Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Gry - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a gry komputerowe (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-gry-komputerowe--27)
+--- Wątek: Gry (/Thread-Gry--95)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403


- Khet - 08-03-2011

Cutscenka i nowy czarny charakter z Uncharted 3:


- Hitch - 08-03-2011

Czyżby inny pretendent do miana potomka Francisa Drake'a? W każdym razie, robią smaka. Aj, robią!


- Hitch - 08-03-2011

Czyżby inny pretendent do miana potomka Francisa Drake'a? W każdym razie, robią smaka. Aj, robią!


- Arahan - 08-03-2011

Cholera ! Gdzie tam wrzesień ... chyba będzie pre-order ;)
Nate w smokingu <ok>


- Arahan - 08-03-2011

Cholera ! Gdzie tam wrzesień ... chyba będzie pre-order ;)
Nate w smokingu <ok>


- military - 19-03-2011

Crackdown - najlepsza gra obecnej generacji (i jedna z najstarszych). Kropka. Pierwszy i jedyny dobrze zrobiony sandboxowy tytuł. Masz miasto - rób co chcesz. Koniec. Żadnych przegadanych misji, żadnej kolejności ich wykonywania, tylko jeden cel: znajdź i wykończ wszystkich bossów mafii. Załatwienie jednego powoduje, że reszta jest osłabiona w jakimś aspekcie (np. nie ma granatników). GENIALNIE prosty i logiczny system, a jednocześnie przezabawny. No i wreszcie - WRESZCIE - nie ratujesz świata, nie bierzesz udziału w epickiej wojnie. Masz oczyścić miasto. Tyle.

Ale nie to jest tu mięchem. Crackdown to jak GTA na god mode. Możesz skakać na wysokość 50 metrów, rzucać ciężarówkami, walić z rakietnicy jak z karabinu maszynowego, wspinać się po budynkach, jeździć każdym pojazdem, który napotkasz, rozdawać kopniaki wysyłające gości na 50 metrów w powietrze - wszystko tak proste, naturalne i płynne że głowa mała. Ale musisz na to zapracować, zbierając ulepszenia, których w mieście jest po prostu miliard. Uzależniająca gra.

A, no i miasto - idealnie zaprojektowane, zróżnicowane, po prostu zachęca do eksploracji. A wspięcie się na najwyższy budynek, z którego widać wszystko po horyzont, i późniejszy skok z dachu trwający dobrych 15 sekund - coś pięknego.

Crackdown to oficjalnie najlepsza gra na X360 (sequela jeszcze nie sprawdziłem, może ją pobić). Żadne tam "przeżycie", żaden "symulator", żadna epicka gra, żadna fascynująca opowieść - po prostu czysta ZABAWA. Tego w dzisiejszych grach brakuje. Nie ma to jak wskoczyć jednym susem na dach budynku, posłać w tłum kilka rakiet, rzucić autobusem, i uciec skacząc po dachach.:) 10/10


- Wawrzyniec - 19-03-2011

Mam pytanie - czy spotkałeś grę, która Ci się podobała, i której jednocześnie nie wystawiłeś 10/10? :)


- BezcelowyAlbatros - 20-03-2011

A ja, niedzielny konsolowicz, przeszedłem sobie Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction, a że była to pierwsza dla mnie gra z tej serii i mi się bardzo spodobała, postanowiłem zapoznać się z wcześniejszym Splinter Cell: Double Agent i był to dla mnie, nie uwierzycie ;) szok!

Misja treningowe nieźle mnie wku... zdenerwowały. Jakieś wirtualne pokoje. Roztaczająca się zewsząd białość, że normalnie oko wykol, więc nawet ich nie zaliczywszy zacząłem grać w część właściwą gry. Po tym, jak mnie z dziesięć razy zabili w prologu, który w końcu ukończyłem, sam nie wiem, jak... przypadkiem, szczerze mówiąc... znalazłem się we wiezieniu. Z więzienia uciekłem przypadkiem, i mi w tym momencie ta gra tak obrzydła, że pomyślałem sobie, że do niej więcej nie zasiądę... Wiem, wiem... Wstyd i hańba. Żaden tam ze mnie hardkorowy gracz w Splinter Cella, bo pewnie takie gry się przechodzi na hardzie, a Conviction to tak naprawdę zakała tej rodziny i kto w nią gra ten lamus niedzielny...

No, ale wiecie... w szafce stała nienapoczęta butelka whisky od kiedyś tam, się trochę upiło, i powiedziałem sobie, albo rybki, albo pipki i zasiadłem do gry ponownie. Jak już się przestawiłem na inne sterowanie, które przekląłem w pierwszym starciu - a okazało się wcale nie gorsze niż w Conviction - to gra mnie cholernie wciągnęła. Oj, prawdziwy Splinter Cell po graniu w Conviction to "żegnaj Genia, świat się zmienia". Tu trzeba na palcach chodzić, zknock'outowanych wrogów po kątach chować, kamery omijać, na mapkę satelitarną częściej niż na ekran główny patrzeć...

Gierka jest kurde-faken-jebista, ale nadal brakuje mi tego systemu osłon, co w Conviction i namiaru na cele misji. Nie lubię łazić po planszach, i szukać tego punktu G, który sobie twórcy mapy zaplanowali, żeby puścić gracza dalej. Szukanie osób do likwidacji i miejscówek, wkurza mnie to w każdej grze. Lubię jasne i sprecyzowane cele, a nie snucie się po mapie na czuja i licznie na łut szczęścia. No i niby pierdółka, ale napisów nie mogę włączyć. Szkoda, bo czasem się przydaje...

Teraz to złego w sumie słowa nie dam na grę powiedzieć, bo jeśli ma jakieś błędy, to tylko takie, które są przyczyną tego, że gra jest trochę stareńka i takie rozwiązania, jak konkretny system osłon, i inne wyżej wymienione, to jeszcze chyba wtedy nie wymyślono. Z systemem z Conviction byłby ideał. Grafika trochę taka sobie, ale po pewnym czasie nie zwraca się na to uwagi i wzorcowo się misje wykonuje, coby JBA było syte, i NSA cała.

Myślę o sięgnięciu po Chaos Theory potem, ale trochę się boję jeszcze jednego kroku wstecz...


- Hitch - 20-03-2011

Skoro się zabierasz od dupy strony to masz nauczkę. Wszyscy wiedzą, że najlepsza jest jedynka i Chaos Theory. Double Agent to taki sztuczny sequel. Niby ciągnie historię dalej, ale nic nowego tak naprawdę nie ma. Szczególnie w technikaliach, więc sterowanie jest IDENTYCZNE. Za to Conviction to kompletna zmiana konwencji. Teoretycznie udana, ale częściej jednak sięgam po odsłony 1 i 3.


- military - 20-03-2011

Wawrzyniec napisał(a):czy spotkałeś grę, która Ci się podobała, i której jednocześnie nie wystawiłeś 10/10? :)

Całkiem sporo, ale o takich nie piszę - bo po co?:) To nie forum o grach, tutaj piszę tylko wyjątkowo dobrych/wyjątkowo złych/w jakiś inny sposób wyjątkowych tytułach.

Ale jeśli nie wierzysz, to masz: 2 dni temu skończyłem story mode w Beatles Rock Band. Wizualnie i dźwiękowo gra zmiata z powierzchni ziemi, ale gameplay jest słabiutki w porównaniu z dowolnym Guitar Hero. 7/10. Pasi?:)


- Snappik - 20-03-2011

BezcelowyAlbatros nie grzesz tylko KUP Chaos Theory, bo gra jest warta każdej kasy i jest zwyczajnie zajebista. W ogóle słuchaj Hitcha, zabrałeś się do serii od dupiej strony, czyli od typowego akcyjniaka i odcinka, który jest uznawany za najgorszy w serii. Zagraj w jedynkę, Pandorę Tomorrow i Chaos Theory. Koniecznie.


- military - 20-03-2011

Oj, w jedynkę nie graj, albo poczekaj na zapowiadany HD remake. Dziś to straszliwa wręcz ramota, na którą ciężko nie tylko patrzeć, ale w którą ciężko grać. Jak już, zacznij od Chaos Theory, albo chociaż od Pandory.

A propos HD remake'u - to może być zajeboza, jeśli tylko poprawią trochę płynność sterowania.


- Snappik - 20-03-2011

Ja grałem w jedynkę całkiem niedawno i jest do strawienia o ile nie jest się fanem "świecącej się jak psu jajca" grafiki i dzieckiem Pixel Shaderów. Część pierwsza jest kozacka, a na HD trzeba będzie czekać i czekać. A jak wkurzają się słabe tekstury to graj na termowizji :)


- BezcelowyAlbatros - 20-03-2011

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale Chaos Theory w wersji na X360 w ogóle nie wyszła. Ta iksboksowa chodzi normalnie na zwykłym X360, czy trzeba mieć jakieś patche, czy aktualizacje firmware robić, żeby w starsze gry grać. Bo jeśli chodzi o pieniądze, to kosztuje tyle, że to nie są żadne pieniądze. Taniej niż piwo :)

Wyczytałem gdzieś, że Chaos Theory jeśli chodzi o grafikę, to robi lepsze wrażenie niż Double Agent, bo niby tamta z Xboxa wyciskała siódme poty, a z Double Agent na X360 poszli po najmniejszej linii oporu. Ciekawe... W sumie za fetysza wyjebistej grafiki nigdy się nie miałem, ale prawda jest taka, że lepsze jest zawsze wrogiem dobrego i jak się człowiek opatrzy na ładniusie otoczenie, światełka i cienie padające zgodnie z prawami znanej nam fizyki i inne nowoczesne efekty, to później trochę żal dupę ściska. Zagrać, pewnie zagram w ChT, bo gierka do kupienia za psi pieniądz, więc choćby tylko na próbę... Tylko to uwstecznianie się pod względem fabuły, ech... No nic, będą najwyżej prequele.

Co do fabuły, to przyznam, że ta w Double Agent o niebo lepsza niż w Conviction. Tam to zwykły motyw zemsty prowadzony po nitce do kłębka, nieszczególnie przy tym zagmatwany. Tutaj jednak trzeba się pilnować, to raz... a na dodatek ciekawym rozwiązaniem jest, że można pewnych zadań nie zaliczyć, a jednocześnie misję ukończyć. Czyli, jakaś nieliniowość fabuły zachodzi. A'propos niezaliczania niektórych zadań - ta gra w masochistyczny wręcz sposób wymusza na mnie chęć ukończenia wszystkiego, więc z 15 razy wolę robić save & load niż na przykład zaliczać misję po tym, jak zostanie wszczęty alarm.


- Khet - 20-03-2011

Cytat:Ta iksboksowa chodzi normalnie na zwykłym X360, czy trzeba mieć jakieś patche, czy aktualizacje firmware robić, żeby w starsze gry grać.
Swego czasu była lista gier z pierwszego Xa, które były systematycznie dodawane do tych emulowanych przez X360 (konsola pobierała chyba małą aktualizację). Nie pamiętam, czy CT było wśród tych tytułów, a jeśli nie to już klops, bo MS zrezygnował ze wspierania gier z Xboksa.


- Gal Anonim - 20-03-2011

BezcelowyAlbatros napisał(a):Zagrać, pewnie zagram w ChT, bo gierka do kupienia za psi pieniądz, więc choćby tylko na próbę... Tylko to uwstecznianie się pod względem fabuły, ech... No nic, będą najwyżej prequele.
Tylko, że fabuła robi się dopiero bardziej osobista w Double Agent. W Chaos Theory i wcześniej to po prostu thriller, którego łączy osoba bohatera i agencji. Toteż w Chaos Theory możesz spokojnie grać i jako pierwszą grę w serii, i jako ostatnią. Różnica polega na tym, że - tak jak wspomniał Hitch - formuła gry zmienia się trochę w Double Agent i Conviction (a raczej zostaje mocno uproszczona).

Nota bene, Double Agent jest znacznie lepsze w wersji na PS2 i XBoxa, bo było robione przez ludzi od Chaos Theory i bardziej ją przypomina. Wersja na PC, XBox360 i PS3 była robiona przez zupełnie innych ludzi i jest, moim zdaniem, nieporównywalnie słabsza. W obu wersjach jedynie fabuła jest podobna, choć też nie bez różnic.


- Hitch - 20-03-2011

Sherlock Holmes vs. Jack the Ripper
Wbrew pozorom bardzo fajna i wciągająca przygodówka. Niestety, niskobudżetowa, co odbija się na grafice oraz kategorii wiekowej. Choć i tak całkiem nieźle odwzorowuje realia, a także jest swoistym zbiorem ówczesnych wiadomości i poszlak na temat tajemniczych morderstw.
7+/10


- Perfik - 20-03-2011

Zacząłem w to grać, ale nie wciągnęło mnie zupełnie i przestałem po godzinie. Za to parę lat temu bardzo spodobała mi się gra Sherlock Holmes i tajemnica srebrnego kolczyka i chyba sobie ją powtórzę. Grafika, a szczególnie animacje postaci kulały już wtedy, ale fabuła jest na tyle ciekawa, a zagadki trudne, że warto się z tym zapoznać. No i na plus jeszcze muzyka, na czele z motywem, którego nazwy nie znam, a który pojawiał się także w serialu Rodzina zastępcza za każdym razem, kiedy akcja przenosiła się do domu Jędruli.


- Hitch - 20-03-2011

A mnie wciągnęło właśnie ze względu na prawdziwą sprawę (choć przeplataną obowiązkowymi pobocznymi wątkami). Ciekawie wygląda, jak wplatają Holmesa w konszachty z rzeczywistymi postaciami. Na każdym kroku prosi o dyskrecję, a i policja nie chce, żeby się wydało, że ktoś im pomaga, bo w razie porażki najpierw zbesztają z błotem ich, a potem detektywa.

Niektóre zagadki są strasznie głupkowate (choć trudne) i najbardziej podoba mi się odgrywanie sceny mordu po wcześniejszym jego zrekonstruowaniu. Niestety słabuje badanie miejsca zbrodni. Nawet jeśli w dialogach pada, że ciało leży nietknięte, to oględziny robimy albo na "fantomie", albo na rysunkowej postaci. Żal.

Ale jeśli przymknąć oko na dziadowską animację i grafikę, oraz na pewne przebajerowane poboczne zadania, dostajemy wciągająca, a nawet mroczną (pomimo braku epatowania przemocą) opowieść. Jestem, co prawda, dopiero po drugim morderstwie, ale klimacik bezapelacyjnie jest!


- Azgaroth - 23-03-2011

http://gry.onet.pl/wiadomosci/amerykanie-ocenzurowali-logo-dead-island,1,4217651,artykul.html

:D