Zejście...
#1
Nie chodzi mi tu bynajmniej o zawal...

Uwaga! Moga byc spojlery (ale nie musza :)
Niedawno obejrzalam "The Descent". Na poczatek powiem ze mnie sie film podobal.

Po pierwsze samo umiejscowienie akcji jest pomyslowe i swietnie dobrane. Niezbadana jaskinia - ciasno, ciemno, niebezpiecznie. Ja sama gdybym sie znalazla w jednym z tych ciasnych korytarzy dostalabym ataku paniki/histerii (a nie mam klaustrofobii i innych takich).

Bohaterki tez niczego sobie. Nie sa statyczne i zmieniaja sie pod wplywem akcji, wydarzen - z odwaznych, pewnych siebie kobiet (jak nakazuje przyklad idealnej kobiety sukcesu XXIw.) staja sie zastraszonymi, rozhisteryzowanymi ofiarami badz tez ulegaja zezwierzeceniu rownajac sie tym samym ze swoim wrogiem. Co ciekawe, kazda z glownych bohaterek ma momenty w ktorych wzbudza niechec widza (przynajmniej u mnie).

No i sceny drastyczne... "Ladnie" ukazane (o ile mozna tak to okreslic). Jest tam otwatre zlamanie nogi (brzmi glupio ale wyglada gorzej), zlamany paznokiec (brzmi jeszcze bardziej idiotycznie ale mnie ciarki przeszly :) No i standartowe rwanie miesa, klucie, szarpanie...krew, krew, krew... wiecej grzechow nie pamietam, ale pewnie cos tam jeszcze bylo.

Musze powiedziec ze z chwila calkowitego odkrycia tego kto sciga i zabija glowne bohaterki napiecie we mnie opadlo (co dzieje sie zazwyczaj gdy antagonista zostaje odarty z resztek tajemniczosci), ale warto dalej ogladac film chociazby z uwagi na zmiany stosunkow miedzy bohaterkami i ich wlasna metamorfoze.

A Wam podobal sie film?

Odpowiedz
#2
Ja się bardzo zawiodłem, jest to dla mnie jeden z filmów "niewykorzystanej szansy". Sam pomysł świetny, nastrój przez pierwszą część filmu naprawdę dobry, zwłaszcza odpowiednia gra świateł. Motyw z nogą owszem niezły. Wszystko się popsuło od momentu pokazania potworków, po pierwsze stało się to zdecydowanie za wcześnie, po drugie film coraz bardziej tracił klimat i przeradzał się zbytnio w film akcji. Taka napażanina, która u mnie większych emocji nie wywołała. No i sceny z z potworasami przechodzącymi po ludziach bez ich zauważenia, ta głupota bardzo uprzyksza odbiór obrazu. Momentów, które mnie irytowało było chyba więcej, ale film nie utkwił mi specjalnie w pamięci co już niezbyt dobrze o nim świadczy. Mało co tak denerwuje jak film "dobry do połowy", to już wolę jak jest do bani od początku do końca.

Odpowiedz
#3
Ja podobnie jak Great Gonzo byłem rozczarowany. Największym problemem okazał się fakt że film oglądałem z nastawieniem na horror. O ile miejsce akcji czy charakterki głównych bohaterek całkiem ciekawie dobrane to ja jednak cały czas czekałem na odpowiedź na pytanie "co w tym filmie będzie mnie straszyć?". I co dostałem, pseudo Golluma z rodzinką. W dodatku jakiegoś wybrakowanego. Ślepota w tych warunkach jest dość naturalna ale wtedy powinny wyostrzyć się inne zmysły jak węch, słuch czy chociażby dotyk a z tymi u nich również było kiepsko.

Stawiam że film bardziej by mi przypadł do gustu gdyby rozwinąć akcję bez potworków a skupić się na dalszych losach dziewczyn które muszą sobie radzić w ekstremalnych warunkach w jakich się znalazły. No ale wtedy to już nie byłby horror :wink: .

Odpowiedz
#4
Dla mnie sam wygląd potworków był ok, tylko sposób ich ukazania był do bani.

Odpowiedz
#5
no bylo tam troche niedorzecznosci (na niektore Kirek zwrocil uwage) ale zazwyczaj przymykam na to oko bo inaczej musialabym zrezygnowac z ok. 50% produkcji. No chybaze te niedorzecznosci staje sie b. drazniace.
Potworki tez nie przypadly mi specjalnie do gustu. Nie wywoluja strachu. Zwlaszcza wtedy gdy bohaterki zamiast uciekac pochylaja sie nad trupem jednego z nich i analizuja go pod katem biologicznym.
No ale jak powiedzialam film mi sie podobal. Ladnie usytuowany i ciekawe bohaterki.
A chcialam jeszcze jedno dopowiedziec. Zwykle w filmach jak ktos umiera to mowi swojej przyjaciolce "Zostaw mnie i ratuj siebie!" a tu na odwrot - to mi sie podobalo ;).

Odpowiedz
#6
Ja filmu nie mogłem strawić i dotarłem tylko do sceny, gdy dziewczyny schodzą po linach i odpalają race. Wtedy poraziły mnie efekty specjalne- nietoperze wyglądały niczym ptaki w "Ptakach". Poza tym nie kręcą mnie hektolitry krwi (po prostu wtdaje mi się to tandetne i śmieszne) i już początkowa scena, gdy kijek przebija kolesiowi maskę mnie zniechęcił. Potem strasznie niemrawo rozkręcana akcja sprawiła, że nie chciało mi się czekać na początek właściwej części filmu. 2/10 w mojej opini.

Odpowiedz
#7
krykające Gollumy biegające po ścianach sprawiły, że ręce mi opadły. Ależ to było głupie niemożebnie i zagrane jeszcze gorzej. Jak wspominałam pisząc o tym filmie w poczcie klubowej, najbardziej intensywny emocjonalnie moment przeżyłam, gdy kot, z którym film oglądałam, znienacka skoczył mi na nogi.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.

Odpowiedz
#8
Mi się tam film podobał. Jak już zostało napisane na początku najbardziej przerażające w tym filmie nie są ani potworki , ani atmosfera ,ani tym bardziej lity ( bo o hektolitrach nie ma mowy ) krwi. Najbardziej przerażające jest to że dziewczyny coraz bardziej przypominają potwory ( skąd porównanie do Golluma który kiedys przypominał hobbita jest jak najbardziej na miejscu) , oraz oczywiście to że znowu jajładniejsze babki giną na początku. Ostatnia scena pozostawia pytanie czy główna bohaterka wciąż jest człowiekiem. Potworki symbolizują to czym możemy się stać , a pindy pokazują co może do tego doprowadzić. Bardzo fajne jest również to że z żadną z bohaterek nie sympatyzujemy , chyb że kierujemy się względami czysto estetycznymi.Samo umiejscowienie akcji jest bardzo fajne , zarówno jak cienie pokazując się co jakiś czas na skałach. Czczegóły anatomiczne tylko wskazują na podobięstwo do człowieka ( choćby przebite płuco ). Jeśli miałbym wystawić ocenę w skali dziesięcio stopniowej , film otrzymałby mocne 7.
Dopchamy wreszcie w ktorymś tam roku
Do wojny co to ma być o pokój

Odpowiedz
#9
Franqey napisał(a):skąd porównanie do Golluma który kiedys przypominał hobbita jest jak najbardziej na miejscu.
OT
gollum był hobbitem :wink:
A single pussy hair can pull a battleship through the desert

Odpowiedz
#10
Wydawało mi się że w książce był wszcześniejszym ogniwem ewolucji hobbita , był trochę wyższy itp , ale mogę się mylić.
Dopchamy wreszcie w ktorymś tam roku
Do wojny co to ma być o pokój

Odpowiedz
#11
Ekhem... oftopic mały się pojawił z tymi Gollumami ;)

Co do filmu - fantastyczny. Świetny klimat, bardzo dobre jak na film tego gatunku aktorstwo, oraz mocne zakończenie (ugładzone niepotrzebnie w wersji amerykańskiej...). I nawet nie chodzi o golumowate potworki - one pojawiają się pod sam koniec tak naprawdę, do tego czasu rewelacyjnie Marshall buduje napięcię, po czym następuje prawdziwa eksplozja. W tak beznadziejnej sytuacji bohaterki opuszczają wszelakie hamulce, na światło dzienne wychodzą wszystkie brudy i stare rany. I to jest najmocniejszy element filmu.

Mocny horror, przemyślany i wbrew pozorom - niegłupi.

A jeśli ktoś wciąż nie jest przekonany do tego filmu, polecam "The Cave" (Jaskinia) - szok gwarantowany!

Odpowiedz
#12
Bardzo dobry horror, który słusznie oceniaono jako taki, przy którym jedzenie popcornu grozi zadławieniem. Neil Marshal nie zniża poprzeczki po "Dog Soldiers"... Ciekawa i oryginalna koncepcja na zakończenie, na plus też ładne panie w rolach głównych - trudno było życzyć im śmierci ;)
Obszerne i dobrze napisane Recenzje filmów znajdziesz na Filmowo.net
O filmie na poziomie - Forum filmowe - komentuj i oceniaj filmy!

Odpowiedz
#13
SPOJLERY!!!SPOJLERY!!!SPOJLERY!!!


Wczoraj wieczorem obejrzałem. W sumie to taki fajno-głupi film. Prolog niepotrzebny. Powracający natrętnie sen, w którym widzimy tort udekorowany świecami oraz sylwetkę tej zmarłej córki, co ginie na początku przebita kijem, niezbyt komponuje się z resztą. Dla mnie to po prostu zwykły zapychacz, wata, służąca rzekomo wzbogaceniu profilu psychologicznego bohaterki. Fuszerka. Z wiarygodnością psychologiczną postaci nie jest zresztą za dobrze. Jakoś nie wierzę, by w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia - a z taką to sytuacją mamy niewątpliwie do czynienia w filmie - człowiek trwonił czas i energię witalną na jakieś tam wypytywanki tudzież planowanie zemsty. Głupie to było. Bzdura numer 2 - jedna laska łamie nogę (złamanie otwarte), a druga laska wpycha jej kość z powrotem do rany. Bez komentarza. Co gorsza, ta laska ze strzaskaną nogą nawet nie traci przytomności z bólu. Bee.

Aha, nie wiem, o co wam chodzi, gdy czepiacie się wyglądu tych stworków - momentami potrafiły przestraszyć. Ogólnie to najmocniejszy punkt filmu. Reżyserowi, ew. panu/pani od charakteryzacji należy się plusik w dzienniczku. Gorzej z zachowaniem tych maszkaronów gotyckich - rozumiem, że długotrwałe przebywanie w jaskiniach wpływa negatywnie na ostrość widzenia, ale ubytki wzrokowe winny zostać zrekompensowane wzmożoną aktywnością pozostałych zmysłów, dajmy na to węchu i słuchu. A w filmie widzimy, jak jeden z tych "rzygaczy" staje obok dwóch lasek (one ani mru-mru, ani szu-szu, bo wcześniej wyczaiły, że potworki nie rejestrują ruchu) i zaczyna węszyć: kręci łbem to w lewo, to w prawo, nasłuchuje, po czym idzie w długą. No ja tego nie kupuję - jeśli decydujemy się na taki pomysł, to trzeba być konsekwentnym do samego końca: rekin wyczuje kroplę krwi na odległość dwóch kilometrów, a ja mam uwierzyć, że te stworzenia, które uniknęły kamer Discovery przez miliony lat, nie wychwycą zapachu mydła/ludzkiego potu/subtelnej woni perfum czy też nie wyłapią bicia serca albo coś? Bez jaj, panie reżyser.

Trzy słowa o zakończeniu - myślałem, że ta laska znajdzie wyjście. A tu "zaskoczenie' - nie znalazła. Zanosi się więc na drugą część, tym razem z udziałem amerykańskich marines, którzy zejdą spenetrować jaskinię, objuczeni działkami plazmowymi.

Film Maszala powinien nosić tytuł "Dupy w kaskach - zejście do piekła". A jako motto widziałbym cytat z Nietzschego - "Jeśli patrzysz w otchłań to blebleble" :)

Odpowiedz
#14
A może byś tak ostrzegł zanim zaspojlerujesz?

Odpowiedz
#15
Wal się, Romeck. Nie będziesz mi rozkazywał :)

Odpowiedz
#16
Tzn. mam robić tak, jak Ty na obrazku z lewej (awatarem zwanym)? :wink:

Odpowiedz
#17
Powiem ci, co powinieneś zrobić. Powinieneś napisać: "Mental, czy mogę cię prosić, byś ewentualnie, podkreślam - ewentualnie, jeśli nie masz oczywiście nic lepszego do roboty, więc czy mógłbyś dopisać do powyższego posta informację, że w tekście mogą wystąpić spojlery."

I byłoby po sprawie, a tak masz u mnie krechę jak stąd do słońca. I po co ci to było, huh? :)

Odpowiedz
#18
Ja lubię krechy, bo fajnie się je wciąga.

Odpowiedz
#19
Nie wyglądasz na takiego, co wciąga.

Odpowiedz
#20
Mały suplement.

Podobały mi się w filmie Marszala dwie rzeczy. Scena, w której bohaterka wbija koleżance ostrze w szyję. Oczywiście bez premedytacji. W tym wypadku o fatalnej pomyłce zadecydowało napięcie i nerwy. Laska po prostu nie zauważyła, że za plecami ma przyjaciółkę, a nie jedną z tych bestii. Bardzo to przekonujące.

Druga sprawa tyczy się przekleństw. Częstotliwość, z jaką z ust bohaterek pada słowo "kurwa", zadowoli każdego, kto szuka wiarygodności w kinie. Laski przeklinają zawsze wtedy, kiedy kontekst nie pozwala na kulturalne eufemizmy. Powiedzmy, że wisimy nad przepaścią uczepieni występu skalnego asekuracyjną uprzężą. Wypada nam z rąk taka latarka. Co wtedy mówimy? Kurza frania? Motyla noga? O kurde? Kurcze blade? NIE! Mówimy: "Kurwa!" (ewentualnie: "Niech to chuj strzeli kurwa mać") Laski trzymają się tego konsekwentnie do samego końca.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości