![]() |
|
LOST (ABC, 2004-2010) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: LOST (ABC, 2004-2010) (/Thread-LOST-ABC-2004-2010--77) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
|
- mroziek - 26-05-2010 Dla mnie finał był rewelacyjny, końcówka i sama ostatnia scena po prostu genialna. Przy kilku scenach broniłem się bardzo żeby nie uronić żadnej łzy. Serial miał swoje gorsze odcinki, ale jako całość jest dla mnie jednym z moich ulubionych seriali i takim chyba pozostanie na bardzo, bardzo długo. Chciałbym kiedyś znaleźć czas i zobaczyć go jeszcze raz od początku. - Guzeppe - 26-05-2010 Mickey napisał(a):Guzeppe.. ;) w Maju 2007 napisałeś to: Aż musiałem sprawdzić... no i rzeczywiście tak napisałem. Mogę sobie przybić piątkę. BTW. Co Cię natchnęło, żeby przekopać 100 stron wątku o LOST? - Mickey - 27-05-2010 Szukałem waszych opinii na temat finału 3 sezonu. ;) - nexus - 27-05-2010 Uwaga spoilery, jeśli ktoś nie oglądał to.. wszystko jedno. Zaoszczędzi sobie kilkadziesiąt jak nie setkę z hakiem godzin życia. O czym jest Lost? A więc jest taka bardzo ważna wyspa na której jest bardzo ważne światło. Jeśli zgaśnie to będzie źle. Nie wiadomo dokładnie co ale lepiej żeby nie zgasło. I pilnuje go Jakub, ale ze mu się znudziło te pilnowanie to postanowił znaleźć zastępcę. Najlepiej jakby był to jakiś nieudacznik któremu nie będzie żal zostawić swojego dotychczasowego życia. Więc wybiera sobie kilkanaście szczęśliwych ofiar i pierdoli im życia żeby żyć im się odechciało. Sprowadza ich na wyspę i obserwuje. Większość osób nie przeżyła tych obserwacji, inne znalazły sobie zajęcie [np Kate zaczęła wychowywać dziecko]. W końcu gdy została garstka kandydatów na ochotnika zgłasza się Jack który wykazuje objawy całkowitego zrezygnowania, głębokiej depresji, zagubienia itp; wisiało mu wszystko nie miał po co żyć więc został strażnikiem. Jakub się zgodził bo lepszy taki kandydat niż żaden a i czas naglił więc w razie wpadki to co złego to nie Jakub. Jack nie długo pocieszył się swoim stołkiem. Został śmiertelnie ranny w starciu z człowiekiem który chciał usiec z bardzo_ważnej_wyspy ale ostatecznie zdecydował się ją zatopić. Następcami po Jack'u zostali Hugo i Benjamin. Ci w swej wspaniałomyślności i wszechmocności doprowadzili do powtórnego pośmiertnego spotkania rozbitków w zaświatach które można uznać za niebo jako że raczej wszyscy rozbitkowie na wyspie odkupili swoje grzechy. Koniec. Po drodze mieliśmy też Dharmę i podróże w czasie i parę innych mniej ważnych epizodów o których w finale nie było nawet słowa bo po co skoro nie mają żadnego znaczenia i do ogólnej koncepcji pasują jak pięść do nosa. - Azgaroth - 27-05-2010 nexus napisał(a):O czym jest Lost? O rozbitkach, a nie o wyspie :) nexus napisał(a):i pierdoli im życia żeby żyć im się odechciało Mieli już wystarczająco popierdolone życie, więc wyspa nie była złą alternatywą. Zresztą część z nich znalazła na wyspie miłości swojego życia czy wręcz ich życie wreszcie nabrało sensu. Tak więc trudno to określić jako spierdolenie komuś życia. nexus napisał(a):. Większość osób nie przeżyła tych obserwacji, Ludzie ginęli na skutek działań innych ludzi dając po raz kolejny dowód na to, że matka Jackoba miała rację. Nie przypominam sobie, żeby Jackob przyczynił się bezpośrednio choćby do jednego zgonu. nexus napisał(a):Jack który wykazuje objawy całkowitego zrezygnowania, głębokiej depresji, zagubienia itp WTF? Raczej poczucie obowiązku i sensu swoich działań, a także nadzieje na odkupienie starych grzechów. nexus napisał(a):Po drodze mieliśmy też Dharmę i podróże w czasie i parę innych mniej ważnych epizodów o których w finale nie było nawet słowa bo po co skoro nie mają żadnego znaczenia i do ogólnej koncepcji pasują jak pięść do nosa. A poco mieliby wracać do wątków o których wszystko już wiadomo i zostały zamknięte? Doprawdy dziwi mnie jak niektórzy potrafią być zdezorientowani jak im się palcem nie wskaże i nie powie "to jest to i nic innego". - Predator895 - 27-05-2010 No to prawie 6 lat oglądania za nami, z jednej strony strasznie boli, ze to już faktycznie koniec, a z drugiej ulga, że w mniej lub bardziej sensowny sposób udało im się to jakoś wreszcie zakończyć. Oglądając finał ma się mieszane uczucia już w połowie zaczynałem się martwić o to ze wszyscy wylądują na jednym przyjęciu a Lock z Jackiem zatańczą jakaś wolną przytulankę jak podczas inauguracji 300tnego odcinka M jak miłość, na szczęście tak jednak się nie stało. Cała przypadkowość i niekiedy komiczne akcje w wykonaniu naszych ulubieńców w alternatywnej przyszłości nabierają sensu w kościelnym twiście na pod koniec odcinka. Czy można było to w jakiś lepszy sposób poprowadzić? , myślę ze tak jednak twórcy popchnęli to w najbardziej uproszczony sposób i nie wyjaśniając kluczowej tajemnicy czym do cholery jest ta piekielna Wyspa ?? . Zaginioną Atlantydą na której można dokonywać cuda ? , piekielnym korkiem, który raz wyjęty zatopi całą planetę ? Naprawdę można by wymieniać w nieskończoność i to jest w tym serialu najpiękniejsze. Nie żałuję ani jednej minuty poświęconej LOST i na sam koniec powiem tylko : "We have to go back !!!" P.S. Teraz moim marzeniem jest upolować sobie jakiś atrakcyjny zestawik DVD - Blu-ray i na spokojnie sobie to wszystko odświeżyć :D - nexus - 27-05-2010 Azgaroth napisał(a):O rozbitkach, a nie o wyspie :)A gdzie napisałem że o wyspie? Dobra nie ważne. Wybaczam czepialstwo, nie odpisuj :P Azgaroth napisał(a):Mieli już wystarczająco popierdolone życie, więc wyspa nie była złą alternatywą. Zresztą część z nich znalazła na wyspie miłości swojego życia czy wręcz ich życie wreszcie nabrało sensu. Tak więc trudno to określić jako spierdolenie komuś życia.Odwiedził ich w różnych okresach ich żyć, niekoniecznie w sytuacjach beznadziejnych jak w przypadku Locke'a. Najprawdopodobniej mógł zrobić coś aby ich losy potoczyły się dobrze ale dziwnym zrządzeniem losu podczas katastrofy każdy z nich był na rozdrożu. Moim zdaniem nie było to przypadkowe. Jacob spieprzył im życia. To że niektórzy z nich na wyspie odnaleźli sens życia nic nie znaczy. Równie dobrze mogli to zrobić "na wolności". Azgaroth napisał(a):Ludzie ginęli na skutek działań innych ludzi dając po raz kolejny dowód na to, że matka Jackoba miała rację. Nie przypominam sobie, żeby Jackob przyczynił się bezpośrednio choćby do jednego zgonu.Nigdzie nie napisałem że Jakub kogokolwiek zabił, chyba że Jakub zabijał wzrokiem ;) Spójrz na serial z większej perspektywy. Jakub który ustala zasady na wyspie doprowadza do masowej rzezi swoich kandydatów. Nie mówię że to jest złe czy dobre. To jest tragiczne. Gościu jest bardziej bezradny i zagubiony od wszystkich rozbitków razem wziętych :) Widzowie dostali kuksańca w łeb bo przez dłuższą część serialu Jakub był kreowany na wielkiego mentora. Ktoś może poczuć się oszukany. W zasadzie można to zaliczyć serialowi na plus. Azgaroth napisał(a):WTF? Raczej poczucie obowiązku i sensu swoich działań, a także nadzieje na odkupienie starych grzechów.Których grzechów? Tych ze swojego życia na zewnątrz czy z błędów jakie popełnił na wyspie działając właśnie z poczucia obowiązku i sensu swoich działań. Gościu był totalnie rozbity. Przypomnij mi ile osób przez niego zginęło :wink: Z pewnością po tym wszystkim czuł się pewnie i był gotów na nowe wyzwania. Moim zdaniem szykował się do samobójczej misji zmierzenia się z Dymkiem. Azgaroth napisał(a):A poco mieliby wracać do wątków o których wszystko już wiadomo i zostały zamknięte?Może dlatego że był to finał i dobrze by było nawiązać choć w jednym zdaniu do wątków na których budowane były całe sezony. Z drugiej strony do podróży w czasie nawiązano w 6x15. Może faktycznie w finale było zbyt ciasno żeby wszystko upchać. Mi jednak brakowało Dharmy w finale. - Mierzwiak - 27-05-2010 Wątek Dharmy został ostatecznie zamknięty w finale 5 sezonu, nie wiem co jeszcze chciałbyś zobaczyć w tej kwestii. Powrót miśka polarnego? nexus napisał(a):Następcami po Jack'u zostali Hugo i Benjamin. Ci w swej wspaniałomyślności i wszechmocności doprowadzili do powtórnego pośmiertnego spotkania rozbitków w zaświatachJeśli już to Desmond, Hurley później mu pomagał, a Bena nie wiem skąd wytrzasnąłeś. Azgaroth napisał(a):O rozbitkach, a nie o wyspie :)Nie kupuję tego wytłumaczenia. Tak, bohaterowie są najważniejsi, ale po co to wszystko, skoro chodziło o coś tak banalnego? Odnalezienie siebie? Znalezienie celu swojego życia? Litości. Do takich błahostek nie potrzeba katastrof lotniczych, Dymów, podróży w czasie, mistycyzmu i setek tajemnic. Twórcom LOST należy się mega szacun, bo stworzyli nie tylko jeden z najlepszych seriali (sezony 1-5), ale też udało im się nabić w butelkę miliony ludzi, którzy wierzyli że to co oglądają ma sens. LOST ugiął się pod własnym ciężarem. Nie chodzi tu wcale o brak wyjaśnienia czym jest Wyspa, dlaczego MiB zamienił się w dym po wpadnięciu do Źródła itp, ale o to, że te wszystkie fascynujące wątki, mające taki potencjał, zostały sprowadzone do walki na pięści, wyjęcia a następnie włożenia na swoje miejsce kamiennego korka i słodziutkiego spotkania w zaświatach. EPIC FAIL. A raczej EPIC FAIL - Guzeppe - 27-05-2010 Azgaroth napisał(a):O rozbitkach, a nie o wyspie :) Bullshit. O rozbitkach LOST traktował w pierwszym sezonie, trochę w drugim i trzecim. Tam mieliśmy nękanego przeszłością Jacka i widać było, że chłop jest przygnieciony swoim nieudanym życiem. Mieliśmy Kate uciekającą całe życie od koszmarów dzieciństwa. Mieliśmy Locke'a, który chce znaleźć sens w swoich cierpieniach. Mieliśmy Sawyera, który manipulował i wykorzystywał każdego jak tylko mógł. Mieliśmy Boone'a starającego udowodnić każdemu, a głównie chyba sobie i siostrze, że jest czegoś wart. Był też Charlie walczący z uzależnieniem, zagubiony rockman, który na wyspie znajduje więcej szczęścia niż w całej swej karierze muzycznej. To tak w skrócie. Te pierwsze kilkanaście/kilkadziesiąt odcinków było o ludziach, ich problemach. A sezony 4,5,6? Gdzie tam są ludzie i ich życie, psychika? Conajwyżej się o nich mówi, ale nie widać tego po bohaterach. Sprowadza się to conajwyżej do zastrzelenia kogoś, żałowania, że się kogoś zastrzeliło, żałowania, że ktoś kogoś zastrzelił i się go nie uratowało, żałowania, że przez całe życie się strzelało i wyrywało paznokcie. Później, po żalu wyrażonym chwilowym spuszczeniem wzroku, następuje wędrówka przez wyspę z GPSem w ręku, chwila skradania, przeładowanie i rozstrzelanie kogoś, albo dostanie po mordzie. Gdzieś zniknął charakter Sawyera (przez długi czas mojej ulubionej postaci), charyzma i zawziecie Jacka, wiara Locke'a zastąpiona została głupotą i łatwowiernością. Idzie tylko zakrzyknąć "The horror...the horror..." Tak jak napisał Mierzwiak: wszystko zostało sprowadzone do walki. - Gal Anonim - 27-05-2010 Guzeppe napisał(a):A sezony 4,5,6? Gdzie tam są ludzie i ich życie, psychika? Conajwyżej się o nich mówi, ale nie widać tego po bohaterach. (...) Gdzieś zniknął charakter Sawyera (przez długi czas mojej ulubionej postaci), charyzma i zawziecie Jacka, wiara Locke'a zastąpiona została głupotą i łatwowiernością.Ależ bzdury... Nie widać "psychiki" bohaterów i serial przestał się na nich skupiać? A skąd wspomniana ewolucja Sawyera czy Locke'a? Sawyer stracił charakterek i zadziorność, bo - heloł! - dostał możliwość spełniania swojej zemsty. Stał się bardziej zamknięty, mroczniejszy. Potem wreszcie znalazł szczęście w miłości, więc znów - ewoluował. Z Locke'em jest podobnie, tyle że ta postać była od początku taka sama, tylko później stawała się coraz bardziej zagubiona. Jack zresztą tak samo, jego przemiana jest najbardziej widoczna, bo wokół niej kręci się właściwie cała główna oś serialu, więc nie piernicz głupot. To, że mamy mniej wątków obyczajowych zwyczajnych w stylu: mój tata był alkoholikiem i nie mówił, że mnie kocha wynika z tego, że jednak historia się posuwa do przodu, a na świat i życie bohaterów coraz większy wpływ ma Wyspa. Bez wątpienia wraz z rozpoczęciem drugiej połowy trzeciej serii mamy coraz wyraźniejszy główny wątek i już nie ma wątpliwości żadnych: to nie jest serial po prostu o tym jak ludzie muszą przeżyć na dziwacznej Wyspie, ale o czymś więcej. Nie zmienia to faktu, że serial ciągle skupia się na bohaterach, co jest też powodowane tym, że fabuła jest tajemnicza i skryta dla widza. Pewnie, tajemnice i zagadki są niesamowicie kręcące, ważne i ekscytujące, ale to bohaterowie są siła napędową, spoiwem tego serialu. Wszystkie ważniejsze wydarzenia oglądamy przez pryzmat bohaterów, a nie przez pryzmat historii. - Khet - 27-05-2010 Lost BYŁ o rozbitkach, od początku do samego końca. Był o ludziach i był o takich "tandetnych i banalnych" kwestiach jak odnalezienie siebie i próba odmienienia swojego życia. I ja o dziwo nie miałem z tym problemu, bo zauważyłem to gdzieś tak.. hmm, w 1 sezonie? Wszystkie inne wątki i mitologia zostały rozbudowane (kwestia zamknięcia większości z nich to osobna kwestia :P) fachowo, ale w butelkę nabili się sami Ci, którzy ubzdurali sobie że do końca zostanie to na pierwszym planie. Wiem czym była Dharma, wiem o co chodzi ze światełkiem i ogólnie właściwościami Wyspy i wiem, że Jacob był samolubnym i egoistycznym kretynem. I to mi wystarczy z kwestii wyjaśniania czegokolwiek ;) Cieszę się, że w finale skupiono się na ostatecznym domykaniu wątków poszczególnych postaci, a nie sileniu się nie wiadomo na co. Tak więc nie, Lost nie ugiął się pod własnym ciężarem, bo jego głównym punktem ciężkości zawsze były postacie. Jedynym failem było niepotrzebne otwieranie pewnych wątków, lub udawanie, że są czymś więcej niż w rzeczywistości (Walt is speszyl, itd). Tak więc dla kogo epic fail dla tego epic fail, ale ja nie będę sobie na siłę psuł przyjemności jaką dawało mi oglądanie wszystkich sześciu sezonów, tylko dlatego, że moje oczekiwania przerosły wyobraźnię twórców. - Gal Anonim - 27-05-2010 Khet napisał(a):Tak więc nie, Lost nie ugiął się pod własnym ciężarem, bo jego głównym punktem ciężkości zawsze były postacie. Jedynym failem było niepotrzebne otwieranie pewnych wątków, lub udawanie, że są czymś więcej niż w rzeczywistości (Walt is speszyl, itd).Dokładnie. Chociaż ciekaw jestem co to z tym Waltem na DVD będzie i jaki ma być ten epilog, o którym mówił Emerson. - Khet - 27-05-2010 W wypadku tego Epilogu nie wiem czemu, ale ma wrażenie, że to znowu będzie coś jajcarskiego, lub utrzymanego w jakiejś charakterystycznej konwencji - mniej więcej jak te alternatywne zakończenia u Kimmela :P W sumie nie wiem co do finału można dodać - możliwość dopowiedzenia sobie jak wyglądało życie Bena i Hugo na Wyspie jest imo wystarczająca:) - Predator895 - 27-05-2010 A może Walt był od początku pierwszym kandydatem Jackoba ?? , dlatego inni go tak bardzo chcieli. Jackob po pewnym czasie rezygnuje z tego pomysłu widząc do czego Michael jest zdolny aby go odzyskać :P - Khet - 27-05-2010 Znaczy się - ja podejrzewam, że bardziej chodziło o sam fakt, że dzieciom łatwiej można mózgi wyprać i przekabacić na swoją stronę, bez potrzeby pozbawiania życia jak starszych. W wypadku ludzi z ogona też najpierw dzieci porwali - widać takie praktyki mieli Inni pod przewodnictwem Bena ;) Potem wykorzystali Walta jako kartę przetargową. - Snuffer - 28-05-2010 A ja mam proste pytanie - w 4x9 Ben mówi do Widmore'a że z powodu zasad nie może go zabić. Chyba wszyscy oglądaliśmy 6x16. Pytanie - co się stało? Ben olał zasady? - jarod - 28-05-2010 Prędzej scenarzyści olali logikę i spójność fabularną serii. - Snuffer - 28-05-2010 Miałem dopisywać - 'tylko nie piszcie że scenarzyści zapomnieli o tak ważnym fakcie' : ) - Gal Anonim - 28-05-2010 Snuffer napisał(a):A ja mam proste pytanie - w 4x9 Ben mówi do Widmore'a że z powodu zasad nie może go zabić. Chyba wszyscy oglądaliśmy 6x16. Pytanie - co się stało? Ben olał zasady?Podejrzewam, że Ben uznał, że skoro Jacob's dead to sezon na Widmore'a czas zacząć. jarod napisał(a):Prędzej scenarzyści olali logikę i spójność fabularną serii.Hihihihihi... - Snuffer - 28-05-2010 Crov napisał(a):Podejrzewam, że Ben uznał, że skoro Jacob's dead to sezon na Widmore'a czas zacząć. Też prawda. Z drugiej strony możemy założyć że obaj sądzili że są kandydatami - w końcu nigdy nie byli w jaskini z tego co nam wiadomo.. |