w tvp2, bo na kasetach VHS w Polsce wychodziły 2partery i 3partery jako filmy, przed emisją odcinków w TVP 2.

Trylogia ta to też jeden z niewielu threeparterów, gdzie część druga nie odstaje poziomem od pozostałych odcinków. A w większości przypadków epizody środkowe są słabsze w porównaniu z częścią pierwszą i trzecią, tak było z Ascension, Blessing Way i Sixth Extinction I. Redux zrobił na mnie tak duże wrażenie, że praktycznie każdy następny mytharc porównuję z tą perełką (wcześniejsze w sumie też). Podoba mi się też to, że to jeden z tych odcinków, w których poznaliśmy sporo odpowiedzi, przynajmniej część z nich oraz to, że to odcinek, w którym nauka odgrywała dużą rolę, a czym dalej to było z tym coraz gorzej, coraz więcej było fantastyki jak nauki.

I jak tą naukę idealnie połączyli z wątkiem ciała kosmity i choroby Scully. Redux to dla mnie esencja najlepszych mitologicznych epizodów. No i to też epizod, który definitywnie podsumował rolę Skinnera, kim jest dla głównych bohaterów, jak wcześniej bawili się tym to od Redux było pewne po której stoi stronie. A sceny z M i S w szpitalu to po prostu coś pięknego, jedne z najlepszych w całym XFiles (choć do dzisiaj nie wiem o co chodziło z tym gryzieniem Scully). No i cudowna muzyka Marka Snow.

Odpowiedz
Jestem na początku 3 sezonu obecnie i osobiście spotykam się z czymś takim pierwszy raz że przez 3 sezony nie ma słabego odcinka całe 2 pierwsze sezony trzymają poziom plus właśnie skończyłem oglądać kolejny odcinek . Poznajecie Panów ? https://ibb.co/51CXfr7

Odpowiedz
Tam się często pojawiały i będą pojawiać w przyszłych odcinkach znane twarze. Czasem znane już wtedy a czasem znane później
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
W odcinku "The Goldberg Variation" z 7 sezonu pojawia się nawet młody Szyja Labeouf :)

[Obrazek: 86e59a6e8bf014912b930b3934f920ad.jpg]

Odpowiedz
Mental, gratuluję!

Wiesz coś czego ja o XF nie wiedziałem, tzn wiem że pojawiło się wiele znanych (wtedy i teraz) twarzy, o większości wiem, jak np. o Ribisie, Blacku, Jodie Foster, Ryanie Reynoldsie, Bryanie Cranstonie, Aaronie Paulu, i długo można wymieniać to z tym Szyją mnie rozwaliłeś. A najlepsze że to jeden z moich ulubionych odcinków z siódmej serii, więc za każdej powtórki widziałem GV. Widocznie jak ostatnio powtarzałem XF to aktora jeszcze za dobrze nie kojarzyłem, albo będąc dzieckiem nie był zbyt podobny do siebie w późniejszym wieku - nie wiem jak inaczej to wytłumaczyć :)

Odpowiedz
Ja się tak naciąlem z Halleyem Osmentem.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości