Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
LOST (ABC, 2004-2010) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22)
+--- Wątek: LOST (ABC, 2004-2010) (/Thread-LOST-ABC-2004-2010--77)



- jarod - 29-05-2010

Mierzwiak, ja to widzę inaczej. Wyspiarze rozpoczynają ten swój niebiański byt podczas pierwszej wspólnej interakcji, czyli lotu 815. Stary Shepard wyraźnie gadał, że znajdują się oni w przedsionku do dalszej drogi, ale muszą wyruszyć tam razem - co za tym idzie, zachodzi konieczność "odnalezienia się" w zaświatach. Dziurawa ta koncepcja niczym portki Saszy, ale cóż...


- Mierzwiak - 29-05-2010

Tylko że wtedy wszystko byłoby tak jak w prawdziwej przeszłości, tymczasem Desmond leci samolotem, Jack ma dziecko z Juliet itd.


- patyczak - 29-05-2010

Ja myślę, że rozbitkowie zyskali świadomość w samolocie, a ich wcześniejsze życie to po prostu "wklejone" wspomnienia.

Ale i tak jest to strasznie głupie:D Jeżeli już twórcy wprowadzili już takie metafizyczne kwestie jak niebo, czyściec czy ogólnie zaświaty, to moim pytaniem jest: jeżeli Ben w realu był zły, a w tym alternatywnym życiu dobry, to trafi do nieba czy do piekła?:D Dwa równoległe życia jednej osoby - to jest dla mnie nie do pojęcia:)

I jeżeli tak dobry Ben przypomniał sobie swoje życie, które prowadził jako zły Ben, to kim jest teraz? Benem pośrednim?:D


- jarod - 29-05-2010

Yo, ale trzeba było całą obsadę serialu upchać w szóstym sezonie oraz dać tej koncepcji jakiekolwiek pozory ciągłości fabuły, aby fani mieli co robić. Stąd pośmiertne LA oraz ciągłe wpadanie na starych znajomych. Powiedzmy sobie szczerze - całe te "alterospekcje" w kontekście fabuły serialu nie miały a grosz sensu i służyły jedynie jako wprowadzenie do jednej konkretnej sceny finałowej. Przecież nawet nie sprecyzowano zasad wyglądu rozbitków - Kwony i Jack wyglądają jak po śmierci, Sawyer, Kate, Miles, Charlotte itp. wyglądają tak, jak widzimy ich po raz ostatni, a przecież teoretycznie się zestarzeli. Charlie i Desmond mają zupełnie różne fryzury od tych, które nosili przez cały czas trwania serialu...


- patyczak - 29-05-2010

Zasady alterospekcji w ogóle nie zostały sprecyzowane i to jest oszustwo twórców:) Mogli robić co chcieli, zaskakiwać widzów wymyślnym wprowadzaniem kolejnych rozbitków itd. Chaos totalny. My doszukiwaliśmy się sensu w czymś bezsensownym:) W sumie zrobili prawie to czego się obawiałem - to tak jakby całą akcję na wyspie wytłumaczyli - to był tylko sen...


- Gal Anonim - 29-05-2010

jarod napisał(a):Mierzwiak, ja to widzę inaczej. Wyspiarze rozpoczynają ten swój niebiański byt podczas pierwszej wspólnej interakcji, czyli lotu 815. Stary Shepard wyraźnie gadał, że znajdują się oni w przedsionku do dalszej drogi, ale muszą wyruszyć tam razem - co za tym idzie, zachodzi konieczność "odnalezienia się" w zaświatach. Dziurawa ta koncepcja niczym portki Saszy, ale cóż...
Gdzie ty masz te dziury w koncepcji? "Poczekalnia" (bo w rzeczywistości to nie jest czyściec czyściec) ma właściwości snu, gdzie rzeczywistość składa się ze znanych elementów, i tyle. Uznając to za wspólny sen, można uznać, że bohaterowie składają elementy swoich świadomóści, pamięci w jedno miejsce. Oni nie kontynuują 'życia' w poczekalni.


- Mierzwiak - 29-05-2010

Crov napisał(a):Oni nie kontynuują 'życia' w poczekalni.
Kto mówi że kontynuują? Właśnie o tym pisałem. Nie kontynuują, ale przeżywają je na nowo. Dlaczego?


- Gal Anonim - 29-05-2010

Crov napisał(a):"Poczekalnia" (bo w rzeczywistości to nie jest czyściec czyściec) ma właściwości snu, gdzie rzeczywistość składa się ze znanych elementów, i tyle. Uznając to za wspólny sen, można uznać, że bohaterowie składają elementy swoich świadomóści, pamięci w jedno miejsce.
Nie ma powodu by w tym śnie-poczekalni kontynuowali życie. Tzn. nie ma żadnej zasady mówiącej, że tak powinno być, więc nie rozumiem Twojego zdziwienia.


- Mierzwiak - 29-05-2010

Nie mówię że POWINNI je kontynuować, tylko że kontynuowanie życia w zaświatach jest logiczniejsze aniżeli jego przeżywanie od nowa, czego kompletnie nie rozumiem. Najwyraźniej wymyślono to tylko po to, żeby fani myśleli że oglądają alternatywną linię czasową będącą wynikiem detonacji bomby. Szkoda że tak się nie stało, przynajmniej zamiast disneyowskiego kościółka serial pozostałby wierny swoim sci-fi korzeniom.


- Gal Anonim - 29-05-2010

Mierzwiak napisał(a):Nie mówię że POWINNI je kontynuować, tylko że kontynuowanie życia w zaświatach jest logiczniejsze aniżeli jego przeżywanie od nowa, czego kompletnie nie rozumiem.
No to wytłumaczyłem Ci jak ja to widzę. Oni nie są w zaświatach, ale w swego rodzaju poczekalni - pomiędzy życiem a śmiercią, coś w rodzaju snu, który nie musi być logicznym przedłużeniem ich życia. Ja to widzę jako luźne elementy ich żyć, które się złożyły w 'poczekalnie'.

Cytat:Szkoda że tak się nie stało, przynajmniej zamiast disneyowskiego kościółka serial pozostałby wierny swoim sci-fi korzeniom.
;)


- Mierzwiak - 29-05-2010

Crov napisał(a):;)
Miałem dopisać "...a dokładniej sci-fi rozwinięciu, którego się doczekał". Nie wiem co cię tak bawi. Uważasz że ten pseudoreligijny bełkot z finału to też sci-fi? : )


- Gal Anonim - 29-05-2010

Uważam, że ten serial od samego początku miał wątki - korzenie - i sci-fi, i fantasy. Nie mówiąc już o tym, że fantasy w LOST nie wyklucza tego, co było sci-fi, więc kul.


- Mierzwiak - 29-05-2010

Prawda. I wszystko było w porządku dopóki nie pojawiły się magiczne wina i rozświetlone kościółki : )


- Spirit - 29-05-2010

Jessooo, jaki ten serial jest głupi, szósty sezon to dobitnie udowodnił, żądam od tfurcuf tego bełkotu zwrotu zmarnowanych sześciu lat.Tym czasem skończył się Flashforward na który tu tak narzekano, a był o setki razy ciekawszy i sensowniejszy niż wszystkie sześć sezonów tego pogiętego losta.Mierzwiak, trzy sezony temu czy nawet cztery przekonywałeś mnie jaki to lost jest dla myślących,inteligentnych ludzi itp.Bullshit, pierwsze dwa sezony ujdą, i mogli je zakończyć bez zakończenia i było by super, a tak to niech się gonią.


- Snuffer - 29-05-2010

Spiryt napisał(a):Tym czasem skończył się Flashforward na który tu tak narzekano, a był o setki razy ciekawszy i sensowniejszy niż wszystkie sześć sezonów tego pogiętego losta.

Lol. Ostatnio oglądałem jeden odcinek w którym matka Simona czy jak mu tam mówiła że 'zawsze wyrównuje rachunki i nigdy nie daje sobą pomiatać', przez cały odcinek ta kwestia się przewija, twórcy ujawniają nam że Simon to jednak twardziel jest, na koniec Simon zabija faceta grożącego mu, staje nad jego ciałem i pada kwestia '- Zawsze wyrównuję rachunki i nigdy nie daje sobą pomiatać'. Do szczęścia brakowało mi żeby spojrzał w kamerę i zaczął szeptać.

'i mogli je zakończyć bez zakończenia' - i Lost niby nie jest dla myślących, inteligentnych ludzi..


- Khet - 29-05-2010

Pomijając kwestie lubienia lub nie sezonu szóstego - co Ci się niby nie podobało w 3, 4 i 5? Chyba, że to narzekanie z serii "podróże w czasie są be, bo tak".

A FF zakończyłem na 6 odcinku i dalej nie miałem siły - co z tego, że intryga jest fajna, skoro reżyseria i postacie wszystko kładą?


- Spirit - 29-05-2010

Za to postacie w lost są takie rewelacyjne, że szok, oscara dać tym aktorom :razz: .Było FF oglądać do końca a nie jeden odcinek, a zresztą wasza sprawa, że wolicie serial w którym:
ludzie rozbijają się samolotem na wyspie i najpierw: chcą się z niej wydostać, potem chcą wrócić, potem chcą zostać, na końcu wszyscy idą do nieba a przez większość sezonów biegają po dżungli i strzelają do siebie nawzajem.Kompletny bezsens, ale mam to gdzieś, więcej do tego wariactwa nie zamierzam wracać, choćby wyjaśnili wszystkie zagadki w jakimś mega super dodatku na dvd.


- patyczak - 29-05-2010

Cytat:ludzie rozbijają się samolotem na wyspie i najpierw: chcą się z niej wydostać, potem chcą wrócić, potem chcą zostać, na końcu wszyscy idą do nieba a przez większość sezonów biegają po dżungli i strzelają do siebie nawzajem.Kompletny bezsens

No ja nie widzę w tym nic bezsensownego:)

Po pierwsze, każdy serial i film można opisać opisać tak, że wyda się całkowicie bezsensowny. Po drugie twój opis "Zagubionych" równie dobrze może dotyczyć ludzkiego życia, a ono chyba nie jest bezsensowne? :D Ludzie "rozbijają" się na ziemi, chcą się wydostać z szarej egzystencji, ale jednak wolą niczego nie zmieniać, na końcu wszyscy idą do nieba, a przez większość życia biegają po ziemi i strzelają do siebie nawzajem, niektórzy nabojami, inni słowami. - to tak parafrazując Twoje słowa:P


- Snuffer - 30-05-2010

Dobrze powiedziane patyczak.
Widziałem 13 odcinków FF, a postacie w Lost są o wiele lepiej rozwinięte niż w tym serialu. Spójrzmy na 'głównych' bohaterów. Lost - facet z manią do naprawiania rzeczy, niedoceniany przez ojca, ogromne kompleksy z tego powodu, poczuwa się do obowiązków i zostaje przywódcą. Potem stacza się, uzależnia od narkotyków, wreszcie wraca żeby naprawić co spieprzył.
FF - gliniarz, kiedyś pił, teraz boi się że znowu będzie pił.


- Mierzwiak - 30-05-2010

Spirit, pogięci to są ludzie którzy oglądają coś kilka lat (!!!) tylko po to żeby stwierdzić że jest to pomylone.