Zabij mnie glino
#1
Malik (Bogusław Linda) to złodziej i notoryczny uciekinier. Popczyk (Piotr Machalica) to policjant, który za każdym razem wsadza Malika do więzienia. Kolejna ucieczka Malika ma być tą ostatnią, albo zginie on, albo Popczyk.

Reżyser Jacek Bromski czerpiąc całymi garściami z amerykańskiego kina sensacyjnego stworzył w miarę solidny film w polskich warunkach. Linda jak zwykle wypada bardzo dobrze jako złodziej i awanturnik. Machalica wcale nie jest gorszy. Stworzył postać rozbitego i zrezygnowanego policjanta, którego małżeństwo się rozpada, a jemu pozostaje już tylko gonić po całym kraju swojego rywala. Fabularnie można dostrzec wiele schematów mogących świadczyć o fascynacji reżysera kinem sensacyjnym. Mamy tu pojedynek dwóch śmiertelnych wrogów, porachunki mafijne czy w końcu wielki skok na pociąg. Wszystko to dosyć solidnie zbudowane ogląda się nieźle i widać, że reżyser się starał. Najlepiej wychodzi cała sekwencja napadu na pociąg i zakończenie.

Niestety Bromski to nie Mann, ani nawet Pasikowski. Zabrakło mi przede wszystkim świetnych dialogów. Dzień po obejrzeniu filmu już nie byłbym wstanie żadnego powtórzyć. Początek filmu wypada dosyć topornie i męczy w czasie oglądania, dopiero później film mocno się rozkręca. Niestety również od strony technicznej film wypada dosyć blado. Obraz wygląda beznadziejnie, a wszystkie sceny to o wiele uboższe odpowiedniki amerykańskich.

Mimo wad warto spojrzeć na ten film, choćby tylko dlatego, że w Polsce dobrego kina sensacyjnego jest bardzo mało.

Niestety reżyser zamiast iść za ciosem utknął w serii komedyjek U Pana Boga. Szkoda.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#2
Azgaroth napisał(a):Niestety reżyser zamiast iść za ciosem utknął w serii komedyjek U Pana Boga. Szkoda.

Kręci właśnie (albo już nakręcił) film kryminalny pt. Uwikłanie.

Odpowiedz
#3
Film faktycznie nie ma jakiegoś swojego "ducha"; było czuć, że Bromski próbował jakieśtam dialogi i nawet żarciki słowne wrzucać, nie za bardzo wyszło.
Z drugiej strony film mało znany, a ostatnio puszczany przez publiczną stosunkowo często - i to nawet przed północą:P. Fajna sprawa obejrzeć sobie jak wtedy widziano w Polsce kino sensacyjne.

Ogólnie lubię wracać do tego typu polskich filmów z lat 80tych (polecam filmy Wójcika: "Karate po polsku" i "Trójkąt bermudzki"). Coś takiego sentymentalnego jest w tej słabej taśmie, pogierkowskiej tandecie i muzyce filmowej prawie takiej samej w każdym filmie (nieśmiertelne syntezatory:P)

Odpowiedz
#4
Trochę z rezerwą podchodziłem do frazy "pierwszy amerykański film produkcji polskiej", wiedząc że lata 80. też nie były łaskawe dla polskiej kinematografii. Szczególnie, że produkcje Bromskiego, które widziałem były kiepskie. Najbardziej amerykańska to tu jest muzyka. No, jeszcze Fronczewski prowadzi w tym filmie polską filię CSI. A tak to przebija się ta PRLowska przaśność objawiająca się w topornej realizacji z postsynchronami jak z dubbingu, na czele. Choć jest brawurowa ucieczka na dachu pociągu czy finałowy pościg też robi wrażenie. Fabularnie to takie trochę błądzenie i próba odnalezienia się w polskich warunkach, m.in. nic nie wnoszący wątek kiepskiego życia osobistego Popczyka. Za to znakomicie wypadł Linda w roli złego. Barbasiewicz też jest dość groźny. Ogólnie się zdziwiłem się, ile tu polskich gwiazd. No, i w sumie widać jakieś starania i to wciąż najlepszy film Bromskiego. 

6/10

Odpowiedz
#5
A zwrociles uwage na obsade? Chyba w historii polskiego filmu nie ma produkcji w ktorej nawet goscie z czwartego planu sa mi jakos znani.

Fronczewski jako geniusz kryminalistyki z Katowic i jego metody dedukcyjne klada mnie na łopatki za kazdym razem.

Ja lubię ten film bardzo, zawsze kibicowałem Malikowi.

Odpowiedz
#6
Ano zwróciłem. Piszę przecie w przedostatnim zdaniu poprzedniego postu :).

Odpowiedz
#7
Ja uwielbiam, ale to może kwestia tego kiedy się to obejrzało pierwszy raz. Gdybym nie widział tego 25 lat temu tylko dzisiaj mógłbym mieć pewnie inne odczucia. Ale na chwilę obecną mocne 8/10.
Najbardziej lubię scenę jak ten gangster przychodzi do pasera granego przez Walczewskiego. Ten mu pokazuje jego skradzione rzeczy, ten mówi, że jego, a Walczewski po prostu bierze i chowa. Tamten się pyta - I co? Nie przeszkadza Ci świadomość, że to zostało mi skradzione? Na co Walczewski z uśmiechem - Kochany, wszystko to kiedyś zostało komuś skradzione.
Majstersztyk :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości