Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+--- Wątek: The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] (/Thread-The-Dark-Knight-Rises-2012-temat-spoilerowy--2747)



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 30-07-2012

(30-07-2012, 19:27)Cator napisał(a): Ważne, że Pavel został uznany za zmarłego.
Ale to nie ma żadnego, ale to żadnego znaczenia :) Mam uwierzyć że CIA (którego reprezentantem jest ten nieudolny agencik) stanowi jakikolwiek problem dla - proszę o uwagę - Ligi Cieni? :)

Cytat:Kupuje prawie wszystko.
Ja też. Oprócz atomicy :)

Cytat:Bo coś mi się nie wydaję by długo ze sobą wytrzymali w normalnym związku :)
Zależy. Ja wolę myśleć, że jednak będą razem jako bardzo niedopasowana a zarazem dopasowana para. I tak zatęsknią za kostiumami, ale tylko w sypialni :P


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Cator - 30-07-2012

(30-07-2012, 19:26)Lambon napisał(a): bardziej o Gotham niż o Batmanie.
Rozbudowany wątek Gotham to akurat plus i pasuje do tej trylogii jak ulał.
No ale cholera Bruce Wayne był sercem i trzonem całego filmu.
Już huj ile czasu ekranowego miał w kostiumie. We wszystkich scenach Batman wychodził znakomicie, a gdy go nie było, Wayne więcej niż dawał radę. Bale delivered.

Ja już jestem po ostatnim seansie przed wydaniem blu.

Ogólnie
+ rozmach. I nie mam tu na myśli sequelowej zasady więcej i głośniej. To jest taki old-schoolowy spektakl, którego skala wychodzi z fabuły. Całość ma bardzo fajne gravitas.
+ namnożenie wątków. Przy czym wszystkie są świetne, pasujące do Gotham i świata DC.
+ pomysłowe i eleganckie powiązanie ze sobą motywów i postaci z różnych klasycznych komiksów o Batmanie
+ Bane. Nuff' said
+ Bale. Batman tragiczny, ale nie emo. Najciekawszy filmowy występ gacka prezentujący kalejdoskop postaw, od Batmana złamanego, po zdeterminowanego i agresywnego jak zawsze. Zróżnicowany, intensywny Batman.
+ Ciężar. PG-13 czy nie, czuć niepokój i wysokie stawki.
+Cała reszta obsady. Hathaway, Levitt, Caine(lepszy niż kiedykolwiek w tej serii), Oldman.
+ Mnóstwo zajebistych momentów
+ Atmosferę podczas pierwszego pojedynku Bale/Hardy, można było kroić nożem.
+ Spektakularny finał
+ Skuteczne zwieńczenie trylogii i zamknięcie wątków gacka.
+ Walory produkcyjne

- plot holes galore
- najbardziej niedopracowany i nierówny film Nolana
- łopatologia scen i reżyserii
- chaotyczny montaż
- brak subtelności w przedstawieniu wielu momentów.
- ekspozycja, ekspozycja, ekspozycja
- Kompletnie zmarnowana Talia(ekspresja Bale'a w masce
ale wyszło by jeszcze lepiej, gdyby jego związek z Talią został lepiej nakreślony.

Ogólnie film to nie poziom TDK i nie mogę powiedzieć, że nie jestem w jakimś tam stopniu lekko rozczarowany. Ale im dłużej o nim myślę, to nie ważne ile błędów znajdę, cały czas jestem pod olbrzymim wrażeniem. Nie wiem, czy jest lepszy od Avengers, bo choć film Wheadona bez cienia wątpliwości lepiej realizował swoją wizję, to do czego film aspirował(pod tym względem był bezbłędny), to jednak TDKR bardziej na mnie oddziaływał. Film jest imponujący jako całość i choć nie tak specyficzny jak TDK, nie jest też po prostu zwykłym blockbusterm. Przede wszystkim jednak bardzo zgrabnie zamyka historię. Właściwie jak teraz patrzę wstecz, to poprzednie dwa filmy jeszcze bardziej zyskują. Nie dlatego, że wypadają lepiej na tle TDKR, tylko dlatego, że trylogia została bardzo zgrabnie zamknięta i całość robi jeszcze większe wrażenie jako spójna historia superbohatera.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 30-07-2012

(30-07-2012, 20:24)Cator napisał(a): całość robi jeszcze większe wrażenie jako spójna historia superbohatera
Ja wiem czy taka spójna? Spójna to ona by była, gdyby Nolan (co było oczywiście niemożliwe) miał czas na dokładne obmyślenie historii na trzy filmy, a tak - zgodnie z zasadą, że Nolan myśli tylko o filmie, nad którym w danej chwili pracuje - każdy z nich działa na własnych zasadach, z tym, że tylko TDKR łamie ten schemat.

Begins, wiadomo, jest originem. TDK to kontynuacja, ale bardzo nietypowa, bo absolutnie niewymagająca znajomości poprzedniego filmu i związana z nim tylko tym, że są te same postacie. To jest totalnie autonomiczna produkcja, co - przypadkowo - potęguje jeszcze zmiana aktorki grającej Rachel. TDKR tymczasem jest wszystkim naraz. Kontynuacją Beginsa, kontynuacją TDKa, wielkim finałem zamykającym trylogię ORAZ sugestią, co wydarzy się dalej. Nie za dużo dobrego? :)

Oczywiście jest tak jak piszesz i ten powrót do wątków z Beginsa spaja całość, a historia zatacza koło, ale Nolan popełnił imo kilka błędnych decyzji, które niestety wynikają z tego nieszczęsnego wzięcia na siebie morderstw Denta. Cały czas nie mogę przeboleć tego, że Nietoperz działał w Gotham ledwie rok z kawałkiem, a 8 (osiem lat!!!) Wayne spędził wpędzając się w depresję.

A co powiesz na osiem ciężkich lat bycia Batmanem i rok bycia zmęczonym, niewychodzącym z domu samotnikiem? Jak dla mnie brzmi o klasę lepiej.

Zdaję sobie jednak sprawę, że fajnie jest się tak wymądrzać, gdy ma się podanego na tacy gotowca i wystarczy wskazać, że to, to i to zrobiłoby się inaczej. Co innego gdyby każdy z nas miał usiąść i samemu napisać scenariusz filmu, o trzech nie wspominając. Good luck :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - leMur - 30-07-2012

Są jeszcze dwie spieprzone rzeczy, o których chyba nikt w tym wątku nie wspomniał [jeśli tak, to przepraszam]. Pierwsza: Juno Temple w roli nastoletniej koleżanki [?] Catwoman to kolejny dowód na to, że Nolan uwielbia wprowadzać w swoich filmach koszmarne wątki z dupy, które nie prowadzą do niczego.

Druga rzecz: jak biednie wygląda zima w Gotham. Jak bardzo widać to, że śnieg jest sztuczny. Boli mnie to, bo wyobrażam sobie, jak świetnie wyglądałoby nolanowskie Gotham zasypane śniegiem sięgającym do kostek, albo i wyżej. Jak świetnie wyglądałyby końcowe sceny walk w prawdziwej zamieci, a nie wśród leniwie opadających, pojedynczych płatków śniegu.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Rodia - 30-07-2012

Mierzwiak -> widzę, że z wiekiem mądrzejesz i piszesz coraz sensowniej :) W moim sercu pojawiła się nawet cicha nadzieja, że może to początek zmiany stosunku do TDK na tym forum - z taniego, pretensjonalnego i ulegającego kategorii wiekowej blockbustera w coś o wiele ambitniejszego - ale na razie jeszcze ostrożnie z tym :)
Swoją drogą -> pamiętam jakim zaskoczeniem dla mnie było dowiedzenie się, że po TDK Wayne całkowicie zaprzestał roli Batmana. Nie uważacie, że gdyby pomimo tego, że poszukuje go policja nadal wdziewał kostium i próbował pomagać mieszkańcom Gotham to byłoby to o wiele bardziej heroiczne niż scenariusz, w którym na 8 lat zaszywa się w swojej pustelni? Z drugiej strony to, że olewa swoją rolę bohatera i traci wolę walki fajnie udwuznacznia i wzbogaca jego postać, więc w sumie nie przeszkadza mi to.

(30-07-2012, 20:53)leMur napisał(a): Druga rzecz: jak biednie wygląda zima w Gotham. Jak bardzo widać to, że śnieg jest sztuczny. Boli mnie to, bo wyobrażam sobie, jak świetnie wyglądałoby nolanowskie Gotham zasypane śniegiem sięgającym do kostek, albo i wyżej. Jak świetnie wyglądałyby końcowe sceny walk w prawdziwej zamieci, a nie wśród leniwie opadających, pojedynczych płatków śniegu.
Tak, tak, tak! Potwierdzam - będąc w Pittsburghu widziałem jak sypią ten śnieg z wielkich wiatraków i już wtedy wyglądało to biednie :) Ale faktycznie, zima w Gotham... ech, pomarzyć...


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 30-07-2012

Cytat:że Nietoperz działał w Gotham ledwie rok z kawałkiem

A nie czasem pół roku? Bo chyba tyle mija między BB a TDK (a przynajmniej gdzieś, kiedyś, ktoś tak twierdził, tylko już niestety nie wiem gdzie, kiedy i kto :)). Tekst Jokera "rok temu" tyczy się po prostu czasów gdy Batmana jeszcze w mieście nie było, a działalności Batmana po powrocie w TDKR jest ile - ze trzy dni?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 30-07-2012

(30-07-2012, 21:11)Rodia napisał(a): Mierzwiak -> widzę, że z wiekiem mądrzejesz i piszesz coraz sensowniej :)
To w kontekście moich słów o TDK, TDKR czy obu? :)

(30-07-2012, 21:11)Rodia napisał(a): W moim sercu pojawiła się nawet cicha nadzieja, że może to początek zmiany stosunku do TDK na tym forum - z taniego, pretensjonalnego i ulegającego kategorii wiekowej blockbustera w coś o wiele ambitniejszego - ale na razie jeszcze ostrożnie z tym :)
Wierz mi, lepiej traktować TDKa jako pozbawiony ambicji blockbuster, który jednak w kwestii scenariusza wymyka się schematom i idzie w kierunku czegoś wybijającego się z tłumu filmów superhero, aniżeli produkcji ambitnej, która własnych ambicji nie jest w stanie udźwignąć. W tym pierwszym przypadku wszelkie potknięcia są po prostu mniej bolesne :)

Cytat:Z drugiej strony to, że olewa swoją rolę bohatera i traci wolę walki fajnie udwuznacznia i wzbogaca jego postać, więc w sumie nie przeszkadza mi to.
Sam fakt nie, ale ten dziwny dysonans między czasem bycia Batmanem a czasem przeżywania po prostu mnie drażni. To jest... po prostu dziwne i mało wiarygodne.

(30-07-2012, 21:23)Gieferg napisał(a): A nie czasem pół roku? Bo chyba tyle mija między BB a TDK. Tekst Jokera "rok temu" tyczy się po prostu czasów gdy Batmana jeszcze w mieście nie było
No nie wiem, zawsze pisano i mówiono chyba nawet wywiadach że dzieje się rok później.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Proteus - 30-07-2012

Co do Batmana działającego jedynie rok z kawałkiem. Wprawdzie rozumiem wasze pretensje, ja sam wydłużyłbym nieco jego działalność poza TDK. Ale spójrzcie na to z tej strony: Na przestrzeni trzech filmów, Nolan dał nam najbardziej kompletny, kinowy obraz Mrocznego Rycerza. Bruce'a który zdążył przebyć samemu pół świata, nauczyć się swoich umiejętności, zmierzyć sie ze swoim strachem, kompleksami, bla bla bla. Stworzyć swoje nocne alter-ego od podstaw, przejąć Wayne Enterprises i zając się spuścizną ojca. Sterroryzować mafię Gotham, prawie własnoręcznie gromiąc przestępczość zorganizowaną w mieście. Zainspirować niewielu porządnych gliniarzy by ruszyli dupy i zaczęli działać. Pokonać trzech komiksowych supervillainów(juz nawet pomijając scarecrowa i two-face'a) i ogarnąć burdel jaki zostawili w mieście. Przeżyć moment zwątpienia i powrotu ala Miller's TDKR. Przygotować grunt pod następcę. Stać się symbolem i z miejskiego urban legend przeistoczyć się w prawdziwą legendę.

Not too shabby. Czas jaki spędził pod peleryną ma mniejsze znaczenie. Te filmy mają za zadanie w jakimś eleganckim skrócie, przełożyć na ekran ten najogólniejszy, kanoniczny wizerunek postaci. Myślę, że się udało, choć może "kanoniczny" to nietrafione określenie, bo Nolanowa interpretacja Gacka, pod niektórymi względami jest nie mniej elseworldowa niż wizja Burtona.
(30-07-2012, 20:53)leMur napisał(a): Juno Temple w roli nastoletniej koleżanki [?] Catwoman to kolejny dowód na to, że Nolan uwielbia wprowadzać w swoich filmach koszmarne wątki z dupy, które nie prowadzą do niczego.
Ale co w tym jest nie tak? Co tutaj dopowiadać? My nic więcej nie musimy wiedzieć o tej bohaterce poza tym, że to henchmenka Seliny, na której się opiera i z którą razem próbują przeżyć w mieście. To był ukłon Nolana w stronę Catwoman z Year One, plus mrugnięcie okiem i zasugerowanie jej biseksualizmu.

(30-07-2012, 21:11)Rodia napisał(a): W moim sercu pojawiła się nawet cicha nadzieja, że może to początek zmiany stosunku do TDK na tym forum
Naahh...pare osób tutaj musiałoby wpierw wymrzeć ;)



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 30-07-2012

(30-07-2012, 22:05)Proteus napisał(a): Na przestrzeni trzech filmów, Nolan dał nam najbardziej kompletny, kinowy obraz Mrocznego Rycerza. (...) Czas jaki spędził pod peleryną ma mniejsze znaczenie. Te filmy mają za zadanie w jakiś eleganckim skrócie, przełożyć na ekran ten najogólniejszy, kanoniczny wizerunek postaci.
Patrząc w ten sposób... nie pozostaje nic innego jak tylko się zgodzić. Tyle że dalej będę się upierać, że czas ma znaczenie, bo lepsze rozłożenie w czasie tej trwającej 3 filmy historii tylko by jej pomogło. Tym dziwniejszy jest - jeśli się nie mylę - dialog Alfreda, który mówi do Wayne'a że "latami walczył z przestępczością".


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - leMur - 30-07-2012

Cytat:Ale co w tym jest nie tak? Co tutaj dopowiadać? My nic więcej nie musimy wiedzieć o tej bohaterce poza tym, że to henchmenka Seliny, na której się opiera i z którą razem próbują przeżyć w mieście. To był ukłon Nolana w stronę Catwoman z Year One, plus mrugnięcie okiem i zasugerowanie jej biseksualizmu.

Ano właśnie. Nie znoszę bezmyślnego łypania okiem do fanów komiksu. Aluzje dla fanów oryginału są sympatyczne, kiedy są zabawne i - co najważniejsze - subtelne. Jak np. przywołanie dr. Strange'a w drugim Spider-manie Raimiego. Krótka, śmieszna kwestia, po której fani się uśmiechną, a "niewtajemniczeni" nie będą wiedzieli, o co chodzi, ale oleją sprawę. Bo i tak nie ma to wpływu na fabułę.

Tutaj dostajemy dwa bezsensowne wątki, zupełnie zbyteczne w tym i tak długim filmie. Stanowiące jedynie - jak się dowiedziałem - "mrugnięcia okiem do fanów". Nie musisz mi mówić, kim jest zainspirowana postać Jen. Wiem to. Ale oglądając film staram się wyabstrahować od tego, że jest on adaptacją komiksu. Chcę, żeby wątki domykały się w ramach filmu, a nie dopiero wtedy, gdy poznam komiksowy background.

To samo dotyczy wątku romansowego Edith Piaf i Batmana. Niezgrabnie rozpisanego, nieprzekonującego, zbytecznego z punktu widzenia fabuły. Scena pomiędzy Mirandą i Waynem w posiadłości tego ostatniego jest NUDNA. Gdybyś ją wyciął z filmu, niczego by to nie zmieniło - oprócz tego, że TDKR byłby o tę minutę czy dwie krótszy. Snappik na początku wątku napisał mi, że to takie nawiązanie do komiksu - OK, tylko po co wprowadzać nawiązanie, które szkodzi filmowi i wprowadza chaos w scenariuszu?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 31-07-2012

[Obrazek: Dark-Knight-Rises-Emoticons-550x569.jpg]


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Corn - 31-07-2012

Cytat:Mega naciągane. Poza tym samolot zgubił skrzydła, a kadłub spadł heeeeeeen daleko dalej. Kto normalny uwierzy w taką katastrofę? I jak przetoczenie odrobiny krwi ma sprawić, że badania wykażą iż była to inna osoba? Prolog podoba mi się, ale jest w stylu Nolana, czyli przekombinowany. A wystarczyło żeby nindżoki zaatakowali samolot i porwali doktorka, który na pokładzie samolotu Bane'a mógłby odbyć z nim krotki dialog. (najlepiej nie tak łopatologiczny jak ten w filmie)
Patrząc na Katastrofę Smoleńską - ludzie kupią wszystko jeśli im powiedzieć w telewizji ;]. Ale tak - to głupia scena. Po co Amerykanie mieliby zajmować się katastrofą na jakimś zadupiu w Azji.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Corn - 31-07-2012

To zależy w co kto wierzy.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 31-07-2012

Odnośnie wymiany zdań nade mną:

[Obrazek: tumblr_m62tv3O26B1qgre7x.gif]

Refleksji ciąg dalszy:

Oglądałem film nieuważnie, czy całkowicie pominięto to, jakie jest oficjalne wyjaśnienie śmierci Bruce'a Wayne'a? W ogóle uważam że lepiej by było, gdyby tożsamość Batmana została na końcu ujawniona, a bohaterem Gotham został nie bezimienny mściciel w masce, ale Bruce Wayne. Tym bardziej, że - jak sugeruje przecież zakończenie - Batman powróci.

Poza tym spójrzmy na to:
- Bruce Wayne wraca do Gotham po latach nieobecności, niedługo po tym pojawia się Batman
- pijany Bruce Wayne zaprósza ogień w swojej posiadłości dziwnym trafem akurat przed tym, gdy ma miejsce atak na Gotham
- Batman znika, a Bruce Wayne przestaje brać udział w życiu publicznym (no, może nie jednocześnie, wszak film dokładnie tego nie wyjaśnia)
- Bruce Wayne pojawia się publicznie po raz pierwszy od wielu lat, dziwnym trafem w tym samym czasie powraca Batman
- Batman ginie, Bruce Wayne ginie

Przecież średnio rozgarnięty mieszkaniec Gotham, o dziennikarzach nie wspominając poskładałby fakty do kupy.

Poza tym przyszedł mi do głowy pomysł na scenkę z Jokerem, ale bez Jokera, nawet bez wspominania ksywki Joker. Bane uwalnia więźniów w Blackgate, jego pomagier za pomocą konsoli sterującej więzieniem otwiera kolejne cele. Gdy już ma otworzyć następną, Bane łapie go za rękę i mówi.

Klaun zostaje w pudełku. Nie potrzebujemy kłopotów.

Ot, taki koncept :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - wujo444 - 31-07-2012

Nie chce mi się jeszcze rozpisywać o wrażeniach z seansu, ale jedno mnie nurtuje, do czego nikt sie nie przyczepił - Batman w końcówce nie może wznieść się ponad budynkiem, więc zamiast ominąć, ten go... wysadza. Kit że tam prawdopodobnie byli ludzie, kolejnych przywali gruz, musi lecieć bo go licznik goni. Co prawda wcześniej przez 10s chrypiał coś do Gordona, ale co tam...


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 31-07-2012

Mierzwiak, toć był już taki fan-koncept przecież, tylko bez zbędnego tekstu Bane'a (wiecej pokazywac, mniej mowic :P)



http://unrealitymag.com/index.php/2012/07/26/storyboards-of-a-lost-scene-from-the-dark-knight-rises/

I’ve read an alternative to the above scene could just have been them showing a locked cell at Blackgate (yes, yes, he would have probably been in Arkham), and Bane asking “Who’s in there?”

“The clown.”

“Leave him.”

The Joker’s such a badass, he’s even too crazy for Bane.



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Cator - 31-07-2012

(31-07-2012, 16:04)Mierzwiak napisał(a): Oglądałem film nieuważnie, czy całkowicie pominięto to, jakie jest oficjalne wyjaśnienie śmierci Bruce'a Wayne'a?
Tutaj jest pole do interpretacji. Obie wersje są możliwe. Po czasie tożsamość Bruce'a może zostanie wyjawiona(sporo osób o nim wiedziało). Z drugiej strony śmierci Wayne'a nie trzeba byłoby wyjaśniać, zawsze można byłoby zasłonić się jego publicznym wizerunkiem dziwaka i wymyślić jakąś bajeczkę o jego śmierci. A nie ważne jak wiele powiązań między Batmanem a Waynem wyciągnie publika, dopasowanie zwariowanego, rozwydrzonego, dziwaka i syna marnotrawnego do wizerunku superbohatera, który walczył z przestępczością i poświęcił życie za miasto, może być ciężkie do przełknięcia. Alfred zawsze mógłby się wymówić ze śmierci Wayne'a na wiele sposobów i cały czas zaprzeczać. Na pewno znalezli by się tacy którzy wierzyliby w Wayne'a Batmana, ale raczej funkcjonowało by to jako miejska teoria spiskowa.
Trzeba byłoby jakiegoś śledztwa, np. dochodzenie wewnątrz Wayne Enterprises. Tylko, że Lucius pewnie by takie śledztwo utrudniał, a oprócz sprzetu pozostawionego dla Blake'a po Batmanie nie ostały się chyba żadne pamiątki które można byłoby wziąć pod lupę. Zresztą nawet gdyby komuś udało się powiązać gadżety nietoperza z WE, to wciąż nie jest dowód. Tylko teoria spiskowa. Nie twierdze, że doszukanie się prawdy nie byłoby możliwe, jak napisałem wcześniej sporo osób wiedziało o tożsamości Gacka, a są fakty które można ze sobą powiązać. Jednak twardych dowodów brak i zawsze możliwe będą obie wersje.

Cytat:pijany Bruce Wayne zaprósza ogień w swojej posiadłości dziwnym trafem akurat przed tym, gdy ma miejsce atak na Gotham
a tu akurat nie widzę o czym miałoby to świadczyć.

(31-07-2012, 16:22)wujo444 napisał(a): Batman w końcówce nie może wznieść się ponad budynkiem, więc zamiast ominąć, ten go... wysadza.
Wyraźnie pokazali w filmie, że przez obciążenie bombą, ustrojstwo było mniej sterowne i Wayne miał problemy z pilotażem.






RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - wujo444 - 31-07-2012

Tego nie neguję, chodzi mi o logikę - "nie będę zabijał" - "wysadzę budynek z nieznana liczbą osób w środku".


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Turus - 31-07-2012

Dobra, minęło już kilka dni od kiedy widziałem film więc mogę już całkiem na sucho bez jakichkolwiek emocji napisać co o nim sądzę. Ogólnie podsumowując naprawdę świetna trylogia a Nolan zaserwował nam naprawdę kawał kozackiego kina. Z pewnością będę jeszcze wracał do każdej części i to niejednokrotnie.
Zacznę może od tego co mi nie zagrało do końca. Po pierwsze, chyba nikt kto zna choć trochę się na gacku nie kupił tej bajeczki, że Ra's ma syna i że to Miranda nie jest Talią. W momencie, w którym zaczęto nam przedstawiać potomka Ra'sa, który uciekł z tego więźnia i że niby jest to Bane już było wiadomo, że chodzi o Talię, i że będzie nią Miranda. Szkoda, bo na końcu kiedy Gacek wyłapał kosę nie zaskoczyłem się jak większość osób w kinie.
Nie podobało mi się też jak pożegnano się z Bane'm, liczyłem na coś więcej.
Tak samo końcówka, kurczę czy tylko ja chciałem aby batman zginął a schedę po nim przejął Robin ?
Ostatnią rzeczą, która mnie irytowała to to, że kilkukrotnie kiedy ktoś z bohaterów już miał paść trupem, nagle pojawiał się w ostatniej sekundzie ktoś kto ich ratował.
A z rzeczy, które wypadły jak najbardziej pozytywnie to przede wszystkim świetne sceny akcji. Czarek chyba wziął u kogoś lekcje bo wreszcie da się czerpać z nich przyjemność.
Na plus wypada też świetny Bane (przez pierwsze minuty w filmie wkurzał mnie jego głos) i Catwoman co do której miałem pewne obawy.
Wreszcie Bale też nie irytuje tak jak w poprzednich częściach.
Bardzo dobre dialogi i kilka fajnych one-linerów. Muzyka też na plus choć nie miażdzy tak jak w TDK
Podsumowując naprawdę bardzo dobre zwieńczenie trylogii.
8,5/10
A ogółem
1 TDK
2 TDKR
3 BB
I na koniec, czemu Blake przedstawił się jako Robin ? jeżeli chcieli puścić oczko w stronę widza wystarczyło, że powie Dick


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 31-07-2012

(31-07-2012, 17:17)wujo444 napisał(a): Tego nie neguję, chodzi mi o logikę - "nie będę zabijał" - "wysadzę budynek z nieznana liczbą osób w środku".
Spoko, w TDK nie ma problemu z ostrzeliwaniem zaparkowanych samochodów (co zresztą obserwują podjarane dzieciaki), więc co się dziwić? Batman u Nolana to nie tylko ciota, ale również idiota.