I już na dole podczas oglądania planów samego siebie hostowo-odruchowe:
- It doesn't look like anything to me.
Przezajebiste ;)
Nie wiem, czy zauważyliście, ale w tym ujęciu tych drzwi nie ma. Kamera obraca się w stronę Bernarda, wraca i drzwi już są. Oczywiście podczas pierwszej wizyty Bernarda w domku drzwi też nie było nawet po tym jak wyszedł z nich Ford. Super motyw.
No ok, przyznam szczerze, że wczoraj byłem trochę porobiony, więc sporo mi umknęło, ale:
- scena w której okazało się, że Bernard jest hostem, cała rozmowa Forda z Theresą - ja pierdziele! Ależ to było dobre, ale Hopkins jest genialny. Jak to się oglądało! W ogóle cały ten twist. Czapki z głów!
- scena przesłuchania prostytutki - kipiało od emocji, niby wiemy, że oglądamy coś sztucznego, ale i tak współczujemy dziewczynie, cudowny dysonans,
- scena rozmowy Dolores i Williama (to na bank MiB i mamy przynajmniej dwie linie czasowe) też fantastyczna, cudowne jest to jak pokazali dwa punkty widzenia, poszukiwanie celu i życie chwilą.
W ogóle to co dzieje się w firmie i za kulisami jest tak szalenie niepokojące, że naprawdę ciężko mi się domyśleć w to jak to można rozwiązać.
A co jeżeli cały parki to symulacja Forda? Jeżeli wszyscy są hostami? A on gra w jakąś swoją chorą grę? Generalnie, twórcy idealnie wstrzelili się w temat, zwłaszcza, że coraz więcej naukowców uważa, że możemy żyć w sztucznej symulacji.
Dzisiaj muszę zobaczyć sobie na trzeźwo, bo zaprawdę Westworld to rzecz wielka.
Że tak powiem ... jebaniutki! :)
Cytat:Nie wiem, czy zauważyliście, ale w tym ujęciu tych drzwi nie ma. Kamera obraca się w stronę Bernarda, wraca i drzwi już są. Oczywiście podczas pierwszej wizyty Bernarda w domku drzwi też nie było nawet po tym jak wyszedł z nich Ford. Super motyw.
Co z tego, skoro amunicji nie wyjaśnili! A poważnie - ciekawe, czy w poprzednich odcinkach też były takie rzeczy, pozornie bez znaczenia, ale mające drugie dno.
Wszystko fajnie ale powiedzmy sobie szczerze - postacie w tym serialu to bieda. Na każdego mam wywalone, może nieco bardziej lubię jedynie Elsie, Logana i Forda a i to jest głównie zasługą charyzmy aktorów. A nie, sorry - Maeve jest spoko (nie sądziłem do tej pory że Thandie potrafi grać), ale jej wątek jest najbardziej naciagany w całym serialu. Hopkinsa obudzili I nawet coś tam gra ale na razie to sztampowy Zły Demiurg. Wrighta I Knudsen masakrycznie marnują. Edek ostatnio też nie ma co robić...
Może nie bieda, ale faktycznie, coś jest na rzeczy. Twórcy bardziej skupiają się na budowaniu świata i tajemnic wokół niego, a postacie to bardziej chodzące nośniki, a nie bohaterowie z krwi i kości. Oby się poprawili pod tym względem w kolejnym sezonie. Chociaż i tak obecnie wygląda to wg mnie lepiej niż w pierwszych czterech odcinkach, więc jakiś tam malutki progres notują.
I po części domniemania, że film jest kontynuacją oraz/lub czerpie z "Beyond" się sprawdziły. W sensie, że dalsze sezony mogą wykorzystywać tamte pomysły.
(14-11-2016, 19:43)kawa i papierosy napisał(a): shamar, a jednak (prawdopodobnie) trafiłeś! :)
Resztki wspomnień mi się nie nadpisały i volia ;)
Teraz - znów się powtórzę - jakby popatrzeć całościowo na stare filmy i mini-serial to mają z czego czerpać, mogą pójść w te strony, przez te kilka sezonów.
Hopkins jedzie na swoich standardowych manieryzmach i jest to fajne, nie mówię, ale na razie jego postać jest mocno jednowymiarowa. Porównaj z podobną postacią Harrisa z Truman Show - niebo a ziemia. Oczywiście nie znamy dej jego historii i motywacji więc cały czas jest tu potencjał na rozwój.
dla mnie jest już dość oczywiste że Bernard jest kopią Arnolda, Ford najwyraźniej lubi "odtwarzać" bliskich. Puste miejsce na fotce i te rozmówki z Dolores również na to wskazują. Co nie wyklucza że prawdziwa świadomość Arnolda jest ukryta gdzieś w oprogramowaniu parku i to ona miesza.
Dwie linie czasowe i Arnold to Bernard wydają mi się być naprawdę prawdopodobne, bo Bernard praktycznie nie rozstawał się z techniką, jak zajmował się hostami, a tylko w przypadku Dolores korzystał z książki i rozmawiał nie patrząc na smartfon. Jak się do tego doda jeszcze różne logo WW widoczne tu i tam (\W/ w teraźniejszości, gdy MiB sobie biega po parku i \V w przeszłości, gdy William i Logan przybywają do parku) to coś jest na rzeczy.
Możliwe, aczkolwiek ja sądze, że to jednak dwie różne postacie. W jakichś okolicznościach prawdziwy Bernard zginął i został zastąpiony hostem, myślę, że pokażą to w dalszych retrospekcjach. Może doszedł do tego, co Ford zrobił z Arnoldem lub jaki jest jego prawdziwy cel, ukryty za fasadą parku rozrywki.
Jeśli jednak potwierdzi się teoria że Arnold = Bernard, też będe zadowolony.
Kurczę, coraz więcej głosów w internecie, że są dwie linie czasowe. Pojawiają się głosy, że MiB to William.
Nie wiem, mi osobiście nie wydaje się, żeby był dwie linie czasowe, bo i po co?
Żeby zapełnić czas antenowy i pokazać jednocześnie te 30 lat, przemianę Harrisa. Zmiana loga to sugeruje. Zamiana Maeve to sugeruje.
A jeśli nie będzie żadnej NOWEJ jatki na końcu sezonu serii a... odtworzą jatkę sprzed 30 lat, ze starego filmu? Oczywiście w rozwiniętej formie? Po co pokazywaliby androida z oryginalnego filmu?
Nolan wije się jak piskorz kiedy się go pyta o powiązanie serialu z filmem więc hipotetycznie coś jest na rzeczy - chociaż równie dobrze mógł to być smaczek dla fanów, tym bardziej że kompletnie odmienna technologia nie wskazuje by wątek Dolores / William mógł jakoś prowadzić do wydarzeń z filmu.
A gdzieś pokazywali szczegółowo "starą technologię", żeby można było porównać z filmem? I może tym "wielkim złym" będzie właśnie postać grana pierwotnie przez Yula?
Zresztą jak nie kontynuacja to może to być właśnie taki quasi-remake.
(15-11-2016, 14:12)raven.second napisał(a): Dzikich teorii ciąg dalszy, wklejam w spojler, bo nie każdego może to interesować.
Dwie linie czasowe i Arnold to Bernard wydają mi się być naprawdę prawdopodobne, bo Bernard praktycznie nie rozstawał się z techniką, jak zajmował się hostami, a tylko w przypadku Dolores korzystał z książki i rozmawiał nie patrząc na smartfon. Jak się do tego doda jeszcze różne logo WW widoczne tu i tam (\W/ w teraźniejszości, gdy MiB sobie biega po parku i \V w przeszłości, gdy William i Logan przybywają do parku) to coś jest na rzeczy.
Równie dobrze to może być zwykły pracownik, który także podpadł Fordowi - m.in. przez zbytnie uczłowieczanie Dolores. Do tego lokalizacja niczego nie tłumaczy bo raczej jasne jest, że czytał jej książki w ukryciu (czyli w starych salach/magazynach) a nie na widoku.
Jakoś nie widzę opcji, że Bernard to Arnold. Nie trzyma się to zwyczajnie kupy - niby Arnold zginął 30 lat temu, a teraz host wyglądający jak on kręci się po firmie i nikt nie zwrócił na to uwagi? Niggas, please. Arnolda już nam pokazali, to facet ze zdjęcia - jego wygląd (mam nadzieję) nie będzie tutaj żadną tajemnicą. Przynajmniej ja mam na to wywalone i mam nadzieję, że nie przesadzą z takimi dziecinnymi twistami.
Co do finału sezonu, to ja widzę podwójne uderzenie. Pierwsze w postaci rebelii androidów (prawdopodobnie pokazane w domniemanej "starszej" linii czasowej z Williamem i Dolores - o ile MIB to on, to może się okazać, że cała ta poza damsel in distress i uwodzenie Williama, to wylkulowane na osiągnięcie konkretnego celu, udawanie niewinnej, rozważnej i romantycznej "córki farmera"). Drugi finał to, oczywiście, wydostanie się Maeve z parku. Po prosto oczami wyobraźni już widzę te kadry, kiedy wychodzi na zewnątrz i wtapia się w futurystyczne miasto (a może post-apokaliptyczną rzeczywistość?, jeśli okaże się, że cały park i kompleks, to poligon doświadczalny jednego prawdziwego w nim człowieka, Forda. OK. Wiem, że to zbyt daleko idące fantazje, ale czemu sobie nie "pogdybać"?).