+ the Lords of Salem +
#61


Sheri Moon Zombie wchodzi do pokoju, a potem drzwi same się zamykają. Groza, groza.

Odpowiedz
#62
Film dostępny w sklepikach ;)

Odpowiedz
#63
Szybko :D
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#64
No to czekamy na pierwsze miażdżące recki ;)

Odpowiedz
#65
Przyznaję bez bicia, że wytrzymałem połowę. Bardzo powolny horror, ale nie ma w tej powolności nic fascynującego, przyciągającego uwagę jak choćby w niedawnym "Beyond the Black Rainbow". Zombie stara się budować napięcie, z lubością fotografuje wdzięki swojej żony, ale Sheri nie ma tyle charyzmy aby udźwignąć takie a nie inne tempo akcji. Sam film nie jest aż tak artystyczny jak sugerują zwiastuny, miejscami mamy do czynienia z ładnymi ujęciami i dziwnymi scenami, ale zdarzają się też bardzo surowe fragmenty.

W pamięć na pewno zapadnie mi Meg Foster która zdecydowała się rozebrać w wieku 65 lat, ale nie był to zbyt przyjemny dla oczu widok...Zaznaczam, że na obecnym etapie rozwoju, jestem raczej dzieckiem horrorów lat 80-tych, Zombie raczej nie adresuje tego filmu do mnie, wydaje mi się, że "Władcy Salem" są hołdem dla estetyki kina grozy lat 70-tych w której nie czuję się zbyt dobrze. Na plus kilka epizodów gwiazd horrorów z tamtych lat (jest np świetnie trzymający się Ken Foree). Może jeszcze wrócę do tego obrazu, nie zniechęcam ale raczej też nie polecam.

Odpowiedz
#66
Obejrzałem całość, chociaż miejscami było ciężko. Film jest... dziwny. I to nie tylko dlatego, że są tutaj scenki wyjęte rodem z sennego koszmaru. Dziwny, bo z jednej strony wiele rzeczy mi się w nim podobało, z drugiej chwilami chciałem Zombiemu dać w papę, tak na otrzeźwienie. Brakuje mi tutaj czegoś, zdecydowanie. Scenariusz mocno kuleje, to na pewno. Klimat chwilami miażdży cojones, momentami usypia. Dialogi drewniane jak cholera, aczkolwiek kilka hasełek rzuconych w odpowiednim momencie robi nieprzyjemne wrażenie. Końcówka to już w ogóle mindfuck i najlepszy/najgorszy element filmu, zależy jak na to spojrzeć.

Widać, że Zombiak chciał się sprawdzić w czymś ambitniejszym, ale chyba popłynął jednak. Nie jest to zły film, to mogę napisać z pełną odpowiedzialnością, ale wątpię, żeby komuś stąd przypadł do gustu. No, chyba że Azgarothowi ;D

Odpowiedz
#67
Są sobie tacy dwaj włoscy reżyserzy - Argento i Fulci. Obaj twórcy kultowych horrorów, które mają dwa wspólne mianowniki - genialny klimat i brak sensownej fabuły. Te dwa nazwiska przewijały mi się w głowie podczas oglądania "Lords of Salem"(zwłaszcza poetyka sennego koszmaru a'la "The Beyond" Fulciego).

Od razu uprzedzam wszystkich, którzy chcą się zabrać za najnowsze dzieło Zombiego - to jest bardzo specyficzny film. Fabuły tutaj nie ma, kreacje aktorskie są do bólu przeciętne, a cała historia momentami w ogóle się nie trzyma kupy.

Mimo to należę do tej części widowni(wygląda na to, że niewielu nas jest), której się "Lords of Salem" podobało. Powiem tak - absolutnie rozumiem krytykę i zgadzam się, że nowe dzielo Zombiego nie ma nic do zaoferowania oprócz wrażeń audiowizualnych. Natomiast, poszczególne sceny są tak mega klimatyczne i zapadające w pamięć, że momentami siedziałem wręcz zahipnotyzowanoy. Mówiąc krótko, w dupie miałem czy historia jest sensowna, a zamiast tego dałem się ponieść mocno surrealistycznej jeździe bez trzymanki.

"The Beyond" Fulciego oglądało się dla poszczególnych scen. Jako całość był absurdalny i nielogiczny, ale jego dziwaczny, niepokojący klimat sprawiał, że nie zwracało się na to uwagi. Podobnie jest z "Lords of Salem". Aż żałuję, że nie widziałem tego w kinie. To co się dzieje podczas trwania tego filmu, musi się genialnie prezentować na dużym ekranie.

7/10

Zombie to jednak umie dobrać muzykę do swoich filmów :



Odpowiedz
#68
(29-04-2013, 22:50)nawrocki napisał(a): No, chyba że Azgarothowi ;D

Muszę cię rozczarować :)

Film jest średni z kilkoma fajnymi motywami i niestety tylko tyle. Fabuła niby jest, ale nie angażuje i nie wciąga. Pewnie z powodu Sheri Moon Zombie, która w tym filmie nie tylko jest aktorskim drewnem, ale także wyglądała brzydko. W sumie mało mnie obchodziło co się przytrafi głównej bohaterce. Jak na film oparty w dużym stopniu na jednej postaci taka wada jest ogromna. Klimat miejscami jest świetny, ale jest też wiele dłużyzn. Gdyby tak podkręcić mindfuckowy klimat z końcówki i dodać gore mogło by być ciekawiej. Podobały mi się za to wszystkie wizje głównej bohaterki i projekty demów, które wyglądały bardzo dobrze. Poza tym było kilka scen wyjątkowo nieudanych, które wyglądają jak wyjęte z komedii na czele z
No cóż Zombie to nie Argento z najlepszych lat i widać, że to reżyser, który tylko potrafi się wzorować na innych. Halloween II chyba mu udało się przypadkowo.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#69
Prezenterka radiowa otrzymuje płytę z nagraniem nieznanego zespołu - odtwarza na antenie i od tego momentu zaczyna popadać w coraz większe szaleństwo, zatracając się tym, co jest jawą, a co snem. Brzmi cudownie, wyjęte niczym z Lovecrafta, ale tylko na papierze, bo to jeden wielki WTF i tyle. Świetnie to wygląda i równie świetnie się tego słucha (moment, w których pojawia się Lacrimosa powoduje ciarki na plecach), ale... to jest jak wydmuszka. Piękna z zewnątrz, pusta albo i nawet śmierdząca w środku. Sprawdza się jako poszczególne, krótkie scenki, ociekające klimatem mroku, odrazy i nieprzyjemnego uczucia szaleństwa, niemal każde ujęcie to definicja zajebistości, ale jako całość to porażka. Nie trzyma się kupy po prostu, a szkoda. Zombie, zawiodłeś. The Lords of Salem to twój najsłabszy film.

Odpowiedz
#70
Bezcelowy, bezsensowny, przegadany, nieangażujący film z okazjonalnie ładnymi zdjęciami i paroma całkiem klimatycznymi motywami. Rob Zombie naprawdę powinien zebrać się na odwagę i powiedzieć żonie, że nie ma szans w aktorstwie. Aż się przypomina wątek z Obywatela Kane'a. Co jeszcze? Nie wiem, trudno mi powiedzieć - ledwie dotrwałem do końca, wiedząc przez cały czas, jak to się wszystko potoczy i co się z kim stanie. Zombie próbuje szokować, ale jest tak przewidywalny, że trudno być zaskoczonym. Mogłem zamiast tego filmu obejrzeć Dziecko Rosemary i miałbym to samo plus wiele więcej. 3/10

Odpowiedz
#72
Wskutek licznych kompromisów, na jakie Rob Zombie musiał pójść z decydentami wielkiej wytwórni, obie części wyreżyserowanego przezeń "Halloween" ucierpiały.

Zombie powinien czym prędzej wrócić do wielkich wytwórni, które go ograniczają, bo "Lords of moja stara" to jest jak na razie nieporozum roku. Spełniły się wszystkie moje najczarniejsze wizje.

Odpowiedz
#73
A na jakie on niby poszedł kompromisy? Filmy to hardcorowa R-ka a z oryginalnej postaci Myersa nie zostało kompletnie nic. Przecież to odwrotność myślenia wielkich wytwórni i całe mówienie o "kompromisach" wydaje się tylko frazesem.

Odpowiedz
#74
Pierwszą część "Halloween" musiał pociąć. Obejrzyj dir cuta - imo lepszy, pełniejszy film niż kinówka. Generalnie każdy lubi sobie od czasu do czasu ponarzekać w mediach na to, jakim to on nie jest genialnym artystą, a na drodze do bycia Kubrickiem horroru stają mu "decydenci wielkich wytwórni". Dla mnie to jest pierdolenie, którego nie mogę słuchać. Zombie niech lepiej przestanie się nad sobą użalać, wróci do okresu 2005-2009 i reanimuje "Tyranozaurusa Rexa".

Odpowiedz
#75
No niestety, z tego co sam pierdoli w wywiadach, póki co kończy z kinem grozy i ma zamiar kręcić obyczajówkę. O jakiejś drużynie hokeja, czy coś.

Odpowiedz
#76
No i jak pokazał czas, obyczajówki o hokeistach jak nie ma, tak nie było :).

Świeżo po seansie. Jest dziwnie. Fabuła przez długi czas to snuj, w którym nie wiadomo o co chodzi. Zwłaszcza jak pojawiają się kolejne jazdy bohaterki. Zaskoczyło mnie, gdy okazała się, że ta sympatyczna właścicielka mieszkania i towarzyszące jej ciotki-klotki
I w zasadzie tyle, ponieważ reszta potem robi się dość przewidywalna. Co do nielogiczności, czemu pisarzyna nie wziął ze sobą broni, gdy domyślił kim jest Heidi? I czemu jej funfel z podcastu nie bierze definitywnie jej ze sobą, zwłaszcza jak miał do czynienia z ewidentnie jakąś podejrzaną psychiczną staruchą?

Na pewno filmowi pomaga strona wizualna i upodobanie Zombiego do syfiastego i nieprzyjemnego stylu (mógłby zrobić remake Teksańskiej masakry piłą mechaniczną) - zwłaszcza sceny dziejące się w przeszłości. Podejrzewam, że tak wyglądały seanse pogańskich brzydul. I przyznaję, że wiele scen jest faktycznie klimatycznych.

Czy poleciłbym? Nie wiem... chyba nie.

6/10

Odpowiedz
#77
Rob nie nakręciłby niczego lepszego niż "oryginalny" remake Masakry i jego prequel, oba filmy jak robione przez Zombiego, tylko z lepszą fabułą, dialogami, reżyseria i bez przerostu formy nad treścią i mówi to wielki fan jego Halloween 2 :P
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#78
Całkiem dobry (w swojej kategorii) horrorek. Kategorii satanistyczne dziecko Rosmarry spotyka Argento a Lynch sie przyglada przez dziurkę od klucza. W ogole oglądając to, ma się w głowie z 10 inspiracji.

Zombie stonował swój wieśniacki, wulgarny język do minimum, wizualnie bardzo ładne i kilka scen moze przestraszyć. Widzę, że niektorzy tu ujadali, ze to artystyczny snój. Ale przeciez to 10 razy ciekawsze i bardziej klimatyczne niz sztampowy zombie-slasher.

Jeden plusik (choc nie wiem moze sie myle, nie sledze) za wyciągniecie, po kurva 30 latach, Marii Conchity Alonso ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości