![]() |
|
Harry Potter and the Deathly Hallows - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +--- Wątek: Harry Potter and the Deathly Hallows (/Thread-Harry-Potter-and-the-Deathly-Hallows--1605) |
- Artemis - 26-11-2010 -Bodzio- napisał(a):- score Desplata to najlepsza muzyka do Pottera od czasów WięźniaA ja nic nie słyszałam. Ale byłam bardzo przeziębiona i trochę przygłucha. Cytat:Grint i Watson dają swój najlepszy występ w całej sadzeChyba nie, bo 1 i 3. [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=mKWydA69o9E[/youtube] - Bogdan - 27-11-2010 Artemis napisał(a):-Bodzio- napisał(a):- score Desplata to najlepsza muzyka do Pottera od czasów WięźniaA ja nic nie słyszałam. Ale byłam bardzo przeziębiona i trochę przygłucha Pisałem bardziej o muzyce na płycie, ale i w filmie sprawdza się przecież całkiem nieźle. Zwłaszcza w porównaniu z bezbarwnymi ścieżkami Hoopera. Artemis napisał(a):Cytat:Grint i Watson dają swój najlepszy występ w całej sadzeChyba nie, bo 1 i 3. Przekonałaś mnie :D A "O' Children" młócę już od wczoraj : ) - Khet - 27-11-2010 Cytat:Pisałem bardziej o muzyce na płycie, ale i w filmie sprawdza się przecież całkiem nieźle. Zwłaszcza w porównaniu z bezbarwnymi ścieżkami Hoopera.Hooperowi jako-tako wychodziły jedynie kawałki do bardziej widowiskowych scen, natomiast cała reszta to flaki z olejem, bez żadnego wyrazistego tematu. Score Desplata jest bardzo dobry (nie tylko w porównaniu z Hooperem), bo nie dość, że świetnie operuje emocjami, to w dodatku klimatem nawiązuje do muzyki Williamsa i rzeczywiście wydaje się być najbardziej klimatycznym, magicznym i spójnym od czasu Więźnia. - Artemis - 27-11-2010 Muszę przesłuchać płyty, ale z filmu naprawdę NIC nie pamiętam. Dziwne - Semi - 27-11-2010 Absolutnie pozytywne zaskoczenie. Właściwie zgadzam się z opiniami Artemis, Phila i Azgarotha. Myślę, że film byłby lepszy gdyby zrezygnowano z niektórych rozweselaczy - rozumiem, że dla dzieciaków reżyser próbował trochę rozluźnić atmosferę, ale bez zabawnych wstawek autorstwa głównie Rona lepiej by się odczuwało zagrożenie i potworność nowego systemu. Jedną z lepszych scen była ta rozgrywająca się w domu Bathildy - ta baba przyprawiała mnie o dreszcze. Dziwne ale po seansie, jakkolwiek pozytywnym wciąż pozostaje niedosyt- mało Malfoyów, mało Snape'a, mało Dumbledora.... mało... Ale tak można niemal zawsze stwierdzić przy ekranizacjach książek - trzeba po prostu przyjąć to co dają. Voldemort właściwie rozczarowuje - ani taki straszny, ani znowu taki potężny. Po prostu sfrustrowany facet z dziwnym nosem, któremu nic się nie udaje - no bo właściwie wszelkie sukcesy zawdzięcza on głównie swoim podwładnym. Uwziął się na jakiegoś chłopaka zamiast zająć się poważniejszymi rzeczami. Gdybym była jego zwolenniczką stwierdziłabym, że facet ma obsesję i już nie myśli jasno (o ile kiedykolwiek tak było). - Rodia - 27-11-2010 Artemis napisał(a):Muszę przesłuchać płyty, ale z filmu naprawdę NIC nie pamiętam. DziwneNie dziwne, bo Yates nie umie dopasowywać muzyki do scen, ten sam problem występował w poprzednich częściach. Sceny akcji są przecież utrzymane prawie w całkowitej ciszy (np. scena pościgu szmalcowników za trójką bohaterów po lesie - zero muzyki). Ja też prawie nic nie zapamiętałem :P - Khet - 27-11-2010 Ale scena pościgu jest właściwie jedyną sceną akcji bez podkładu :p W wypadku reszty filmu muzyka idealnie podkreśla i dopełnia nastrój. Samo otwarcie straciłoby wiele bez Obliviate w tle. W czasie samego seansu zresztą wiele tematów od razu wpadło mi w ucho, a podczas późniejszego przesłuchania OSTa na sucho spodobały się jeszcze bardziej. W soundtrackach do Czary, Zakonu i Księcia podoba mi się łącznie jakieś 5 utworów; w wypadku Insygniów jest tego znacznie więcej, przy czym cały czas zaznaczam - olbrzymi plus za powrót do klimatów Williamsa. - Snuffer - 27-11-2010 Miałem się do kina nie wybierać, ale jeśli jest kawałek Nicka Cave'a.. Rezerwuję bilet :) - Artemis - 27-11-2010 Semi napisał(a):Ale tak można niemal zawsze stwierdzić przy ekranizacjach książek - trzeba po prostu przyjąć to co dają.NIEPRAWDA! PRECZ Z BIERNOŚCIĄ WOBEC ZŁA! :) Przesłuchałam na wyrywki kilka utworów i nadal nic, ciche i bez wyrazu. Nick Cave najlepszy! - Azgaroth - 27-11-2010 -Bodzio- napisał(a):- polski dubbing jest koszmarny. A ja spodziewałem się większej tragedii, a nie było wcale tak źle. Artemis napisał(a):Muszę przesłuchać płyty, ale z filmu naprawdę NIC nie pamiętam. Dziwne Ja też nie pamiętam :) - Lawrence - 30-11-2010 Najmocniej przepraszam, ze rozbijam te idylle, ale moja ocena tego filmu, bedzie sie troche roznic od wiekszosci uzytkownikow. Na wstepie zaznaczam, ze postanowilem dac Yatesowi szanse. Zwlaszcza, ze czytajac opinie w internecie i te tutaj na forum, liczylem, ze jednak chlop zrozumial swoje bledy i wzial sie do roboty. Z kina jednak wyszedlem zniesmaczony. Zniesmaczony faktem, ze dwoma poprzednimi filmami Yates zabil Harry'ego Pottera, a teraz uprawia nekrofilie. Przepraszam okreslenie, ale naprawde jestem zawiedziony i zly, tym co zobaczylem w filmie. Najwieksza wada tego filmu jest jego nijakosc. Ja rozumiem, ze ksiazka jest mroczna itd. ale naprawde pytam sie: Czy to jest film fantasy, czy nie? Gdyz ja magii w tym nie czulem zadnej. I co najgorsze nudne to niemilosiernie. 2/3 filmu to w sumie nic, po za biwakowniem. W ogole nie podoba mi sie maniera, jaka ten film zostal nakrecony. Szczegolnie sceny, akcji, ktorych bylo jak na lekarstwo byla jak dla mnie nieogladalne. Najlepsza to byla niby ta sciganina w lesie. Niby nasmiewa sie Baya, ze nie uzywa statywu, ale tutaj w wielu miejscach, ta ruszajaca sie kamera byla naprawde irytujaca. W tej scenie poscigu, to normalnie tak trzeslo te kamera, jakby to byl "Blair Witch Project". A ta cala wielka bitwa powietrzna, to tez taka proba, bycia efekciarskim, w polaczeniu z "Men in Black" i znowu tym szybkim montazem i kamera z Parkinsonem. Juz pomijam ten fakt, ze dla osob, ktore nie czytaly ksiaki, czy ogladaly poprzednie czesci "Insygnia Smierci" moga sie zdac nudne i niezrozumiale. I tez nie przekonuja mnie argumenty, ze zostala wiernie oddana ksiazka. Czytajac ksiazke, czujem jednak jakies magiczne elementy. Jak chociazby pojawienie sie patronusa w lecie, wyciagniecie miecza z jeziora. W tym filmie, te wszystkie sceny, byla takie nijakie nie lapaly za serce. Tak samo jak nie przyspieszaly pracy serca, te niby "straszne sceny" rodem ze schematycznych horrorow. W sumie w tej scenie z Naginii, oczywistym sie zdawalo, ze po chwili ten waz znowu wyskoczy. Ogolnie straszne sceny, byly jakies nijakie. Sceny, w ktorej Voldemort wyciaga rozdzke z grobu Dumbledore'a, byla taka samo nijaka, jak caly ten film i w sumie idealnie konczy ten nijaki film. W sumie trudno mi znalezc jakies pozytywne elementy tego filmu. Nawet muzyka bala nijaka. Juz pomijam, ograniczenie "Hedwige's Theme" do przyslowiowych dwoch nutek, ale caly ten score, jest strasznie niewyrazisty. Brak jak wyrazistych tematow, ale skoro film jest niewyrazisty, to na co wyraziste tematy. Moze to troche chaoutycznie napisalem, ale dalej jestem zly na ten film. I niestety juz teraz wiem, ze II czesc mi sie nie spodoba. Gdyz watpie aby tworcy, w drugiej czesci zrobili jakas wielka zmiane o 180 stopni :roll: 3/10 - Azgaroth - 01-12-2010 Wawrzyniec_85 napisał(a):Czy to jest film fantasy, czy nie? Gdyz ja magii w tym nie czulem zadnej. Również fantasy, ale nie przede wszystkim. Mi się podobało właśnie to, że reżyser zrobił film z minimalną ilością fantasy skupiając się przede wszystkim na bohaterach. Wawrzyniec_85 napisał(a):2/3 filmu to w sumie nic, po za biwakowniem. Tak jak w książce. Wawrzyniec_85 napisał(a):W tej scenie poscigu, to normalnie tak trzeslo te kamera, jakby to byl "Blair Witch Project" Mi to się bardziej z Bournem skojarzyło :) - Artemis - 01-12-2010 Ale to już jest kwestia tego co ciebie interesuje, według mnie mogliby cały czas siedzieć w namiocie i jarać zielsko - Rodia - 02-12-2010 Sorry, nie mogę się powstrzymać -> Wawrzyniec, Twój post posiada największe stężenie powtórzeń wszelakich, a zwłaszcza słowa "nijaki" jakie czytałem od długiego czasu :P Z samą opinią w zasadzie się zgadzam - poza paroma momentami wyjątkowo bezbarwny film - ale ja i tak nie miałem wielkich oczekiwań, a oglądało się go całkiem fajnie i przyjemnie. Potrafię docenić niezłą rzemieślniczą robotę jeśli jest... niezła. A, i nie zgodzę się, że sceny akcji są nijakie, właśnie przeciwnie - Yatesowi akcja wypada najlepiej ze wszystkiego co robi, z aktorstwem też nie jest źle. Dramaturgii i życia to nie ma za grosz, ale przynajmniej jest widowiskowo :P Po Potterze powinni go wziąć do jakiegoś akcyjniaka w stylu tegorocznego Niepowstrzymanego i będzie git :) - patyczak - 02-12-2010 Mnie się nawet film podobał. Sceny akcji niezłe i ten chaotyczny ruch kamery był fajny. Kilka naprawdę świetnych scen - np. Hermiona rzucająca czar na rodziców, niszczenie Horkruksa przez Rona czy bajka o trzech braciach. Bardzo dobra była też akcja w Ministerstwie Magii, o dziwo bardziej komiczna niż dramatyczna:D Czy było za mało magii? Ja uważam, że to jest właśnie plusem książki. Bohaterowie nie obracają się już po Hogwarcie czy innych miejscach, zamieszkałych przez czarodziejów. Tylko wędrują po zwykłych mugolskich lasach. Nie ma tej magicznej otoczki, która budziła jakieś poczucie bezpieczeństwa. I jest mroczniej. - Perfik - 03-04-2011 Olaboga - chyba nigdy w życiu się tak nie wynudziłem. Stare egipskie przysłowie mówi, że "z gówna bata nie ukręcisz", ale to co zrobili twórcy filmu, przekracza wszelkie normy, bo o ile książka była tylko mocno przeciętna, to jej adaptacja ssie już po całej linii. O ile jeszcze pierwsze 10 minut dawało nadzieję na coś naprawdę dobrego, to później całość zjeżdża po równi pochyłej. Jedyny motyw z pierwszej połowy książki, który był w miarę interesujący, czyli historię Dumbledore'a całkowicie olano, za co brawa dla scenarzysty <ok> Żeby nie było są też plusy. W grze Watson i Grinta widać progres w porównaniu do dwóch poprzednich części (Radcliffe wciąż obsysa członki, chociaż jakby mniej irytuje), a strona techniczna jest naprawdę znakomita i całość dzięki temu ma całkiem przyjemny klimat. To jednak za mało, żeby powstrzymywało mnie przed patrzeniem dosłownie co dwie minuty na zegarek, ile jeszcze zostało do końca. Podsumowując - kiepawy film, do którego z pewnością nigdy już nie wrócę. 4/10 (3 oczka za scenografię i zdjęcia i 1 za sekwencję animowaną) Żeby nie było, naprawdę lubię całą serię, a poprzednie części oceniłem tak: I - 5/10 II - 6/10 III - 8/10 IV - 8/10 V - 8/10 VI - 6+/10 - Mierzwiak - 03-04-2011 Za to ja jestem zaskoczony, bo podobało mi się i nie tylko się nie nudziłem, ale wręcz czekam na Part II. Za drugim razem (o ile kiedyś takowy będzie) wyjdą pewnie mankamenty scenariusza i kolejne sceny biwakowania okażą się nużące, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że Insygnia śmierci są filmem a) ciekawym b) emocjonującym w co sam nie mogę uwierzyć biorąc pod uwagę ostatnie dwa filmy, które skutecznie mnie do serii zniechęciły. Zastanawiam się nawet czy nie powtórzyć sobie Księcia Półkrwi - to naprawdę była taka nijaka buła, czy po prostu miałem zły humor? Dobre aktorstwo głównej trójki, bardzo fajne sceny akcji, niezła sekwencja w Ministerstwie, wreszcie genialna, choć nieco od czapy sekwencja animowana. Swoją drogą w tej części udawany, sztuczny imo mrok z poprzednich dwóch filmów ustąpił wreszcie miejsca faktycznemu poczuciu zagrożenia i skali całej sytuacji, za co spory plus. Początkowa scena to coś, czego raczej nie należy się spodziewać po wakacyjnym kinie dla dzieci i młodzieży - Voldemort zabija zaklęciem nauczycielkę z Hogwartu, jej bezwładne ciało upada na stół. Kobieta roni ostatnią, pośmiertną łzę, a Voldemort zachęca swojego węża, by posilił się zwłokami. Może przesadzam, ale to było autentycznie przejmujące i nawet jeśli to wciąż tylko przygodowe fantasy o czarodziejach, to stwierdzam, że dorośli nie tylko główni aktorzy. - Snuffer - 03-04-2011 No właśnie. Mi się też w sumie podobało - efektowne, emocjonujące, wciąż nie poziom filmu 3 (tam już chyba nie doskoczymy) ale ogląda się to bez bólu. Radcliffe nie taki fatalny, scenariuszowo też ładnie, szybko, jedyny mankament to pominięcie przeszłości Dumbledore'a. Wiele klimatycznych scen, ta przywołana przez Mierzwiaka, ale też ostatnia z udziałem Voldemorta robi wrażenie. Sekwencje biwakowania też mi się podobały, ogólnie chyba takie dobre wrażenie bo spodziewałem się filmu fatalnego a dostałem coś zjadliwego. - Khet - 04-04-2011 Cytat:stwierdzam, że dorośli nie tylko główni aktorzy.Przede wszystkim to dorósł chyba Yates. Oby tylko nie okazało się, że z powrotem cofnął się w rozwoju w czasie kręcenia PII. - kormaciek - 04-04-2011 Mnie się praktycznie w tym filmie nic nie podobało. Sekwencja animowana była naprawdę przednia, prolog (opuszczanie domów) i... tyle. Ja nie wiem, czy ta seria nie ma potencjału filmowego czy kolejno każdy film po Więźniu Azkabanu jest niemiłosiernie zarzynany. Najbardziej po całym seansie zastanawiała mnie scena tańca w namiocie. O ile nie była tak specjalnie nakręcona i zagrana (a nie przypuszczam) to jest dla mnie wyznacznikiem całego filmu: była nudna, śmieszna i nieudolna. |