![]() |
|
Miami Vice (2006) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65) +---- Wątek: Miami Vice (2006) (/Thread-Miami-Vice-2006--130) |
- Predator895 - 18-05-2008 To jedyny taki film w którym trawię Colina Farrella
- Danus - 18-05-2008 Tak wreszcie Farrell wygląda jak człowiek a nie jak pipka z większości jego poprzednich filmów. Swietnie zagrał Sonnego. Zaczołem go nawet lubić Jeszcze chciałbym dodać, że mimo genialności filmu ani trochę nie czuję klimatu ani ducha serialu. Takie moje subiektywne zdanie, ale może spowodowane to jest tym że to bardziej nowocześni Policjanci z Miami :wink: - Mierzwiak - 18-05-2008 Danus napisał(a):Mann udowodnił mi że jednak jest świetnym reżyserem. Myślałem że The Collateral to jego jedyna perełka w dorobku.Zamiast "myśleć" zapoznaj się z filmami reżysera. Marsz obejrzeć Heat!!! PS. W MV właśnie o to chodziło, żeby nie było ducha serialu. Właśnie stąd min. brak różu i innych pastelowych kolorków :wink: - Hitch - 18-05-2008 Albo Aliego. - Snuffer - 18-05-2008 Albo Mohikanina ;) - Snappik - 18-05-2008 Ja od siebie dodam, iż te "spedalone" Linkin Park na początku to kolejny ukłon Manna w stronę ukazania realizmu miasta. Takie hiciory gra się w klubach. Poza tym podoba mi się samo wejście w film. Jakby ktoś miał jakiegoś linka do tej minutowej sceny muzycznej byłbym wdzięczny. - Danus - 18-05-2008 Wstyd przyznać, ale z dorobku Manna oglądałem jak dotąd dwie pozycje. Ale po dzisiejszym seansie Miami Vice mam zamiar w najbliższym czasie uzupełnić braki Co jeszcze mogę dodać. Podobała mi się bezkompromisowość reżysera w scenach przemocy. Gostki sobie idą i bach kulka w łeb i nie ma kolesia. Mann jesteś wielki
- Mental - 11-06-2008 z cyklu: "miny i grymasy" ![]() do rzeczy: dzisiaj odwiedzilem obrzydliwie bogatego kuzna od strony matki z 60 calowa plazma na pokladzie. wspolnie obejrzelismy MV unrated full hd otoczeni ośmioma kolumnami o calkowitej mocy kwintyliona watow. w sumie byl to moj dziesiaty seans. wrazenia ponizej (ci, ktorzy czytali moje wcześniejsze zachwyty, moga sobie darowac): - MV uwazam za arcydzielo i drugi, zaraz po Heat, najlepszy film w dorobku Manna; - MV to najlepszy film XXI wieku (moim zdaniem); - MV to najlepiej nakrecone, najbardziej epickie dzielo filmowe, jakie w zyciu widzialem; - wersja unrated MV ma (obok OUATITW) najcudowniejsze otwarcie/prolog w historii kina - wyscig motorowek + najezony stoczniowymi dzwigami horyzont; - zapytany o najlepsza scene, od dzisiaj bede odpowiadal: egzekucja Ruskich; - ten wizualnie fascynujacy, pelen okrucienstwa dramat kryminalny da sie strescic w trzech slowach-kluczach: awangarda, artyzm, pamięć flash; - kurwa, kocham MV. kocham wsluchiwac sie w dialogi miedzy Rico i Sonnym, kocham scene, w ktorej Crockett przez okno wysokosciowca podziwia wybrzeze Miami (Mann: "wspolczesne Miami emanuje męskością. rozrosło sie wertykalnie"), wreszcie kocham motyw z wytatuowanym karkiem, gmerającym w lodowce - kamera robi panorame pozioma od naziola w prawo, stopniowo wyostrzajac drugi plan i ukazujac kobiece nogi wystajace zza zaslony. no ludzie... oto jak sie sprawy maja: Mann kreci aktualnie Public Enemies. Public Enemies - w teorii - ma szanse w kazdym niemal aspekcie zdeklasowac MV. bo lepsza, bardziej archetypowo-westernowa historia, w rolach glownych lepsi artysci, w ogole wszystko teoretycznie wydaje sie lepsze. szkopul w tym, ze ja biedny nie umiem sobie tego wyobrazic. Danus napisał(a):Gostki sobie idą i bach kulka w łeb i nie ma kolesia. nie pamietam tej sceny. Indorman napisał(a):Biegam sobie na codzień ze swoim wesołym Lumixem FZ18 i pstrykam fotki. Czasem zrobię perłę, na którą patrząc mówię: w lepszy sposób nie dało się tego ująć! Tak mam z większością scen w tym filmie. ja biegam ze swoim Canonem S3 i podpisuje sie pod powyzszym:) P.S. gdybym mogl wybrac, wszystko chciałbym ogladac w FullHD (no moze z wyjatkiem survivalowych horrorow). - Danus - 11-06-2008 Mental napisał(a):Była taka podobna scena, może nie dosłownie ,ale byłaDanus napisał(a):Gostki sobie idą i bach kulka w łeb i nie ma kolesia.
- Mierzwiak - 11-06-2008 MV jest najwyraźniej magicznym filmem. Po tym jak BARDZO syskał u mnie po drugim seansie, namówiłem kumpla któremu się nie podobał by też obejrzał ponownie. Jego ocena skoczyła z 3 do 7/10. Mental, kiedyś napisałem ci coś o zobaczeniu Heat w HD, stwierdziłeś bodajże że cię to nie interesuje :wink: - Danus - 12-06-2008 Mierzwiak napisał(a):MV jest najwyraźniej magicznym filmem. Po tym jak BARDZO syskał u mnie po drugim seansie, namówiłem kumpla któremu się nie podobał by też obejrzał ponownie. Jego ocena skoczyła z 3 do 7/10.Mv jest magicznym filmem. Nie wiem dlaczego ale uwielbiam scenę gdzie Sonny płynie motorówką i wiatr rozwiewa mu włosy i w tle jakaś chyba muzyczka Kurdę muszę jeszcze raz obejrzeć ten film.
- Glut - 13-06-2008 Podziwiam Manna, który pomimo tragicznego obsadzenia dwóch głównych ról potrafił mnie przykuć do ekranu. To co w MV pierwsze rzuca się na oczy to technologia. Wszechobecna i wszechmocna. Czujniki podczerwieni, pamięć flash, wypasione komórki, momentami miałem wrażenie że oglądam jakieś science fiction, tak wielki jest wpływ elektroniki na fabułę. Klimat miasta nocą jest obłędny. Operowanie obrazem i dźwiękiem w celu wywołania gęsiej skórki Mann opanował do perfekcji. Napięcie obecne prawie cały czas (pomijam badziewny wątek miłosny). Scena odbicia zakładników to mistrzostwo. Sposób w jaki Foxx rozprawia się z dwoma naziolami przyprawił mnie o konsumpcję własnych zębów. Zero litości, czysto mechaniczne ruchy, ciosy nożem i dobicie kulą w łeb. W sumie MV byłoby arcydziełem gdyby nie tragiczne aktorstwo Farrell i, lepsze bo lepsze ale również mierne, Foxxa oraz finałowa rozwałka. Czemu? Bo rozwałka jest zupełnie wyprana z emocji. Stoją naprzeciwko siebie i prują, nikt ważny nie ginie, dobrym nic się nie dzieje, źli padają jak muchy, Sonny wymiata szefa nazioli strzałem z biodra podczas upadku (sic!). Koniec. Aha, nie widziałem wersji unrated, nigdzie nie mogę dostać. - Mental - 13-06-2008 Cytat:Sonny wymiata szefa nazioli strzałem z biodra podczas upadku chyba nieuwaznie ogladales. Sonny najpierw sprowadza Gong Li do parteru, po czym przymierza i dopiero wtedy oddaje strzal. wszystko zgodnie z podrecznikiem navy seals. a watek milosny byl przepyszny. szczegolnie spodobała mi sie scena w limuzynie, kiedy Crockett rzucil sie na Li, szybkim ruchem ściągając bejsbolówkę. fajne to bylo:) - Glut - 13-06-2008 No dobra, the point is to że Ferrell zauważa naziola, ląduje na glebie, jedną ręką trzyma szarpiącą się Gong a drugą oddaje (celną) serię po nogach łysego. Ten widzi go cały czas i celuje. Jaką besjbsolówkę? To fakt faktem fajne było, widać gzić się potrafią ;) jak muszą pogadać to wyglądają jak dwa kloce drewna. Tzn. Ferrell wygląda jak drewno, Li jeszcze daje radę. - Mierzwiak - 13-06-2008 Obejrzysz drugi raz to zmienisz zdanie. Wszyscy zmieniają 8) Nie wiem czy już podawałem linka, ale tutaj można zobaczyć co dodano w wersji reżyserskiej. - Glut - 13-06-2008 Ale co ja mam zmieniać? Film jest dobry, bo Mann się postarał, kupuję cała gadkę o surowych stosunkach między partnerami, dehumanizacji, bla bla bla. Tylko Ferrell jest zwyczajnie do dupska w tym filmie, i nic mnie nie przekona że jest inaczej. :) - Mental - 23-06-2008 zauważyliście, w którym momencie kończy sie MV? słychać cudowny kawałek Mogwai Auto Rock, Crockett idzie przez parking w strone frontowego wejścia do szpitala. na zewnątrz dwie pielęgniarki korzystają z przerwy, gawędząc i popalając fajki (dbałośc o szczegóły jak zawsze u Manna powala), po czym następuje cięcie i film się kończy - tak samo nagle jak sie zaczal. kocham Manna i kocham MV. tak, wiem, powtarzam sie:) - simek - 24-06-2008 Nie przesadzasz? Pielęgniarki palą fajki na przerwie - wow! Mann jest wielki. Film kończy się nagłym cięcięm - wow! Mann jest wielki. Powtarzać się możesz, byleby to miało sens
- D'mooN - 01-07-2008 Najpierw będę się czepiał:) Moi przedmówcy wspominali o 'stechnicyzowaniu'. Chciałbym się zapytać gdzież ono jest? Bo przestępcy korzystają z pendrivów (zamiast wysłać pliki I-netem)? Bo nasi dzielni gliniarze ciągle wydzwaniają przez komórki i mają kamerki IR i światłowodowe? Ooooszfak. Faktycznie, wysoka technologia na każdym kroku. A już zupełnie się załamałem kiedy Tubbs pokazywał Crockettowi film z płynącymi motorówkami. - Te zdjęcia pochodzą z AWACSa - mówi ze śmiertelną powagą Tubbs. Może czegoś nie wiem, ale od kiedy samoloty systemu AWACS są zdolne do fotografowania? Ba, do kręcenia filmów z wysokości kilku tysięcy metrów? I skąd do cholery jakiś tam detektyw z Miami ma dostęp do materiałów wojska? Tubbs (najwidoczniej podniecony znajomością fajnego słówka) rzuca 'ajłaksami' jeszcze parę razy w ciągu trwania filmu. Bałem się, że jeśli potrwa to choć pół godziny dłużej, to okaże się, że 'ajłaksy' wlepiają też mandaty za nieprawidłowe parkowanie i przeprowadzają małe dzieci przez ulicę. Jeśli chodzi o lotnictwo, to manewr z oszukiwaniem radaru przez lecenie blisko siebie...Puh-lease! Jeszcze tylko brakowało żeby zaczęli wyrzucać paski metalicznej folii przez okna. To nie II Wojna Światowa, nowoczesne radary są ździebko dokładniejsze. Kolejna zabawna rzecz, cholerna i męcząca klisza: czarnoskóry szef policji. Gruby, starszy facio który ze swoim nieśmiertelnym 'lepiej żebyście kurwa mieli rację' bardziej śmieszy niż wzbudza respekt. Ok, można by się tak poprzypierdzielać jeszcze trochę (kto na strzelaninę zabiera ze sobą strzelbę?), ale szczerze mówiąc nie chce mi się;) Plusy. Plusów dodatnich jest dość, dość. Jako, że filmek obejrzałem w HD, to zdjęcia (a już dokładniej: lekkość i dynamika operowania głębią ostrości i świetnie dobrana kolorystyka kadrów) robią wrażenie. Może czasem aż zbyt dobre, bo z doskonale dobraną muzyką (a tego Mannowi odmówić nie można, nawet jeśli niektóre scenki trącą kiczem) mogłyby stanowić idealne demo dla telewizorów HD:) Naprawdę, pod względem audiowizualnym MV jest doskonałe. Aktorsko film trzyma się kupy, chociaż para głównych bohaterów operuje trzema minami na krzyż...i chyba lepiej, że są tak małomówni. Obecność Li Gong to miłe zaskoczenie:) 65/100 - Mierzwiak - 06-07-2008 Jako że kilka dni temu Miami Vice stanęło na półce, dzisiaj obejrzałem po raz trzeci i ocena podskoczyła do 9. Zaczynam kochać ten film. Zdjęcia: boskie. Ogólnie nie lubię gdy cyfrowość jest zbytnio widoczna, ale Zakładnik to zmienił, tylko że tam idealnie pasowało do do stylistyki filmu. Tutaj jest podobnie. Gdy Farrell i Foxx rozmawiają na dachu klubu na początku filmu na tle miasta... orgazm. Muzyka: genialna. Dialogi: nie kojarzę drugiego filmu, w którym wszystkie wypowiadana kwestie były tak oszczędne, konkretne, niemal skompresowane jeśli mogę je tak określić. Wątek miłosny: coś pięknego. Szczególnie zakończenie. |