Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
X-Men: Apocalypse (2016) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+---- Dział: X-MEN UNIVERSE (https://forumkmf.pl/Forum-X-MEN-UNIVERSE--63)
+---- Wątek: X-Men: Apocalypse (2016) (/Thread-X-Men-Apocalypse-2016--4540)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gladius - 27-05-2016

Jubilee pewnie została wprowadzona na poczet przyszłych filmów, albo jako mrugnięcie okiem do fanów (coś jak Kitty w X1 i X2). Zdecydowanie za blisko temu filmowi do Last Stand w stosunku ilości wprowadzonych bohaterów, do ich wykorzystania np. Blob.
Apocalypse w komiksach też nie grzeszył wielowymiarowością. W filmie całkiem jasno pokazali jego dążenie do egzystencji tylko najsilniejszych jednostek - o nic więcej mu nie chodzi. Cała jego siła tkwi w potędze, co akurat oddano dość wiernie.


Cytat:a w całym filmie nie pojawia się nawet na moment gra w szachy!

C'mon.. Oczko


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Mierzwiak - 28-05-2016

To jest taki scenariuszowy szrot i realizacyjne gówno, że nawet nie chce mi się o tym pisać. Siedzenie w kinie i oglądanie tej żenady było wystarczającą stratą czasu. Fuck you, Kinberg, fuck you, Singer.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - SonnyCrockett - 28-05-2016

Fuck you, wszyscy inni Żydzi. Uśmiech


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

Podobno przewiduje się 65 baniek na weekend otwarcia.

Śpiewaka należy bezzwłocznie wypieprzyć na zbity ryj, jeśli zamierzają jeszcze coś z tym dalej robić. No i potwierdza się, że X-filmy w BO jadą na plecach Wolviego, a cała reszta (poza Deadpoolem) się nie liczy.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - zombie001 - 29-05-2016

BO to raczej wykładnik większej liczby czynników Język

Solowy Wolvie też sprzedał się średnio. "DofP" swoje zarobiło, bo.. miało zajebisty koncept - po czasie zresztą uważam, że nie do końca wykorzystany. "Apocalypse" już od pierwszego zwiastuna zapowiadał się dość.. nudno i miernie, to i wyniki kiepskie =/

A X-menom zdecydowanie bardziej przydałby się nowy scenarzysta. Kurwa no.. czy Kinberg w tym FOXie musi pisać wszystkie X-menowe filmy?? Z tego co słyszałem to go oddelegowali też do "X-force" [R.I.P.]

Przecież Whedon jest już wolny. Mógłby coś tam naskrobać.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - szopman - 29-05-2016

Cytat:Przecież Whedon jest już wolny. Mógłby coś tam naskrobać.
Lepiej nie.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

Ten film to coś jakby Singer powiedział:

Myślicie, że Ratner koncertowo spierdolił trzecią część trylogii?
[Obrazek: tumblr_n1tjsc5gSa1qems7ao2_500.gif]

btw, czy ja dobrze pamiętam, że w tym filmie w scenach destrukcji postronni ludzie nie tylko nie giną, ale nawet się nie pojawiają? Mogę nie pamiętać, bo na finale już praktycznie przysypiałem, ale nie mogę sobie przypomnieć żeby tam byli.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Mierzwiak - 29-05-2016

No to jazda, będą SPOILERY których nie ukrywam, więc jak ktoś nie oglądał niech nie czyta:

+ Podobał mi się prolog, bo miał jakiś tam klimat (nawet jeśli muzyka bardzo chciała go zniszczyć) i stanowił dobrą, ciekawą podbudowę dla całego filmu.

- Nie podoba mi się prolog, ponieważ jest cholernie pospieszny i jedyną informacją jaką mi daje jest to, że Apokalips przenosi swoją świadomość (oraz, z jakiegoś powodu, zdobyte do tej pory moce) do innego ciała. Nie wiem kim on tak naprawdę był, jaki miał charakter, jaki był wobec poddanych, na czym w ogóle polegały jego rządy w Egipcie. Jedyny Apokalips jakiego Singer pozwala mi poznać jest ten już po przebudzeniu w latach 80-tych, a jest on...

- tragicznym czarnym charakterem, który nie dość że wygląda bardzo źle a każde zbliżenie jego twarzy to potencjalny rak gałek ocznych (w całym filmie są może ze trzy albo cztery momenty, w których dzięki kątowi kamery i oświetleniu wygląda dobrze), to jest przeraźliwie nudny i przypomniał mi Lexa Luthora z innego Singerowskiego crapu. Przez większość filmu Apokalips stoi w miejscu i gada do Jeźdźców, wygłaszając hasła z poradnika "Jak zostać czarnym charakterem w weekend". Z jednej strony to powtórka z Sebastiana Shawa, ale tamten chociaż miał konkretny plan i wiedziałem o co mu chodziło, a o co chodzi Apokalipsowi - nie mam pojęcia. Ma być masowa zagłada na Ziemi, którą przeżyją najsilniejsi, ale dlaczego w ogóle? Dysponując taką mocą, plus chcąc zdobyć tę ostatnią, jakiej mu brakuje (telepatię), miałby tak naprawdę władzę nad całą ludzkością, więc nie wiem po co to wszystko, a ten cały plan jest tym bardziej dezorientujący, że nie wynika z niego, że chce by przeżył ktoś konkretny, w sensie mutanci albo ludzie. Po prostu zagłada i tyle.

- Apokalips nie stanowi też w tym filmie żadnego zagrożenia. Z jednej strony bezceremonialnie zabija statystów, ale już członków głównej obsady tylko obija i unieruchamia, cały arsenał nuklearny wywala w kosmos, a za rozpierduchę w finale odpowiada nie on, tylko ktoś inny. Śmiech na sali.

- Może błędnie, ale spodziewałem się, że Apokalips w jakiś sposób zawładnie umysłami Jeźdźców, ale nie. Angel, Sztorm i Psylocke dołączają do faceta który chce zniszczyć świat bo tak im akurat w danym momencie pasuje i w sumie co im szkodzi. Z Magneto sprawa wygląda gorzej, ponieważ film traci w tym momencie jakąkolwiek okazję na odrobinę refleksji i dania widzowi czegoś inteligentnego. Powraca numer obozowy na ręce, motyw zagłady pojawia się bardzo dosłownie w postaci Auschwitz (banda klaunów w tych koszmarnych kostiumach stojąca w otoczeniu dawnego obozu zagłady to kadr wart miliona gromkich śmiechów), ale Magneto nie ma nawet sekundy refleksji nad tym, że zgodził się wziąć udział w kolejnej zagładzie, tym razem jako oprawca?! Rozumiem jego gniew, ale... ARGH.

- Z wyjątkiem Magneto jego Jeźdźcy to pośmiewisko. Apokalips mówi, że szuka najpotężniejszych mutantów a im samym obiecuje wyzwolenie pełni ich mocy, tymczasem co dostajemy?
Fatalną Psylocke, która zamiast świecącego na fioletowo ostrza potrafi wytworzyć świecące trochę bardziej na fioletowo ostrze. Wooooow. Umie też stworzyć lasso, które z jakiegoś powodu działa inaczej niż ostrze - zamiast przecinać obiekty, nic im nie robi. Przydatna moc <OK>
Równie fatalnego Angela, który wcześniej latał, a po dołączeniu do Apokalipsa też lata, tylko że na metalowych (?) skrzydłach, które w jakiegoś powodu produkują nieskończoną ilość ostrzy. Wooooow.
Także fatalną Sztorm, która nie robi w tym filmie niczego widowiskowego, a wiatry które puszcza (heheszki) są tak słabe, że starczą ledwie na uniesienie JEDNEGO samochodu. Gdzie ta pełnia mocy? Gdzie jej do Sztorm, która w X2 wywołała festiwal tornad? Gdzie jej nawet do Sztorm z X1?
ŻENADA.

- Mystique jako "twarz" mutantów to dobry pomysł wyjściowy, ale nie wniknęło z niego nic ciekawego. Lawrence, mimo że totalnie inna od Rebecci, jak dla mnie była w tej roli fantastyczna w FC i DOFP, a tutaj jest nudna i widzę, że nie ma co grać, ponieważ jej bohaterka nie dostała żadnego ciekawego wątku.

- Dramat Magneto nie ma nawet 1/10 powera jaki mógłby mieć, gdyby nie ten cały wątek polski który jest jedną wielką komedią. Ale co z tego, skoro cały jego wątek jest równie mizerny co Mystique? Magneto strzela globalnego focha i funduje ludzkości masową zagładę, ale w sumie to jednak nie, bo przypomniał sobie swoje ulubione sceny z First Class i zmienił zdanie. Luzik.

+ Bardzo podobał mi się młody Scott. Może nie miał tu nic szczególnego do zagrania, ale z nowych postaci zdobył moją największą sympatię, no i mówiąc szczerze oglądało mi się go lepiej niż większość bohaterów tego filmu, nawet tych znanych.

+/- Jean Grey wizualnie na plus, aktorsko na minus. Straszne drewno. Marzyłem żeby zobaczyć Feniksa w takiej postaci, ale nie, w kontekście tego filmu zostawiło mnie to zupełnie obojętnym.

- Fatalna scena z Wolverinem, a zachwycania się jej brutalnością nie rozumiem. Na plus jego spotkanie z Jean, zwłaszcza jak pomyśli się o ich przyszłej relacji, przynajmniej tej znanej ze starej linii czasowej, ale zmiana aktorki osłabia siłę tego momentu.

+ McAvoy i Byrne na duży plus!

- Popisówa Quicksilvera, która scenariuszowo jest totalnym nieporozumieniem i powstała wyłącznie na fali popularności jego sceny w DOFP to najgorsza rzecz jaką widziałem w tym roku. Nie dość że jest niesamowicie debilna, bo Quicksilver będąc w trybie superprędkości dodatkowo wchodzi w drugi tryb superprędkości (razem daje to co, prędkość światła?!), to jeszcze całość jest festiwalem absolutnie koszmarnych, silących się na bycie cool zabawnymi minigagów. Dodatkowo CGI w tej scenie, tak jak i w całym filmie, ostro daje po oczach i odziera śmierć Havoca (którą w ogóle można przegapić, bo chyba poza Scottem nikogo ona nie obchodzi) z dramatyzmu.

- Finał to tragicznie zwieńczenie całości - kilka żałośnie nakręconych, pozbawionych rozmachu i pojedynków 1:1, z których wszystkie, praktycznie w całości, z wyjątkiem szarpaniny Angela z Nightcrawlerem pokazano w trailerach. W ogóle niesamowity jest rozstrzał między pełnymi niby rozmachu ujęciami globalnej destrukcji a bujaniem się na linkach wśród styropianowych gruzów.

- Na telepatyczny (buahahaha) pojedynek Apokalipsa i Xaviera spuszczam zasłonę milczenia.

- Podoba mi się że na końcu nikogo nie obchodzą grzechy kolegów. Magneto? Chciałeś zabić miliardy ludzi? Oj tam, stary druhu, dobrze jest! Sztorm? Brałaś udział w potencjalnej zagładzie miliardów ludzi ale rozmyśliłaś się bo Apokalips dusił twoją idolkę Mystique? Brawo ty!

- Aha, czołówka jest okropna. Te samolociki, pociąg, Mona Lisa i co tam jeszcze wyglądało jak z jakiejś kreskówki. Totalnie niepoważne i niepasujące do poprzednich czołówek, które owszem, wizualnie wpasowywały się w fabułę filmu, ale nie były takie kiczowate.

Singer i Kinberg do domu, nie tykajcie więcej tej serii. Szanuję i doceniam to co zrobiliście wcześniej, ale DOFP było waszym ostatnim tchnieniem, które udało się chyba cudem.

Podsumowując całą serię:

- X2 - 10/10
- X-Men: First Class / X-Men: Days of Future Past (wersja kinowa) - 9/10
- The Wolverine / X-Men - 8/10
- X-Men: The Last Stand - 5/10
- X-Men: Apocalypse - 3/10
- X-Men Origins: Wolverine - 2/10


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

Wyżej od Origins? Daj spokój Uśmiech
To co, kupisz na Blu?

Jedna sprawa - ja jednak odnosiłem wrażenie, że jeźdźcy sa w jakiś sposób psychicznie zmanipulowani i przynajmniej po części "nie wiedzą co czynią" i potrzebny im jakiś impuls żeby się ocknąć, jeśli nie taki był zamysł to chyba trzeba jeszcze bardziej obniżyć ocenę, bo końcówka z poklepywaniem się po plecach robi się mega-idiotyczna.

Cytat:- Fatalna scena z Wolverinem, a zachwycania się jej brutalnością nie rozumiem.

Też nie wiem o co chodzi. Jaka k***a brutalność?

Przed premierą wskazywalem na to, że zwiastuny kojarzą mi się z Mortal Kombat Annihilation - teraz mogę tylko powiedziec, że to jest dokładnie to, Mortal Kombat Annihilation XXI wieku. Brawo, Singer. John Leonetti jest z ciebie dumny.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Bucho - 29-05-2016

Po tygodniu od seansu nic juz nie pamietam, a post Mierzwa (wszystko sie zgadza) mi uswiadomil, ze na seansie musialem byc chyba pijany Uśmiech


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gladius - 29-05-2016

Gieferg napisał(a):Jedna sprawa - ja jednak odnosiłem wrażenie, że jeźdźcy sa w jakiś sposób psychicznie zmanipulowani i przynajmniej po części "nie wiedzą co czynią" i potrzebny im jakiś impuls żeby się ocknąć, jeśli nie taki był zamysł to chyba trzeba jeszcze bardziej obniżyć ocenę, bo końcówka z poklepywaniem się po plecach robi się mega-idiotyczna.

W finale jest chyba scena jak Storm rozgląda się dookoła, jakby się "przebudziła". Więc teoria z manipulacją by się zgadzała - wyjaśniałaby by też łatwość z jaka Apocalypse przeciąga jeźdźców. Szkoda, że jest to pokazane tak słabo i nie jednoznacznie. Zaraz się okaże, że z tej części też powylatywały sceny (jak z DoFP, tyle że konkretniejsze).

Gieferg napisał(a):Też nie wiem o co chodzi. Jaka k***a brutalność?

Jak na standardy PG-13 w filmie jest sporo brutalności - w porównaniu do innych filmów komiksowych. W scenie z Wolverinem robią ja rozbryzgi krwi na ścianach i widok maskary na koniec. Nie jest to nic szokującego, ale chociaż się przyłożyli. Szkoda, że tylko do tego elementu w całym filmie.

Gieferg napisał(a):btw, czy ja dobrze pamiętam, że w tym filmie w scenach destrukcji postronni ludzie nie tylko nie giną, ale nawet się nie pojawiają? Mogę nie pamiętać, bo na finale już praktycznie przysypiałem, ale nie mogę sobie przypomnieć żeby tam byli.

Nie jest to bezpośrednio pokazane. Na moście jadą auta w momencie jego destrukcji, a przy niszczeniu budynków słychać krzyki - ale to by było na tyle.

Z tego, co czytałem budżet tego filmu wyniósł 178 mln - co jest zadziwiająco małą sumą, patrząc na obecne standardy blockbusterów. To by też wyjaśniało ogólną taniość większości efektów, pojednyków i finału. Jakości scenariusza to jednak nie tłumaczy.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

Bucho napisał(a):na seansie musialem byc chyba pijany

Ankieta wskazuje na to, że nie tylko ty. Niektóre z ocen od 7 do 9 to z pewnością efekt jakiejś manipulacji świadomością Apoc-style Oczko

Cytat:Nie jest to bezpośrednio pokazane. Na moście jadą auta w momencie jego destrukcji
Pewnie zdalnie sterowane.

Cytat:A przy niszczeniu budynków słychać krzyki - ale to by było na tyle.
PffLOL, okazuje się że nawet Avengersi potrafili lepiej oddać "grozę sytuacji"

DOFP miało zakończenie w sam raz na zamknięcie serii, więc niech to ścierwo rypnie w BO raz, a dobrze i mozna zwijać interes Język


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Negatywny - 29-05-2016

Straszny kupsztal z apocalypse. Kwintesencją żenady jest cameo wolverina, które jest chyba najgorszą sceną akcji jaką widziałem od nie pamiętam kiedy, ale jeśli się to jeszcze nałoży na jakiekolwiek continuity w tym filmie to mózg wypływa uszami. Normalnie prawie chciałem klaskać po każdym ujęciu kiedy wolverine przyjmował 5 sekundową serię z kałacha na ryj, a potem bez żadnego draśnięcia biegł dalej - majstersztyk.

Żal się rozpisywać o tym crapie, dodam tylko, że doskonale wiedziałem na co idę do kina więc nie cierpiałem prawie wcale. Nie rozumiem tylko zdziwionych ludzi, przecież days of future past był doskonałym przedsmakiem tego dokąd ta seria zmierza Uśmiech


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Grievous - 29-05-2016

Cytat:Ankieta wskazuje na to, że nie tylko ty. Niektóre z ocen od 7 do 9 to z pewnością efekt jakiejś manipulacji świadomością Apoc-style

Film zapowiadał się jak gówno, a wyszedł na poziomie poprzedników. Więc "Apocalypse" było dla odmiany pozytywnym zaskoczeniem, a nie jak zwykle w tej serii bywa- rozczarowaniem.

"The Wolverine" i "Deadpool" są bardzo fajne, ale ale drużynowe filmy kompletnie straciły na parze. "Origins" (to jest prequel, a nie żaden spin-off) to zabawna kupa, a "The Last Stand", "First Class", "Days of Future Past", "Apocalypse" to jeden diabeł. Teoretycznie filmy na 6/10, obejrzyj->zapomnij, ale ze względu na pojedyncze sceny i sekwencje, oraz moją sympatię do trykociarzy windują do takiej naciąganej 7. Nie wiem w jaki sposób ta odsłona słabuje względem kilku poprzednich.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

Grievous napisał(a):"First Class", "Days of Future Past", "Apocalypse" to jeden diabeł.

No nic, nie dałeś mi wyboru, muszę dopisać cię do listy osób, których opiniami pod żadnym pozorem nie należy się sugerować. Będziesz figurował na liście zaraz obok Danuśki Uśmiech

Negatywny napisał(a):ie rozumiem tylko zdziwionych ludzi, przecież days of future past był doskonałym przedsmakiem tego dokąd ta seria zmierza

DOFP nie przejawiał praktycznie żadnych z problemów obecnych w X:A więc, szczerze mówiąc, nie wiem o czym mówisz. W kinie zaskoczony zbytnio nie byłem, bo po trailerach w stylu Mortal Kombat Annihilation dostałem film w stylu Mortal Kombat Annihilation, ale same trailery były jak kubeł zimnej wody wylanej na głowę.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Grievous - 29-05-2016

"First Class" jest lepiej wyreżyserowany i sklecony niż "Apocalypse", a przy tym bardziej wkurwiający. Pierwsze 30-40 minut jest bardzo dobre, ale sugeruje kompletnie inny film. Niestety później zostajemy obsrani masą postaci na które mam wyjebane. I tak jest do końca. Bo chyba mi nie powiesz, że cokolwiek innego w tej produkcji, zbliża się chociaż troszeczkę, do poziomu zajebistości sceny w Argentynie? "First Class" to film który bardzo chciałbym lubić, ale popada w te same problemy co reszta tej serii.

Cytat:DOFP nie przejawiał praktycznie żadnych z problemów obecnych w X:A więc, szczerze mówiąc, nie wiem o czym mówisz.

Niech Ci będzie. Nie przejawia problemów z X:A, przejawia inne. Sceny w przyszłości + Quicksilver są bardzo dobre. Ale reszta w 1973 przynudza. Ostatnia powtórka była dla mnie dosyć męcząca.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Gieferg - 29-05-2016

FC ma u mnie 9/10, widziałem z pięć razy, nigdy mnie nie nudził, jest w nim sporo scen które uwielbiam (min. scena z Magneto i łodzią podwodną, wjazd do kwatery ruskiego generała, wszystkie sceny z Baconem, czy CAŁY finał), a w temacie X-Menów nie nakręcono niczego lepszego. Również DOFP, który jednak trochę mnie zmęczył za drugim razem (ale może to wina Rogue Cut, kolejna powtórka będzie z wersją kinową) to zupełnie inny poziom - również tu jest trochę świetnych scen (zwłaszcza te w przyszłości, czy ta z Quicksilverem). W przypadku X:A aż chciałoby się zacytować Morse'a z A3: ]jedyne co mamy, to gówno.

---

A tak swoją drogą - dośc mam już Mystique i Lawrence, najlepiej gdyby się w końcu pozbyli tej postaci, no chyba, że dadzą z powrotem Rebbecę, wtedy może zostać Duży uśmiech


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - szopman - 30-05-2016

Po trzech naprawde fajnych filmach z X-świata (FC, DoFP, Deadpool) i jednym w miare zjadliwym (Wolverine) oczekiwałem w miare jako tako udanego filmu. Niestety dostałem "Apocalypse". Wg mnie tylko "Geneza" jest gorsza w całej serii.
Ogromny plus dla filmu to jest ta przegięta akcja z Quicksilverem - gość absolutnie wymiata Oczko Dobrze, że MCU uśmierciło swoją wersje postaci, bo zawsze ich by wypadał gorzej niż ten z "X-menów". Duży minus za nowych aktorów w roli Cyclopsa i Jane. Nie pasują mi oni wgl do postaci. Za to wydaje mi się, że całkiem spoko wypadła nowa Storm.
Nightcrawler - chyba wolałem tego z X2. Cameo Wolverine'a - myślałem, że będzie epickie. Było słabe. McAvoy jako łysy Charles jakoś nie wygląda. Patrick był stworzony do roli. Film trwa 2 i pół h a wszystko dzieje się tak mega po łebkach, za szybko. Do tego te efekty, plastikowość i Apocalypse- villain niczym z kreskówki dla 10 latków. Wydaje mi się, że w animowanych X-Menach na Jetixie mieliśmy mardziej złożone czarne charaktery. Czekam na "Deadpoola 2" i trzeciego 'Wolverine'a" z R-ką i Patrickiem/Xavierem, "X-Menów" na razie samych w sobie mi starczy. Jeśli nie mają pomysłów na spin-offy, to niech się biorą za "Quicksilvera" ; ) W sumie, gość by pasował do filmu z Deadpoolem.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - Negatywny - 30-05-2016

(30-05-2016, 10:02)szopman napisał(a): Ogromny plus dla filmu to jest ta przegięta akcja z Quicksilverem - gość absolutnie wymiata Oczko Dobrze, że MCU uśmierciło swoją wersje postaci, bo zawsze ich by wypadał gorzej niż ten z "X-menów".

Jako postać dla jaj i pretekst do wrzucenia do filmu trochę oryginalnego CGI to ten quicksilver jest idealny, ale jako postać czy w ogóle superbohater to jest on zwykłym strzałem w kolano. Jego moc jest totalnie z dupy - nie ma żadnych szans na trzymającą się kupy scenę akcji z taką postacią.


RE: X-Men: Apocalypse (2016) - szopman - 30-05-2016

Cytat:nie ma żadnych szans na trzymającą się kupy scenę akcji z taką postacią.
Serio?