Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+--- Wątek: The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] (/Thread-The-Dark-Knight-Rises-2012-temat-spoilerowy--2747)



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - military - 29-07-2012

Cytat:przemówienie Gordona było mu potrzebne jako pretekst żeby wypuścić więźniów przetrzymywanych na mocy ustawy Denta!

Tak, bo gościu potrzebował pretekstu, grożąc wszystkim BOMBĄ ATOMOWĄ. Mógł śpiewać piosenki Kabaretu Starszych Panów, a i tak na jego życzenie więźniowie zostaliby uwolnieni. Bo mimo wszystko bomba atomowa dodaje ci +5 do siły perswazji.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Hitch - 29-07-2012

Cytat:Yes it is, baby.Słabo ci ta ironia wyszła.


Ależ to nie była ironia. Abstrahując już mocno średniackiego "Batman Begins" czy nawet TDKR, postać współczesnego Batmana jest bardzo mocno powiązana z ninjami na wielu płaszczyznach. Rad jestem, że Nolan to dostrzegł, szkoda tylko, że tak słabo sportretował.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 29-07-2012

(29-07-2012, 15:48)Phil napisał(a): rozmowę z Gordonem
Będę jej bronić własną piersią. Cholernie dobry dialog i fajne nawiązanie do Batman Begins, gdzie Nietoperz nie mówi postaci (w tamtym przypadku Rachel) "It's me, Bruce Wayne. Tada!" tylko odkrywa karty nawiązując do osobistych relacji z tą osobą, a jednocześnie mówiąc coś, co ma głębszy sens. No może nie aż tak głęboki, ale trochę tak ;)

Aha Philu, wspominałeś jakie tanie było wmontowanie ujęć z poprzednich filmów. Po części masz rację, ale pamiętaj, że to film dla masowej publiczności. Nawet zakładając, że każdy oglądał Beginsa i TDKa (nie wyobrażam sobie innej możliwości), to nie każdy jest fanem i regularnie wraca do tych filmów. Na pewno są Kowalscy, którzy takiego Beginsa oglądali po raz pierwszy i ostatni w 2005 roku i tyle, myślisz że gdyby im nie pokazano przebitki ze sceny, w której Gordon otula małego Wayne'a płaszczem, każdy od razu wiedziałby, o jaką scenę chodzi? Także niestety było to konieczne, niezależnie od tego, co o tym sądzimy.

{troll mode ON}W gównianych Avengers też pokazali przebitki z Kapitana Ameryki i cooo!!!!!!!!!{troll mode OFF} :)




RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 29-07-2012

(29-07-2012, 19:42)Mierzwiak napisał(a): Na pewno są Kowalscy, którzy takiego Beginsa oglądali po raz pierwszy i ostatni w 2005 roku i tyle, myślisz że gdyby im nie pokazano przebitki ze sceny, w której Gordon otula małego Wayne'a płaszczem, każdy od razu wiedziałby, o jaką scenę chodzi? Także niestety było to konieczne, niezależnie od tego, co o tym sądzimy.
Ale nie musieli wiedzieć, o jaką scenę chodzi. Średnio inteligentny Kowalski wie, że idzie na trzecią część cyklu, więc bez przebitki domyśli się, że to nawiązanie do czegoś, co bylo albo wspomniane, badź pojawiło się wcześniej. Zwłaszcza, że Gordon zaraz potem mówi "Bruce Wayne?", czyli grunt, że do niego to dotarło. Gdyby nie wypowiedział nazwiska Wayne'a, Kowalski mógłby się zastanawiać czy chociaż Gordon zajarzył. A film nic by nie stracił bez tej przebitki.

Cytat:{troll mode ON}W gównianych Avengers też pokazali przebitki z Kapitana Ameryki i cooo!!!!!!!!!{troll mode OFF} :)
W Avengers przebitki obrazowały furię, zagubienie i "pochodzenie" Capa, były potrzebne, bo mimo de facto bycia sequelem, jest filmem dla widzów, którzy nie musieli widzieć pierwszej części (z TDKR jest dokładnie odwrotnie). W TDKR służa jedynie dobitnemu pokazaniu nawiązania. Są niepotrzebnie łopatologiczne. :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 29-07-2012

Niby masz rację, ale pamiętaj, że o ile średnio inteligentny Kowalski jest wciąż średnio inteligentny, tak w przypadku Amerykańskiego widza oznacza to po prostu idiotę :P

Avengersów przytoczyłem wyłącznie w formie żartu, tam przebitka jest w 100% uzasadniona :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - paj - 29-07-2012

(29-07-2012, 18:22)Hitch napisał(a): Ależ to nie była ironia. Abstrahując już mocno średniackiego "Batman Begins" czy nawet TDKR, postać współczesnego Batmana jest bardzo mocno powiązana z ninjami na wielu płaszczyznach. Rad jestem, że Nolan to dostrzegł, szkoda tylko, że tak słabo sportretował.
Bardzo dobrze, że tak słabo to sportretował, bo mi ten wątek nie pasuje. Nie lubię go po prostu. Nie trawiłem Ras al Ghula czy jak mu tam, nie kupiłem jego motywacji, a teraz nie spodobało mi się, że Bane jest tylko narzędziem w rękach postaci słabo skonstruowanej na poziomie scenariusza. Bane powinien tu grać pierwsze skrzypce, ale to widać było za mało dla tego rzemieślnika Nolana. Jak zwykle przekombinował.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 29-07-2012

(29-07-2012, 20:11)Mierzwiak napisał(a): Niby masz rację, ale pamiętaj, że o ile średnio inteligentny Kowalski jest wciąż średnio inteligentny, tak w przypadku Amerykańskiego widza oznacza to po prostu idiotę :P
Bez takich. Tak, jakby Polski widz błyszczał intelektem (Battleship zarobił głównie poza USA, więc tym bardziej w takie pierdy nie wierze :)).

Cytat:Avengersów przytoczyłem wyłącznie w formie żartu, tam przebitka jest w 100% uzasadniona :)
Wiem, wiem, tylko mowie. Ale skoro już o tym, to w końcu tez film dla masowego widza, a to jedyna przebitka. Nie ma retrospekcji odnośnie tego kim jest Loki, Odyn, Jane Foster, ani nawet kosmiczna kostka. Wszystko, co trzeba zawarto po prostu w dobrych dialogach. Można? Można.

Inna sprawa, że w idealnym świecie z tej interakcji Batman-Gordon wywaliłbym i fleszbek, i "Bruce Wayne?", jedynie zostawiając wyraz twarzy świetnego przecież Gary'ego Oldmana, który zaczyna kumać, a widz niech się domyśla (bo nic by się nie stało nawet, jakby nie zajarzył). W końcu wszyscy krzyczą, że to nie jest po prostu drugi sequel Batman Begins, a prawdziwe zwieńczenie historii. Albo ewentualnie zostać przy obrazowaniu tego widzowi: Batman gada -> przebitka -> mina Gordona, koniec sceny.


(29-07-2012, 20:42)Phil napisał(a): Jeszcze jedno - wiem co jeszcze zabija batmanowy klimat tego filmu - większość akcji dzieje się w ciągu dnia.
Trafne spostrzeżenie. Z Batmana-ninja nie zostalo nic.

Swoja droga, czy tylko mnie w poscigu Batmana za ludźmi Bane'a po zajściu na giełdzie zaskoczyła nagła noc? Tzn. może nie zauważyłem, że się ściemnia przy scenach na giełdzie, ale w kinie to, że nagle niebo zrobiło się czarne, a przed chwilą było całkiem jasno, strasznie zraziło. Rozumiem, że mogłoby tak być zimą, ale nie późną wiosną/latem (bo wnioskuje, że wtedy dzieje się pierwsza część filmu?).




RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 29-07-2012

Crov, ale spójrzmy prawdzie w oczy - gdyby chcieć w Avengers wkleić przebitki wyjaśniające to i owo widzom, którzy nie pamiętają dokładnie lub o zgrozo nie oglądali IM, IM2, Thora i Capa, to okazałoby się, że czas trwania filmu wydłużyłby się co najmniej o pół godziny :)

Mnie te wklejki w TDKR nie drażnią, ale faktem jest, że można było ich uniknąć.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Cator - 29-07-2012

(29-07-2012, 21:56)freak_outXP napisał(a): Batman Bale'a jest za to fajny, tylko czasami głupio wygląda w masce
Bale najlepiej prezentował się w masce w tej części. Wyglądał świetnie. Nauczyli się go porządnie kadrować, czy to w scenach nocnych czy w kanałach oświetlonego z góry czy za dnia. Paradoksalnie najlepiej wygląda w ostatnich scenach podczas zbliżeń.
Ale zgodzę się, że aktorsko Wayne wypadł w tej cześci najlepiej.



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mefisto - 29-07-2012

(29-07-2012, 02:51)freak_outXP napisał(a): Taki już urok Nolana. Get used to.

Chyba tylko jego Batmanów, bo w filmach oryginalnych wspina się bez problemu na wyżyny - tak talentu, jak i myślenia.

Cytat:Ważne, że film emocjonalnie jest dobrze rozpisany

not

Cytat:TE FILMY SĄ OD ROZRYWKI ! Żeby sobie trochę popłakać, trochę pośmiać, trochę się popodniecać, trochę się poemocjonować. Wychodzisz z kina i zapominasz o nim po trzech dniach, bo młodość stygnie.

WOW, dzięki wujku dobra rada - otworzyłeś mi szeroko oczy, naprawdę!
W tym momencie miałbym co prawda ze 150 ciętych ripost, z czego połowa także obraźliwa, ale zamiast tego posłużę się cytatem:

(29-07-2012, 03:46)Albertino napisał(a): Jak Nolan kręci film na podstawie własnego pomysłu, to wychodzi taka "Incepcja", gdzie wszystko się w sumie kupy trzyma, a przy okazji nie brakuje też niezłej rozrywki.

Z jego "Batmanami" od początku mam jednak ten sam problem - fajne pojedyncze sceny, postacie, ale to się za cholerę nie klei. Niby realizm, ale bajki większe niż u Burtona.

do którego dodam jeszcze, że TDKR rozerwał mnie co najwyżej połowicznie - kilka akcji oglądało mi się super, z zainteresowaniem i jakimiś tam emocjami, ale reszta irytowała mnie samoczynnie albo też nużyła i raziła swą miałkością. No i zdecydowanie mi się dłużył. Zresztą Des w swojej recce zawarł sporo przemyśleń, pod którymi już się wcześniej podpisałem, więc to tyle z mojej strony.

(29-07-2012, 09:35)military napisał(a): Próbuję to odnieść do Sosnowca - jak można "złamać ducha Sosnowca"?

Wyciąć wszystkie sosny?

(29-07-2012, 12:19)Mierzwiak napisał(a): Trylogia jest zamknięta, w końcówce masz jasną sugestię co będzie dalej, ale bez konieczności kontynuowania tego w formie filmów.

O naiwny - mało to miałeś takich filmów, z których potem wyszły tasiemce? Tak samo pewnie będzie z Batmanem - a zawsze mogą też zrobić kolejny reboot.

Cytat:Powtarzam po raz kolejny: stylizacja Nolana jest z dokładnie tej samej półki co noir i lata 40-te w TASie, industrial w B89, gotyk w Returnsie i gay parade u Schumachera. Jeśli nie potrafisz zdystansować się do tego co oglądasz tylko dlatego, że miasto wygląda normalnie, to nie wiem jak mam Ci to jeszcze wytłumaczyć, bo wkraczamy na terytorium dyskusji o kinie w ogóle. A kino to FIKCJA, zabawa, rozrywka, niezależnie od tego, jak prawdopodobne rzeczy pokazuje.

Mierzwiak - po tylu postach naprawdę nie chce mi się powtarzać dlaczego. Tu nie chodzi o dystans, a raczej o to, że twórca sam sobie kopie grób, bynajmniej nie samą stylizacją, a problemami, które porusza w tym "poważnym" świecie. Gdyby głównymi wątkami TDKR była walka o dziewczynę, czy, tak jak w TDK, walka z pomalowanym szaleńcem z innej bajki, to wtedy ok, taką konwencję można łyknąć nawet wtedy, gdy barki stają w gardle. I zwłaszcza wtedy, gdy jest zaangażowanie ze strony widza. Niestety, motywy, jakie próbuje sprzedać Gacek no 3 są zbyt wysokich lotów i za bardzo to wszystko aspiruje do bycia czymś więcej, żeby bezboleśnie przyglądać się tej całej stylizacji. Już prościej się tego nie da wyjaśnić.

Ktoś tu zresztą przywołał wcześniej 2001 (notabene, uwaga, uwaga!, to także rozrywka jest!) - czy gdyby film Kubricka był tak niejasny i poskręcany, jak film Nolana, to czy dałoby się go brać na serio mimo otoczki s-f (bo to przeciez TYLKO FILM, W DODATKU FANTASTYCZNY!), o określaniu go arcydziełem nie wspominając? Myślę, że znasz odpowiedź, więc daj se siana.

A wracając do poprzednich stylizacji - sorry, ale ani Burton, ani Schumacher, ani koleś co zrobił SPLASH! THONG! KABOOM! w 1966 r. niczego nie udają, dlatego też ich stylizacje wychodzą zwycięsko obronną ręką, są udane. U Nolana nie jest to możliwe, gdyż stylistyka zostaje brutalnie przekreślona ciężarem, jaki ten chce sprzedać. W dwóch pierwszych filmach aż tak to nie razi, a w trzecim koszmarnie - ale to już napisałem czemu, więc dziękuję, dobranoc.

Aha, a sprowadzanie wszystkiego do "bo to komiks", tylko dlatego, że film oparto o komiksową postać jest... no, dziecinne i tyle :)
Tu zresztą mogę zadać pytanie: czy Road to Perdition to komiks?

(29-07-2012, 15:14)Mierzwiak napisał(a): Już o tym pisałem, to jest zwykły scenariuszowy zabieg mający rozwiązać dwa wątki - kłamstwo Denta i to, że Batman jest mordercą. Jak sobie wyobrażasz reakcję mieszkańców Gotham na triumfalny powrót zamaskowanego mordercy?

Dla mnie ten zabieg scenariuszowy jest nieczytelny i w kwestii fabularnej nic nie rozwiązuje (ot JG-L poprztykał się dzięki temu z Gordonem w pokoju - straszne, ciekawe który potem robił loda na zgodę). A mieszkańcy Gotham mają w tym filmie tak straszliwie na wszystko wyjebane (i nie mów mi, że jedna akcja biedoty, pod tytułem: niszczymy wszystko bo tak ujawnia tu jakąś aktywnośc całej metropolii), że na walczącego po ich stronie Gacka też by pewnie mieli. Taka prawda.

Cytat:Zamordował kilku policjantów i nadzieję Gotham, Harveya Denta? Łotewer, ważne że uratował miasto. To dopiero byłoby durne.

Zajrzyj do podręczników historii i odpowiedz sobie na pytanie: ilu mordercom, tak ludzi, jak nadziei, wystawiono i wystawia się pomniki. :)


(29-07-2012, 17:17)freak_outXP napisał(a): Szturm Policji na bar z Catwoman (sprowokowany zresztą przez nią) i tą grubą szychą w hawajskiej koszuli! Jak się SWAT zaczął ostrzeliwać ze zbirami w ciasnej uliczce, to poczułem skądinąd klimaty "Gorączki". Szkoda, że rozpierducha właściwa to jest tylko w wersji soft. I szkoda, że tak cały film nie wygląda!

Tylko, że ta scena to kolejny moment nie mający za grosz sensu. Policja dostaje "cynk" o miejscu pobytu senatora (czy kim on tam był) i wysyłają od razu SWAT, który bez żadnych pytań wpada tam i wszystko rozpierdala.
Po czym gdy Bane napada na giełdę i bierze setki zakładników to pierwsza na miejscu jest regularna policja, która jedynie otacza budynek samochodami. No, ale co już pisałem, policja w tym filmie to jeden wielki WTF, nawet jak na "komiks" :)


(29-07-2012, 19:42)Mierzwiak napisał(a): Będę jej bronić własną piersią. Cholernie dobry dialog i fajne nawiązanie do Batman Begins, gdzie Nietoperz nie mówi postaci (w tamtym przypadku Rachel) "It's me, Bruce Wayne. Tada!" tylko odkrywa karty nawiązując do osobistych relacji z tą osobą, a jednocześnie mówiąc coś, co ma głębszy sens. No może nie aż tak głęboki, ale trochę tak ;)

Nie, żebym się tu z Tobą kłócił, ale oglądając tę scenę nie mogłem oprzeć się myśli: a co by było, gdyby Gordon w swej wieloletniej służbie otulał płaszczem kilku małolatów? :)
Bunajmniej się tu nie czepiam, ale taki mały żarcik :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 29-07-2012

klaus kinski napisał(a):Pierwszy pościg, ucieczka przed policją, lot statkiem... potem pomoc kocicy, dialog, kanały, walka z Bane'em, bitwa o Gotham, walka z Bane'em, pościg za bombą, ostatni lot i scena w restauracji.

ale co scena w restauracji?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 29-07-2012

(29-07-2012, 22:07)Mefisto napisał(a): O naiwny - mało to miałeś takich filmów, z których potem wyszły tasiemce?
Tak jak pisałem - mam nadzieję, że Gordon Levitt miał na tyle oleju w głowie, by podpisać kontrakt tylko na TDKR, a gdyby Warner mu proponował kolejny film, to odmówi.

Cytat:Mierzwiak - po tylu postach naprawdę nie chce mi się powtarzać dlaczego.
Ale ja Was rozumiem (choć się nie zgadzam), tylko że moje podejście na zasadzie "not giving a fuck" nie pozwala mi się na to złościć. Tak jak pisałem - TDKR ma większe problemy, takie choćby jak gro filmu dziejące się za dnia (jakkolwiek by to świetnie nie było nakręcone, bo jest, to jednak razi) czy mega antyklimatyczną akcję z bombą, czy też jej obecność w ogóle. Iron Man i atomica w Avengers? Be my guest, ale Batman mi do takich akcji w ogóle nie pasuje.

Cytat:walka z pomalowanym szaleńcem z innej bajki
Ohoho kolego, tutaj się nie zgodzę tak mocno, jak tylko się da. Akurat Joker jest milion razy bardziej wiarygodną postacią niż Batman. Ale skoro tak go postrzegasz, to niby czym różni się od takiego Bane'a? Tamten też jest z innej bajki.

Cytat:Tu zresztą mogę zadać pytanie: czy Road to Perdition to komiks?
Dobrze wiesz co miałem na myśli używając tego terminu: sci-fi/fantasy historie z bohaterami, którzy są mniej lub bardziej super.

Cytat:Dla mnie ten zabieg scenariuszowy jest nieczytelny
Bo jest, ja tylko wyjaśniam, co Nolan chciał przez to osiągnąć z punktu widzenia dwóch wątków, na które chyba nie miał tak naprawdę pomysłu jak je należycie rozwiązać.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Hitch - 29-07-2012

Cytat:Nie trawiłem Ras al Ghula czy jak mu tam, nie kupiłem jego motywacji

No przecież tłumaczę, że nawet odcinając się od tego syfu, Batman i tak jako postać dużo czerpie z metod działań wojowników ninja (tych prawdziwych co to ongiś latali po Japonii, nie lamusów z "Batman Begins"). Fajnie, że Nolan to zauważył - szkoda, że słabo pokazał. I nie słabo, że za mało tylko słabo, bo kiepawo.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Rodia - 29-07-2012

Smażycie te posty w tempie zastraszającym i mi się już nawet nie chce większości tych wypocin czytać :) In your face wszystkim, którzy mówią, że Batmany Nolana spływają po ludziach i nie wywołują żadnych emocji :)

Przyszło mi dziś do głowy co Nolan mógł zrobić, żeby jego zwieńczenie Batmanowej trylogii było lepsze. Mianowicie, uważam, że zrobienie z tym filmem tego co zrobiono z ostatnimi częściami Harry'ego Pottera i Zmierzchu wyszłoby mu na dobre - czyli, podzielenie go na dwie części.
Nolan ma w TDKR cholernie dużo historii do opowiedzenia, cholernie dużo postaci i widać, że nie starcza mu czasu, żeby to wszystko odpowiednio pogłębić i przedstawić w angażujący sposób. Nie macie wrażenia, że ten film pędzi na łeb na szyję, byle szybciej, byle zdążyć? Nie możemy się odpowiednio wkręcić w jeden wątek, a już lecimy do następnego. Martwimy się o Bruce'a leżącego w celi gdzieś na wschodzie, a już wracamy do Gotham, kibicujemy rebeliantom w Gotham, a już musimy zobaczyć co słychać u Blake'a, podglądamy jak Selina się przebiera, a tu już wracamy na wschód... za szybkie to wszystko i rozwodnione, a przez to przewidywalne.
Za dużo treści i za mało czasu powoduje, że historię trzeba kondensować - i stąd się biorą tak bolące mnie skróty i uproszczenia. Takie jak nagle materializujący się Bruce w garniaku na środku ulicy w Gotham.
Naprawdę mam wrażenie, że podzielenie tego filmu na dwa tomy wyszłoby mu tylko na dobre. Nolan miałby odpowiednio dużo czasu, żeby się we wszystko wgłębić i rozsmakować, a i my, widzowie, bardziej byśmy poczuli upływ miesiący podczas których Gotham znajdowało się pod okupacją.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 29-07-2012

Hmmm, cóż...nie. Właściwie to film był za długi i za dużo czasu poświęcano bzdetom, których wcale mi się nie chciało oglądać. Rozwleczenie tego na dwa filmy oznaczałoby min. poszerzenie tych wątków, tak więc thanks but no thanks.

Cytat:Martwimy się o Bruce'a leżącego w celi gdzieś na wschodzie, a już wracamy do Gotham, kibicujemy rebeliantom w Gotham, a już musimy zobaczyć co słychać u Blake'a, podglądamy jak Selina się przebiera, a tu już wracamy na wschód...

Na dobrą sprawę to w dupie miałem rebeliantów, Blake'a i jego ekipę dzieciaków z sierocińca, Selinę czy tym bardziej Tatelię. Interesowali mnie przede wszystkim Bane (którego było wystarczająco dużo) i Bruce (którego wątek należało poszerzyć kosztem wyżej wymienionych).


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Predator895 - 29-07-2012

Świeżo po IMAX... Nowy Gacek podobał mi się bardziej niż TDK ze względu na to iż ilość wątków i nowych postaci dozowana była w odpowiednich ilościach i to w nieco mroczniejszym klimacie. Właściwie film jest wręcz idealny do momentu wdrażania wielkiego planu Bane w życie. Od sekwencji stadionowej wszystko nieco siada i zaczyna się mały miks głupotek takich jak w TDK. Wysadzenie barek vs. opanowanie przez Bane prawie całego miasta przez ponad trzy miesiące. Na szczęście całą tę końcową głupotę rekompensuje postać Bane i Blake. Pierwszy pojedynek gacka , czy sceny z Alfredem są genialne. Na razie 8/10

Najbardziej wkurzające przegięte sceny:



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Rodia - 30-07-2012

(29-07-2012, 23:26)Gieferg napisał(a): Hmmm, cóż...nie. Właściwie to film był za długi i za dużo czasu poświęcano bzdetom, których wcale mi się nie chciało oglądać. Rozwleczenie tego na dwa filmy oznaczałoby min. poszerzenie tych wątków, tak więc thanks but no thanks.
Wspaniale, ale przyjmij do wiadomości, że niektórym te wątki mogły się podobać i Nolan uważał je za ważne. A może gdyby je poszerzyć to zyskałyby na sile :)




RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 30-07-2012

Wspaniale, ale przyjmij do wiadomości, że niektórym się te wątki mogły nie podobać, a może gdyby je skrócić film zyskałby na sile :)

Cytat:Świeżo po IMAX...

Które sceny w filmie są kręcone kamerami IMAX?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Rodia - 30-07-2012

Gieferg, nie denerwuj mnie :) Podchodzisz do tego egoistycznie :) Akurat nie miałem wrażenia, że w TDKR są jakieś rzeczy stricte niepotrzebne; przecież ten wątek z Blakiem i dzieciakami z sierocińca jest właściwie kluczowy dla przesłania całego filmu... nie no, akurat pod tym względem Nolan dał radę. Tylko gdyby miał więcej czasu to mógłby to odpowiednio zaprezentować, a nie kazać swoim postaciom napieprzać sucharne dialogi jak z karabinu maszynowego byle tylko mogli wytłumaczyć fabułę bo już brak czasu na coś więcej...


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mefisto - 30-07-2012

(29-07-2012, 22:23)Mierzwiak napisał(a): Ohoho kolego, tutaj się nie zgodzę tak mocno, jak tylko się da. Akurat Joker jest milion razy bardziej wiarygodną postacią niż Batman. Ale skoro tak go postrzegasz, to niby czym różni się od takiego Bane'a? Tamten też jest z innej bajki.

To było zdaje się już wałkowane w temacie o TDK, więc krótko: Joker jest tak cholernie inny od tego całego realistycznego Gotham i Batmana, że aż jakby z innej bajki (czasem niczym Bombadil albo Filip z konopii normalnie ;) - nie równe jest to temu, że nie jest wiarygodny, jest po prostu jednym wielkim kontrastem, przez co łatwiej jest mi łyknąć "komiksowość" TDK. I zarówno Bane, jak i jego plan wydają się znacznie bardziej konkretne, niebezpieczne i realistyczniejsze, niż groteska Dżokera - z całym szacunkiem dla Ledgera i postaci.

Cytat:Dobrze wiesz co miałem na myśli używając tego terminu: sci-fi/fantasy historie z bohaterami, którzy są mniej lub bardziej super.

Na tym właśnie polega problem, że Batman nie jest super - ma tylko fajowe gadżety, a reszta to mięcho i kości :>