Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Miami Vice (2006) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65)
+---- Wątek: Miami Vice (2006) (/Thread-Miami-Vice-2006--130)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


- military - 01-08-2009

Problemem w tej strzelaninie jest to, że Mann starał się zastosować niektóre hollywoodzkie sztuczki w niehollywoodzkim stylu wizualnym. Takie ujęcia jak rozwalanie shotgunem wyglądały znakomicie, ale koleś trafiony w nogę i fikający w powietrze, inny gość turlający się pod gradem kul, a wreszcie Foxx robiący przewrót i strzelający z sztogana - to wszystko wydawało mi się bardzo nie na miejscu. Zwłaszcza Foxx, bo wszystko zrobił tak powoli, że trzy razy powinien zginąć. Podobne akcje wyglądałoby bez zarzutu wyłącznie w stylu Heata, w którym idealnie wyważono proporcje realizmu i filmowości.


- slepy51 - 01-08-2009

military napisał(a):Nie wyłowiłem tej kwestii o rodzinach. Ogladałem kinówkę.
Czyli w tym przypadku kinówka trochę ssie. Ja widziałem tylko dir cuta (kilka razy już będzie) i tam scenka z bukietem kwiatów wszystko bardzo ładnie wyjaśnia.


- military - 01-08-2009

A właśnie - ostrzelanie samochodu to najlepsze 7 sekund w całym filmie.Uśmiech


- wujo444 - 01-08-2009

a mnie sie ta rozwałka nie podobała. Była zbyt efekciarska, gryzła się z surowością reszty filmu.


- Anonymous - 01-08-2009

wujo444 napisał(a):Była zbyt efekciarska, gryzła się z surowością reszty filmu.

Efekciarska? No-no. Dla mnie była boleśnie, brutalnie, wręcz drastycznie realistyczna. Naprawdę ze ściśniętym sercem oglądałem jak kule dziurawią ciała gliniarzy, pokazane to jest z taką sadystyczną dokładnością, precyzją. Zdecydowanie piękna scena.


- Mental - 01-08-2009

ostrzelanie samochodu z ruskimi to scena, którą zaliczam do elity filmowych scen wszech czasów.

Solo napisał(a):Mental, nie wiesz może czy w scenie egzekucji agentów policji użyto manekinów?

użyto manekinów ostrzelanych ostrą amunicją. wiem, na mnie też robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza moment oderwania ręki. oglądałem go już kilka razy na slo-mo i zawsze spuszczałem się w gacieUśmiech


- Anonymous - 01-08-2009

Mental napisał(a):użyto manekinów ostrzelanych ostrą amunicją. wiem, na mnie też robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza moment oderwania ręki. oglądałem go już kilka razy na slo-mo i zawsze spuszczałem się w gacieUśmiech

No dobra, to teraz powiedz dlaczego tam nie ma ani kropli krwi?


- slepy51 - 01-08-2009

Solo napisał(a):Efekciarska? No-no.
wujo444 chodziło (chyba) o końcową strzelankę. Jak dla mnie scenka dramaturgicznie jak najbardziej genialna (mega fajne uzycie coveru "In The Air Tonight" Collinsa w wykonaniu Nonpoint), poza przewrotkami Tubbsa i taką trochę gierkową strzelanką w jego wykonaniu. Poza tym reszta jak najbardziej tip-top jak dla mnie.


- wujo444 - 01-08-2009

slepy51 - nie, o rozwałkę policjantów handlujących pod przykrywką - była chyba pokazana z czarno-białej kamerki wewnątrz auta.

a koncowa jest ok.


- Mental - 01-08-2009

Solo napisał(a):No dobra, to teraz powiedz dlaczego tam nie ma ani kropli krwi?

oj, krew jest, ale w formie, że się tak pretensjonalnie wyrażę, efektu cząsteczkowego - po strzale unoszą się delikatne czerwone "chmurki" krwi. coś jak po załatwieniu naziola w przyczepie kempingowej. poza tym kiedy kolesiowi odlatuje ramię to widać chlustająca juchę. na bocznych szybach nie ma śladu, bo wszystkie zostały wybite w wyniku wcześniejszego obstrzału z karabinów. dużo tez w tej scenie kurzu i dymu, wszędzie fruwają odłamki.


- Anonymous - 01-08-2009

Może faktycznie już nie pamiętam tej sceny (lata temu ten film widziałem), ale jednak powinno to zdecydowanie być bardziej krwawe. Krew powinna tryskać na tapicerkę, kierownicę, na agentów nawzajem, a jest tego mało. Ale scena znakomita i bez krwi.


- Mental - 01-08-2009

nie wiem, czy powinna tryskać na tapicerkę, skoro kule uderzały w korpus agentów, a kamera znajdowała się na tylnym siedzeniu. dla mnie scena pod każdym względem perfekt. nic bym nie dodał, nic bym nie odjął.


- slepy51 - 01-08-2009

wujo444 napisał(a):slepy51 - nie, o rozwałkę policjantów handlujących pod przykrywką
No to zgłupiałem - to nie jest przecież ani trochę efekciarskie, a mega naturalistyczne, aż do wyrzygania wręcz, chciałoby się rzec.


- Mental - 01-08-2009

military napisał(a):Ogladałem kinówkę.

o kurna, dopiero teraz zauważyłem! w takim razie czym prędzej załatw sobie directors cuta. no choćby dla prologu - cudownie nakręcona sekwencja wyścigu motorówek i potem przejazdu przez port i cumowania łodzi na przystani. a początek jest taki, że masz czarny ekran, napis MIAMI VICE, słyszysz gulgot wody, pojawiają się pęcherzyki powietrza, kamera sie wnurza, w oddali widzisz zbliżające się motorówki, kamera się zanurza, znowu wynurza i akurat obok przemyka po łuku jedna z łodzi, wyrzucając w powietrze wachlarz spienionej wody. niby zbędny bajerek, a szczena na podłodze.


- slepy51 - 01-08-2009

Ej Mental Ty nie świruj pawiana, bo bez tego "zbędnego bajerku" to ten film nie istnieje ;-)


- Mental - 01-08-2009

wiem, wiem, nie wiruj, bo się poodzieroszUśmiech prolog z motorówkami to wizytówka MV i manifest artystyczny w jednym. duet Mann/Beebe stworzył bez kitu filmowy odpowiednik fresków w kaplicy sykstyńskiej. zresztą popatrzmy wspólnie na te cudne kadry:

[Obrazek: 35456688.jpg]

[Obrazek: 68455862.jpg]

[Obrazek: 36691217.jpg]


- slepy51 - 02-08-2009

Kadry + MUZA. Bez kitu, nie wiem, kto Mannowi przystawił coś morderczego do skroni, że ten postanowił TAKĄ sekwencję z gotowego filmu usunąć. Nigdy nie obejrzę ***, bo po prostu nie warto ;-) Jak dla mnie istnieje tylko jedna wersja "Miami Vice" - ta z początkową sceną z motorówkami właśnie.

Zresztą z tego co pisał military można na spokojnie wywnioskować, że kinówka jest mimo wszystko wersją trochę niepełną. W Unrated wszystko jak najbardziej trzyma się kupy i jest mega kosmiczne. Za same kadry i ujęcia kocham ten film :-)


- military - 02-08-2009

Czy jednopłytówka MV wydana w Polsce zawiera dircuta? Jeśli nie, to które wydanie ma wersję reżyserską?


- Mental - 02-08-2009

w polsce nie dostaniesz dir cuta legalnie. albo zamówisz wydanie zagraniczne, albo wiadomo co.


- RandoMan - 02-08-2009

Najważniejsza rzecz odnośnie "Miami Vice" jest taka, że ten film nie ma (prawie) nic wspólnego z serialem z lat 80. Chwała Mannowi za to, bo najbardziej bałem się właśnie jeszcze jednej komedii sensacyjnej z głupkowatymi one-linerami. Film podobał mi się, choć parę scen idiotycznych mi się zdało, a najbardziej koncepcja przekraczania motorówką granicy Kuby bo "mój kuzyn jest szefem celników". Dla uściślenia:

1. W przypadku kontroli celnej macie (szczególnie w krajach komunistycznych) i celników i żołnierzy. Pierwsze i ostatnie słowo (najczęściej zamiast "słowo" występuje "seria z karabinu maszynowego") należy do tych drugich.
2. Pojazdy bez odpowiedniego oznakowania byłyby natychmiast "zestrzelone" za nieuzasadnione naruszenie granicy wód terytorailnych Kuby.

Może wam się to wydać dziwne, ale jestem zły na Manna za ten koncept Uśmiech

...ale sam film dobry. Gdyby tylko wprowadzić jakąkolwiek poszerzoną interakcję między dwójką bohaterów (oczywiście nieopartą o pytania o wynik meczu Gigantów, czy ulubioną markę papierosów) Uśmiech