![]() |
|
Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56) +---- Wątek: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams (/Thread-Star-Wars-Episode-VII-The-Force-Awakens-2015-re%C5%BC-J-J-Abrams--2932) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
|
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Huntersky - 26-12-2016 TFA nie jest samowystarczalne i porusza wątki kluczowe dla fabuły totalnie pomijając widza. Już pal licho, że starzy bohaterowie jak i cały świat przedstawiony zaliczają regres względem tego, co było w Powrocie Jedi. Han i Leia poruszają temat Snoke'a, a ty widzu miej nadzieję, że być może dowiesz się o czym oni konkretnie mówili w kolejnej części. To samo z mapą do lokalizacji Luke'a. Cała masa niezrozumiałych idiotyzmów, które teraz biedny Rian musi jakoś wyprostować. W sumie, sytuacja analogiczna do Prometeusza. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 (26-12-2016, 00:58)shamar napisał(a): Ale jak tłumaczą ustami ślepego mnicha: "Moc jest ze mną,Oglądałeś Nową nadzieję? Nie? Tak myślałem, bo gdybyś oglądał to pamiętałbyś scenę, w której już podczas swojego pierwszego treningu dzięki Mocy Luke MAJĄC ZASŁONIĘTE OCZY odbił mieczem strzały kuli treningowej, mówiąc nawet że "niemal widział". W jaki sposób niewidomy wierzący w Moc dzięki której robi rzeczy których normalny niewidzący nie byłby w stanie (tak samo jak Jedi w ogóle robią rzeczy nieosiągalne dla innych) jest czymś dziwnym, bezsensownym? W serii której bliżej fantasy niż sci-fi? Poza tym ja nie czepiam się tego tłumaczenia Mocą, ale tłumaczenia w ogóle. Niech sobie tam działa Moc, nawet ona nie jest dla mnie sensownym powodem dla którego Leia miałaby w chwili smutku i żałoby przytulić obcą osobę a nie Chewbaccę. (26-12-2016, 01:23)Phil napisał(a): Nie musi być mądre, ale nie przedstawiaj tego jako jakieś mega podsumowanie rzekomej głupoty filmu.Dlaczego nie? To moja opinia o filmie, mój tekst, moje podsumowanie, które wybrałem również z racji tego, że to ostatni babol w tym filmie, bo po nim już nie ma niczego do czego mógłbym się przyczepić. Naprawdę nie rozumiem z czym masz problem. Cytat:Jakoś niespecjalnie boli mnie fakt, że nie jest napisana według jakiś tajemniczych wymogów konstruowania bohaterów.Te, jak je sarkastycznie nazywasz "tajemnicze wymogi" to coś, dzięki czemu w jednych filmach są dobrze napisani bohaterowie, a w innych nie. Możesz sobie kpić, ale jeśli weźmiesz na tapetę najlepsze scenariusze / bohaterów kina, to zauważysz pewne prawidłowości w ich konstrukcji i nie są one przypadkowe. No ale jeśli tobie nie przeszkadza, że bohaterka nie posiada motywacji / celu i w ogóle najchętniej zapadłaby się pod ziemię (nie kojarzę drugiego takiego filmu) to już, no wiesz, twoja sprawa. Bohater, zwłaszcza główny, powinien napędzać fabułę lub sam być przez nią napędzany, ale nigdy nie stać w miejscu. Cytat:Zamówienie armii klonów.Atak klonów, odważny wybór ROTFL. Raz, to nie jest punkt wyjścia dla fabuły, kiedy to się pojawia, w połowie? Dwa, nie wiem co mam ci napisać, bo nigdy nie zaprzątało to mojej głowy a jest to coś, co bardzo łatwo wyjaśnić sobie jednym zdaniem np. przyjmując że za Sifo Dyasa podał się udający Jedi Palpatine. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Lawrence - 26-12-2016 (26-12-2016, 01:42)Huntersky napisał(a): Już pal licho, że starzy bohaterowie jak i cały świat przedstawiony zaliczają regres względem tego, co było w Powrocie Jedi. No właśnie nie pal licho, gdyż TFA jest tak naprawdę bezlitosna dla bohaterów jak i losów Galaktyki. I to mnie najbardziej dobijało po premierze, kiedy dookoła większość się zachwycała, że J.J. Abrams Made Star Wars Great Again, gdyż zerżnął Nową nadzieję i odział wszystko w retro-wygląd. Ale tak naprawdę to o co chodziło w tych 6, czy też 3 filmach okazało się nic nieważne. Starania bohaterów ich przemiany, to wszystko poszło na marne. Związek Hana i Lei się rozpadł i Han, bohater Rebelii wrócił do szmuglowania i jeszcze zgubił Sokoła Millenium. Luke miał odbudować Zakon Jedi i poległ i Jedi znowu zostali wybici. Leia też nie zaznała spokoju i dalej musi dowodzić działaniami wojennymi. Pokonanie Imperium i zniszczenie dwóch Gwiazd Śmierci właściwie nic nie dało, gdyż First Order posiada broń jeszcze silniejszą i wyrządził więcej kosmicznych zniszczeń niż Imperium podczas swego panowania. Republika jest słaba i sobie nie radzi... W sumie to Luke niepotrzebnie opuścił Tatooine. Właśnie nie pal licho, gdyż tak szczerze, to to jest strasznie przygnębiające i smutne
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 shamar, dziecinko, specjalnie dla ciebie drugi raz: Poza tym ja nie czepiam się tego tłumaczenia Mocą, ale tłumaczenia w ogóle. Niech sobie tam działa Moc, nawet ona nie jest dla mnie sensownym powodem dla którego Leia miałaby w chwili smutku i żałoby przytulić obcą osobę a nie Chewbaccę. I dalej nie rozumiesz, że nawet jeśli wszystko wyjaśnią w kolejnych filmach, to wciąż stanowi to przedmiot krytyki, ponieważ są to - już to pisałem - najgorsze serialowe wzorce. Kontynuacja powinna jak sama nazwa wskazuje kontynuować wydarzenia, iść naprzód, tak w kwestii fabuły i rozwoju postaci a nie wracać się i łatać dziury. Niech mi tylko w EVIII Rey powie do Luke'a że musi wracać na Jakku, a z miejsca dam 1/10
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Capt. Nascimento - 26-12-2016 Mierzwiak - odniosę się do Twojej pierwszej wypowiedzi. Osobiście uważam, że zbyt wiele tekstu poświęciłeś Maxowi von Sydow w tym filmie - tak, jest trochę z dupy i nie wiadomo kim właściwie jest, ale to takie klasyczne szybkie intro. Zarzut właściwie słuszny, ale to pierdoła nie wpływająca na dalszą fabułę. Dalej jest już mięsko. I teraz: fakt, Luke to był perfekcyjny protagonista. Everyman, z uniwersalną motywacją i marzeniami, gość z krwi i kości. Rey jest... DZIWNA. Daisy Ridley ładnie ją zagrała, ale w 100% muszę się zgodzić z Twoimi zarzutami co do niej: to postać... która jest bo jest. Coś tam robi, ale nie znamy jej. Nie widzimy jej motywacji i pragnień, podczas gdy u Luke'a było to artystycznie i ładnie pokazane (binary sunset - patrzenie na podwójny zachód słońca wraz z muzyka Williamsa, coś pięknego). ALE... jest jedno ale. Otóż w internetach krąży bardzo ciekawa teoria o Rey. Która, jeśli prawdziwa, obali Twoje zarzuty w 100%, a jeśli nie to będą one słuszne. Według tej teorii Rey była po złej stronie mocy, a potem zostały jej odebrane wspomnienia i została zesłana na tamtą planetę. Dlatego jest postacią "bez motywacji" - jednak ta motywacja zostałaby w pełni wyjaśniona. Coś jak Snape nabierający drugiego dna po "twiście". ![]() Jeśli to się okaże prawdą, to chylę czapkę przed twórcami. Jeśli nie, to wstyd takiego spaprania głównej bohaterki (i to z tak uzdolnioną, charyzmatyczną aktorką!). No i reszta jest poniekąd słuszna, choć nie poruszyłeś największej moim zdaniem wady Force Awakens. Czyli sztucznej do bólu fabuły, zerżniętej krok o kroku z Nowej Nadziei, wypełnionej absurdalnymi do granic możliwości zbiegami okoliczności. Więc przypadkowo Rey trafia na nygasa z clue mapy do Luke'a (to jak wygrać w totolotka), przypadkowo potem znajdują Sokoła Milenium i przypadkowo trafiają w kosmosie od razu na Hana Solo. No i kolejna gwiazda śmierci... bitch please.Mnie boli to, że musiałem ten film znielubić: JJ Abrams naprawił większość błędów Dżordża, ale sam popełnił tyle nowych, że głowa mała. Rozumiem ludzi, którym film się spodobał, bo postacie są likable, Daisy Ridley charyzmatyczna, pomysł zbuntowanego szturmowca fajny, jeszcze fajniejszy easter egg z Danielem Craigiem, stary Han Solo na propsie, plus relacja z obiecującym Kylo Renem i gdzieś tam w tle Darth Plagueis odgrywany przez Andy Serkisa. No i Oscar Isaac jest spoko, choć oprócz sceny tortur nie ma nic do grania. A, no i practical effects + bardzo ładne zdjęcia! RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 Czy to ta teoria która zakłada że wyczyszczono jej wspomnienia i dano fałszywe według których jako na oko 7-latka trafiła na Jakku? Bo jeśli to okaże się prawdą to sorry, ale moje zarzuty wciąż pozostają aktualne Nieznanie prawdy o sobie i bycie pasywną, nudną postacią która cały czas powtarza że musi wrócić na Jakku nie mają ze sobą za bardzo nic wspólnego.
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Capt. Nascimento - 26-12-2016 Trochę mają, bo twist będzie silniejszy no i postać nabierze bardziej intensywnych barw. Oczywiście mogłaby być rozbudowaną postacią z osadzoną motywacją jak Luke, ale wtedy jej poprzedni wątek poleciałby do kosza i pojawiłby się problem pt. przyzwyczailiśmy się i przywiązaliśmy do TAMTEJ postaci, a wy tu dajecie coś takiego? A ponieważ była postacią, która "włóczyła się" po tamtej planecie, bez większej motywacji, moment w którym przypomni sobie wszystko uprości przejście z jednej postaci do drugiej i pogłębi tragiczny wymiar tej postaci (no bo jednak w nowym wcieleniu była osobą pozbawioną wszelkiego sensu życia). Mam wielką nadzieję, że ten twist się potwierdzi. Dodatkowym argumentem, że ten twist faktycznie się wydarzy, jest coś co było jedną z największych wad wymienianych od razu po premierze: że Rey pokonała bez treningu Kylo Rena - utalentowanego Sitha z wieloma latami nauki. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 Twist wypadnie lepiej bo postać była słabo napisana? Że co?
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Capt. Nascimento - 26-12-2016 No w wypadku twistu może się okazać, że nie była źle napisana. Szersze wyjaśnienie: Teraz w Rey przeszkadza Ci to, że jest osobą "egzystującą" na swojej planecie, bez takiego rozbudowania emocjonalno/motywacyjnego jak Luke Skywalker (który był prostym chłopakiem marzącym o przygodach i osiągnięciu czegokolwiek więcej, niż zasadzenie ogrodu na farmie kosmicznego zadupia). Jeśli Rey została osadzona na planecie z mętnymi wspomnieniami, to jest osobą, którą obdarto z marzeń i celów - dlatego funkcjonuje bez żadnej motywacji w tym świecie. Dlatego w momencie odzyskania wspomnień, jej postać nabiera tragicznego wymiaru (jest trochę jak zwierzę zamknięte w rezerwacie) i przyzwyczajenie się do jej nowej wersji jest prostsze, bo nie jesteśmy silnie emocjonalnie przywiązani do wersji poprzedniej. No i dochodzi ten element "podbudowywania twistu" jak w "Fight Club" czy "Siódmym Zmyśle", gdzie niby dostawaliśmy podpowiedzi, że coś jest nie tak, ale dopiero w momencie ujawnienia twisty sobie je przypomnieliśmy - co wywołuje nagły przepływ neuronów i efekt WOW. ![]() I tu też będzie rozkmina "cholera, faktycznie przecież nic o niej nie wiedzieliśmy! I teraz wiem czemu pokonała tak łatwo Kylo Rena! Już wiem czemu była pozbawiona swoich marzeń/motywacji! Te jej wizje nagle mają sens! Już rozumiem, czemu Luke zrezygnował z nauczania Jedi!". I tak dalej. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 Ok, rozumiem, ale wciąż się nie zgadzam W sensie: kogo obejdzie ten twist, jeśli Rey go nie obchodzi? Jej historia, na papierze, może być tragiczna, ale jeśli twist ma zrobić wrażenie / zszokować, to powinien mieć właśnie podbudowę o której piszesz. Jeśli celowo stępiono tę postać, by przypadkiem widz nie miał później problemu z zaakceptowaniem jej nowego wcielenia, to tym bardziej będzie to świadczyć o niepodejmowaniu przez Disneya jakiegokolwiek ryzyka. No bo albo opowiadasz ciekawą historię, albo asekurancko okładasz widza kocykiem i głaszczesz go po główce.Jeśli teoria się sprawdzi, przyjmę ją wzruszeniem ramionami, swoją drogą ciekawe czy internety zgadłyby, że Vader jest ojcem Luke'a, o ile oczywiście wcześniej by to nie wyciekło
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Capt. Nascimento - 26-12-2016 Mierzwiak napisał(a):Jeśli celowo stępiono tę postać, by przypadkiem widz nie miał później problemu z zaakceptowaniem jej nowego wcielenia, to tym bardziej będzie to świadczyć o niepodejmowaniu przez Disneya jakiegokolwiek ryzyka. No bo albo opowiadasz ciekawą historię, albo asekurancko okładasz widza kocykiem i głaszczesz go po główce. Z tym się zgadzam. Tzn - wersję "postać pozbawiona osobowości/motywacji" dałoby się pod tym kątem bardziej obronić, jeśli zarysowaliby pewne zagubienie, jakąś TAJEMNICĘ. Jednak nawet jeśli twist okaże się prawdą, to sposób budowania postaci w części pierwszej jest taki dostateczny max (naciągane 3 / 6). RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - OGPUEE - 26-12-2016 (25-12-2016, 23:21)Mierzwiak napisał(a): W końcu Rey zostaje porwana i jest to jedyny powód, dla którego w ogóle uczestniczy w finale bo w świetle reszty filmu nie istnieje żaden powód by sądzić, że chciałaby mieć w tej całej akcji jakikolwiek udział. To zresztą dotyczy również Finna, który przez cały film tylko kłamie, niby chce pomóc dostarczyć BB-8, ale tuż po wyjawieniu Rey prawdy o sobie co robi? Również odchodzi i wpada w kadr dopiero po strzale z podróbki Gwiazdy Śmierci. I tu trzeba się ustosunkować. Finn jednak MA jakieś motywacje. Powoli przestaje być usłużnym First Orderowi, aż w końcu po śmierci przyjaciela decyduje się go opuścić. Kłamie, ale dlatego, że jest w nowej sytuacji, a fakt, że był szturmowcem nie wpłynąłby dobrze przy jego "liar revealed" (przy okazji super, że niestandardowo zakończyła się ta potencjalna klisza). Co, z tego, że dezerter? Wuja tam, na pewno znowu kłamiesz i na pewno zabiłeś Damerona! I zaczyna mieć wyrzuty sumienia z powodu kłamstwa i powoduje u niego zwątpienie i czasową rezygnację z działania. No i w finale Finn decyduje się dołączyć do Rebelii, stara się pomóc w zneutralizowaniu Gwiazdy Śmierci (znowu kłamiąc co prawda ), odgrywa się na nielubianym kierowniku i podejmuje wyzwanie z silniejszym od siebie skurwysynem próbując ratować dupę swojej nowej koleżance. I przy okazji jednak film POKAZUJE COŚ NOWEGO. Pokazuje szturmowców od drugiej strony, dowiadujemy się, że to były porywane z domu dzieciaki po praniu mózgu (jak janczarzy w Imperium Osmańskim). W OT wiedzieliśmy tyle, że to mięso armatnie bez tła. I TFA nareszcie wyjaśnił, dlaczego Imperium zarzuciło produkcję klonów, bo ciemna strona Dżordża zjebała to w PT, a ta jasna strona Dżordża w SE zatrudniła Morrisona tylko do zdubbingowania Boby Fetta. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - military - 26-12-2016 Rey to w ogóle jest super postać: zbiera jakieś dewocjonalia związane z rebelią, spędza czas w hełmie pilota, marząc najwyraźniej o opuszczeniu planety i lataniu po kosmosie, ale kiedy jej się to udaje - nieeee, jo musza wracać do domu, uprawiać piasek i jeść kamienie. Co za durny film.
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 26-12-2016 (26-12-2016, 09:18)OGPUEE napisał(a): Finn jednak MA jakieś motywacje. Powoli przestaje być usłużnym First Orderowi, aż w końcu po śmierci przyjaciela decyduje się go opuścić.Opisujesz to tak jakby w filmie była pokazana jego przemiana, a facet na pierwszej akcji po prostu nie robi tego, co do niego należy i tyle. Ot jedna scena ![]() (26-12-2016, 09:18)OGPUEE napisał(a): I przy okazji jednak film POKAZUJE COŚ NOWEGO. Pokazuje szturmowców od drugiej strony, dowiadujemy się, że to były porywane z domu dzieciaki po praniu mózgu (jak janczarzy w Imperium Osmańskim).Niczego nie pokazuje, mówi to w dwóch zdaniach Pranie mózgu to tylko domniemanie, słabe muszą mieć techniki skoro po ponad kilkunastu latach treningu koleś w jeden dzień zostaje heheszkującym sidekickiem, jednocześnie bez skrupułów mordując dawnych kolegów, strzelając do nich i wyżynając mieczem. Luzik.(26-12-2016, 10:32)Phil napisał(a): Rey marzy o byciu pilotem, ale boi się spełniać marzenia. Co za nieprawdopodobna postać, co za durny film, jaka żenada!To dlatego dałeś 10/10? Bo masz w głowie urojony, lepszy obraz tego filmu? ![]() Luke marzył o byciu pilotem, to była jego początkowa motywacja. Chciał wstąpić do Akademii, tak jak większość jego kolegów, wyrwać się z dziury w której mieszkał. Chłopak miał marzenie, ale wuj te jego marzenia hamował, a że chłopak nie chciał go zawieść, znowu odsunął swoje plany na jakąś tam, jak miał nadzieję, niedaleką przyszłość. Dostrzegasz jak to jest napisane? Bohater ma marzenie (które nie jest moim wymysłem, wystarczy obejrzeć film), ale coś mu w jego realizacji przeszkadza. Jest nawet skonfliktowany, bo z jednej strony marzenia, z drugiej - rodzina. Luke to dobry chłopak. Twierdzenie że Rey marzy o byciu pilotem tylko dlatego, że w jednej scenie siedzi w hełmie pilota a w innej patrzy się na odlatujący statek to ogromne nadużycie. Dobra, przyjmijmy że marzy, niech będzie, ale boi się te marzenia realizować bo co? Bo boi się porażki? Że sobie nie poradzi? Że nie jest wystarczająco dobra w tym co robi, silna? Jakie to przeciwności stoją na drodze realizacji jej marzeń, poza nią samą? ŻADNE. Jedyne czego się "boi", to że przegapi (?) powrót rodziny. To żaden strach tak naprawdę, tylko jej jedyne realne w tym filmie marzenie: Rey marzy o powrocie rodziny, dlatego chce siedzieć dupą na piachu i czekać. Fascynująca postać, trzymam kciuki za jej powrót na Jakku i dalsze zbieranie złomu, you go girl ![]() Dwa miesiące po TFA Disney wypuścił Zootopię, której przesłaniem jest to, by nie bać się spełniać marzeń. Główna bohaterka od pierwszej sceny ma jasno określony cel i poświęca całe lata na dążenie do niego aż w końcu realizuje swoje marzenie - zostaje policjantką. Rzucają jej kłody pod nogi, ale ona się nie poddaje, pojawia się intryga, ta postać cały czas DZIAŁA, cały czas coś robi, brnie do przodu. Nawet królik w filmie animowanym jest napisany lepiej od Rey (choć to akurat żadne osiągnięcie). Wystarczyło zamienić Rey z postaci pasywnej na aktywną i kazać jej szukać tej rodziny na własną rękę. No ale jak to, bohaterka która przemierza galaktykę w poszukiwaniu rodziny i własnej tożsamości, prowadząc prywatne śledztwo aż w końcu jej los krzyżuje się z resztą bohaterów i zostaje wplątana w Wielką Przygodę? Nuda, no i nie do pogodzenia z plagiatem Nowej nadziei. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - OGPUEE - 26-12-2016 (26-12-2016, 11:50)Mierzwiak napisał(a): Niczego nie pokazuje, mówi to w dwóch zdaniach Parafrazując vasta - To dowód na to, jak nieudolnie działa państwo etatyzmu! Gdyby była to usługa prywatna, to Finn nie zwiałby raz dwa. A w ogóle państwo jest wrogiem wolności !
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Juby - 26-12-2016 (25-12-2016, 23:21)Mierzwiak napisał(a): Ludzie czepiają się tej biednej Rey, że jest taka perfekcyjna, że to Mary Sue, ale czy ktoś zauważył, jak koszmarnie źle napisaną ona jest postacią? Zapomniałeś dodać, że pomiędzy swoimi "I'm leaving" nie podoba jej się to, że Finn chcę uciec i odwraca się od rebelii w scenie w kantynie! ![]() (25-12-2016, 23:21)Mierzwiak napisał(a): Nie zasługuje on na miano Star Wars, jest tylko imitacją, sztuczną, bezduszną, wykalkulowaną, plagiatującą Nową nadzieję ale kompletnie jej nie rozumiejącą. Nie włączam się w kłótnię, bo Mierzwiak sam się wybroni (bo ma rację). Po powtórce we wrześniu, dobra wola sprawiła, że postanowiłem nie nienawidzić tego filmu i podwyższyć mu ocenę do 6... co trwało całe 2 dni, gdy nie potrafiłem sobie przypomnieć już nic fajnego z tego filmu, a ciągle wracałem do tego pod iloma względami jest zjebany.
RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - shamar - 27-12-2016 (26-12-2016, 02:01)Mierzwiak napisał(a): shamar, dziecinko, specjalnie dla ciebie drugi raz: Prawda jest taka, że to czepialskie hejcenie u niektórych jest już nudne. Żeby nie rzec dosadniej. Kontynuacja nie ma wyjaśniać ale prequel/spin-off (który nie miał nigdy powstać) może wyjaśniać. Ewoki nawalajace szturmowców kamieniami są kiepskie ale mnich walący kijkiem OK. We wszystkich tych filmach można znaleźć mniejsze lub większe bzdury ale wytykajmy i uwypuklajmy je TYLKO w przypadku TFA. No i podkreślajmy jak to nędzne prequele nagle zyskały... W sumie, to już nie wiem. Zyskały po niby kiepskim TFA to chyba teraz wróciły do pozycji kaszany, po bardzo dobrym RO? Czy nie? Dejta już spokój... RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 27-12-2016 (27-12-2016, 01:03)shamar napisał(a): Kontynuacja nie ma wyjaśniać ale prequel/spin-off (który nie miał nigdy powstać) może wyjaśniać.Prequel - z definicji - rządzi się innymi prawami niż kontynuacja i jeśli tego nie rozumiesz, to już twój problem. I w dalszym ciągu nie dociera do ciebie, że w Nowej nadziei nie ma dziur logicznych ani fabularnych na miarę tych z TFA, ani silenia się na celowe tajemnice i niedopowiedzenia. Na końcu bohaterowie dostali medale, wszyscy są happy i gdyby był to pierwszy i zarazem ostatni film z SW w tytule jedynym pytaniem jakie mieliby widzowie byłoby "Co się stało z Vaderem?" ewentualnie ogólne "Co dalej z Imperium i Rebelią"? Pytania wobec tylko pierwszych kilku minut TFA już wypisałem, jeśli chcesz to specjalnie dla ciebie zrobię to wobec reszty filmu, ale musisz dać mi kilka dni, bo trochę tego będzie. Imperium kontratakuje posuwa naprzód fabułę i bohaterów. Ten film nie ogląda się za siebie, nie łata żadnych dziur i nie wyjaśnia nastu sztucznie wykreowanych tajemnic. Zmienia tylko jedną rzecz z ANH: znaczenie opowieści Bena o tym, że Vader zabił ojca Luke'a. Tyle. Rogue One wplątujesz w to ch... wie po co. Ten film nie musiał powstać - co sam potwierdzasz - właśnie dlatego, że w ANH wszystko jest jasne a wykradzenie planów GŚ to nie dziura fabularna, logiczna ani tajemnica dla tajemnicy. To po prostu jedno z wcześniejszych wydarzeń o których mowa, takie samo jak przejście Anakina na Ciemną Stronę czy jego walka z Obi-Wanem. Cytat:Ewoki nawalajace szturmowców kamieniami są kiepskie ale mnich walący kijkiem OK.Ewoki są infantylne, pisałem o tym. IN-FAN-TYL-NE, słowo klucz do zrozumienia mojego zarzutu wobec nich. Czy postać Donniego Yena jest infantylna? Według mnie nie, a według ciebie? Powinieneś w końcu sprecyzować problem jaki masz z tym bohaterem, bo jak na razie celujesz na... oślep. Najpierw czepiasz się, że dzięki Mocy robi rzeczy których robienie dzięki Mocy jest w tej serii zupełnie normalne, a teraz - w kolejnym procesie myślowym nie do ogarnięcia - znalazłeś związek między nim i Ewokami i nagle problemem jest jego kij. Fascynujące. Cytat:We wszystkich tych filmach można znaleźć mniejsze lub większe bzdury ale wytykajmy i uwypuklajmy je TYLKO w przypadku TFA.Kto broni ci je wytknąć? Serio, no kto? Pisanie "ale w innych filmach też są bzdury" to dobra wymówka pod warunkiem, że jesteś w stanie podeprzeć ją jakimkolwiek przykładem. Jakimkolwiek SENSOWNYM przykładem bo jeśli ma się to odbywać na takiej samej zasadzie jak 'Ewoki --> ślepy mnich', to z góry dziękuję, ale nie skorzystam. No i jeśli chcesz szukać bzdur, głupot, dziur, źle napisanych wątków, postaci i ogólnej chujni będącej kontrą dla TFA to nawet najgorsze momenty prequeli są złym adresem. Szukać należy raczej w kategorii Bay, Michael. RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - shamar - 27-12-2016 (27-12-2016, 02:13)Mierzwiak napisał(a): Ewoki są infantylne, pisałem o tym. IN-FAN-TYL-NE, słowo klucz do zrozumienia mojego zarzutu wobec nich. Znów udajesz, że nie czytasz ze zrozumieniem? Czy... nie czytasz ze zrozumieniem? No chyba, że ktoś inny "pastwił się" nad Ewokami załatwiającymi szturmowców kamieniami. Wtedy po części można by zwrócić honor. PS - ja z D. Yenem nie mam żadnego problemu. Ba, podoba mi się ta postać i obejrzałem film też ze względu na niego. Pytam tylko o konsekwencje. PS 666 - a tak na koniec to w sumie - rzeczywiście szkoda czasu. Ja do TFA będę wracał. Do PT raczej wcale, do OT bardzo rzadko. Róbta co chceta RE: Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams - Mierzwiak - 27-12-2016 Nie wiem kto się pastwił. Infantylne misie rzucające kamykami w komicznie przewracających się szturmowców to wciąż potężny infantylizm jakiego nie było ani w ANH, ani tym bardziej TESB. Co by nie mówić o załatwianiu szturmowców kijem, to jednak dobrze nakręcona tego typu scena walki z przekonującą choreografią to zupełnie inna bajka, zwłaszcza jeśli w żaden sposób nie odstaje od reszty tak, jak odstają miśki. |