![]() |
|
The Counselor (2013) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Ridleya Scotta (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Ridleya-Scotta--62) +---- Wątek: The Counselor (2013) (/Thread-The-Counselor-2013--3313) |
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - military - 23-02-2014 Extended. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Cytat:Dlatego gość miał obserwatora który mógł informować go o nadjeżdżających pojazdach. I dlatego gdyby przykładowo najpierw jechała ciężarówka, a za nią motocyklista, to.... Ja wiem, że rozciągnięcie linki i ujebanie łba jest mega efekciarski sposób na zatrzymanie kierowcy motoru, ale ja bym po prostu przyczaił się z karabinem wyposażonym w dobra optykę. Cywile w Teksasie mogą takie bajery kupować bez problemu, więc członek kartelu tym bardziej nie powinien mieć kłopotów ze zdobyciem tej broni. No ale ja tam nie żyje na co dzień, więc co ja wiem
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - military - 23-02-2014 No właśnie. Bo chyba jednak łatwiej rozpiąć linkę, na którą na 100% wjedzie, niż strzelać do motoru pędzącego ponad 200 mil na godzinę.
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Wręcz przeciwnie. Nikt nie mówi, żebyś ustawiał się prostopadle do drogi. Jak staniesz na poboczu, to masz czysty widok na całą drogę i zbliżającego się motocyklistę. Do tego dobra optyka i karabin i ryzyko wpadki spada do minimum. I nawet nie musisz oddawać precyzyjnego strzału w głowę, wystarczy zranić, żeby kierowca wytracił równowagę. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - vast - 23-02-2014 może koleś był słabym strzelcem?
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Za to na pewno był mistrzem w zatrzymywaniu pojazdów poprzez rozciągnięcie stalowej linki
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - military - 23-02-2014 Załatwił to cicho, tanio, bez problemu. Szansa, że coś będzie jechało tuż przed motorem, wynosiła pewnie 1:10000. Natomiast gdyby jechało coś godzinę czy dwie wcześniej - zawsze można poluzować linkę żeby opadła, a potem znowu naciągnąć. To zajęło kolesiowi dosłownie minutę a teraz miał już wspornik ustawiony na właściwej wysokości. Naprawdę - jeśli musisz się czepiać, czepiaj się tego, że skarpetką nie wytarłbyś flupów z pizdy z szyby na tyle dobrze, żeby była przejrzysta.
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Jedyne wytłumaczenie, jakie do mnie przemawia, to zabezpieczenie urządzenia, który typo chował pod kaskiem. Nacinając się na linke, głowa kierowcy spadła prosto na asfalt, a reszta pojechała sobie dalej. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - patyczak - 23-02-2014 7/10 Film ma świetny klimat - coś wisi w powietrzu, jakaś zapowiedź sądu ostatecznego Jest pretensjonalnie, filozoficzne dialogi są dziwne i nie ma zbyt dużo akcji, żeby mówić o udanym kryminale. Ale jako moralitet, jakiegoś rodzaju przypowieść o złu i dobru jest bardzo fajnie. I nawet nie umiem ocenić teraz na ile jest to głębokie czy po prostu na takie pozuje, ale atmosferę ma świetną. I tak samo wyglądają książki Cormaca, więc nie rozumiem tej krytyki (znaczy, rozumiem, ale myślałem, że na forum ceni się raczej tego pisarza). Bohaterowie i dialogi, ten prawie że biblijny klimacik. Dziwne narzędzia do zabijania. A postać Diaz ma coś z Chigurha czy Holdena z Krwawego Południka. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - patyczak - 23-02-2014 Po prostu jestem ostatnio otwarty na nowe filmowe doświadczenia i bardzo się cieszę jak widzę coś oryginalnego
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Proteus - 23-02-2014 Nie no, już nie róbmy z tego filmu niewiadomo jakiego, skończonego gówna. Cormacowski klimat i atmosferę jakąś tam ma, a i jako fatalistyczna przypowieść może się niektórym podobać. Moim zdaniem po prostu jest zbyt nieudolny w tym co próbuje robić. Zarówno jako kryminał (rozwleczony, przegadany, fragmentaryczny i ogólnie ciężki do strawienia), oraz jako moralitet (kolejna Cormacowska randomowa przypowieść o okrucieństwie losu, tym razem jednak podana w łopatologicznej/pretensjonalnej formie). Nie pomaga też to, że film za dużo wymaga cierpliwości od widza, a za mało daje w zamian, ale jakieś tam jednak plusy i własny styl ma i może się sprawdzić jako nieco teatralny, mroczny moralitet, jeżeli ktoś potrafi zdzierżyć narrację i tempo filmu. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - simek - 23-02-2014 (23-02-2014, 13:57)Phil napisał(a): Patyczak, uspokój się. Only God Forgives, 12 Years a Slave, Counselor? Co jeszcze?Ja jestem z Patyczakiem zarówno jeśli chodzi o nowego Refna jak i Scotta, chociaż oba te filmy trudno wybronić konkretnymi argumentami jeśli komuś nie spasowało tempo i nie wsiąkł w klimat. 12 Years a Slave to inna bajka - tam scenariusz nie jest dziwny, tylko po prostu zły. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mefisto - 23-02-2014 (23-02-2014, 12:25)Mental napisał(a): I nawet nie musisz oddawać precyzyjnego strzału w głowę, wystarczy zranić, żeby kierowca wytracił równowagę. Wystarczy przy tej prędkości jakkolwiek trafić w motor - resztę zrobi fizyka Też uważam, że linka przesadzona była.
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Cytat:Nie no, już nie róbmy z tego filmu niewiadomo jakiego, skończonego gówna. Będę robił gówno Będę niszczył i zrównywał z ziemią każdy film, który dzieje się w Teksasie, a którego oglądanie nie sprawia mi przyjemności. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Capt. Nascimento - 23-02-2014 Obejrzałem "The Counselor" w wersji Extended, zakładając, że skoro to jest oryginalna wizja McCarthy'ego, bez sensu oglądać wersję przyciętą o 20 minut. Spore zaskoczenie z mojej strony - film jest dobry. Mimo, że czegoś wyraźnie brakuje - jakiejś klamry która spoiłaby całą fabułę. Niby po seansie rysuje się cień przesłania, chętnie przeczytałbym analizę scenariusza, albo obejrzał kiedyś drugi raz, żeby ogarnąc symbolikę i móc powiedzieć, czy film jest bardziej wydmuszką, czy próbuje coś przekazać. Zaskoczył też Ridley Scott, który po takich klapach jak Prometeusz czy Robin Hood, w końcu całkiem sprawnie zrealizował dany mu materiał. Z drugiej strony nasuwa się pytanie, jak poradziliby sobie bracia Coen? Może gdyby zamienić reżyserów "To nie jest kraj dla starych ludzi" i "Adwokata", na ten pierwszy spadłaby fala krytyki, a drugi byłby faworytem do Oscarów? Może wydobyliby więcej treści ze scenariusza McCarthy'ego, tak jak zrobili to ostatnim razem. Obsada nie zawiodła - Fassbender nawet z tak anonimowej postaci potrafił coś wydobyć. Dzięki wsparciu równie dobrze grającej Penelope Cruz, zakończenie potrafiło wstrząsnąć i zagrać na emocjach (szczególnie w scenie rozmowy z szefem kartelu). O dziwo najlepszy był chyba Brad Pitt, a dorzucając Javier Bardema można powiedzieć, że każdy wycisnął ze swojej roli tyle ile mógł. Osobne słowa należą się Cameron Diaz, która jako jedyna dostała naprawdę ciekawą postać. Jak na jej talent poszło jej całkiem nieźle, choć chętnie zobaczyłbym kogoś bardziej zdolnego. Najlepiej Charlize Theron - to by było coś! A może Lenę Headey. Podsumowując - całkiem sporo (dość) pozytywnych zaskoczeń, ode mnie 7/10. "The Counselor" jest nieporównywalnie lepszy od "Prometeusza" (gdzieś wcześniej w tym temacie pojawiła się odwrotna opinia). Ciekawe na ile wersja Extended jest lepsza od tej kinowej. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Mental - 23-02-2014 Cytat:Ciekawe na ile wersja Extended jest lepsza od tej kinowej. Jakby wyciąć ze 100 minut tego filmu, to byłoby nawet 9/10
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Juby - 03-05-2014 Ale... Czemu? Jak? Co to było? O co chodzi? Ridley Scott miał się zrekompensować po idiotycznym Prometeuszu a nie tworzyć swój najgorszy film w karierze! Całość wygląda mniej więcej tak: spotykają się dwie osoby i rozmawiają przez kilka minut o jakichś bzdurach. Kolejna scen to spotykają się dwie osoby i rozmawiają ze sobą o jakichś bzdurach. I kolejna, w której spotykają się dwie osoby i rozmawiają ze sobą o jakichś bzdurach. I kolejna. I tak w kółko. PRZEZ DWIE GODZINY! Dwie godziny życia zmarnowałem na oglądanie bełkotu!! Z fabuły zrozumiałem mniej więcej tyle: Fassbender jest adwokatem, jego klientem jest Bardem, a dziewczyną>narzeczoną>żoną Cruz. Bardem i Fassbender mają robić coś nielegalnego (Pitt odradza to Fassbenderowi) i ma racje bo big deal nie wychodzi. Za to kartel ich wszystkich zabija. Diaz jest dziewczyną Bardema ale to ona za tym wszystkim stoi i ona zbiera profit, gdy reszta ginie. Mam kilka pytań. Kim jest postać grana przez Diaz? Dla kogo pracuje? Czy dla kogoś pracuje? Czemu to robi? Kim są w ogóle postacie w tym filmie poza tytułowym adwokatem? Jak się nazywają? Np. Kim był meksykaniec, z którym Fassbender gadał przez telefon? KRÓTKO - O CO W TYM W OGÓLE CHODZIŁO? Miałem się przejmować czyimś losem? Komuś kibicować? Chciałbym zrozumieć co ta historia przedstawiała. Dawno się tak nie zmęczyłem oglądając film (w trakcie musiałem zrobić sobie przerwę) i od dawna nie czułem po obejrzeniu filmu takiego uczucia straconego czasu. Męczący, niezrozumiały i totalnie nieangażujący bełkot. Katorga, której nie pomagają fantastyczna obsada i ładne zdjęcia. Choć staram się jak mogę unikać wystawiania najniższej oceny, tak w tym przypadku nie mam złudzeń. 1/10 Prawdopodobnie tak wyglądałem/zachowywałem się gdy próbowałem zrozumieć na co ja patrzę. (21-02-2014, 20:40)Jakuzzi napisał(a): Spasowałem po 20 minutach, bo tego filmu się po prostu nie da oglądać. Jedna sekwencja dialogowa przechodzi w następną, a dialogi są tak suche i pretensjonalne, że aż zęby bolą. Po diamentowej tyradzie Ganza myślałem, że pierdolnę se w łeb. Nie mogę uwierzyć, że pod czymś tak niesamowicie sztucznym, kompletnie nietrakcyjnym i bełkotliwym podpisali się McCharty i Scott. Brawo, podpisuje się pod tą opinię. Z tym, że ja poddałem się po 22 minutach ale po przerwie niepotrzebnie postanowiłem wymęczyć tego gniota do końca. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - simek - 04-05-2014 Juby, co do Twoich pytań, to ja mam pytanie do Ciebie: czy w każdym filmie poruszone przez Ciebie kwestie (kto to? Jak się nazywa? Skąd on? Jak coś zrobił? Na czyje zlecenie?) muszą być wyjaśnione i jeśli nie są, to film jest do dupy? Counselor to nie jest kryminał, w którym scenariusz powinien dążyć do odpowiedzi kto, kiedy i dlaczego, tylko historia o fatum ciążącym nad pewnym miłym adwokatem z piękną narzeczoną, który próbował szybko dorobić się na grze, która go przerosła i o siłach, które zrujnowały mu życie zanim ten się zdążył zorientować. Rozumiem, że Ty chciałbyś zobaczyć kto był bossem kartelu i parę scen, w których wyjaśniłby swoim ludziom co mają robić? Po cholerę? Wtedy film byłby taki sam jak masa innych okołogangsterskich wyrobów, ale z zajebistą obsadą - średnia na forum oscylowałaby pewnie w okolicach 7-8/10 zamiast 4 tak jak teraz
RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - Juby - 04-05-2014 Simek, nie lubię mieć wszystkiego wykładanego na stół i łopatologicznego tłumaczenia elementów fabuły przez postacie (ostatnio największy grzech scenariuszów Nolana). Ale chciałbym w ogóle COŚ rozumieć z tego co oglądam, a nie patrzeć na kolejno następujące 5 minutowe dialogi dwóch osób, z których do nieczytelnej fabuły wnosi coś może jedno zdanie. I tak dwie godziny!! Do tej pory nie wiem jak adwokat chciał się wzbogacić? Jak uznano, że on i Bardem i Pitt mieli związek z ucięciem głowy motocyklisty i zniknięciem towaru? Co to za kartel i czyj był towar w cysternie? Kim była Diaz? Po co zrobiła to co zrobiła? Pracowała dla kogoś? To nie jakieś pytanie odnośnie nie zrozumienia wątku, tylko totalnie nieczytelna fabuła rozciągnięta na 2 godziny bełkotliwymi dialogami. RE: The Counselor (2013, reż. Ridley Scott) - simek - 04-05-2014 Mógłbym Ci odpowiadać na te pytania - na niektóre znam odpowiedź, na inne nie, ale nie chodzi tutaj o takie szczegóły jak to, dla kogo pracowała Diaz. No bo powiedz, z ręką na sercu, czy to jest jakaś różnica kto i w jaki sposób wyruchał Fassbendera? Wrobili go, on nie zawinił, chciał dobrze, ale nie ma się komu wytłumaczyć, nie może się bronić, sam nie wie co się dzieje i na czym stoi - taki jest świat i perspektywa jaką przedstawia McCarthy, albo to kupujesz, albo nie. Ja dalej jestem zakochany i mam ochotę na kolejną powtórkę. |