Zachowanie ludzi w kinach
Dzisiaj na seansie Titanica jak były reklamy udało mi się dostrzec kilka osób z chipsami i żarciem na pewno nie kupionym w kinie. Widać, że nie tylko ja kupiłem coś tańszego w dyskoncie zamiast bulić 25 zł za maciupki popcorn :).

Anyway, jedna kwestia ws. żarcia w kinie mnie uwiera. Nieodpowiednie momenty. Nie będę hipokrytą narzekając na bydło z paszą, bo sam - nie ukrywam - do niego zaliczam będąc na ostatnich seansach filmowych. Zwłaszcza jak film jest spektakularny i zawiera sceny akcji. Albo trwa 3 godziny i żołądek zamierza dać znać. Tylko że ja spożywam jedzenie i siorbię, gdy na ekranie głośno i widowisko, bo wtedy efekty dźwiękowe to zagłuszają. A jak oglądałem Titanica i były ciche spokojne momenty to były niekiedy rozpraszane przez tego głąba, który szura pudełkiem lub szeleści. Naprawdę ciężko odczekać te parę sekund i minut?

Odpowiedz
Wczorajszy seans "Empire of Light". Pod koniec jakieś dwie rozchichotane siksy pomyliły sale i roznosiły owy chichot po sali. Pół minut minęło zanim kapnęły się, że są na niewłasciwym seansie, a mimo to wychodząc kontynuowały głośne heheszki. Zabijcie mnie!

Odpowiedz
Jakby Cię zaprosiły do domu na wódkę i "coś więcej", to nagle przestałoby Ci ich zachowanie przeszkadzać
.

Odpowiedz
Wolę kobiety, które nie mają wartości jedynie zewnętrznych ;)

Odpowiedz
Słusznie
.

Odpowiedz
Właśnie wyszedłem z seansu M:I w 1/3 filmu. Zanosiło się super, Dorociński mówiący z rosyjskim akcentem, Cruise wyłaniający się z cienia. Niestety musiała zaraz się pojawić czwórka spóźnialskich, którzy siedli akurat za mną. Oczywiście nie robię dramy z tego powodu, bo takie niedogodności zawsze da się przeboleć. Problem nastał, gdy tylko te zjeby siadły na czterech literach i zaczęły na przemian sobie pitolić 3 po 3 półgłosem i chrupać kukurydzą na pół sali. Ewidentnie zapomnieli, że to kino, nie kawiarenka. Zwróciłem im wpierw kulturalnie uwagę - zaczęli gadać szeptem. Zwróciłem im uwagę po raz drugi - nic nie zadziałało. Wkurzyłem się, szeptem spytałem czy nie umieją się przymknąć i na ich oczach ewakuowałem się dwa rzędy niżej.

Niestety... Tak się wkurwiłem, że aż straciłem wątek w tej sekwencji na lotnisku. Mijały sceny, wkurw nie przemijał i nadal zakłócał seans. Aż uznałem, że jebać i opuszczam salę kinową. Na pożegnanie, przy wyjściu zaserwowałem tym lemingom bezprecedensowe u mnie mordercze spojrzenie. Żałuję, że nie zawróciłem do nich by podziękować za zjebanie opłaconego seansu i tym samym też im złowieszczo rozwalić przyjemność z filmu.

Odpowiedz
Wyrazy współczucia. Ja bym na twym miejscu przed wyjściem to wywaliłbym im z łap paszę na podłogę - niech też mają niemiłe wrażenia z seansu. Zwłaszcza, że jedzenie w kinach jest kurewsko drogie i to jeszcze przed inflacją (dlatego ostatnio zaopatrując się w jedzenie do kina to kupuję chipsy w pobliższym dyskoncie). I generalnie przy zwracaniu uwagi być jak najbardziej agresywnym (bycie wulgarnym też jest wskazane), bo tylko tak zrozumieją co niektórzy.

Coś podobnego miałem na seansie ostatniego Spider-Verse. W prologu jest jakiś cichszy moment - rząd za mną ktoś szura popcornem po pudełku. OK, już mnie bierze (mój poprzedni post nt. żarcia w kinie). Następuje głośna akcja, jest widowiskowo - OK, odgłosy żarcia nie przeszkadzają, bo są zagłuszane. Kolejny cichy moment jak Gwen żegna się z ojcem. ZNOWU taka sama osoba szura popcornem. Nie wytrzymałem, odwracam i głosem nieznoszącym sprzeciwu warknąłem do osoby czy może przez moment nie szurać tym pudełkiem. No i skutek to odniosło - co prawda po jakimś czasie szeleszczenie wróciło, ale z mniejszą intensywnością. Z kolei na tym samym seansie moja koleżanka siedząca obok miała nieprzyjemność być kopana w krzesło. Ogólnie osoby rząd przed naszymi miejscami były to jakieś gimbusy, więc można resztę dośpiewać.

Odpowiedz
Mnie to zawsze fascynuje motyw jak idę do kina na taką 18 czy 19, siadam na krzesełku za pięć, pojawiają się reklamy, potem trailery, a potem jeszcze trailery z reklamami ;), mija 30 minut (jak zwykle), zaczyna się dopiero film, pierwsza scena i normalnie centralnie na salę wpada 10-12 spóźnialskich osób i zaczyna szukać swoich miejsc (jakby kurva nie umieli czytać tych yebanych liter lub cyferek przy rzędach) i stoją 10 minut jak pizdeusze gadając między sobą i świecąc telefonami na pół sali. Już sam fakt przyjścia na film pół godziny później daje do myślenia, że chyba robią to z premedytacją aby spieprzyć człowiekowi seans (któremu zależy) niż obejrzeć cokolwiek w kinie. Ot tani koszt zrobienia komuś na złość, bo chyba nie są na tyle głupi aby wyregulować zegarki i przyjść kwadrans po starcie reklam kiedy jeszcze światłą nie zgasły?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(14-07-2023, 19:27)OGPUEE napisał(a): (dlatego ostatnio zaopatrując się w jedzenie do kina to kupuję chipsy w pobliższym dyskoncie)

Ja właśnie jestem pełen podziwu, że są ludzie, co potrafią oglądać film z paczką chipsów. Przecież bardzo łatwo o szelest przy nurkowaniu łapą w opakowaniu, a ich chrupanie najlepiej zagłusza dźwięk samemu przeżuwającemu. Wolę już ten popcorn za dwie dychy, bo przynajmniej mniej chrupiący i akustyka mej paszczy jest wtedy bardziej listościwa dla mych bębenków ;)

Odpowiedz
Ostatnio na Indiana Jonesie. Jakaś parka siadła z luksusowym zestawem na miejsca. Nie zdążyli nawet się dobrze ulokować, a już knury wpieprzały kukurydzę i nachosy bez opamiętania. Tak, przez resztę reklam, no ale film się zaczął i nadal słyszałem te mlaski i chrupnanie. Nie wytrzymałem, podeszłem i powiedziałem grzecznie, że są w kinie, a nie przy korycie. Akurat się uspokoili.

Odpowiedz
No jak już podeszłeś, to nie było o czym gadać.
Captain Obvious

Odpowiedz
Coś nie mam szczęścia do miłych seansów ostatnio.

"Talk to Me" w mym pobliskim Heliosie. Rząd za mną trafiła się trójca dzieciaków - dwie nieletnie siksy i najprawdopodobniej młodszy braciszek jednej z nich. Jak tylko zaczęli się chicholić do smartfonika zapaliła mi się czerwona lampka z tyłu głowy, ale się łudziłem, bo przecież jeszcze trwały reklamy. Jakżeby inaczej! Film się zaczął, a konwersacji za mną nie było widać końca. Trzy razy ruszałem tyłek i zwracałem kulturalnie uwagę.

A to dopiero początek żali. Typy trzy razy wychodziły z sali i co najciekawsze - całym trójkątem. Gdy raz wrócili to nawet mijając przedrzeźniali cytując mnie: "W kinie jesteśmy!", przy okazji nie zamykając za sobą drzwi do sali i pozwalając by światło się odbijało o ekran.

I najciekawsza część. Chłopczykowi zadzwonił telefon (co dziwne - wyciszony), którego odebrał! Sala słyszała jego spowiedź do najprawdopobniej mamusi, że film się zaraz kończy i będą wracali! Ja pierd... W jakim celu wynaleziono SMSy?

W skrócie - przeżyłem niegorszy horror w kinie z niewychowaną młodzieżą, niż bohaterowie na ekranie.

Odpowiedz
Na każdym etapie tej historii, ci ludzie pokazywali, że nie znają czegoś takiego jak autorefleksja, poczucie wstydu oraz szacunek do innych ludzi. Cudownie się to toczy. Cudownie

Boomer ze mnie, ale jest to wszystko mega słabe. "Za moich czasów" nawet różne ciężkie typki miały granice - w takim przykładowo kinie, to reagowali na uwagi zamykając mordy albo wychodząc. Teraz, jak widać, ego w kosmosie fruwa i srać tylko na innych potrafią
.

Odpowiedz
Generalnie nie znoszę victim blamingu, ale tu Kryst trochę twojej winy ponieważ jak za drugim razem smarki się nie uspokoiły, to powinno się wcielić zasadę "Jak nie prośbą, to groźbą" - może nawet wyrwać smartfona. Inaczej by się zachowali (nie gwarantuję, że byliby cicho, ale mieliby więcej instynktu samozachowawczego).

Odpowiedz
Ostatnio na Oppenheimerze miałem jakiś seans dla downów. Siedziałem w przedostatnim rzędzie, za mną jakiś grubas i jego grubaska. Gadają już z dobrą godzinę, nie szeptem, tylko normalnie gadają. Odwracałem głowę i patrzyłem się na nich z 10 razy. Z przodu zaś same telefony, instagramy, messengery. Doszła jeszcze jakaś najebana parka przerażająca szklane butelki i też siedzącą za mną. W końcu nie wytrzymałem, gdy grubaska znowu zaczęła gadać i powiedziałem żeby poszli na chatę to obejrzeć, bo ja chcę mieć dwie godziny spokoju. Grubaska tylko zonk i się gapi a jej gruby beciak: dobra film oglądaj! Rzuciłem tylko: co powiedziałeś? Jeszcze jedno słowo. No i zamknęli japę o dziwo ale masakra. A, a najebana parka przyszła po pół godzinie trwania filmu, wyszła wyjściem ewakuacyjnym po 20 minutach.

Na odchodne jak wychodziliśmy to tylko zachrumknałem tej grubasce. Gdyby nie dziewczyna to nie byłbym taki kulturalny. Pierwszy raz zwróciłem komuś uwagę w życiu w kinie, a byłem już na różnych seansach.

No i bez kitu, myślałem że tylko mi przeszkadzają te otwarte drzwi do sali, krew mnie zalewa za każdym razem.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Ty masz jakiś uraz do ludzi otyłych?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(22-08-2023, 23:12)Krismeister napisał(a): No i bez kitu, myślałem że tylko mi przeszkadzają te otwarte drzwi do sali, krew mnie zalewa za każdym razem.

No to już wina obsługi. Większość widzów tego nie wie, ale co jakiś czas pracownicy kina wchodzą do sali monitorować, czy wszystko jest w porządku itd. I zawsze 10 minut przed zakończeniem seansu pracownik sterczy już z koszami na wywalone w błoto pieniądze. I widocznie taki pracownik zapomniał zamknąć za sobą drzwi albo nie zamknął za kogoś drzwi.

Odpowiedz
Nie grubasy tylko osoby plus size konfederacki szczylu
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Jeden uj.

Odpowiedz
No, te przedwczesne wparowywanie obsługi z koszami faktycznie jest do dupy. Nie dość, że świecą wylotem na korytarz, to jeszcze trochę percepcja widza na tym cierpi i już jest w 100-procentach pewien, że za minutę koniec filmu. Helios na szczęście ma kosze w określonym miejscu, ale już Multikino stosuje ten ruch odkąd ma pamięć sięga.

(22-08-2023, 23:01)srebrnik napisał(a): Na każdym etapie tej historii, ci ludzie pokazywali, że nie znają czegoś takiego jak autorefleksja, poczucie wstydu oraz szacunek do innych ludzi. Cudownie się to toczy. Cudownie

Ewidentnie to były jakieś rozpieszczone bachory z bogatego domu. Oni serio się zachowywali jakby byli DiCaprio na dziobie Titanica i nie zdziwiłbym się gdyby w żyćku dostawali wszystko na złotej tacy.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 7,042 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości