Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Iron Man (2008) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+---- Dział: MARVEL CINEMATIC UNIVERSE (MCU) (https://forumkmf.pl/Forum-MARVEL-CINEMATIC-UNIVERSE-MCU--54)
+---- Wątek: Iron Man (2008) (/Thread-Iron-Man-2008--429)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


- Chudy - 09-05-2008

Wawrzyniec napisał(a):SPOILEROS NA PRZECIWKOS

Cytat:A jest to człowiek, który myśli wyłącznie o sobie i o swoim życiowym celu (wcześniej jego celem były wszakże panienki i alkohol). Kawał z niego krwawego drania, traktującego swych najblizszych przedmiotowo. W dodatku zabija ludzi, nie rozmyślając o konsekwenacjach z tym związanych. Jest to człowiek bez moralności, zapatrzony w siebie tylko i wyłącznie.

Gdyby tak było, nie zależałoby mu, dajmy na to, na biednych mieszkańcach wioski, którymi w pewnym momencie zasłaniali się terroryści, tuż po pojawieniu się Ironmana. Ten ostatni, zamiast pruć rakietami uważając tylko na siebie, postanowił użyć broni, która umożliwi mu wyeliminowanie jedynie panów z karabinami. No i nawet pozwolił niewinnej gawiedzi zabawić się z ich prześladowcą ;).

A czy on nie postępuje tak, gdyż zdaje sobie sprawę, że broń którą produkuję, idzie w niepowołane ręce? On chce jedynie posprzątać bałagan i ambaras, jaki się narodził za sprawą jego firmy. Nie ma w tym żadnego współczucia do ofiar wojny.

Gdyby tak było, już wcześniej w filmie byłoby wspominane przynajmniej o jego filantropii.

A Stark filantropem nie jest. Nie obchodzi go utylitarzym, a przyjemność i zysk. Przynajmniej w początkowej fazie filmu.


- Wawrzyniec - 09-05-2008

Cytat:A Stark filantropem nie jest. Nie obchodzi go utylitarzym, a przyjemność i zysk. Przynajmniej w początkowej fazie filmu.

No właśnie, w początkowej fazie. A jedną z najfajniejszych rzeczy w tej postaci to to, że jest dynamiczna, zmienia się na przestrzeni filmu. Myślę, że odbiór Starka to po prostu kwestia widza. Ja wierzę w jego próbę naprawienia zła, wywołanej współczuciem dla ofiar. Oczywiście można podejść do tego tak, że czynienie dobra wzbudza w nim przyjemne uczucia, i ratuje wszystkich tylko po to, by jego samopoczucie miało zadowalający poziom... Ale tak to można o większości bohaterów.


- Negrin - 09-05-2008

Chudy napisał(a):A Stark filantropem nie jest. Nie obchodzi go utylitarzym, a przyjemność i zysk. Przynajmniej w początkowej fazie filmu.
Ty aby uważałeś o tym filmie? Czy może całkiem Ci umknęła oś jego fabuły: "ochlajmorda i bawidamek przechodzi przemianę w skutek traumatycznych przeżyć"? Ot, taka drobna szczegóła.


- Tyler Durden - 09-05-2008

Chudy napisał(a):W dodatku w filmie jest scena, gdy Tony używa po raz pierwszy swych "latających butów". Zauważyć można, jak podczas pierwszego eksperymentu z całą siłę uderzą głową o ścianę. A potem, jak gdyby nigdy nic, wraca do roboty. Z tego, co pamiętam, film ten miał być równie realistyczny, co "Batman Begins". Jak dla mnie Stark po takim incydencie w ogóle nie powinien się podnieść, a przynajmniej mieć wstrząśnienie mózgu. Jak tak mozna kpić z widza? A takich scen jest więcej.
Nie wiem jaki(i według kogo) ten film miał być, liczą się fakty, a nic w konstrukcji filmu nie wskazuje, jakoby miał on być wielce realistyczny. Zbroja zmajstrowana na pustyni w mini-kuźni, właściwa zbroja hi-tech powstała później, wielki robot w finale i ogólny, luźny, rozrywkowy klimat filmu nie wskazują w żadnej mierze jakoby miał on pretensje do bycia określanym mianem realistycznego. To prawda, większość z zabawek Starka chociaż wyprzedzająca technologicznie nasze czasy, jest prawdopodobna i przedstawiona wiarygodnie, co nie zmienia faktu, że to wciąż sci-fi z naciskiem na "fi", na dodatek w komiksowym sosie. Nie przeczę, to rzucenie Starkiem o ścianę podczas testu "obuwia" trochę mnie zaskoczyło, nieco zbyt kreskówe było jak na mój gust ale w ogólnym rozrachunku wpisywało się w rozrywkowo-luźny klimat filmu.


- Mental - 09-05-2008

Chudy napisał(a):nie warto na dłuższą metę urealniać czegoś, co rzeczywistym nie jest

nie zgadzam sie. gdybys ty tylko wiedzial, Chudy, jak ja sie z toba, k****, nie zgadzam:)


- Maik - 09-05-2008

Z całym szacunkiem do osób które się w tym miłują ale nie widzę sensu na siłę urzeczywistniania/czynienia bardziej realnym komiksów tego typu.
Dla mnie świat super bohaterów powinien mieć pewien stopień groteski/odrealnienia zachowany. Kostium Iron mana sam w sobie to czyste SF więc nie widzę powodu by reszta świata w którym się obraca była do bólu realistyczna.
Jasne – geneza jego stroju naciągnięta że hej, ale mi to osobiście ani trochę nie przeszkadza, bo to są rzeczy które oczekuję po filmach tego typu.


- Mental - 09-05-2008

akurat od Iron Mana niczego nie oczekuje. wedle mnie moze byc... dowolny. Chudy zahaczyl jednak o Batmana i dlatego postanowilem zabrac glos.


- Gal Anonim - 09-05-2008

Maik napisał(a):Z całym szacunkiem do osób które się w tym miłują ale nie widzę sensu na siłę urzeczywistniania/czynienia bardziej realnym komiksów tego typu.
Dla mnie świat super bohaterów powinien mieć pewien stopień groteski/odrealnienia zachowany. Kostium Iron mana sam w sobie to czyste SF więc nie widzę powodu by reszta świata w którym się obraca była do bólu realistyczna.
SF =/= film nierealistyczny. Slapstick (vide walnięcie o ścianę) wprowadza tę nutkę przerysowania do całego filmu, który - mimo paru naciąganych elementów - jest dosyć mocno osadzony w naszsej rzeczywistości. Dlatego też jakbym był reżyserem i edytorem Iron Mana to m.in. ta scena przy pierwszym teście butów zdecydowanie wyleciałaby z filmu.

I moim zdaniem groteska i kreskówkowe odrealnienie to cechy, które w ogóle nie powinny mieć miejsca w historiach o superbohaterach - czy to w komiksie, czy to w filmie. Nienawidzę, kiedy taki pożal się boże Chuck Austen czy Chris Claremont (w obecnej formie) pisze scenę, w której Sabretooth ma w gębie kartę naładowaną przez Gambita (czyli właściwie o mocy granatu) i jedyne, co mu się dzieje po wybuchu to dym wylatujący z uszu. Do pastiszu jak "Pro" Ennisa to pasuje, ale nie do historii, która jednak dzieje się w realnym świecie. Co innego jeżeli już na początku dostaję dziwaczny klimat (np "Arkham Asylum") to wtedy sprawa ma się inaczej. Tak czy siak, wolę realistyczne i logiczne podejście do superbohaterów (jak choćby "Daredevil" Bendisa).


Co do budowania kostiumu w jaskini to oczywiście, jest to naciągany motyw. Nie aż tak strasznie jak może się wydawać (bo w końcu Stark ma dostęp do całej gamy broni), ale jednak bardziej podoba mi się pomysł z Ultimate (pierwszego pojawienia się Starka w Ultimate, nie tego pozniejszego), gdzie w niewoli stworzył zaledwie strzelające rękawice, co go zainspirowało do dalszej pracy.

Chudy napisał(a):nie warto na dłuższą metę urealniać czegoś, co rzeczywistym nie jest
Po raz kolejny to czytam i ciągle dla mnie jest to bzdurą. Przekreślasz tymi słowami rację bytu chyba połowie gatunków filmowych.

Chudy napisał(a):Z tego, co pamiętam, film ten miał być równie realistyczny, co "Batman Begins".
W takim wypadku pamięc cię zawodzi, bo nikt nigdy nie mówił, że film będzie pokazywał jak najrealnistyczniejszego Iron Mana. Zresztą sam "Batman Begins" ma masę nierealistycznych (nie fantastycznych!) elementów.

Chudy napisał(a):A czy on nie postępuje tak, gdyż zdaje sobie sprawę, że broń którą produkuję, idzie w niepowołane ręce? On chce jedynie posprzątać bałagan i ambaras, jaki się narodził za sprawą jego firmy. Nie ma w tym żadnego współczucia do ofiar wojny.
Jakby nie było współczucia dla ofiar wojny to by się nie przejmował tym, że jego broń dostała się w niepowołane ręce. Wyraźnie nie chodzi o to, żeby zadbać o dobry wizerunek firmy. Po prostu czuć, że Stark czuje się winny tych śmierci. Jakby nie obchodziły go te ofiary to zachowałby się pewnie podobnie jak Stane.


- Hitch - 10-05-2008

Jon Favreau describes the film as "a kind of independent film-espionage thriller crossbreed; a Robert Altman-directed Superman, with shades of Tom Clancy novels, James Bond films, RoboCop, and Batman Begins."

:)


- Gal Anonim - 10-05-2008

Nic dziwnego, zważywszy na to, że RoboCop jest niejako inspirowany Iron Manem.


- Mental - 10-05-2008

kurde, wlasnie wyslalem do korekty recke Robo i zapomnialem w niej wspomniec o inspiracji Iron Manem:)


- Negrin - 10-05-2008

Opis mocno gromkopierdny, ale jeśli podejść do niego z odpowiednim przymrużeniem oka, to nawet coś w tym jest...


- Chudy - 10-05-2008

Crov napisał(a):
Chudy napisał(a):A czy on nie postępuje tak, gdyż zdaje sobie sprawę, że broń którą produkuję, idzie w niepowołane ręce? On chce jedynie posprzątać bałagan i ambaras, jaki się narodził za sprawą jego firmy. Nie ma w tym żadnego współczucia do ofiar wojny.
Jakby nie było współczucia dla ofiar wojny to by się nie przejmował tym, że jego broń dostała się w niepowołane ręce. Wyraźnie nie chodzi o to, żeby zadbać o dobry wizerunek firmy. Po prostu czuć, że Stark czuje się winny tych śmierci. Jakby nie obchodziły go te ofiary to zachowałby się pewnie podobnie jak Stane.

Szkoda, że nie czuje się winny śmierci terrorystów. Fajna niekonsekwencja etyczna.


- Chudy - 10-05-2008

Dla mnie osobiście to powtórka z rozrywki pod tytułem : "Kodeks etyczny superbohaterów, a raczej jego brak" odwołując się do Batmanów Burtona.

Zresztą, problem braku etyczności dopada obecnie coraz większej ilości komiksów superbohaterskich. Authority chociażby...


- Chudy - 10-05-2008

Wiem. Burton to uzasadnił, przenosząc w pierwszej ekranizacji wizję Batmana Fingera i Kane'a.
Niemniej w czasach skrajnego humanitaryzmu (który kompletnie mi sie nie podoba) filmowy mit Iron Mana się nie sprawdza.
Bo przeciez nieładnie to tak zabijać!
A fe!
I nie wiem, co do dyskusji ma fakt, że ktoś ma traumę, a drugi jej nie ma.


- Chudy - 10-05-2008

W Starku nie podoba mi się jego niekonsekwencja moralna (tych nie zabiję, ale tamtych skurczybyków arabów jak najbardziej!).
W obecnych czasach nie podoba mi się poprawność polityczna wobec odmiennych kultur i religii.
A traumy....

..... nie bez powodu mówią, że nic bardziej człowieka nie przyciąga, aniżeli tragedie i nieszczęścia.
A szczególnie cudze.


- Maik - 10-05-2008

Jak już pisałem - ma najwięcej sensu aby Stark zabijał wrogów bo wkońcu całe życie spędził projektując bronie (przez faceta który z tego co pamiętam też bronie projektował) i dla niego "wysadźmy sobie Araba" to no problemu.

Po i nie zapominajmy że wkurzony jest na nich po tym jak go nie ładnie potraktowali :wink:
Plus jak to taka pseudo-Alkaida to i tak i tak by się w samobójczym zamachu prędzej czy później wysadzili...


- Gal Anonim - 10-05-2008

Chudy napisał(a):Szkoda, że nie czuje się winny śmierci terrorystów. Fajna niekonsekwencja etyczna.
Jaka znowu "niekonsekwencja etyczna"? Kiedy terroryści grożą niewinnym ludziom nie ma czasu na myślenie jak tu im nie zrobić za mocno krzywdy, tylko działać. To jak czepiać się policjanta, że zabił bandziora, który groził zamordowaniem cywila. Idiotyzm, znaczy.

Cytat:W Starku nie podoba mi się jego niekonsekwencja moralna (tych nie zabiję, ale tamtych skurczybyków arabów jak najbardziej!).
Jaja sobie robisz? :roll: Punisher też ci przeszkadza, bo nie ma oporów przed zabiciem bandyty, ale już cywila by nie zabił? A, i na wojnie giną ludzie, dlatego nie idzie się walczyć z grupą terrorystów strzałkami usypiającymi, a ostrą amunicją. Trututu.

Cytat:I nie wiem, co do dyskusji ma fakt, że ktoś ma traumę, a drugi jej nie ma.
Tez nie wiem. To znaczy, nie wiem o co chodzi w tej "dyskusji", bo - jak nie pierwszy raz - zamieszales tak, ze chyba nawet sam nie wiesz o co chodzi. Chyba wyraźnie zaznaczyłem do czego odnosi się "trauma".


- Negrin - 10-05-2008

Chudy napisał(a):Niemniej w czasach skrajnego humanitaryzmu (który kompletnie mi sie nie podoba) filmowy mit Iron Mana się nie sprawdza.
Bo przeciez nieładnie to tak zabijać!
A fe!
To co Ci się, misiek, podoba? Republikański Iron Man, który nie cofa się przed zabijaniem złych terrorystów Ci się nie podoba, i liberalny humanitaryzm też Ci się (kompletnie!) nie podoba.

Swoją szosą podśmiewałem się z pewnego recenzenta, ale wychodzi na to, że jednak przy tym całym "Iron Manie" sam z siebie brnie człowiek w polityczne klimaty ;)


- Gal Anonim - 10-05-2008

Iron Man powinien latać z sędzią i ławą przysięgłych, żeby mogli zamknąc bandziorów w uczciwym procesie i potem ewentualnie skazać na karę śmierci. ;)