![]() |
|
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13) +--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004) |
RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 02-04-2020 Człowiek z marmuru - najbardziej podobały mi się fragmenty stylizowane na materiały z Polskiej Kroniki Filmowej. Ogólnie od strony realizacyjnej wygląda to dobrze, wypada dość dobrze charakteryzacja postaci starszych o te 25 lat, przyjemny discowy soundtrack. Radziwiłłowicz jako prostoduszny i nieogarniający co się wokół niego dzieje roból jest bardzo autentyczny. Janda też wypada dobrze jako zadziorna i uparta dziennikarka. Ale szczerze mówiąc, jak dla mnie całość to jedynie dobra rzemieślnicza robota i aż tak film mnie nie zachwycił. 7/10 RE: Krótko o polskich filmach - Gieferg - 02-04-2020 (02-04-2020, 15:03)Craven napisał(a): 365 dni - wydawałoby się, że ciekawość zwyciężyła, ale jednak przegrała z tym filmem, bo wyłączyłem i obejrzałem dzieło pt. "The Core". To chyba powinno oddać skalę żenady. A ja dałem radę posiłkując się paroma kieliszkami Martini - z plusów - widoczki chwilami nawet ładne, a "momenty" w sumie lepsze niż się spodziewałem. Poza tym nic, fabularna pustka i bezsens, zamysł wyjściowy z dupy, główna bohaterka zachowuje się dziwnie, do tego kulawa konstrukcja szczególnie w zakończeniu z wyjątkowo niezgrabnym cliffhangerem. No i jak się tak zastanowić nad przesłaniem tego filmu... cóż, ciekaw jestem jakie byłyby reakcje gdyby taką książkę napisał facet. 3/10 RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 02-04-2020 Albo główny bohater nie był przystojnym Włochem z milionami na koncie :P RE: Krótko o polskich filmach - Gieferg - 02-04-2020 Historia z pewnością byłaby ciekawsza, gdyby to był jakiś spasiony oblech :) Niechby nawet z tymi milionami. Albo przynajmniej gdyby babka miała męża, którego kocha, a nie tylko chłopaka-dupka o takiej, a nie innej prezencji, do którego mówi głównie "spierdalaj", co praktycznie ucina wszelkie potencjalne dylematy. RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 02-04-2020 (02-04-2020, 16:02)Gieferg napisał(a): Historia z pewnością byłaby ciekawsza, gdyby to był jakiś spasiony oblech :) Niechby nawet z tymi milionami. Włoski Janusz z wąsem i mocno wytrenowanym brzuchem piwnym z milionami na koncie porywa seksi laskę :) No to byłoby ciekawe też z perspektywy fanek powieści i filmu, które w całej tej historii nie widzą nic złego. RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 02-04-2020 (02-04-2020, 15:53)Pelivaron napisał(a): Albo główny bohater nie był przystojnym Włochem z milionami na koncie :PUwielbiam ten argument :D Jakby babcia miała wąsy to by była dziadkiem Film jest znośny, jest głupi i pusty, ale jego funkcja ma się sprowadzać do tego żeby wyglądać jak reklama perfum z seksem w tle. Nic wybitnego, ale nie mogę powiedzieć żeby bolał mnie seans. Nie wiem o co tyle halo, były już w przeszłości ostrzejsze filmy. Doceniam również montaż - uważam, że miejscami świetna robota, zwłaszcza w scenie pogaduch dziewczyn. Do tego dobry komediowy timing w niektórych momentach. 4/10 RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 02-04-2020 (02-04-2020, 16:02)Gieferg napisał(a): Historia z pewnością byłaby ciekawsza, gdyby to był jakiś spasiony oblech :)
RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 04-04-2020 365 dni - skoro już płacę za tego Netflixa to zasługuję raz na jakiś czas na gówniany seans ;) Ameryki nie odkryję - to jeden wielki festiwal cringe'u i naiwności, podlany teledyskowym montażem i scenami, przy których fapali pewnie wszyscy na planie a wyszły one w kontekście całości po prostu śmiesznie (mój ulubiony moment to ten gdy Massimo w obronie laski na dyskotece NAGLE z dupy wyciąga 2 pistolety niczym John Wick xD). Anna Maria Sieklucka to ładna dziewczyna, ale w tym filmie się zmarnowała (zresztą kto się nie zmarnował przy założeniu że to ekranizacja tandeciarskiej książki), przystojny Włoch gra przystojnego Włocha, a z racji braków budżetowych zamiast zagranicznych aktorów są polscy, którzy mówią po włosku lub angielsku. Jedyny plus względem "trylogii Greya" jest taki, że to co tam trwało przez 3 filmy, tutaj zmieszczono w niecałe 2 godziny. Sceny seksu? Od ohydnych (stewardessa w samolocie) po ładnie sfilmowane (hotel). I to tyle. 2/10 RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 04-04-2020 Pan T. Strasznie niezrozumiały film dla mnie. I nie chodzi tutaj o kwestie zrozumienia tego, co ten film chce przekazać, a sposób w jaki to robi. Momentami chaos niesamowity - niektóre sceny totalnie z dupy, inne wręcz genialne. Fragment, który był używany przy promocji, kiedy tytułowy Pan T. rozmawia na temat trawki z Bierutem (genialny w tej roli Jerzy Bończak) myślę, że przejdzie do historii. PRL-owskie absurdy pokazanie bardzo dobrze, porównania z kinem tworzonym przez Bareję nasuwają się momentami same (dysputa inteligentów o pojęciu substancji przy... malowaniu zabawek!). Problem jest jednak taki, ze przez ekranowy chaos nie mogę wsiąknąć w tę historię. Nie angażuje mnie. Mam gdzieś, że główny bohater, wybitny pisarz, inteligent, który żyje w czasach nieodpowiednich dla siebie jest prześladowany przez władze. Cenzura, system i szykanowanie ludzi chcących napisać coś innego niż listy wychwalające Lenina i polską władzę - meh. Reżyser chciał być chyba aż za bardzo romantyczny w sposobie przekazanie treści. Trochę w tym wszystkim romansu, trochę komediodramatu, a czasami nawet kryminału. Aktorsko przypadł mi do gustu w zasadzie każdy. Czarno-białe zdjęcia pokazujące tamtejszą epokę bardzo ładne, ale daleko im do "Zimnej wojny", której akcja była umiejscowiona w podobnych czasach. Myślę, że ten film ma szansę stać się w niektórych kręgach kultowy, wręcz wielbiony. Do mnie jednak nie trafia. 5/10 PS Maria Sobocińska to polska Aubrey Plaza - momentami obrazek w obrazek :) Krótko o polskich filmach - PropJoe - 04-04-2020 Gdzie można zobaczyć? RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 04-04-2020 https://upflix.pl/film/zobacz/pan-t-2019 Oczywiście możesz też poszukać w nieco mniej legalnych miejscach ;) Jak obejrzysz to napisz opinię. Chętnie przeczytam. Chciałbym ten film lubić i doceniać bardziej, ale nie potrafię. Uznałbym, że może być ze mną jakiś problem, ale przed chwil obejrzałem recenzję Tomka Raczka i wystawił ocenę taką jak ja. RE: Krótko o polskich filmach - Gieferg - 05-04-2020 Cytat:Od ohydnych (stewardessa w samolocie) Ohydny jest kontekst sytuacji czy akcja sama w sobie? :> RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 05-04-2020 Ohydnie jest to sfilmowane, zmontowane i osadzone w tej pseudofabule. Jak dla mnie kobiety po obejrzeniu tej sceny powinny zlinczować Lipińską. RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 09-04-2020 Jak tam nowy Vega? :D (tematu o BAd Boyu chyba nie ma?) Wylądował chyba przedwczoraj na Netflixie. RE: Krótko o polskich filmach - nawrocki - 09-04-2020 Obejrzalem wczoraj. Później skrobne parę słów. RE: Krótko o polskich filmach - yacajackowski - 09-04-2020 Napisz tylko czy warto stracic dwie godziny bo kobita chce to obejrzec dzisiaj. RE: Krótko o polskich filmach - nawrocki - 09-04-2020 Jasne, że nie warto. Przecież to Vega. Nic tego filmu nie broni. RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 09-04-2020 Moja kobita stwierdziła wczoraj że Vega się trochę nauczył prowadzić wątek. Wcześniej wiadomo jak było, tutaj jest odrobinę mniej żenująco. Znacie Vegę, wiecie czego się spodziewać. Jest to paździerz trochę mniej gorszy od Botoksu i innych jego "dzieł". Plusem chyba też to że nie ma tych samych mord co zawsze (tylko Grabowski i Stramowski zostali). Dobrze gra Królikowski, jest trochę mniej tych jego żenujących żartów. I to chyba tyle bo zakończenie sugeruje że Vega się tak łatwo nie podda i zakręci kontynuację. 3/10 maksymalnie. RE: Krótko o polskich filmach - nawrocki - 09-04-2020 Bad Boy - ostatnim filmem Vegi, jaki obejrzałem, był "Botoks" i jego najnowsza produkcja to dokladnie ten sam poziom mentalnego patusiarstwa. Poniżej spoileruję w zasadzie cały film, może ktoś sobie przeczyta i zaoszczędzi czasu. Fabuła to sensacyjna pulpa klasy D, coś na poziomie dowolnego filmu z ramówki Pulsu. Bohaterowie porozumiewają się za pomocą wulgaryzmów, co może byłoby w pewien sposób zrozumiałe, biorac pod uwagę fakt, w jakim środowisku rozgrywa się akcja, ale nie - przesadnie podkoloryzowanymi przekleństwami posługują się tutaj dosłownie wszyscy. 90% relacji pomiędzy głównymi bohaterami polega na dążeniu do ruchańska/ruchańsku/gry wstępnej przed ruchańskiem/zartowaniem z ruchańska. No, może 85%, żeby być bardziej sprawiedliwym. Pozostałe 15% to dialogi informacyjne, żeby widz nie pogubił się w gąszczu pasjonującej intrygi oraz cytowanie Machiavellego, bo z "Księcia" jego autorstwa nasz główny bohater czerpie tutaj wiedze o zdobywaniu wladzy i robieniu pieniedzy. Główną oś historii stanowi pozorowane śledztwo, które nikogo nie obchodzi, polegające na infiltracji środowiska kiboli przez sprawiajacą wrażenie wiecznie niezaspokojonej seksualnie panią prawnik, która na niejasnych warunkach współpracuje z policją, lecz po jakimś czasie zakochuje się w naszym głównym herosie - bo jak wiadomo, łobuz kocha najbardziej i warto dla łobuza poświęcić życie i karierę. Oczywiście Vega nie przejmuje się jakimikolwiek motywami, czy logiką bohaterów, ale to akurat nie dziwi. Pani prawnik wchodzi w udawany związak z bratem kibola, który jest policjantem, bo tak i już. W tym momencie zaczyna się karykaturalny wątek trójkąta miłosnego, w którym udział biorą fatalnie zagrana i kompletnie nieatrakcyjna blondyna, nawciągany, rzucający kurwami Królikowski i jego cierpiący na impotencje brat, grany przez Sthura. Ten ostatni osiąga aktorski szczyt, podejmując w jednej ze scen - nomen omen - nieudaną próbę zwalenia konia. Jego postać ogólnie jest dość zabawna - oto sfrustrowany brakiem matczynej miłości policjant-impotent, cierpiący na rozterki zwiazane z przestępczą działalnością swojego brata, o którym "nic nie wie", popadający w szaleństwo z zazdrości o kobiete, którą poznał kilka dni wcześniej, a z którą po jednym dniu udawania zażyłości podejmuje - oczywiście nieudaną z powodu swojej przypadłości - próbę odbycia stosunku. W końcówce zresztą, po zastrzeleniu brata, wreszcie zdjąwszy z siebie jarzmo przeszłości, osiaga erekcje i gwałci ją w obecności trupa. Który, jak sie okazuje, trupem wcale nie był, bo kula przeszła na wylot, więc Królikowski broni swą pania przed zapędami brata, za pomocą broni dokonując aktu tzw. cockblockingu, czym ostatecznie wieńczy wątek nieszczesliwej braterskiej miłosci i okazuje sie również lepszym strzelcem, bo Sthur w odróżnieniu od niego już sie nie podnosi. Aha, gdzieś w tle Vega w typowy dla siebie, chaotyczny i zupełnie wyprany z jakiegokolwiek rytmu czy dramaturgii sposób ukazuje kulisy przejęcia klubu przez kiboli i ich dalszą działalnosć, która polega na przemian na darciu mordy na stadionie, wizytach w szatni, która kończą sie przeważnie jakąś heheszkową sceną przemocy (ucinganie/łamanie nogi, pranie bramkarza po pysku, kastracja kochanka żony jednego z piłkarzy czy w końcu litościwe walenie z liścia). W fabule nr 4 znajduje się również historia produkcji i handlu narkotykami, potraktowana zupelnie po macoszemu, jednak, co dosć zabawne, finał tego wątku jest równocześnie mocno powiazany z finałem całego filmu, w którym bohater Królikowskiego (tuż po tym, jak rzuciwszy nożem w hiszpańskiego piłkarza w jakiś sposób traci wszystkie pieniądze i klub) ma odebrać ogromną dostawę dragów, nie wiedząc, że czyha już na niego piecioosobowy odział policji. Podczas akcji wpada i zostaje uśmiercony w dość malowniczy sposób. Nie no, żartuję. Zostaje ostrzeżony przez zakochaną w nim po uszy panią prawnik, co kończy się opisanym wyżej starciem z bratem-impotentem. Tuż potem ranny bad boy chowa się w sportowym kabriolecie, prowadzonym przez swoją lubą, którym spokojnie mijają zmierzające pod jego adres radiowozy. I na tym film się kończy, a Vega otwiera sobie w ten sposób furtkę do potencjalnej kontynuacji. Jest jeszcze Stramowski, wreszcie w odpowiedniej dla siebie roli ociężałego umyslowo patusa. Wyobrażam sobie wzajemne poklepywanie po pleckach i puszczanie oczek przez niego i Vegę w momencie, w którym uznali, że amant z okladki bedzie doskonałym, przewrotnym wyborem do tej roli. Jego gra polega na nieudolnym udawaniu naćpanego psychopaty (?), który jednocześnie miał też budzić respekt, ale to się jednak średnio udało, bo budzi co najwyżej uśmiech politowania. Nie wspominam o scenach typu walenie młotkiem dilera, czy przywiązywanie kuriera do kaloryfera i testowania na nim dragów, bo tego typu debilne sceny to znak rozpoznawczy Patryka. Na trzecim planie przewija się mamroczący, wygladajacy na 80 lat Grabowski, któremu Vega poświęca calutki wątek, w którym nasz dziadzia orientuje się, że przez zwisający bebzon napieprzają go plecy, wiec zapisuje się na siłownie. Tam poznaje uroki zażywania testosteronu, popijania odżywek białkowych, a wreszcie zwiększonego dzieki temu popędu seksualnego, co kończy się hilarystyczną sceną, kiedy napalony Grabowski biegnie za uprawiajacą w parku jogging kobietą i kończą razem w jej mieszkaniu. Jednak Grabowski stwierdza tuż przed ruchańskiem, że jednak "woli się kochać a nie pierdolić", wiec niestety nie jest nam dane oglądać go w akcji. Dzięki temu Vega może na zaprezentować trwająca 30 sekund, wyjętą z dowolnego polskiego rom-komu scenę z niegdysiejszym Gebelsem i dawną Hanką Mostowiak, mającą chyba sugerować, ze odradza się pomiędzy nimi uczucie. Bo zapomniałem wspomnieć - w filmie pojawia się również postać granej przez Kożuchowską twardej pani prokurator, która jest jednocześnie byłą żoną postaci Grabowskiego, a łączy ich ze sobą odwiedzanie grobu tragicznie pociętego maczetami syna. Wspominałem, że pojawia się też FBI i wątek prania pieniedzy za pomocą bitcoinów? I rumuśka mafia narkotykowa? A takze holenderska mafia narkotykowa? Wybaczcie lekki chaos, panujący w tym wpisie, ale mniej więcej tak się czułem, oglądając ten film. I w ten wlasnie sposób Vega prowadzi fabułę. Jezeli to jest ten rzekomy postęp w umiejetnosci prowadzenia wątków, to ja kurwa wysiadam. Aha, realizacyjnie to typowy Vega, chociaż w kilku miejscach mialem wrażenie, że kasy jakby troche mniej, a pośpiech większy niz zazwyczaj. RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 09-04-2020 Ja w tych wszystkich Botoksach i innych patologiach się lekko gubiłem. Aha, dźwięk znowu nagrywany walkmanem z lat 80tych, czasem ni wuja nie da się zrozumieć tej patologii. Ale recenzja w pytkę, oprawić i wysyłać ludziom po filmwebach i fejsbukach. |