![]() |
|
Książki - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38) +--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
|
- Mental - 27-06-2008 Cormac McCarthy - Blood Meridian kto nie czytał, niech przeczyta. kto czytał, niech przeczyta raz jeszcze. książka w języku angielskim. brak polskiego przekładu. - military - 27-06-2008 Dostalem w prezencie zarabista ksiazke - Book of the Dead: The Complete History of Zombie Cinema. ![]() Piekne wydawnictwo, swietnie napisane, a co najlepsze - nie ogranicza sie do prostej historii filmow, probuje analizowac fenomen zombie oraz przytacza historie przesadu o zywych trupach. Niezla to cegla, zawiera kupe zdjec z filmow i plakatow i ogromna filmografie gatunku. Zmyslnie podzielono rozdzialy - tak jak i ja bym podzielil piszac na ten temat :) - tzn. analiza filmow pod katem, powiedzmy, podgatunkow (tzn. zombie typowo karaibsko-magiczne, zombie wczesnohollywoodzkie, postnuklearne itp.). Polecam i mam nadzieje ze nikt tego nie przetlumaczy na polski, bo jak to zrobi, to pewnie wyjdzie koszmarek w rodzaju leksykonu "1001 costam". - Eorath - 08-07-2008 Z okazji urlopu na naukę, w przerwach pomiędzy lekturą kodeksu cywilnego, przeczytałam Rzym Stevena Saylora - reckę spłodziłam nawet i to niemal bez bólu, pozycja dla fanów historii starożytnej - możliwość poznania życia codziennego starożytnych Rzymian, podana w formie ciekawej powieści, której akcja toczy się dość wartko, wielka księga â sześćset stron â może przytłoczyć na wstępie. Saylor swoją najnowszą powieścią daje każdemu z czytelników ogromną możliwość obcowania ze starożytnym światem i poznania znakomitej i długiej historii w sposób niezwykle przystępny i przyjazny. Historia tak miasta, jak i dwóch wielkich rodów, których korzenie sięgają czasów, gdy Wieczne Miasto było jedynie dziką krainą, w której grasować miały groźne lemury. Zmierzch - bestseller, z zapowiedzi wynikało, że horror romansowy tudzież romans horrorowy; nie jest to literatura wysokich lotów, ale miła książeczka jak najbardziej, czyta się ją lekko i przyjemnie, mam zamiar przebrnąć przez dwa kolejne tomy i zobaczymy. Historia Belli, która przyjeżdża do małej, deszczowej miejscowości i ulega fascynacji przystojnemu Edwardowi, który okazuje się być wampirem. Wielka miłość, masa przeciwności itp. Daje radę toto. - Artemis - 09-07-2008 a ja przeczytalam polecane niegdys przez mentala zatrute czekoladki berkeleya. pewno jeden z lepszych kryminalow, jakie kiedykolwiek czytalam; na pewnej plaszczyznie jest to wlasciwie kryminal o kryminale... rewelacyjna sprawa. - Eorath - 09-07-2008 Jak masz swoje, to zabierz ze sobą ;) chętnie przeczytam :d - Artemis - 09-07-2008 ok, jak nie zapomne:) swietna rzecza w intrydze jest fakt, iz poprzez przekroj wszelakich metod detektywistycznych, podwaza Prawdy, ktore w kryminalach zostaja, w wiekszosci, ogloszone przez detektywa tudziez innego ziomka. tu mamy chyba z osiem rozwiazan - wsrod nich jest przynajmniej jedno rozwiazanie naprawde absurdalne, choc jak ktos ogarnia dostojewskiego, logiczne i wewnetrznie spojne - i po lekturze przychodzi taka mysl, ze przeciez rozwiazania takiego poirota mogly byc zawsze rownie bledne (ironicznie: biorac pod uwage psychologie postaci u christie... dokonczcie sami). mowiac krotko: kryminaly to bzdura:) - Bartholomew - 29-07-2008 ostatnio przeczytalem "Szatan i Judasz" Karola Maya. co prawda do poziomu z "syna lowcy niedziwiedzi" daaaleko ale da sie przeczytac. - Mefisto - 18-08-2008 tak sobie w końcu Fight Club przeczytałem - świetna kniga, fajnie napisana i wchodząca w człowieka jak w masło (nieco ponad 200 stronic czyta się tak szybko, że można sobie zrobić zupę w 5 minut w międzyczasie). Tym, którzy jeszcze nie czytali polecam. Natomiast na gruncie książka-film wolę jednak film. - Eorath - 21-08-2008 Przyszły dziś do mnie książki z Amazona i tak usiadłam, żeby przeczytać kilka stron [b]Breaking Dawn[/t] (ostatni tom sagi dla nastolatków, która mi się podoba) i oczywiście doczytałam do końca... Takie skromne 750 stron :) i fajne czytadło, gdyby ktoś się nudził, to polecam dla rozrywki ;) - Bartholomew - 03-09-2008 czytam wlasnie "wieze jaskołki" 3 czesc sagi o wiedzminie. jestem powalony na lopatki. kiedys wydawalo mi sie ze to jakas glupia bajeczka o wiedzminie i czarodziejach, abrakadabra itd.okazalo sie ze saga jest choernie inteligenta i zarazem okropnie brutalna. nie mowiac juz o (nie?)relnosci, typu lesbijstwo. dialogi sa SWIETNIE napisane, sporo ironicznych nawiazan do basni i legend. wladca pierscini to przy tym grzeczna bajeczka dla dzieci i nie chodzi tu wcale o fabule. krew sie leje strumieniami, gwałty, przeklenstwa, morderstwa, obcinanie glow. i o dziwo ksiazka zawiera filozoficzne watki o ktorych swietnie sie czyta. moglbym jeszcze sporo nawijac ale to nie ma sensu, trzeba samemu sie przekonac. az trudno uwiezyc, ze ow ksiazki napisal polak. nie spodziewalem sie czegos takiego po zadnej chyba ksiazce. pozycja najwyzszych lotow. mysle ze moje zdanie nie zmieni sie po "pani jeziora". peace - Eorath - 13-09-2008 A ja ostatnio przeczytałam (oprócz Aplikacji Prawniczych...) książkę Martwy aż do zmroku. Niezłe czytadło, może momentami dość oklepane, ale czyta się dobrze i w miarę szybko :) Oprócz tego sobie wieczorami przeczytałam całą Musierowicz, w ramach powrotu do wczesnej młodości... EDIT: W cieniu płonących świec - reklamowane głównie jako książka współautorstwa Tabithy King ("żony słynnego pisarza, Stephena Kinga"); nie jest to arcydzieło czytelnicze, ale daje radę, dobrze się czyta, opowieść o Calley, którą wyróżnia to, że ma wielkie uszy oraz to, że jej ojca porywają i mordują dwie kobiety (szatkują ciało na mniejsze kawałki, żeby im się zmieściło do szafki). Syreni śpiew - drugi tom Kronik Kronosa, książki raczej dla młodzieży niż dla dorosłych i kilka klas niżej od mocno popularnych czytadeł, ale moje zamiłowanie do mitologii (przede wszystkim greckiej) powoduje, że nawet mi się podoba; tak jak tom pierwszy był głównie o Hadesie, tak drugi - o Posejdonie. Na wieczór czy do tramwaju/pociągu/autobusu się nadaje na pewno. Jedna tylko małą uwaga: wydawnictwo dolnośląskie powinno zabić korektę swoją, masa interpunkcyjnych jest jeszcze do strawienia, ale błędy ortograficzne jakoś mnie nastrajają ciut gorzej. - Artemis - 20-09-2008 haha! BRISINGR - on sale now! :) trzecia czesc cyklu dziewictwo piora christophera paoliniego - chociaz nie, zaraz, czy to nie bylo przypadkiem dziedzictwo? niewazne z reszta - zadebiutowala dzisiaj o polnocy. jak juz wszyscy wiedza, historia eragona i jego smoczycy rozrosla sie do takich rozmiarow, ze christopher zadecydowal o podzieleniu ostatniej czesci swej dziewiczej trylogii na dwa tomy i w efekcie otrzymamy juz nie trylogie, a cykl (zwany dalej "sajkyl"). tu mozecie odwiedzic christophera w jego domu w montanie, obejrzec jego biurko, przy ktorym napisal eragona, i obejrzec polki z ksiazkami. wypatrzylam tam cykl susanny clark - dobra robota! tutaj mozecie przeczytac o "wpadkach" w najstarszym a tu mozna sledzic przebieg przyjecia premierowego i obejrzec zaiste intrygujacy wywiad z paolinim w today show:). oczywiscie, ze znowu mowi to samo:) a teraz przepraszam - musialam sie z kims podzielic moim entuzjazmem:). w polsce "brisingr" (szkoda ze nie "draumr kópa") ukaze sie 14 listopada. juz nie moge sie doczekac! - Artemis - 22-09-2008 wiem ze was to nic nie obchodzi, ale musze to wkleic:) Christopher cracks up. "What was that phrase you used? Social life? No, the way my life tends to run is, I'm either sitting in my room writing or I'm out on a book tour." So there's no real-life Arya in his life? "Well, it is epic fantasy!" he chuckles. "My love interest? Just as writers can write about murder without being a murderer, I'm writing about romance without being a great . . . well, I'm a romantic in the traditional sense, but I'm writing about this without much personal experience. One of the disadvantages of writing a series like this at my age is that it really requires your complete focus. You can't spend too much time going out to bars and whatnot, not that I would want to in any case." 8) - Tyler Durden - 22-09-2008 Niedawno przeczytałem "Gringo wśród dzikich plemion" Cejrowskiego. Kapitalna, przezabawna, błyskotliwie, z charakterem i pazurem napisana książka podróżnicza. Cejrowskiego można lubić albo nie, ale kto czytał chociażby jakiś jego tekst w Newsweeku, ten wie, że ma mistrzowskie pióro. Jego się nie czyta, jego się połyka i są to przesmakowite kęsy. Jak wrócę do Polski muszę się rozejrzeć za jego innymi książkami (wiem, że miał jeszcze przynajmniej jedną). - Beowulf - 22-09-2008 A ja się ostatnio zabrałem za klasykę, za którą nie mogłem się zabrać przez dłuższy okres czasu. Chodzi o "Piękność Południa", zbiór opowiadań, krótkich nowelek autorstwa F. Scotta Fitzgeralda. Teksty wybrane z poszczególnych faz jego twórczości. Nigdy nie ukrywałem, że Fitzgerald jest jednym z moich ulubionych pisarzy, może nawet tym jednym jedynym, który zasługuje na piedestał mojej wyobraźni. "Piękność Południa" potwierdza klasę gościa, więcej - na przykładzie tej lektury widać, jak powstało arcydzieło: "Wielki Gatsby". Opowiadania są bardzo zróżnicowane, a to przewrotne i humorystyczne, a to refleksyjne, czasem wypełnione zaraźliwym (nie naiwnym!) idealizmem 'romantycznego łowcy tęcz' (a spodobało mi się to wyrażenie ;]), czasem smutkiem za utraconym czasem i poszukiwaniu w sobie człowieczeństwa. Nie wspominając o chirurgicznym wręcz detalizmie opisu 'epoki jazzu' oraz wnikaniu w umysły ludz wtedy żyjących. Może nie za bardzo zachęcam, bo Fitzgerald broni się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy się go czyta, ale polecam, zaznaczając, że Fitzgerald jest ponad tani sentymentalizm i meledromatatyzowanie dla nastolatków. Facet przepięknie uchwytuje życie i snuje nad nim refleksje, po prostu filtruje wszystko przez różne odcienie, czasem różowego idealizmu, czasem szarości codzienności. I ten styl, dobór słów, metafor, porównań - tak się od dawna nie pisze i nigdy się już nie będzie pisało... - Artemis - 23-09-2008 wiem ze was nic nie obchodzi dziewiczy cyc christophera paoliniego, ale wprost nie moge sie powstrzymac. to z relacji shurtugal.com: And then⌠âPlease give a rock star welcome to the amazing and tireless, Christopher Paolini!â The screams were loud. Very loud. And Christopher jogged past everyone up onto the stage to begin his presentation. He started off by introducing us to his mother, Talita Paolini, and his editor, Michelle Frey, thanking them both for making major contributions to the store. After this, Christopher took a few questions from the audience, including questions about dragons, the Eragon movie, and then⌠ITâS MIDNIGHT! Christopher opened the first box of books and pulled out Brisingr! Everyone was extremely excited at this point. Christopher did two readings from the book, the first being the first few paragraphs from the first chapter told in Saphiraâs perspective. Both the chapter and Christopherâs reading of it were a great choice. And as for his second reading? His favorite line from the book: âDIE, PUNY HUMANS!â After this, Christopher began his signing. The signing was done by rows, starting with the first row, and each going up afterward. While he was doing this, we finished our live blogging, finished our picture posting and event coverage, and mingled among our friends and co-workers and fans. We met some great people and even signed books ourselves! This was very strange. :twisted: - Tyler Durden - 15-10-2008 "Kot w stanie czystym" Terry Pratchett. W zasadzie to książka przeczytana jeszcze przed wakacjami, ale jakoś wcześniej się nie zebrałem w sobie, żeby napisać o niej, a warto polecić, bo to biblia dla każdego miłośnika kotów. Pratchett w luźny i zabawny sposób napisał coś w rodzaju profilu psychologicznego kotów, przeplatanego różnymi opowiastkami z nimi się wiążącymi i przemyśleniami na ich temat. Do tego zaprawiono to humorystycznymi rysunkami Graya Joliffe, co w efekcie dało uroczą (choć niewątpliwie nieco bzdurną) lekturę do poduszki, którą przede wszystkim docenią kociarze. - Eorath - 20-10-2008 Zakochałam się: http://www.amazon.com/Lord-Rings-50th-Anniversary/dp/0618517650/ref=sr_1_1?ie=UTF8&s=books&qid=1224538172&sr=1-1 - military - 22-10-2008 Kamikaze Diaries. Reflections of Japanese Student Soldiers - nazwiska autorki nie pamietam, ale to amerykanka japonskiego pochodzenia. Ksiazka zas to zbior zapiskow pilotow kamikadze z II wojny swiatowej. Przytlaczajaca, choc fascynujaca lektura, ktora pozwala spojrzec na tych ludzi z innej perspektywy. Karmiony standardowymi formulkami o kamikadze (choc ich poprawna nazwa to tokkotai), nie myslalem o nich dotad inaczej niz o fanatykach-samobojcach. A okazuje sie, co nastepuje. Otoz znakomita wiekszosc z nich byla studentami najlepszych uniwersytetow, powolanych do wojska w akcie desperacji. W swoich pamietnikach w wieku 17 lat polemizowali z tekstami Kanta, Nietzchego, Dostojewskiego, starozytnych i wspolczesnych filozofow i pisarzy. Swietnie znali co najmniej 2 obce jezyki, ktorych zreszta uczono ich w nastepujacy sposob: jesli student wybral niemiecki, to dostawal w oryginale Cierpienia mlodego Wertera, ktore musial przeczytac w tydzien. Bez zadnej pomocy ze strony nauczycieli. I nikt nie mial z tym problemu. Zreszta wymogiem tych uczelni bylo czytanie co najmniej jednej ksiazki dziennie, co mowi calkiem duzo o poziomie intelektualnym kamikadze. Pierwszy rozdzial ksiazki opisuje ogolne warunki w japonskich bazach wojskowych i jest to jej najlepsza czesc. Pokazuje nieludzkie traktowanie "miesa armatniego" - np. za jedno krzywe spojrzenie kadetow bito kijem po twarzy do nieprzytomnosci. I tak dalej, i tym podobne. A z kilku tysiecy pilotow-samobojcow, dobrowolnie do spelnienia tej funkcji zglosilo sie ich, zeby nie byc niedokladnym, zero. Wszystkich wzieto pod grozba zaszkodzenia ich rodzinom. W ksiazce wszystko to opisane z szacunkiem do zolnierzy, ale i swiezoscia i polotem. Potem zaczynaja sie fragmenty pamietnikow i dopowiedzenia autorki, i tu juz rozowo nie jest. Bo mimo, ze pamietniki czyta sie znakomicie, to autorka czesto probuje myslec za czytelnika. I tak, choc prawda jest ze wielu pilotow stanowczo sprzeciwialo sie rzadowi i nienawidzilo wojny, to jednak czesc z nich albo od poczatku nie miala nic przeciw atakowi na USA, albo poddala sie propagandzie (zreszta zajebiscie inteligentnej w porownaniu do grubo ciosanej propagandy radzieckiej lub niemieckiej). Tymczasem autorka w "konkluzjach" wmawia mi, ze wbrew temu co przeczytalem, taki a taki pilot byl zagorzalym pacyfista, mysla wspierajacym aliantow. Wkurza mnie takie pijarowskie tlumaczenie, poza tym niszczy "plynnosc" lektury. Moja konkluzja jest taka: z ksiazki moglby powstac swietny film. Gdyby tylko byl bardziej obiektywny od autorki. Ogolnie rzecz biorac - polecam. - Artemis - 22-01-2009 czytuje tu ktos akunina? obecnie drugi tom trylogii prowincjonalnej polykam, chociaz to raczej zle slowo - wszak w wykwintnych restauracjach konsumpcja ma nieco inna forme niz w fast fudach. w przygodach siostry pelagii niebagatelna intryga idzie w parze z elegancja stylu; zachwyca galeria postaci i cudownie ironiczne poczucie humoru. przy czym w tych 300-, 400-stronicowych kryminalach ani na moment nie siada napiecie. probka, wynotowana jakis czas temu z bialego buldoga: mitrofaniusz zawsze powtarzał, że mężczyznę żona czyni, i myśl swoją objaśniał obrazowo z pomocą matematycznej alegorii. mężczyzna to niby jedynka, a kobieta - zero. kiedy każde żyje z osobna, to on wart jest niewiele, ona zaś w ogóle nic, ale wystarczy, by wzięli ślub, i powstaje pewna nowa liczba. jeśli żona jest udana, to staje za jedynką i jej siłę powiększa dziesięciokrotnie. a jeśli kiepska, to pcha się naprzód i tyleż razy mężczyznę osłabia, zamieniając go w zero i jedną dziesiątą. fantastyczna sprawa. |