Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Avatar (2009) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: Avatar (2009) reż. James Cameron (/Thread-Avatar-2009-re%C5%BC-James-Cameron--1056)



- Paszczak - 30-12-2009

No ba. Poza tym Cameron w życiu nie maczał palców w fantasy. Skąd ma chłopina wiedzieć, co to jest?
Masz jakiś przykład, czy po prostu wierzysz Jamesowi na słowo?


- Lawrence - 30-12-2009

Paszczak napisał(a):Pytam, gdzie ta fantasy?

A te wszystkie stwory latające i biegające po ziemii, że się tak mało profesjonalnie wyrażę?
A to całe święte drzewo, które chyba naprawdę posiada jakieś magiczne moce :???:
A przenoszenie się ducha człowieka/istoty z jednego ciała do drugiego dzięki sile magicznego drzewa i rytualnym śpiewom?

Cytat:ogólnie też uważam "Avatara" za s-f

Znaczy się "Science Fiction", tak? Dla mnie jednak sama fantastyka, a "science" zdecydowanie mniej. Ale to tylko moje zdanie. Zdezorientowanymile:


- piXi - 30-12-2009

Za Wikipedią (tak wiem, biedne źródło, ale pamiętam, że takie w liceum odnośnie książek słyszałem ;-)):

Fantastyka naukowa – gatunek literacki lub filmowy a także gry komputerowe o fabule osnutej na przewidywanych osiągnięciach nauki i techniki oraz ukazującej ich wpływ na życie jednostki lub społeczeństwa.

Fantasy — gatunek literacki używający magicznych i innych nadprzyrodzonych form, motywów, jako pierwszorzędnego składnika fabuły, myśli przewodniej, czasu, miejsca akcji, postaci i okoliczności zdarzeń.

O ile same avatary można za sci-fi uznać to już samo przeniesienie jaźni z człowieka na avatara to czysto nadprzyrodzone zjawisko (fantasy)... ;-)

PS. IMAX analogowy wcale nie ssie... W Poznaniu taśma była czysta, jedynie te napisy trochę słabo zrobione, ale oni dostawali gotowy film bez napisów i nie mogli z nim nic robić (nawet reklam przez to nie ma przed filmem), napisy są doświetlane oddzielnie...
Tak to wymyślili włodarze IMAX... ;-)


- Mierzwiak - 30-12-2009

Podobnie jak fakt że drzewo może przyzwać zwierzęta na pomoc. Czyste fantasy.


- Paszczak - 30-12-2009

Wawrzyniec_85 napisał(a):A te wszystkie stwory latające i biegające po ziemii, że się tak mało profesjonalnie wyrażę?
Nie są bardziej magiczne od xenomorpha.
Wawrzyniec_85 napisał(a):A przenoszenie się ducha człowieka/istoty z jednego ciała do drugiego dzięki sile magicznego drzewa i rytualnym śpiewom?
Śpiewy nie mają tu nic do rzeczy, a drzewo nie jest magiczne. Skoro przyjmujemy założenie, że można przenieść świadomość używając technologii, to drzewoorganizm mógł wykształcić jej biologiczny odpowiednik. Inna rzecz, że założenie jest absurdalne.
Wawrzyniec_85 napisał(a):Znaczy się "Science Fiction", tak?
Może chodzi o "somewhat-scientific fiction". :wink:


- B2Ka - 30-12-2009

Właściwie to po co w ogóle kręcić filmy i marnować surowce na wytworzenie taśmy filmowej i po co ją w ogóle marnować skoro od koło 500 lat już wszystko było. Greccy dramaturdzy przerobili wszystkie najpopularniejsze tematy (miłość, zdrada, etc.) we wszystkich możliwych konfiguracjach, a twórczość Szekspira była już tylko gwoździem do trumny. Sorry, ale dzisiaj nie wymyślisz już żadnej nowatorskiej fabuły bo wszystko to zostało wcześniej przerobione, a argument, że to już było gdzieś tam to kiepska wymówka i argument z dupy i można takie coś każdemu dziełu zarzucić. Jeżeli zaś rozchodzi się o to, że James Cameron ukradł jakiś znany motyw, a wykorzystał go dobrze (bo wykorzystał go dobrze) to chwała mu za to. Martin Scorsese powiedział kiedyś, żeby kraść od najlepszych, a Woody Allen "dąż do oryginalności, ale jak masz kraść, kradnij od najlepszych". Avatar jest świetny widowiskiem i blockbusterem i nie można mu zarzucić, że jest kiepskim filmem w kategorii filmów rozrywkowych. Nie można też zapominać, że to jest kino familijne i action adventure fantasy. Szkoda, że Cameron chciał tym filmem pobić wszystkie rekordy i w ogóle zrobić rewolucję, bo jakby się trochę bardziej przyłożył do historii, a nie do pobijania rekordów to film byłby jeszcze lepszy, chociaż już teraz jest genialny :).


- piXi - 30-12-2009

Paszczak napisał(a):
Wawrzyniec_85 napisał(a):A przenoszenie się ducha człowieka/istoty z jednego ciała do drugiego dzięki sile magicznego drzewa i rytualnym śpiewom?
Śpiewy nie mają tu nic do rzeczy, a drzewo nie jest magiczne. Skoro przyjmujemy założenie, że można przenieść świadomość używając technologii, to drzewoorganizm mógł wykształcić jej biologiczny odpowiednik. Inna rzecz, że założenie jest absurdalne.
Nie do końca, co innego sterowanie innym stworzeniem (będąc ciągle podłączonym - online - do tego stworzenia... zobacz, że wyłączenie maszyny przerywa połączenie) - już teraz trwają prace, gdzie można mózgiem sterować prostymi robotami...
A co innego przeniesienie całkiem jaźni do innego mózgu...


- Paszczak - 30-12-2009

B2Ka napisał(a):argument, że to już było gdzieś tam to kiepska wymówka i argument z dupy i można takie coś każdemu dziełu zarzucić.
Ale na litość boską, ten argument nie dotyczy jakości filmu, tylko jego przynależności gatunkowej. Porównałem Avatara do innego utworu SF. Bo Avatar próbuje wytłumaczyć te rzekome elementy nadprzyrodzone. Gdy Augustine wyjaśnia, że drzewo to nie żadne bóstwo, a telepatyczna inteligencja roślinna, to jest to SF. A że bardziej F niż S, to inna kwestia.
Wracając do drzewa, jakk nam tlumaczy dobra pani doktor, jest zbudowane z komorek mózgowych. A więc sonda drzewka łączy się z mózgiem Jake'a, dokonuje jego zapisu i przez warkoczyk wprowadza do pustego naczynia - avatara. Bez udziału boskiej interwencji.


- Mental - 30-12-2009

Avatar ma u mnie już 11/10. to, co zaraz powiem, zabrzmi jak świętokradztwo, ale imo to trzeci najlepszy film w dorobku Camerona. Terminatorów naturalnie nie przebije żadną siłą, lecz takie Abyss (argumentacja moja w stosownym topicu) czy nawet Aliens - czemu nie? żadnych wiks w połowie typu z realistycznego survivalowego thrillera przechodzimy na kosmici do rany przyłóż. tutaj wszystko jest konsekwentnie poprowadzone.

wuja James zaplusował jednym - po stronie ludzi/korporacji nie ma sadystów. z twarzy Selfridge'a można bez trudu wyczytać, że cała ta granda z bombardowaniem niezbyt mu się podoba, a Quaritch bardziej jest wkurwiony na swojego podwładnego, że go oszukał, niż na obcych. zresztą przypomnijcie sobie dialog między nim a Ribisim w biurze tego drugiego - Quaritch podkreśla, że będzie się starał zminimalizować liczbę ofiar. nie ma tu żadnych złowieszczych korporacyjnych uśmieszków, niszczenia cywilizacji dla czystej hecy. mega dobry film. wersje reżyserską muszę zobaczyć - chciałbym w kinie, ale jak nie da rady, to przynajmniej będzie motywacja, żeby kupić na bazarze u rusków 60-calową plazme 3D.

ok, Aliens może nie przebije - trochę się zagalopowałemUśmiech


- Paszczak - 30-12-2009

Mental napisał(a):wersje reżyserską muszę zobaczyć
No ba, wuj Cameron wspominał, że mają być w niej gołe cyce Neytiri!


- military - 30-12-2009

Jeszcze filmu nie widziałem, ale nie pali mi się, wobec tego czy ktoś mógłby powiedzieć, ile z moich przypuszczeń co do zakończenia się sprawdziło? Parę miesięcy temu napisałem:

"Idę o stówę, że film skończy się tak:

Dżejk postanawia zostać z kotami, więc prosi Sigurni Łiwer (albo innego kumpla lub kumpelę), żeby na stałe przeteleportować jego mózg do klona, zabijając ludzkie ciało. W ten sposób zawsze będzie ze swoją ukochaną, a także stanie na czele rebelii przeciw ludziom (bo najlepiej zna ich techniki walki). Ostatnie ujęcie: Kotodżejk na kolorowym wzgórzu obejmuje swoją kocicę, za nim czekają tysiące gotowych do walki kotów. Kamera odjeżdża i widać, że stają naprzeciw szykującej się do starcia armii ludzi. Czekajta na sequel. "


- Paszczak - 30-12-2009

military napisał(a):Dżejk postanawia zostać z kotami,
To,
military napisał(a):W ten sposób zawsze będzie ze swoją ukochaną, a także stanie na czele rebelii przeciw ludziom (bo najlepiej zna ich techniki walki).
i to.


- military - 30-12-2009

I nie zmienia się w 100% kota? To w jaki sposób walczy z ludźmi, będąc po stronie kotów? Pozwalają mu na to? Nie odłączą go po prostu? Ech, kiedyż pojawi się jakiś divx...Uśmiech


- Paszczak - 30-12-2009

military napisał(a):I nie zmienia się w 100% kota?
Nie w opisany przez ciebie sposób. Patrz: dysputa powyżej o przynależność gatunkową.


- Mierzwiak - 30-12-2009

military napisał(a):Ech, kiedyż pojawi się jakiś divx...Uśmiech
Już jest, proszę bardzo:

[Obrazek: eca3f6dc.jpg]

Miłego oglądania Uśmiech


- Danus - 31-12-2009

Military na wszystkie te pytania dostaniesz odpowiedź podczas seansu. A powiem że zaskoczy ciebie to w jaki sposób Cameron poprowadził fabułę.
Zmieniam ocenę po paru dniach rozmyślań. 10/10, piękny filmUśmiech


- Paszczak - 31-12-2009

Ostatni raz byłem tak zaskoczony, jak na koniec PE Dillinger wziął i umarł.


- Mierzwiak - 31-12-2009

Paszczak napisał(a):Ostatni raz byłem tak zaskoczony, jak na koniec PE Dillinger wziął i umarł.
Tak, wiemy, Avatar jest przewidywalny! Wymyśl coś lepszego bo jak na razie twoje złośliwości są bardziej dziecinne niż niebieskie elfy Camerona.


- Mental - 31-12-2009

military:

zmienia się w kota i walczy. co się zaś tyczy jego pozostania na planecie, motywacja jake'a - nawet w mega pociachanej wersji kinowej - jest dostatecznie klarowna, by uwierzyć, iż facet chce zostać na Pandorze. jedyna bliska mu osoba na ziemi nie żyje (brat), sam jest kaleką bez szans na nowe giry (zwłaszcza gdy wyruchał quaritcha) i generalnie stypa i dolina.

nigdy nie sądziłem, że film kosztujący więcej niż wybudowanie Empire State Building tak mi się spodoba. dopiero teraz widać różnice. pól-mózgi syjamskie, rozdzielone na skutek wybuchy reaktora atomowego w Czarnobylu - Bay i Emmerich - nie osiągną poziomu Camerona nawet, gdyby jakiś Dżin z butelki obdarzył ich dodatkowym w pełni sprawnym mózgiem.


- Paszczak - 31-12-2009

I po co te nerwy, Mierzwiak? Wrzuć na luz, wypal fajkę pokoju... tak to jest z tym filmem, że zarówno jego wady, jak i zalety są raczej ewidentne. Z jednej strony mamy zalew, "super widowisko, mega technologia, 100/10" (to nie wydaje ci się dziecinne?), więc dla równowagi ktoś musi rzucać oczywistościami z przeciwnej strony boiska.