Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Avatar (2009) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: Avatar (2009) reż. James Cameron (/Thread-Avatar-2009-re%C5%BC-James-Cameron--1056)



- Craven - 31-12-2009

Mierzwiak napisał(a):Podobnie jak fakt że drzewo może przyzwać zwierzęta na pomoc. Czyste fantasy.
To była ironia? Duży uśmiech Bo wiesz feromony, albo sposób w jaki organizm ludzki używa białych krwinek też chyba można by pod fantasy podciągnąć Uśmiech

Paszczak napisał(a):Może chodzi o "somewhat-scientific fiction".
Oj Paszczaku... żeby ułamek SFów miał taką zawartość scientific co Avatar... Żylibyśmy w piękniejszym świecie...

Co do 3D, to moim zdaniem jak tylko będzie to duży ekran - kino czy spory LCD, film spokojnie się obroni. 3D jest w Avatarze wisienką na torcie a nie jego podporą.


Raz jeszcze wracam myślami do filmu i nie mogę się nacieszyć tym że nigdzie Camerona nie poniosło i kamera pracuje w 100% realnie. Nie ma cudowania i niemożliwych ujęć. Historia jest idealną realizacją znanych schematów... Po prostu doskonałe rzemiosło. A ja kocham rzemieślników a nie artystów...

Oczywiście film ma kilka wad... liczę że kilka rzeczy można by w DC poprawić, jednak niesamowite jest, że zupełnie nie pogarszają one mojego odbioru. Są jak fakt, że najlepsze ciastko na świecie trochę się kruszy - who gives a fuck...

Nie mogę się doczekać 2 stycznia i kolejnego seansu...


- Artemis - 31-12-2009

Phil napisał(a):niepasujący
Czemu?

Cytat:do poetyki filmu.
Do czego?


- B2Ka - 31-12-2009

Pewnie dlatego, że zazwyczaj baśnie dobrze się kończą i chodziło o to, aby Na'vi (czyli dobro) zwyciężyło ludzi (czyli zło) bo taki był zamysł Jamesa. No i chodziło też o to, aby ewentualnie zostawić otwartą drogę dla potencjalnych sequeli. Najciekawsze, że gdyby nie Jake to Na'vi pewnie by ludziom odpuścili i się przesiedlili gdzie indziej, a tak się nie stało bo to właśnie człowiek przyniósł im wynalazek wojny.


- Craven - 31-12-2009

Więcej kosmicznego bzykania na DVD Język

http://www.reelzchannel.com/movie-news/5387/alien-sex-scenes-cut-from-%20%20avatar-may-pop-up-in-dvd

http://showbizandstyle.inquirer.net/entertainment/entertainment/view/20091226-244050/Avatars-making-love


- Bucho - 31-12-2009

Artemis napisał(a):postać Neytiri to katastrofa, jak już pisałam wyżej, miałam ochotę urwać jej ogon przy samej dupie, przeprzaszam, że tak brutalnie, ale kurde, irytowała mnie strasznie, męczyła, przewracała tymi bursztynowymi oczami że o Jezuniu


Pewnie tak, ale jej zachowanie idealnie pasowalo do tego swiata, pokrywalo sie filozofia Ninja-Navi i ogolnie dawno nie widzialem tak realistycznie pokazanej
placzaco-krzyczacej sceny w filmie - Saldana w tym momencie rzadzi.



Artemis napisał(a):przesłodzony happy end; a gdyby tak avatar Jake'a spłonął, a sam Jake został uwięziony na zawsze w swym kalekim, prawdziwym ciele?



Przeslodzony? Banalny i oczywisty owszem, ale slodycza miesci sie w normie calego filmu.


- EL-Kal - 31-12-2009

"- Fabuła to banał, postkolonialne coś tam, mistyczne pitu-pitu." Myślę, że te największy zarzut dotychczas! Nie powinno być mistycyzmu, całusów, a avatar Jake'a powinien spłonąć! Koniecznie, ku*wa! Byłoby wtedy fajniej! Powinien płonąć, a żołnierze marines powinni piec kiełbaski na tym samym ogniu. Płoń, kino przygody w duchu "Poszukiwaczy zaginionej Arki", płoń, płoń...

Dlaczego olaliście moją wcześniejszą wiadomość? Toż ważną sprawę porusza:
Cytat:I tutaj nachodzi mnie pewna refleksja - czy przypadkiem zwierzęta i sami Na'vi nie powinni być dużo słabsi fizycznie od ludzi? W filmie zasugerowano, że ciało Na'vi jest sprawniejsze (chociaż ich postura pasuje do mniejszej grawitacji) mimo podobnych gabarytów (oprócz wzrostu, oczywiście). W końcu ich mięśnie kształtowały się w całkiem przyjaznych warunkach, więc nie musiały się adaptować. Coś tam wspomniano o kościach supertwardych... O co chodziło?



- B2Ka - 31-12-2009

Craven i reszta napalenców (w tym i ja), myślę, że w ich kosmicznej miłości nie ma zbytnio filozofii. Po prostu pewnie łączą się warkoczami i cześć pieśni :twisted:.

EDIT:
O okazuje się po przeczytaniu tego co Craven podesłał, że mój brat miał rację, że się złączą warkoczami. Jak widać wystarczyło uważnie oglądać film i już można sobie resztę dopowiedzieć. Cóż w takim razie czekamy na równie wypaśną jak film wersję DVD, chociaż szczerze wolałbym pokazy director's cuta jak nie w IMAXie to chociaż w kinach w wersji 3D.


- Bucho - 31-12-2009

Artemis napisał(a):podczas sceny buzi-buzi zasłoniłam oczy z żenady;


Tez pamietam gdy pierwszy raz widzialem w filmie calujaca sie pare...byly to "Kudlate raszple IV" 8)



Artemis napisał(a):Horner dał dupy, podczas finałowej bitwy miałam ochotę wyciągnąć sobie z torby mp3 z Wagnerem;


Podczas bitwy muzyka absolutnie nie zawodzi.


Artemis napisał(a):no i w końcu zarzut największy, mianowicie fakt, iż przez ostatnie trzydzieści minut kibicowałam Langowi nie tylko dlatego, że fajna z niego postać, ale żeby to piekiełko jak najszybciej się skończyło - mówiąc krótko, dopadła mnie nuda.



Kurcze, moge sie tylko dziwic, bo skoro sie wynudzilas na bitwie, to Cie nie przekonam...nuda, naprawde? Hmm, jedna z najlepszych i najbardziej emocjonujacych potyczek od lat (moze nawet ever) Wizualnie, wiadomo... Oczko


- Craven - 31-12-2009

EL-Kal napisał(a):I tutaj nachodzi mnie pewna refleksja - czy przypadkiem zwierzęta i sami Na'vi nie powinni być dużo słabsi fizycznie od ludzi? W filmie zasugerowano, że ciało Na'vi jest sprawniejsze (chociaż ich postura pasuje do mniejszej grawitacji) mimo podobnych gabarytów (oprócz wzrostu, oczywiście). W końcu ich mięśnie kształtowały się w całkiem przyjaznych warunkach, więc nie musiały się adaptować. Coś tam wspomniano o kościach supertwardych... O co chodziło?

Naturalne włókna węglowe wzmacniające kości, siła płynie chociażby z miażdżącej przewagi rozmiaru, jak do tego dołożyć całe życie w wymagających warunkach niebezpiecznej dżungli i prymitywnego życia dostajesz istoty z natury silniejsze, wytrzymalsze i zwinniejsze od ludzi. Nawet jeśli przybyli z planety o większej grawitacji to jest to detal.
Oczywiście mamy rewelacyjne detale - np. kiedy dochodzi do bójki Jake - Tsu'tey i ten pierwszy spuszcza mu łomot jak prawdziwy marine...

B2Ka napisał(a):Craven i reszta napalenców (w tym i ja), myślę, że w ich kosmicznej miłości nie ma zbytnio filozofii. Po prostu pewnie łączą się warkoczami i cześć pieśni :twisted.

No i to Ci nie wystarcza? Duży uśmiech Jest to logiczne i narzuca się samo w czasie oglądania filmu + ułożeni są tak, że spokojnie mogą mieć połączone warkoczyki.

PS. zauważył ktoś, że Prolemury mają wydłużone tyły głowy - jakby zalążek takiego dynksa jaki mają Na'vi.


- B2Ka - 31-12-2009

Ależ wystarcza. Chyba błędnie czytasz drogi Cravenie między wierszami myśląc, że oczekiwałem czegoś więcej Oczko.


- Craven - 31-12-2009

<ok>


- EL-Kal - 31-12-2009

Craven, ale przypominam sobie różne teksty w "Alienach" czy w komiksach, grach... Xenomorphy pochodzą ponoć z planety o większej grawitacji, zapewne z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. To czyni je naturalnie trudnymi do zabicia drapieżnikami. Jako że fantastykę lubię, a takie niuanse mnie interesują (ba, nawet Superman pochodził z planety o większej grawitacji, w taki pseudonaukowy sposób twórcy tłumaczą jego "oderwanie" od ziemi), to chyba logiczne jest, że w toku ewolucji Ziemia powinna zrodzić silniejsze, bardziej sprawne istoty niż Na'vi.

Z drugiej jednak strony masz rację: dochodzi kilka innych czynników, a z tego co powiedziano, grawitacja nie różni się aż tak bardzo - jedynie może sprawić, że Ziemianinowi "sflaczeje" tricepsik.


- Proteus - 31-12-2009

Wróciłem pare godzin temu z drugiego już dziś seansu, tym razem w 2d. Wrażenia nieco lepsze niż w Imaxie, kolory pełne i intensywne, bez ciemnozielonego filtra. Rozmycie detali, choć nie tak mocne to wciąż zauważalne. Czyli jednak problem tkwi w moich oczach. Już od jakiegoś czasu mam wrażenie, że oglądając filmy w kinie, obraz jest jakiś taki rozmyty, szczególnie w momentach ruchu. Avatar mnie w tym upewnił. Normalnie widzę bez problemów, ale od paru miesięcy ledwo mogę wysiedzieć w sali kinowej. Smuci mnie to niezmiernie, bo doznania wizualne cenię sobie bardzo wysoko. Żal mi tyłek ściska jak pomyślę, że nie było mi dane zachwycić się stroną graficzną tego filmu tak jak reszta towarzystwa. Mam wielką nadzieję, że puszczą jeszcze Avatara w Imaxach(np. z okazji wydania dir cuta) i że po ewentualnym wyleczeniu gałek, będę mógł obejrzeć ten film jak należy.
Artemis napisał(a):- fauna koszmarnie pstrokata, prosto konta fantasy.world.looooovedragons na deviantarcie
Cwaniak
Artemis napisał(a):- Worthington b. dobry jako białas, jako niebieski już nie, postać jego avatara irytowała mnie niezmiernie.
U mnie odwrotnie. Sceny Sully'ego na wózku były so, so. Jako avatar, na jego twarzy można było wyczytać dużo więcej emocji. Nie wiem, czy Cameron celowo "tłumił" Worthingtona, w scenach z ludźmi by pokazać beznadzieje jego sytuacji.
Artemis napisał(a):- postać Neytiri to katastrofa, jak już pisałam wyżej, miałam ochotę urwać jej ogon przy samej dupie, przeprzaszam, że tak brutalnie, ale kurde, irytowała mnie strasznie, męczyła, przewracała tymi bursztynowymi oczami że o Jezuniu.
A ja zaczynam coraz bardziej się do niej przekonywać. Jej krzyki mogą niektórych irytować ale jak napisał Bucho jej zachowanie idealnie pasowało do tego świata. Na tej postaci też najlepiej widać efekty pracy z "e-motion capture". Mogę spokojnie przyłączyć się do grona wielbicieli jej uśmiechu.
Artemis napisał(a):- podczas sceny buzi-buzi zasłoniłam oczy z żenady;
Nie podobało Ci się wykonanie, czy byłaś ogólnie uprzedzona do samego pomysłu?
Artemis napisał(a):- przesłodzony happy end; a gdyby tak avatar Jake'a spłonął, a sam Jake został uwięziony na zawsze w swym kalekim, prawdziwym ciele?
A tam przesłodzony. Jak myślisz co się stało po tym jak ludzi odesłano na ziemię? Kiedy na naszej home-planet dowiedzą się, że dzielni kolonizatorzy zostali brutalnie zdziesiątkowani przez żądnych krwi dzikusów, to na ziemi zapanują takie nastroje, że w odpowiedzi najprawdopodobniej zbombardują smerfy z orbity. :wink:


- Craven - 31-12-2009

EL-Kal napisał(a):to chyba logiczne jest, że w toku ewolucji Ziemia powinna zrodzić silniejsze, bardziej sprawne istoty niż Na'vi.
To po prostu wielkie uproszczenie. Logiczne - tak, ale nie zawsze się sprawdza. Zresztą - jeśli trudne warunki rodzą silniejsze i sprawniejsze istoty, to wciąż Pandora ma tu przewagę. Za Ziemią stoi tylko większa grawitacja + komfortowe, bezpieczne życie od tysięcy lat dzięki cywilizacji. Pandora to piekielnie niegościnne miejsce.


- Fryta - 31-12-2009

Artemis napisał(a):
Artemis napisał(a):Horner dał dupy, podczas finałowej bitwy miałam ochotę wyciągnąć sobie z torby mp3 z Wagnerem;


Podczas bitwy muzyka absolutnie nie zawodzi.

Muzyka, IMO dużo zyskuje po wielokrotnym przesłuchaniu, a aucie u mnie leci już 2 tydzień, jednak za dużo niestety nawiązań, bądź zrzynek z poprzednich OST Hornera (Wróg u bram, Aliens) plus niestety ostatnio odkryta zrzynka z Gladiatora Zimmera.

Kawałek "War" wymiata, jak tylko zaczynam słuchać od razu wyobrażam sobie startującą flote Scorpionów i Dragona Uśmiech


- Artemis - 31-12-2009

B2Ka napisał(a):Pewnie dlatego, że zazwyczaj baśnie dobrze się kończą
Nie zawsze. Czasami kończą się bardzo gorzko.

Cytat:i chodziło o to, aby Na'vi (czyli dobro) zwyciężyło ludzi (czyli zło) bo taki był zamysł Jamesa.
A co mnie obchodzi zamysł wujka Jamesa?
Poza tym w mojej wersji kotołasice też zwyciężają, a Jake zostaje przy ukochanej - tylko w swym kalekim ciele.

Cytat:No i chodziło też o to, aby ewentualnie zostawić otwartą drogę dla potencjalnych sequeli.
Jw. Co mnie to?Uśmiech

Cytat:Najciekawsze, że gdyby nie Jake to Na'vi pewnie by ludziom odpuścili i się przesiedlili gdzie indziej, a tak się nie stało bo to właśnie człowiek przyniósł im wynalazek wojny.
Wybacz, ale chyba nieuważnie oglądałeś film.

Bucho napisał(a):Przeslodzony? Banalny i oczywisty owszem, ale slodycza miesci sie w normie calego filmu.
Chyba jednak trochę wystaje

Cytat:Podczas bitwy muzyka absolutnie nie zawodzi.
Szkoda tylko, że dwie godziny po seansie nie pamiętam ani jednego tematu, ani jednej ścieżki.

Adamqpa napisał(a):A ja zaczynam coraz bardziej się do niej przekonywać. Jej krzyki mogą niektórych irytować ale jak napisał Bucho jej zachowanie idealnie pasowało do tego świata. Na tej postaci też najlepiej widać efekty pracy z "e-motion capture". Mogę spokojnie przyłączyć się do grona wielbicieli jej uśmiechu.
Ja wolę uśmiech Michelle Rodriguez. I nie muszę nawet drugi raz chodzić do kina, wystarczy, że odpalę trailerUśmiech

Cytat:Nie podobało Ci się wykonanie, czy byłaś ogólnie uprzedzona do samego pomysłu?
Wykonanie. Samo całowanie bardzo lubię. Spala dużo kalorii.

Cytat:A tam przesłodzony. Jak myślisz co się stało po tym jak ludzi odesłano na ziemię? Kiedy na naszej home-planet dowiedzą się, że dzielni kolonizatorzy zostali brutalnie zdziesiątkowani przez żądnych krwi dzikusów, to na ziemi zapanują takie nastroje, że w odpowiedzi najprawdopodobniej zbombardują smerfy z orbity
Ale mnie interesuje ten jeden konkretny człowiek i jego rozdarcie, a takowego nie ma - Sully jest od początku kolesiem, który nie ma nic do stracenia


- B2Ka - 31-12-2009

Co do problemu theultimateqpa to ja mam inne pytanie. Czy to normalne, że w IMAXie analogowe w pewnych momentach obraz był rozmazany? Oczywiście, większość seansu wszystko było w porządku było bodaj parę takich momentów, 2 czy 3 i nie zdarzały się one tylko w momentach gwałtownego ruchu. Czego to w takim razie wina? Zmęczenia oczu czy problem leży w taśmie/projektorze/dużym ekranie/okularach 3D?

EDIT:
To już Twój problem, że reżyser nie zrealizował Twojej wizji, większości się to podobało poza tym odsyłam Cię do posta EL-Kala. Co do tego, że człowiek przyniósł wojnę to nie musisz mi zwracać uwagi, że nie uważnie oglądałem film. Każdy widzi to jak chce, według mnie to właśnie człowiek przyniósł im narzędzie wojny i tylko dzięki Jake'owi mieli szansę wygrać bo on zjednoczył wszystkie plemienia jako Toruk Macto i to chyba nie tylko moja wersja bo chyba większość osób zgodzi się na to, że tak to właśnie wyglądało Uśmiech.


- Craven - 31-12-2009

Niektórzy chcieliby zobaczyć własny film na ekranie i nie mogą wybaczyć Cameronowi, że zrobił po swojemu Uśmiech


- Artemis - 31-12-2009

B2Ka napisał(a):Co do tego, że człowiek przyniósł wojnę to nie musisz mi zwracać uwagi, że nie uważnie oglądałem film.
Tylko że cała intryga opiera się na tym, że Navi funkcjonują zupełnie inaczej niż my, inaczej się identyfikują, inaczej rozwijają swoją duchowość i zmysły, co innego jest dla nich ważne. Z twojej wypowiedzi wynika, że gdyby nie Jake, rzuciliby swoje Drzewo w cholerę. Tymczasem wyraźnie zostaje pokazane, że za żadne paciorki Navi z Drzewa nie daliby się wykurzyć.

Craven napisał(a):Niektórzy chcieliby zobaczyć własny film na ekranie i nie mogą wybaczyć Cameronowi, że zrobił po swojemu
Krytyka filmu między innymi polega na tym, że dajemy wyraz temu, co nam się nie podobało i jak naszym zdaniem byłoby lepiej Cwaniak


- Bucho - 31-12-2009

Artemis napisał(a):Szkoda tylko, że dwie godziny po seansie nie pamiętam ani jednego tematu, ani jednej ścieżki.


Mam tak po kazdym seansie, kazdego filmu Oczko