Nowy
Liczba postów: 320
Liczba wątków: 29
Film za który pan Wajda mi podpadł...
Świetna sztuka, barwni bohaterowie, obok "Ślubów panieńskich" jedno z najlepszych dzieł Fredry...
A tu takie niewiadomo co!
"Zemsta" to przede wszystkim komedia! Ta sztuka jest zabawna gdy panuje w niej energiczna, nieco zwariowana atmosfera a nawet nic nie szkodzi jak reżyser nawrzuca sam jakieś gagi tu i tam (sam Fredro ponoć różne dziwactwa i wariacje na scenach wyprawiał)
A tu? Poprostu aktorzy stoją/siedzą/chodzą i mówią tekst. Niestety pan Wajda uznał że cały humor wypływa tylko z tekstu więc darował sobie zadbanie o warstwę komediową a zadbał tylko o nakreślenie realiów historycznych które owszem są ważne ale to do licha zabawna historia a nie film z klimatów Ogniem i mieczem.
Aktorzy oczywiście zagrali jak umieli... Ba! Świetnie dobrana obsada! Kostiumy też niczego sobie ale niestety na tym plusy się kończą...
No i czy to tak dobrze że obsadzili to w zimie? Niby to jakieś urozmaicenie skoro w przeważającej liczbie adaptacji scenicznych dzieje się ona na wiosnę... Ale czy po za jako-taką scenografią ta zima coś wniosła?
Ogólnie całość wypada mało ciekawie i z trudem się jako komedie kwalifikuje [film kostiumowy z jako-taką wesołą atmosferą i wszyscy mówią rymem]
Wydaje mi się że poprotu padł wymóg - trzeba zekranzować tą i tą lekturę więc poprostu zrobili film gdzie jest ona czytana na głos...
Szkoda.
Względem oryginału â zmarnowany potencjał.
12-09-2007, 21:03
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Maik napisał(a):No i czy to tak dobrze że obsadzili to w zimie? Niby to jakieś urozmaicenie skoro w przeważającej liczbie adaptacji scenicznych dzieje się ona na wiosnę... Ale czy po za jako-taką scenografią ta zima coś wniosła?
Prosta sprawa: latem zajęcie Ogrodzieńca by pana Wajdę dużo drożej kosztowało ;)
12-09-2007, 21:30
Stały bywalec
Liczba postów: 12,492
Liczba wątków: 29
Na Zemście byłem w kinie, więc na TVP Kultura nadarzyła się okazja do powtórki. Więc…
Czy wszyscy twórcy upadli na głowę?! Ktoś ubzdurał, by tak w Panu Tadeuszu niewolniczo opierano na literackim oryginale i aktorzy gadają kilometrowym wierszem. Taki zabieg w adaptacji Pana Tadeusza mogę zrozumieć, bo literacki oryginał ma status narodowego dziedzictwa. Ale Zemsta? Naprawdę? Stało by się coś, jakby zdecydowano na dialogi w prozie i bardziej zbliżone do obecnej polszczyzny? Polonistki robiłyby zadymy na ulicach i plądrowałyby sklepy? Niewolnicze kopiowania oryginału jak w Panu Tadeuszu czasami jest bezmyślne, jak scena gdy Cześnik pyta się Papkina, czy ten się trzęsie. No trzęsie się, bo jest zima. W kraju gdzie klimat jest surowszy. Cierpi na tym filmowy język, bo też w sumie ciężko znaleźć jakiegoś głównego bohatera, choć znamiona takowego ma Papkin.
Gdybyś ktoś by mi powiedział, że to komedia, to bym się kłócił. Żadnych jakichś akcji, jakiegoś szarżowania (no jest tam trochę pod koniec). No może, motyw muzyczny od Kilara jakieś wskazówki daje. - ktoś uznał, że beznamiętne recytowanie archaicznym językiem to jedyne źródło humoru. Urggh... Zemsta to prosta historyjka, a nie jakiś epos od Sienkiewicza! Dodatkowo rymowany tekst gryzie z próbą grania mniej wystylizowanej pozy, co widać to w scenie pierwszego dialogu Klary i Wacława.
Zresztą już pal licho z tekstem. Pieniądze przeznaczone na scenografię (dość biedną) i kostiumy zostały zmarnowane, bo sceny to wyłącznie gadanie jak w teatrze i chodzenie/siedzenie. Zresztą nawet tego nie ukrywali. To Teatr Telewizji – napisy końcowe są tle kurtyny teatralnej. W pewnym momencie jest łamanie ściany w scenie z Papkinem i Podstoliną.
Aktorsko nawet OK. Polański ze sztucznym wąsem to kompletny miscast i dostał rolę chyba dlatego, bo z Wajdą byli kumplami. Papkina to wyobrażałem jako cwaniaczka, który przy każdej okazji kozaczy jak nie przychodzi co do czego i generalnie to modelowy comic relief. A Romuś to za poczciwy i wydaje się nieszczęśliwy. Nawet średnio sprawdza jako creep w stosunku do Klary. Seweryn jest bezpłciowy jako Rejent. I jak wydawało mi się, że Rejent to miał być przeciwieństwo raptusa Cześnika, czyli powściągliwy, mrukliwy i tajemniczy (w końcu otrzymał nazwisko Milczek). A wajdowy Rejent to mniej krzyczący Cześnik.
Olbrychski dostał rolę, bo nazwisko. Ponieważ nic tu nie gra i rola jest epizodyczna.
Czy mi się wydawało, że Gajos i Polański w pierwszej wspólnej scenie byli postsynchronizowani? Gdyż kłapy się nie zgadzają.
Pochwalę za kreatywny napis tytułu zamiast prostej czcionki.
1,5/10
16-07-2021, 22:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2021, 10:25 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,051
Liczba wątków: 28
Co jak co, obsadzenie Romka jak przystawia się do Klary, już by teraz nie przeszło ;)
Film widziałem lata temu i był to typowy skok na kasę rodziców dzieci z podstawówek. Ekranizacja lektury szkolnej to chyba polski ewenement jeśli chodzi o marketing filmu, i tak z braku laku kolejne klasy odhaczały ten smutny obowiązek powiększają wpływy producentów. Na tle tych wszystkich ekranizacji, chyba tylko "Ogniem i mieczem" broni się jako film.
Wracając zaś do zemsty to nie wiem, nie ma w tym serca i ambicji ot tak późny "mistrz" Wajda z garniturem znajomych robią film, bo "szkoły przyjdą". Obraz zdecydowanie do zapomnienia, gdyby nie dzisiejszy post to bym go sobie nawet nie przypomniał.
16-07-2021, 22:43
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,149
Liczba wątków: 6
Sto lat tego filmu nie widziałem, czas chyba przypomnieć.
Swego czasu mi się podobał, ale ja zawsze (już jako kid) bardzo lubiłem "Zemstę".
Uwagi o "archaiczności" i "teatralności" są dla mnie na plus ;p
Pamiętam że byłem kiedyś nawet na "Zemście" w teatrze, z Holoubkiem jako Rejentem, Kociniakiem jako Cześnikiem, Opanią jako Dyndalskim i.. dwumetrowym Wiktorem Zborowskim jako Papkinem ^^
Z tego co pamiętam Zborowski bardzo fajnie wypadł :p
W ogóle żałowałem później że w filmie nie było tej ekipy ;)
17-07-2021, 16:39
Stały bywalec
Liczba postów: 6,932
Liczba wątków: 2
Byłem na tym stolcu w kinie, jedyny plus tego to wyjście do McDonald's po seansie.
17-07-2021, 16:40
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Oglądałem to kilka lat temu i nie miałem większych zastrzeżeń. Skok na uczniowską kasę czy nie, jak dla mnie to po prostu jeden z lżejszych i przystępniejszych filmów Wajdy. Z początku męczyła i irytowała ta teatralna, wyrafinowana stylistyka, ale wkrótce zrobiło się naprawdę zabawnie i z pazurem. Z przyjemnością podziwiałem rewelacyjne aktorstwo gromady weteranów, nawet jeśli Polański faktycznie dziwaczny. Jakby co, to o szczegóły mnie nie pytajcie, bo już gówno pamiętam, pozostało tylko ogólne wrażenie. 6/10
A tu wspomniana przez kogoś karta tytułowa, faktycznie tym razem się postarano:
Zresztą „Pan Tadeusz” też miał tytuł niczego sobie:
17-07-2021, 17:09
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,149
Liczba wątków: 6
Powtórzone. Dobre :)
Klasyczny teatralny Fredro, świetni aktorzy, doskonałe role. Prym wiedzie kapitalny Gajos ale dla mnie największym "zaskoczeniem" jest Figura. Ja jakoś z tekstu czy teatru pamiętam Podstolinę bardziej jako postać pretekstową, tutaj jest fajnie wygrana i pokazana a Figura z podkreślonym biustem jest całkiem seksowna i "opozycyjna" do szczuplutkiej Buzek. No i jest chemia między Figurą a Królikowskim - co zresztą jak najbardziej pasuje do tekstu i ich przeszłości. Ja tam na miejscu Wacława chyba wybrałbym inaczej, ale cóż :p
Wajda też dobrze czuje zamiar Fredry w pokazywaniu "różnych typów" Polaków i niezgody między nimi. Patrząc na wojnę Cześnika i Rejenta - jakoś znajomych archetypów - można powiedzieć że tekst Fredry jest wciąż jak najbardziej aktualny ;)
7,5/10
17-07-2021, 20:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2021, 20:41 przez Rozgdz.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
(17-07-2021, 16:39)Rozgdz napisał(a): Pamiętam że byłem kiedyś nawet na "Zemście" w teatrze, z Holoubkiem jako Rejentem, Kociniakiem jako Cześnikiem, Opanią jako Dyndalskim i.. dwumetrowym Wiktorem Zborowskim jako Papkinem ^^
Z tego co pamiętam Zborowski bardzo fajnie wypadł :p
W ogóle żałowałem później że w filmie nie było tej ekipy ;)
Zazdro! Widzieć tych wielkich aktorów grających na żywo to musi być niezłe przeżycie. Sam chętnie wydałbym trochę pieniędzy na spektakl z Holoubkiem, gdyby wciąż żył i grał.
Co do filmu - polonistka nam to oczywiście puszczała, gdy omawialiśmy lekturę. Zgadzam się z krytyką, bo taki typowy film wygasłego uznanego reżysera nakręcony z myślą o popycie ze szkół. Już nawet "Pan Tadeusz" nie wyglądał na reżyserowany na autopilocie przy tym marnym teatrzyku. Dla odmiany jednak powiem, że Polański akurat na spółkę z Gajosem umilał mi ten seans. Co jak co, ale fajnie było go widzieć po tych 40 latach w polskim filmie i tym bardziej robił na mnie wrażenie fakt, że pomimo lat spędzonych z dala od ojczyzny to wciąż pięknie recytował polszczyznę Fedry bez cienia akcentu.
17-07-2021, 22:09
Stały bywalec
Liczba postów: 2,988
Liczba wątków: 0
"Zemstę" Wajdy można obejrzeć dla świetnego Gajosa. Cała reszta wypada raczej blado.
Dla mnie ten film jest za mało filmowy. To nadal teatr, tyle że utrwalony na taśmie filmowej. Tak to przynajmniej odbieram. Jakby panowała tu teatralna umowność. Nie chodzi tylko o końcówkę, gdy aktorzy kolejno wychodzą zza kurtyny. Jej przejawem są chociażby te ubogie (by nie rzec: ascetyczne) dekoracje. Ruiny zamku w Ogrodzieńcu to dla mnie umowność podwójna, która ma chyba właśnie bardziej symbolizować niż faktycznie przedstawiać siedzibę bohaterów. Raz, że szczątki zamku udają zamek, a dwa, że na pierwszy rzut oka rozpoznawalna atrakcja turystyczna musi udawać, że nią nie jest. Tak więc widz jest zmuszony do zawieszenia niewiary - podjęcia specyficznej gry właściwej dla przedstawień teatralnych. Tak jak w teatrze przyjmuje do wiadomości, że korona na głowie aktora jest złota, choć widzi, że to tylko oklejona tektura, tak i tutaj każdy widzi ruiny zamku w Ogrodzieńcu i musi wyobrazić sobie, że to siedziba Cześnika i Rejenta i że to o nią wiodą oni zażarty spór (a przecież nie biliby się o ruiny).
Przeniesienie akcji w zimową scenerię też jest raczej średnie. Jak to oglądałem lata temu, to myślałem: "Aha. Zima zaskoczyła ekipę podczas kręcenia zdjęć. Nie chcieli czekać do wiosny, więc postanowili nie zrażać się niesprzyjającym klimatem i robić swoje". Ale nie! Zimowa, śnieżna i wietrzna „Zemsta” była ponoć powziętym z góry i świadomym zamysłem. Ba, nawet śnieg był sztuczny i pochłonął niemałą część budżetu – zatem uznano go za bardzo istotny aspekt tego filmu. Kojarzę, że gdzieś czytałem, iż takie warunki pogodowe miały po pierwsze lepiej oddać chłodne stosunki między Cześnikiem i Rejentem, a po drugie wydobyć piękno z ogrodzienieckiego zamku. No ale nie trafia to do mnie. Pomysł, by w ten sposób dodawać „Zemście” emocjonalnego chłodu uważam za całkiem chybiony, bo właśnie oryginał ma w sobie ciepło – nawet szlacheckie przywary potraktowane są ze sporą dozą sympatii. Nad całością unosi się nastrój humoru i pogody ducha i nie wiem, po co na siłę ochładzać klimat tego dzieła. A i wapienne kamienie ruin zamku w Ogrodzieńcu lepiej prezentują się, jak dla mnie, o innej porze roku. Białe na białym robi po prostu smutniejsze wrażenie, niż białe na zielonym.
Co jeszcze nie pykło? Obsada, poza Gajosem. Wprawdzie Polański zagrał całkiem dobrze, ale nie jestem pewien, czy akurat Papkina. Jego postać jest jakby przygaszona i wyciszona, podczas gdy tradycyjnie kojarzy się raczej z energiczną bufonadą i zuchwałą pyszałkowatością. Papkin w interpretacji Polańskiego nawet gdy się przechwala, sprawia wrażenie, jakby nie wierzył we własne słowa. Nawet w scenie, gdy co jakiś czas ucisza go Rejent, Papkin tak naprawdę rzadko podnosi głos (co w połączeniu z gniewnym Rejentowym „ciszej!” tworzy dość dziwny efekt – nie wiadomo, o co właściwie Milczek ma pretensje). No i nie chcę być wredny, ale Polański był raczej za stary do tej roli. Gdy zapewnia Klarę o swej miłości, ta odpowiada, że każdy młodzieniec składa takie zapewnienia. No właśnie... Papkinowi z filmu Wajdy do młodzieńca daleko. Postać może i nieźle zagrana, ale nie pokrywająca się z typowymi wyobrażeniami na jej temat.
A Buzek za brzydka na Klarę :)
No nie, uroda to oczywiście rzecz gustu. Ale poważnie, Buzek w tej koszmarnej fryzurze to nieporozumienie, jeśli się ma na uwadze, że Klara to dziewczyna, którą Papkin tytułuje „królową wszechpiękności”, a Cześnik porównuje do nimfy.
Królowa wszechpiękności? Nimfa? Nie sondze.
18-07-2021, 13:27
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,149
Liczba wątków: 6
(18-07-2021, 13:27)al_jarid napisał(a): Nawet w scenie, gdy co jakiś czas ucisza go Rejent, Papkin tak naprawdę rzadko podnosi głos (co w połączeniu z gniewnym Rejentowym „ciszej!” tworzy dość dziwny efekt – nie wiadomo, o co właściwie Milczek ma pretensje).
Milczek nie ma pretensji. On tutaj Papkina zwyczajnie gnoi :) Papkin przegiął więc Rejent najpierw poczęstował go faktycznie tanim sikaczem (wyjął inna butelkę niż początkowo zamierzał) A potem zwyczajnie wycierał nim buty ;)
18-07-2021, 14:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-07-2021, 14:29 przez Rozgdz.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,492
Liczba wątków: 29
(16-07-2021, 22:43)Scheckley napisał(a): Ekranizacja lektury szkolnej to chyba polski ewenement jeśli chodzi o marketing filmu
A propo marketingu to okazało się, że Zemsta miała promującą piosenkę przez różnych artystów:
Znowu, czemu Zemsta - pomnę, KOMEDIA - miała zaszczyt dostania zbiorczej epickiej piosenki w stylu "We Are the World", ni mom pojęcia.
09-12-2025, 00:34
|