Skoro tak twierdzisz pozostaje mi się zgodzić ;)
Nadrabiania zaległości ciąg dalszy:
Artysta - w życiu bym się nie spodziewał, że film nakręcony w stylu lat 20, w czerni i beli, gdzie dialogów starcza na pół kartki z zeszytu, a dźwięk w 99% to melodie tak mnie zauroczy.
Nie wiem czy traktować go jako hołd dla złotych czasów Hollywood, czy może raczej jako ciekawostkę, ale faktem jest, że przy minimalnej ilości środków obraz jest wręcz hipnotyzujący. Podczas seansu na mojej twarzy praktycznie cały czas gościł uśmiech, ale nie dlatego, że film jest śmieszny (chociaż sporo zabawnych momentów ma), ale dlatego, że jest czymś starym, a dla mnie jednocześnie i nowym.
Świetne role Dujardina i Bejo dokładają kolejną cegiełkę. Zwłaszcza ten pierwszy wystylizowany na klasycznego amanta z lat 20 jest szczególnie urzekający jako Valentino, natomiast Bejo jest po prostu śliczna i zabawnie nieporadna na początku ;)
Do tego bogaty drugi plan z Goodmanem i Cromwellem na czele i fantastyczna dbałość o szczegóły. Strona techniczna filmu zachwyca (stroje, dekoracje).
Sama historia mimo, że prosta (ot upadek kogoś wielkiego, kto nie radzi sobie z postępem) jest poprowadzona w sposób mistrzowski i okraszona kilkoma wspaniałymi sekwencjami ze sceną snu głównego bohatera na czele.
Ogromne zaskoczenie i wielki plus. Nie widziałem jeszcze pozostałych filmów nominowanych do Oscara, ale liczę, że z tych 10 nominacji film zgarnie przynajmniej 2 i to w topowych kategoriach.
9/10
Nadrabiania zaległości ciąg dalszy:
Artysta - w życiu bym się nie spodziewał, że film nakręcony w stylu lat 20, w czerni i beli, gdzie dialogów starcza na pół kartki z zeszytu, a dźwięk w 99% to melodie tak mnie zauroczy.
Nie wiem czy traktować go jako hołd dla złotych czasów Hollywood, czy może raczej jako ciekawostkę, ale faktem jest, że przy minimalnej ilości środków obraz jest wręcz hipnotyzujący. Podczas seansu na mojej twarzy praktycznie cały czas gościł uśmiech, ale nie dlatego, że film jest śmieszny (chociaż sporo zabawnych momentów ma), ale dlatego, że jest czymś starym, a dla mnie jednocześnie i nowym.
Świetne role Dujardina i Bejo dokładają kolejną cegiełkę. Zwłaszcza ten pierwszy wystylizowany na klasycznego amanta z lat 20 jest szczególnie urzekający jako Valentino, natomiast Bejo jest po prostu śliczna i zabawnie nieporadna na początku ;)
Do tego bogaty drugi plan z Goodmanem i Cromwellem na czele i fantastyczna dbałość o szczegóły. Strona techniczna filmu zachwyca (stroje, dekoracje).
Sama historia mimo, że prosta (ot upadek kogoś wielkiego, kto nie radzi sobie z postępem) jest poprowadzona w sposób mistrzowski i okraszona kilkoma wspaniałymi sekwencjami ze sceną snu głównego bohatera na czele.
Ogromne zaskoczenie i wielki plus. Nie widziałem jeszcze pozostałych filmów nominowanych do Oscara, ale liczę, że z tych 10 nominacji film zgarnie przynajmniej 2 i to w topowych kategoriach.
9/10
28-01-2012, 19:12





