Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Blackhat (2015) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65)
+---- Wątek: Blackhat (2015) (/Thread-Blackhat-2015--3490)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Snappik - 17-02-2015

Czytając tego newsa mam przed oczami debili, którzy zarzucali Mannowi zbyt infantylne podejście do metod hakowania. A prawda jest bolesna, bo NSA wykorzystywała do tego nawet...płytki CD - LINK

Coś czuję, że za 2-3 lata ten film zyska w moich oczach jak MV i będzie to najlepszy cyberthriller ever.


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - simek - 17-02-2015

Własnie to czytałem i miałem przed oczami Blackhata Uśmiech
Dobry jest też artykuł o zainfekowaniu odciętej od internetu elektrowni atomowej.


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Mental - 17-02-2015

Cytat:mam przed oczami debili, którzy zarzucali Mannowi zbyt infantylne podejście do metod hakowania

Historia ich osądzi.


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Hitch - 11-05-2015

W końcu obejrzałem nowego Manna. Zaczyna się bardzo niemannowsko, czyli wspominane wcześniej CGI kable i CGI wybuch, ale potem to już stary dobry twórca "Heat". Przez większość czasu jest snujowato i poprzeplatane czadowymi scenami akcji - czyli standard. Trochę za sterylnie mi początkowo film wyglądał, jakby był planowany w PG-13, ale potem się okazało, że jak to Mann, daje krew tylko tam, gdzie powinna być.

Ogólnie bardzo przyjemny seans. Tylko mogli sobie darować komputery wydające śmieszne dźwięki przy przewijaniu tekstu. No i pojawia się hakerska klisza, czyli mega szybkie wstukiwanie klawiszy zakończone dramatycznym, powolnym wciśnięciem Enter Uśmiech

No i Thor mnie trochę nie przekonywał.

Ale tak o to zajebisty filmik. Szkoda, że poległ w kinowych kasach.

Collateral/10


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Turus - 13-05-2015

Czytam sobie tak te wasze opinie na temat tego filmu i zastanawia mnie dlaczego nikt z was nie zwrócił uwagi na jedną ogromną głupotę w filmie.

Ten motyw ogólnie tam mnie zdenerwował, że minus jedno oczko do oceny to mus.



RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Hitch - 14-05-2015

Sorry, ale jakbym zobaczył, że dwóch obcych typów
to też bym udał, że nic nie widzę i poszedłbym dalej Uśmiech


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Mental - 15-05-2015

Turus, a jak mieli zareagować? Dwóch kolesi w mega tłumie idzie z bronią, hałas, bębny, ognie buchają. Co mieli zrobić? Zacząć krzyczeć jak nastolatki w horrorach?


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - unknown - 15-05-2015

W sumie to temat na eksperyment dla jakichś zrytych studentów socjologii.
80/20 kupuję reakcję zaaferowanego tłumu..


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - SonnyCrockett - 15-05-2015

Zresztą finał odbywa się w Tajlandii a tam strzelanina i zarzynanie się śrubokrętem to żadna ciekawostka. Oczko


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Juby - 16-05-2015

[Obrazek: bh1.jpg]

Lipa. Najsłabszy film Manna.

- Obsada. Hemsworth aktorsko nic nie pokazuje i wygląda jak umięśniony, wysoki, zadbany, dobrze uczesany model, a nie haker po MIT, który odsiaduje wyrok. Towarzyszy mu Viola Davis w śmiesznej peruce, Braga z F&F jako ważna szycha w FBI i kilka no-namów, na których się nie zwraca uwagi.
- Intryga totalnie nie wciąga, a pokazanie działań hakerski jakieś takie słabe było (jestem laikiem w sprawach komputerowych, a i tak rozumiałem o czym oni gadają).
- Totalnie nie pasujące do reszty Fincherowskie wstawki CGI kabli.
- Postacie... hmm. Był Nick, Azjata, siostra Azjaty, ten koleś z Obcego 3... jak oni się nazywali? Kimś się miałem przejmować? Komuś kibicować?
- Zdjęcia - czasami były ok, a czasami w scenach akcji cyfra waliła po oczach (pierwsza bójka w barze)! Odpychające.
- Mann dobrze kręci strzelaniny, ale w typowym dla siebie stylu zapomina o takich rzeczach jak zmiana magazynków. Strzelają, strzelają, strzelają, a amunicja się nie kończy. To odbiera wydarzeniom realizmu.
- Dłużyzny. Film trwa około 130 minut, a kilkukrotnie miałem ochotę go wyłączyć i się przespać... to akurat typowe dla filmów tego reżysera (to samo miałem przy pierwszych seansach Aliego i Public Enemies).

Na plus

3/10


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - patyczak - 16-05-2015

Podpisuję się pod powyższą opinią. Niezachwycająca, sztampowa fabuła, której najgorszym grzechem jest to, że jest potraktowana tak śmiertelnie poważnie. Pewne rzeczy przetrawiłbym w lżejszym, doprawionym szczyptą humoru kinie z sympatyczniejszymi, interesującymi bohaterami (a postać grana przez Hemswortha taka nie jest), ale tu każdy schemat jest prezentowany tak poważnie, że robi się trochę żenująco.

Te wstawki z podpatrywaniem wnętrza komputerów w ogóle nie pasują do filmu i pojawiają się zbyt często, jakby Mann bał się niematerialności, nieuchwytności ataków komputerowych i w jakiś absurdalny sposób chciał uczynić je bardziej widowiskowymi.

Strzelaniny są oczywiście świetne i pomaga im to, że są kręcone brzydką cyfrą, bo skutkuje to poczuciem realizmu (choć z drugiej strony, trudno czuć ten realizm, gdy koleś strzela cztery headshoty pod rząd i nikt nie może w niego trafić). Ale gdy strzały już ucichają trudno zachwycać się tym, jak wygląda film Manna. Miejscami okropnie.

4/10


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Hitch - 16-05-2015

Cytat:koleś strzela cztery headshoty pod rząd i nikt nie może w niego trafić




RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Huntersky - 25-05-2015

5/10 za drugą połowę. Generalnie zgadzam się z Jubym i Patyczakiem, ale od momentu wiadomo-jakiego-wybuchu w końcu pojawiają się jakieś emocje i nawet zacząłem kibicować Thorowi. Bo niestety wszystko przed tym ma niesamowitego kija w dupie, od postaci do sposobu prowadzenia narracji, niemal jak w filmie dokumentalnym tylko bez wypowiedzi z offu. Co jeszcze rzuca się w oczy - wątek miłosny, który jest w zasadzie odhaczony po to, żeby Nick miał z kim podróżować w ostatnim akcie no i sam Hathaway. Koleś to męski Mary Sue, wygląda zajebiście, jest genialnym hakerem i przy tym wszystkim daje sobie radę z wyszkolonymi cynglami. Ciężko mi to kupić, szczególnie w tak poważnej i realistycznej rzeczywistości jaką kreuje Mann.

Jeszcze co do tego słynnego hakerskiego realizmu - pikanie każdego urządzenia elektronicznego jest w tym wypadku żałosne, to samo CGI sekwencje układów scalonych i już na marginesie, wypowiedziane pompatycznie zdanie ,,użyłeś smartfonu, żeby dostać się do terminala i użyć linii komend!" co w rzeczywistości przecież jest równie dramatyczne, co ,,otworzyłeś maskę i odkręciłeś kurek, żeby sprawdzić poziom płynu do spryskiwaczy!" lub coś w ten deseń. Duży uśmiech

Ale technicznie nie zawodzi, zdjęcia, montaż, strzelaninki, muzyka (lubię takie dronowe pierdy) i
są megadobre.

Ale do całości chyba więcej nie wrócę, no może jeśli ktoś na forum stwierdzi, że jest jak z Miami Vice. Oczko


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Negatywny - 26-05-2015

Wymęczyłem ostatnio dwa kupsztale, jupiter ascending i (niestety) blackhat.
A co jeszcze gorsze jakby mi ktoś kazał wybierać to wolałbym drugi raz jupiter ascending obejrzeć bo jest przynajmniej bekowy...

Blackhat faktycznie jest po prostu koszmarnie nudny. Pierwszą połowę walczyłem żeby nie zasnąć a drugą oglądałem już jednym okiem. Z jednej strony pseudo realizm wykańcza ten film, a z drugiej oklepuje go realizmu brak. Zamiast zrobić jakąś spoko historyjką o końcu świata to wymęczyli jakże angażujący dla widza diaboliczny plan zniszczenia pomp w kopalni w bangladeszu i giełdowych przekrętów na cynie... OMFG kogo to w ogóle interesuje? No i ten dramat, gdyby ten evil masterplan się powiódł i paru milionerów musiało o dwa tygodnie dłużej odkładać żeby kupić sobie złotego rolsa, oh the horror! Drugim największym failem są postacie. Nie przeszkadza mi absolutnie, że główny bohater, genialny haker jest też przystojny i posiada jakieś społeczne umiejętności, ale do tego oczywiście jeszcze jest nieustraszonym ninją zabójcą/komandosem. Jak trzeba to zakłuje śrubokrętem i nie mrugnie okiem kiedy 5 najemników wali do niego z broni automatycznej. He is mighty! Z pozostałymi postaciami nie jest lepiej, tylko że one właśnie dla odmiany są tak sztuczne, kwadratowe i sztampowe jak tylko się da. Nawet gdyby ich misja była w jakikolwiek sposób angażująca, to i tak trudno mi sobie wyobrazić, że można im kibicować. Kolejna rzecz, której kompletnie nie rozumiem, absolutnie wszyscy w tym filmie mają kija w dupie, łażą z grobowymi minami jakby właśnie świat się kończył, a wszyscy mieli na dokładkę raka a ich miłość życia dzień wcześniej odeszła z ich nemesis z liceum. Cała strona wizualna stara się budować ten grobowy nastrój. Szkoda, że ta powaga i mrok zupełnie nie licuje z samymi wydarzeniami i totalnie nie angażującą intrygą.

Zupełnie kuriozalne wydało mi się już całkowicie świadome doprowadzenie przez głównego bohatera do strzelaniny w tłumie i gdzieś tak na oko z 20 kompletnie nie potrzebnych ofiar wśród cywilów. Super bohaterstwo bulwo, będzie medal od prezydenta jak nic.

Ponieważ od pewnego momentu oglądałem jednym okiem, czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć jak główny bohater ukradł bad guyowi 70 milionów z konta? Super patent. Biedny bad guy miesiącami szykuje swój master plan, w pocie czoła kradnie kasę, niszczy elektrownie, kopalnie itd, a główny bohater dwoma klepnięciami w klawiaturę kradnie sobie 70 baniek.
Skoro tak można, to po co w ogóle komu jakieś przekręty giełdowe?

Na koniec już tylko hasłowo: cyfrowe ujęcia wyglądają jak z taniego serialu, sceny akcji na poziomie słabego filmu z Segalem, tragicznie suchy wątek miłosny, ludzie analizujący tysiące linii kodu w 3 sekundy, w pewnym momencie kropnęli jakiegoś gościa przy kontenerach i główny bohater się nim przejął, a ja nie wiedziałem kto to jest Duży uśmiech (i tak, problem jest nie ze mną tylko z filmem Uśmiech.
Aha, i rozbawiła mnie w finale konfrontacja thora z głwnym złym. Po jednej stronie młody bóg, haker geniusz, model i ninja, a po drugiej jakiś dziad borowy z cabanem i brudnym podkoszulku, myślałem że się potknie o swoje nogi i sam nadzieje na swój kozik do obierania ziemniaków. Aż żal mi go było. Genialny bad guy, takiego się często nie ogląda Duży uśmiech


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Mental - 26-05-2015

Cytat: nie mrugnie okiem kiedy 5 najemników wali do niego z broni automatycznej.

Z broni samoczynnej. Albo ogniem ciągłym. Automatyczna to jest dzisiaj praktycznie każda broń Oczko


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - simek - 26-05-2015

Aż sobie w najbliższym czasie powtórzę film, żeby poorać trochę powyższych narzekaczy. Poza tym ciekawi mnie, czy na Blu rzeczywiście wygląda tak kiepsko i wali cyfrą jak piszecie, w kinie było całkiem ok i zupełnie zapomniałem, że to cyfra.


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Indroman - 26-05-2015

Oglądałem jakiś czas temu, ale wstrzymywałem się z opinią do powtórki. Niestety zamiast pozytywniejszych odczuć mam jeszcze gorsze. Odnoszę wrażenie, że dla Manna priorytetem jest trzasnąć cool ujęcia zza głowy bohatera, strzelaninkę a'la relacja w CNN i obowiązkowy przelot samolotu na tle jakiegoś ładnego widoczku. O ile w jego twórczości do pewnego momentu szło to w parze z rozwojem postaci i budowaniem napięcia, o tyle od czasu MV wydaje się, że forma jest celem samym w sobie. Kuriozum stanowi tu fakt, że w MV wyszło to na plus i zwiększyło atrakcyjność kolejnych seansów.

Jest mi cholernie trudno wskazać jakąkolwiek zaletę tego filmu poza zdjęciami - przede wszystkim wyjście Thora na płytę lotniska zrobiono w moim ulubionym "mannowskim" stylu. Fabuła jest pretekstowa, aktorstwo przypomina odhaczanie monologów (powaga, aktorzy sprawiają wrażenie jakby ze sobą nie rozmawiali tylko klepali swoje teksty), o muzyce trudno cokolwiek napisać, a montaż momentami jest taki, jakby komuś nie zależało by złożyć sceny w logiczną całość. Razem z niepotrzebnym CGI Blackhat przypomina demonstrację pomysłów realizacyjnych w stylu: "Zatrudnij Manna do swojego kolejnego filmu - zdjęcia nocne, fajne kadry, odjazdowe CGI i najlepsze strzelaniny już teraz w Twoim filmie!".

To nie koniec... Może i Mann robił risercz do Blackhat, ale finalnie wyszło to cokolwiek banalnie. Thor swym grubym głosem sadzi takie kalafiory, że wstyd mi było przed samym sobą. Nie chcę się spierać o to czy zajęcie hackera w rzeczywistości wygląda tak czy inaczej, ale główny bohater pytający kilkukrotnie "macie nr IP?" oraz "masz telefon z Androidem" wypada średnio poważnie. A jeśli tak to wygląda w rzeczywistości to... cóż, nie jestem hackerem by poczuć ten realizm. Dodatkowo wychodzi tak, że wyciągnięto z paki hackera by ten dowodził całą akcją, a nie tylko jej komputerowymi aspektami. Reszta ekipy zachowuje się jak bezmózgie figurki czekające na rozkaz geniusza, który kilka godzin wcześniej odsiadywał wyrok.

Daję słowo, że to pierwszy film Manna, który tak mnie zmęczył. Aż wierzyć się nie chce, że to ten sam koleś, którego filmy do MV włącznie jarają mnie jak widok blondynki z długimi nogami.


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - patyczak - 26-05-2015

Cytat:żeby poorać trochę powyższych narzekaczy.

Czekamy Duży uśmiech


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - Negatywny - 26-05-2015

(26-05-2015, 15:45)Indroman napisał(a): Może i Mann robił risercz do Blackhat, ale finalnie wyszło to cokolwiek banalnie. (...) A jeśli tak to wygląda w rzeczywistości to... cóż, nie jestem hackerem by poczuć ten realizm.

Nom. Weźmy scenę w której bohater wkręca typa z jakiegoś NSA, żeby przejąć hasło do Black Widow. Ja rozumiem, że czasem do jakiejś sekretarki można wysłać mejla z prośbą o login i hasło, ale tu mi już mózg wypłynął uszami. Bohater potrzebuje tylko nazwisko kolesia i bah wysyła mejla z prośbą o zmianę hasła Duży uśmiech Nie wiadomo ani jak wygląda procedura w takiej sytuacji, ani jak wygląda korespondencja tego typu, ani nawet skąd taki mejl może przyjść, ale co tam jesteś jakimś uber kozakim z dostępem do najtajniejszych technologii o których nie wiedzą inne mocarstwa ale jak przyjdzie randomowy mejl w randomowej postaci z randomowego źródła z prośbą o zmianę hasła to nie zadajesz zbędnych pytań Duży uśmiech No i oczywiście główny bohater, który opuścił więzienie w jednych jeansach i podkoszulku ma oczywiście potrzeby na takie okazje keylogger, w dodatku na tyle uniwersalny, że bez problemu działa też w wewnętrznej sieci agencji wywiadowczej i nie straszne mu żadne firewalle, antymalware itd. No i super jest tez reakcja policyjnych towarzyszy głównego bohatera. O chcesz się włamać do supertajego superkomputera za co najpewniej wszyscy zostaniemy oskarżeni o zdradę i w najlepszym razie jest to koniec naszych karier a może i nas powieszą? Do dzieła, w końcu stawką jest kurs akcji cyny!
Ta sama zajebista motywacja na pewno dodaje policmajstrom odwagi kiedy wykonują samobójczy, frontalny atak ulicą na 10 najemników z bronią samoczynną Uśmiech


RE: CYBER aka BLACKHAT (reż. Michael Mann) - jarod - 26-05-2015

Mi się podejście do hakerstwa umiarkowanie podobało, w tym sensie że tak jak Mitnick kiedyś mówił że podstawą w tego typu operacjach jest scrackowamie człowieka, nie kodu. Uproszczenia w tym wątku jestem akurat w stanie kupić, ale sam film jest poza tym ujowy na tak wielu płaszczyznach że bania mała. Najbliżej mi chyba do opinii Patyczaka, dopiszę tylko że sceny w których Thor nawijał lasce jaki to on jest zajebisty true man z zasadami były tak pieruńsko sztuczne i cool na siłę, że wręcz wyglądały jak jakaś parodia kina Manna.