Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu (/Thread-The-Revenant-2015-re%C5%BC-Alejandro-Gonz%C3%A1lez-I%C3%B1%C3%A1rritu--3673)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 04-02-2016

Z mojej strony niestety rozczarowanie, Inarritu to ewidentnie nie jest mój reżyser - nigdy za nim nie przepadałem, a odkąd spiknął się z Lubezkim to mam jedno słowo na określenie jego kina: egzaltacja, jeszcze na dodatek zaczęli go obsypywać nagrodami :(

Film o dziwo zawiódł mnie najbardziej tam, gdzie zupełnie bym się tego nie spodziewał, czyli w survivalowej warstwie - w ogóle nie przemawiało do mnie cierpienie Leosia, to znaczy przemawiało do momentu wyczołgania się z grobu, bo wtedy jeszcze wierzyłem, że ma totalnie przejebane, towarzysze mówili, że (otoczony opieką) nie pociągnie więcej niż kilka dni, a jak go wszyscy zostawili, to w cudowny sposób zniknęła mu chyba z połowa obrażeń, najpierw niby się jeszcze czołga i kwiczy, ale potem już bez problemu biega, jakby tego było mało, to później spada z 20 metrowego drzewa (na skutek pogoni przez kilkunastu Indian, który uczyli się strzelać chyba pod okiem szturmowców z Gwiezdnych Wojen), ale chwilę sobie poleżał, otrzepał się i może lecieć dalej. Po prostu nie kupuję jego kondycji fizycznej. Rola Leo też nie powala, zgadzam się z opiniami, że powinni zatrudnić Day-Lewisa, który by pozamiatał i w ogóle nie byłoby wątpliwości kto ma dostać za 2015 Oscara, nie pomaga również to, że właściwie nic nie wiem o jego postaci.

Zdjęcia - zrzućcie to na karb moich preferencji, ale zupełnie mnie nie zachwyciły, w wielu momentach nawet irytowały. Dotychczas sądziłem, że uwielbiam długie ujęcia i mało cięć, ale tutaj po godzinie marzyłem o tym, żeby Lubezki w końcu postawił kamerę na statywie i zrobił normalne cięcie, a nie kręcił się z nią między postaciami – mi to przypominało fragmenty gier, gdzie toczy się jakaś scena dialogowa, a my możemy tylko machać „kamerą” z jednej strony ekranu na drugą. Jasne, że doceniam sam wygląd każdego kadru, ale całokształt zdjęć do mnie nie trafił. Widziałem 4/5 nominowanych do Oscara w tej kategorii i póki co chcę, żeby wygrał ktokolwiek inny niż Lubezki. Niech wróci Lubezki sprzed Gravity – ten, który używał mastershotów jako urozmaicenia filmu, ozdobnika, wisienki na torcie, a nie starał się robić za ich pomocą całego filmu. Kolejny twórca, który powinien zgarnąć worek Oscarów za zdjęcia z, powiedzmy, początku kariery, nie dostawał wtedy niczego, a teraz ozłacają go za dużo mniej pasującą mi twórczość.

Osobny akapit o muzyce, która również mi się nie podobała, uważam, że po pierwsze była kiepska jako taka, po drugie jej rola w obrazie była wątpliwa, ja tam jestem zdania, że mogliby sobie ją w ogóle darować i zdać się na same odgłosy natury, ewentualnie dać jakieś śladowe smyczki w tle, no ale niech im będzie, w każdym razie jej wejścia w kilku scenach (dobrze zapamiętałem ujęcie z oddali na statek z początku filmu) wytrącały mnie z iluzji, w głowie słyszałem taki głos: „pobudka! To ja, kompozytor muzyki, zapomnij o tym, że obserwowałeś walczących o życie traperów i posłuchaj mojego nachalnego brzdękania, to w końcu hollywoodzki film, musi być muza”.

Ogólnie jest to dobry film, ale w zbyt wielu elementach mnie wkurzał, nie pasował, nie zachwycał, nie lubię Inarritu i życzę mu wszystkiego najgorszego na Oscarach. No dobra, za charakteryzację się Revenantowi należy statuetka :) Ode mnie 6/10.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Mefisto - 04-02-2016

(04-02-2016, 11:26)simek napisał(a): Film o dziwo zawiódł mnie najbardziej tam, gdzie zupełnie bym się tego nie spodziewał, czyli w survivalowej warstwie - w ogóle nie przemawiało do mnie cierpienie Leosia, to znaczy przemawiało do momentu wyczołgania się z grobu, bo wtedy jeszcze wierzyłem, że ma totalnie przejebane, towarzysze mówili, że (otoczony opieką) nie pociągnie więcej niż kilka dni, a jak go wszyscy zostawili, to w cudowny sposób zniknęła mu chyba z połowa obrażeń, najpierw niby się jeszcze czołga i kwiczy, ale potem już bez problemu biega, jakby tego było mało, to później spada z 20 metrowego drzewa (na skutek pogoni przez kilkunastu Indian, który uczyli się strzelać chyba pod okiem szturmowców z Gwiezdnych Wojen), ale chwilę sobie poleżał, otrzepał się i może lecieć dalej.

Co Ty pierdolisz? Przecież jego obrażenia nie znijaką ot tak i nigdzie nie biega ot tak. Jego "dochodzenie do siebie" to okres wielu dni, być może nawet i tygodni - przecież dobitnie widać, że krwawi, że rany mu ropieją, że ma problemy z ustaniem i przypuszczalnie gdyby nie jego survivalowe know-how oraz pomoc "z zewnątrz", chuja by zrobił, a nie przeżył. To raz. Dwa - napędza nim przecież żądza zemsty (nawet, gdy wyrusza potem w pogoń z fortu nie jest w pełni sił i zalecają mu odpoczynek). 

Co do drzewa - inna sprawa trafić zbieraninę nieruchomych kolesi w lesie, a inna ujebać obiekt w ruchu, będąc samemu w ruchu (tym bardziej z łuku, który potrzebuje mega precyzji), także czepiasz się dla samego czepiania, masz ból dupy, zębów i krzyża. :) Dalej sobie chwilę nie poleżał, tylko najpierw był nieprzytomny ileś godzin, a później też nie wiadomo ile śnieżyca trwała w tej "krwiokomorze", do której zresztą ledwo się wturlał od wyczeńczenia organizmu. Także sorry - krytyka sporo, ale najpierw trzeba obejrzeć film z włączonym mózgiem.

Co do muzyki zgoda - co do reszty: obejrzyj jeszcze raz, na trzeźwo :P


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 04-02-2016

Nie przekonałeś mnie :) Po takich obrażeniach, a potem po upadku z wielkiej wysokości on powinien się z wielkim trudem ruszać - jak go nieśli to był jak truchło, po dniu już się całkiem żwawo czołga (tutaj z kolei inna wada filmu, o której już wspomniał ktoś w temacie, że Indianie nie potrafili pójść po śladach czołgającego się, ledwo żywego kolesia), po dwóch biega, a to krwawienie, ropienie i krzyki Leo są chyba tylko po to, żeby Inarritu mógł się obronić przed krytyką i powiedzieć: no co ty simek, patrz jak on cierpi, a ty tego nie kupujesz :(

Przekonasz mnie, jeśli powiesz, że po ataku niedźwiedzia i upadku z wysokości wszystko się regeneruje od samego leżenia na mrozie i głodowych racji żywnościowych, bo tak to wygląda w filmie. Ja do pewnego momentu byłem niezwykle ciekawi jak Inarritu poradzi sobie z tym problemem, że Glass jest taki rozjebany, że nawet palcami mu ciężko ruszać, a co dopiero spieprzać przed Indianami, myślałem sobie, że może spotka jakiego lekarza i dostanie jakąś chwilową opiekę, okazało się, że wykorzystano cudowną moc montażu - po prostu przeskoczono do kolejnej sceny, w które Glass już sobie odpoczął i może przemierzać kilometry tylko trochę posapując z bólu.

Przyczepiłbym się jeszcze do kwestii przestrzeni w filmie, ja miałem wrażenie, że wszystko dzieje się na 3 km2, bo co chwila ktoś kogoś przez przypadek spotykał i bez trudno odnajdował, no ale niech będzie, że to kwestia montażu i ja mam mylne wrażenie.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - vast - 04-02-2016

Akurat niezniszczalny Leo to największa wada filmu. Doprawdy nie wiem jak można się zjebac z takiej wysokości i jeszcze potem na mrozie wybebeszyc całego konia.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 04-02-2016

To byłoby podejrzane nawet, jakby tam spadł będąc w pełni zdrowy, a on spadł po tym jak był już solidnie pogruchotany przez misia, to przecież na bank by mu się jeszcze coś dotkliwie połamało.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - nawrocki - 04-02-2016

@Mefisto, co do Twojego spoilera, myślę, że gdyby pojechali w tylu chłopa, ciężej by im było gościa złapać. Zaszyłby się w jakiejś jaskini, przeczekał i spierdolił. We dwóch jednak mogli go tropić bardziej niepostrzeżenie. No i chodziło też o szybkie wyruszenie, bo czas uciekał, a koleś się oddalał, poza tym musieli chyba kogoś zostawić, żeby przypilnować fortu.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Mefisto - 04-02-2016

(04-02-2016, 14:52)simek napisał(a): Nie przekonałeś mnie :) Po takich obrażeniach, a potem po upadku z wielkiej wysokości on powinien się z wielkim trudem ruszać - jak go nieśli to był jak truchło, po dniu już się całkiem żwawo czołga (tutaj z kolei inna wada filmu, o której już wspomniał ktoś w temacie, że Indianie nie potrafili pójść po śladach czołgającego się, ledwo żywego kolesia), po dwóch biega, a to krwawienie, ropienie i krzyki Leo są chyba tylko po to, żeby Inarritu mógł się obronić przed krytyką i powiedzieć: no co ty simek, patrz jak on cierpi, a ty tego nie kupujesz :(

Pierdolenia ciąg dalszy :)
Po jakim dniu i dwóch? Przecież czas w tym filmie nie jest dokładnie przedstawiony, a to są w dodatku spore odległości. Równie dobrze mógł po trzech dniach z tego dołu wyjść i udowodnij, że tak nie jest. Poza tym, jak wspominałem, napędzała go żądza zemsty - wcześniej wolał umrzeć przecież, zaczął się poddawać (mrugnięcie). Potem sprawy przybrały taki, a nie inny obrót i postanowił jednak żyć.
I jak Indianie nie potrafi pójść po jego śladach, skoro właśnie za nim trafiają nad rzekę - bez kitu, oczami nie dupą film się ogląda.


Cytat:myślałem sobie, że może spotka jakiego lekarza i dostanie jakąś chwilową opiekę, okazało się, że wykorzystano cudowną moc montażu - po prostu przeskoczono do kolejnej sceny, w które Glass już sobie odpoczął i może przemierzać kilometry tylko trochę posapując z bólu.


No przecież kurwa spotkał Indiańca, który mu pomógł wyleczyć rany i go nakarmił do chuja pana.
Z kolei przed grupą Ree nie uciekał chuj wie ile, bo najpierw się po prostu czołgał dla samego przetrwania, a potem udało mu się spierdolić rzeką, do czego nie potrzeba chuj wie jakiej kondycji - tyle, cała ucieczka wielka. Potem kilka dni spędził na innym brzegu, potem to, co pisałem, a co mogło trwać i 2 tygodnie.
Naprawdę, zasnąłeś chyba w trakcie.

A co do upadku z wysokości - przecież spadł centralnie na gałęzie drzewa, które spokojnie mogły zamortyzować jego upadek (zwłaszcza, że pomiędzy skarpą, a wierzchołkiem nie było jakiejś wielkiej odległości), także jestem w stanie kupić to, że przeżył, a widać, że trochę go pokiereszowało. To przy tym nie dokument, odrobinę niewiary można zawiesić i ta scena bynajmniej rekina nie przeskakuje.

Cytat:Przyczepiłbym się jeszcze do kwestii przestrzeni w filmie, ja miałem wrażenie, że wszystko dzieje się na 3 km2, bo co chwila ktoś kogoś przez przypadek spotykał i bez trudno odnajdował, no ale niech będzie, że to kwestia montażu i ja mam mylne wrażenie.

Masz rację - chuj z tymi wszystkimi widokami olbrzymich przestrzeni, gór. Chuj z tym, że bohaterami filmu są traperzy i Indianie, zatem nic dziwnego, że na siebie wpadają (zwłaszcza jeśli się szukają). Chuj z tym wszystkim, bo akcja dzieje się przecież w Podkarpackim, u wujka Stacha na działce. Bosssh...

@nawrocki - we 3-4 też mogli go tropić równie szybko i niepostrzeżenie


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Mierzwiak - 04-02-2016

(04-02-2016, 11:26)simek napisał(a): Zdjęcia - zrzućcie to na karb moich preferencji, ale zupełnie mnie nie zachwyciły, w wielu momentach nawet irytowały. Dotychczas sądziłem, że uwielbiam długie ujęcia i mało cięć, ale tutaj po godzinie marzyłem o tym, żeby Lubezki w końcu postawił kamerę na statywie i zrobił normalne cięcie, a nie kręcił się z nią między postaciami – mi to przypominało fragmenty gier, gdzie toczy się jakaś scena dialogowa, a my możemy tylko machać „kamerą” z jednej strony ekranu na drugą. Jasne, że doceniam sam wygląd każdego kadru, ale całokształt zdjęć do mnie nie trafił.
W Gravity praca (wirtualnej) kamery i długie ujęcia są o tyle fajne i uzasadnione, że niemal cały film toczy się w czasie rzeczywistym i kamera nie odstępuje głównej bohaterki, a dwa - to że całość dzieje się w stanie nieważkości idealnie zgrywa się z tym, że kamera sama zdaje się nic nie ważyć, bez problemu płynnie krąży i odlatuje, z mniejszą lub większą prędkością robiąc rzeczy, które w tradycyjnym filmie (czytaj: rozgrywającym się na Ziemi) byłyby nie do przyjęcia i zbliżały go do gry komputerowej.

W Birdmanie z kolei forma, nawet jeśli uznamy ją za zbędną, jest jednak w moich oczach tylko dodatkiem do filmu, bo tam na pierwszym planie jest aktorska eksplozja i świetne dialogi, ze strony aktorów i relacji między bohaterami tam niemal przez cały czas coś się dzieje.

A co takiego dzieje się w The Revenant? Niestety, przez większość filmu, niewiele, dlatego właśnie napisałem, że głównym bohaterem tego filmu jest dla mnie przyroda. Przyznaję ci simku rację, to znaczy mimo wszystko praca kamery mi w Zjawie imponuje, ale nie uważam, by pasowała ona do tego filmu. To surowa, brutalna historia, ale te zdjęcia są zbyt doskonałe, praca kamery zbyt wykalkulowana, bo aż za bardzo widać, jak to wszystko zostało do perfekcji zaplanowane a następnie odegrane. Brakuje tym zdjęciom surowości właśnie, szorstkości i pewnej nieprzewidywalności.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Lawrence - 04-02-2016

Jeżeli mam być szczery i bez bicia, to po pierwszym ataku Indian i jak jest ona sfilmowana, to już potem nie zwracałem uwagi na te ujęcie bez cięcia. Ba, nawet nie wiem ile ich potem w kinie było. O ile w Birdmanie ciągle zwracałem na nie uwagę, tak tutaj film mnie bardziej wciągnął i same zdjęcie tak mnie zauroczyły, że jakoś chwytałem tę historię bez analizowania techniki operatorskiej. Oczywiście dalej zachwycając się wyglądem tych zdjęć, ale bez zagłębiania się jak sama kamera się porusza i jak długo porusza się bez cięcia. Może przy kolejnym seansie lepiej zwrócę uwagę.
Ale ja jednak będę bronił tych zdjęć, gdyż już pierwsze ujęcie jest piękne, te drzewa skąpane w wodzie - coś pięknego!


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 05-02-2016

(04-02-2016, 21:06)Mierzwiak napisał(a): To surowa, brutalna historia, ale te zdjęcia są zbyt doskonałe, praca kamery zbyt wykalkulowana, bo aż za bardzo widać, jak to wszystko zostało do perfekcji zaplanowane a następnie odegrane. Brakuje tym zdjęciom surowości właśnie, szorstkości i pewnej nieprzewidywalności.
Jak Lubezki robił długie ujęcie ataku na samochód w lesie w Children of Men, to sikałem po gaciach z przerażenia, namacalność wydarzeń, uczucie, że jestem autentycznym świadkiem było niesamowite, a teraz podczas ataku Indian myślałem sobie tylko "ooo, jakie ładne ujęcie, oo, jakie ładne drzewko, oo, jak ładnie słońce tutaj prześwituje, oo, jak ten Indianin ładnie spadł z drzewa". 
Wiem, że to argument nie do dyskusji, ale spłynął po mnie ten film jak woda po kaczce, teraz w ogóle nie mam ochoty na powtórkę.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Arahan - 05-02-2016

(05-02-2016, 16:21)simek napisał(a):
(04-02-2016, 21:06)Mierzwiak napisał(a): To surowa, brutalna historia, ale te zdjęcia są zbyt doskonałe, praca kamery zbyt wykalkulowana, bo aż za bardzo widać, jak to wszystko zostało do perfekcji zaplanowane a następnie odegrane. Brakuje tym zdjęciom surowości właśnie, szorstkości i pewnej nieprzewidywalności.
Jak Lubezki robił długie ujęcie ataku na samochód w lesie w Children of Men, to sikałem po gaciach z przerażenia, namacalność wydarzeń, uczucie, że jestem autentycznym świadkiem było niesamowite, a teraz podczas ataku Indian myślałem sobie tylko "ooo, jakie ładne ujęcie, oo, jakie ładne drzewko, oo, jak ładnie słońce tutaj prześwituje, oo, jak ten Indianin ładnie spadł z drzewa". 
Wiem, że to argument nie do dyskusji, ale spłynął po mnie ten film jak woda po kaczce, teraz w ogóle nie mam ochoty na powtórkę.

Serio? Podziwiałeś ujęcia i krajobrazy!? Dla mnie to było cholernie realistyczne. Chaos, strzały znikąd, tryskająca krew, naturalne światło, to wszystko sprawiało, że nie widziałem w tym filmu. Ani przez chwilę podczas tej sekwencji nie pomyślałem jakie to filmowe. Dla mnie wyglądało bardzo prawdziwie. 


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 05-02-2016

No serio :) Miałem wrażenie, że ten chaos jest pięknie wykalkulowany, po prostu Inarritu mnie nie przekonał reżysersko.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Albertino - 05-02-2016

W ogóle przy takim Lubezkim coś takiego jak pojęcie "wizualnego stylu" reżysera idzie się pieścić. Coś co kiedyś braliśmy za styl Malicka, a później Cuarona, to po prostu czysty Lubezki. Ciągle te same (ale jare!) filtry, tricki i ujęcia. Tylko reżysrzy się wymieniają :)


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - PropJoe - 05-02-2016

I jeden potrafi wykorzystać Lubezkiego lepiej, drugi gorzej. Mi się wydaje, że Cuaron najlepiej. Birdmana lubię jako całość bardzo i tam, mam wrażenie, zbyt nachalnie efekciarski mógł się wydać (chociaż mi nie wydał za bardzo) sam efekt jednego ujęcia a nie kadry, praca kamery, inscenizacja itd. Revenanta jeszcze nie widziałem i mam nadzieję, że tak nie będzie, ale biorąc pod uwagę, że przy zwiastunach miałem podobne odczucia i obawy co Mierzwiak a wiele filmów oceniam podobnie jak simek, obawiam się, że to co piszecie tylko potwierdza, że Inarritu odstawił zbyt nachalną popisówę krzyczącą widzowi prosto w twarz "Patrzcie jak to zajebiście zainscenizowane!!!".

Tak, aż tyle mam do napisania przed seansem. ;)


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Martinipl - 05-02-2016

Po namyśle, dłuższym, obniżam ocenę na 7/10, co i tak jest bardzo wysoko, biorąc pod uwagę miałkość fabuły, a właściwie całą jej niedorzeczność. Zdjęcia i gra aktorska cholernie ratują ten film.



RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 06-02-2016

Pewnie gdziekolwiek można sobie przeczytać prawdziwą historię Glassa, ja rzuciłem okiem tutaj: http://facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-hugh-glass-czlowiek-ktory-oszukal-przeznaczenie,nId,1091436 i się złapałem za głowę - czy Inarritu podjął jakąkolwiek dobrą decyzję dotyczącą zmian w historii? Jak dla mnie wszystkie in minus :) Czytałem to sobie i myślałem "kurde, chciałbym zobaczyć taki film".

Pytanie do zwolenników filmu: wskażcie scenę, która pokazuje niebywałe umiejętności survivalowe Glassa. Nie taką, w której zaciska zęby i idzie dalej, nie taką, gdzie spieprza i ma szczęście, tylko gdy pokazuje zaradność, wiedzę, pomysłowość, determinację. Ja kojarzę tylko odkażanie ran prochem, można za takową uznać chowanie się w koniu, ale w sumie co jeszcze?

Martini - pełna zgoda, że postać Hardy'ego dużo lepsza, dobrze wytłumaczyłeś czemu.

(05-02-2016, 19:38)Albertino napisał(a): W ogóle przy takim Lubezkim coś takiego jak pojęcie "wizualnego stylu" reżysera idzie się pieścić. Coś co kiedyś braliśmy za styl Malicka, a później Cuarona, to po prostu czysty Lubezki. Ciągle te same (ale jare!) filtry, tricki i ujęcia. Tylko reżysrzy się wymieniają :)
Jasne, że Lubezki jest charakterystyczny, zwłaszcza ostatnio, ale przecież jest ogromna różnica między zdjęciami dla wczesnego Cuarona, dla Malicka np. w Podróży do Nowej Ziemi, a Gravity, Birdmanem i Revenantem, bo te trzy ostatnie to można od razu poznać, że ten sam operator.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - nawrocki - 06-02-2016

Biorąc pod uwagę to, jak ciężko był poraniony, sam fakt, że nie został w dole i ruszył w drogę powrotną pokazuje OGROMNĄ determinację, a biorąc pod uwagę fakt, jak ciężko był poraniony, nie miał raczej okazji wykazywać się czymś więcej, niż koń i wypalenie rany. Co miał jeszcze zrobić w tym stanie? Zbudować sobie tratwę? Szałas? Upolować niedźwiedzia? :D

Co do pomysłowości i sprytu, wiadomy myk w końcówce bardzo dobrze je pokazuje.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - simek - 06-02-2016

A przeczytałeś o prawdziwej historii Glassa? Przecież tam co drugiej zdanie jest takie, że zastanawiam się czemu Inarritu tego nie pokazał. Pytasz czy miał zbudować tratwę - otóż miał, bo prawdziwy Glass to zrobił, przez jebany tydzień budował ją z powalonych drzew, o samym tym możnaby nakręcić zajebisty film, ale nie, po co pokazywać umiejętności i zaradność Glassa, lepiej pokazać jak spieprza przed Indianami i spada w przepaść z koniem i cudownie przeżywa.


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - nawrocki - 06-02-2016

Inarritu inspirował się postacią Glassa, ale przedstawił własną wizję tej historii. Ja ją kupiłem, ty nie, możemy się spierać, czy jej potencjał został wykorzystany w pełni. Wg mnie nie do końca, co nie znaczy, że film jest przez to gorszy, wg Ciebie wcale, co uznajesz za sporą wadę no i w porządku, ale dyskusji to na tym nie pociągniemy. :)


RE: The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu - Martinipl - 06-02-2016

napisałem - film nie jest zły czy jakoś go hejtuję. Po prostu Inarritu lepiej pokazał i wykorzystał postać Hardyego niż DiCaprio. Glass w narracji Inarritu bazuje głównie na szczęściu i tym, że dzięki woli, nie umarł. Hardy jakoś lepiej jest wpleciony w historię i ma z nią większą interakcję.