Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Pirates of the Caribbean (2003-2017) (/Thread-Pirates-of-the-Caribbean-2003-2017--496)



RE: Piraci z Karaibów - Pitero - 28-08-2011

(28-08-2011, 13:49)Azgaroth napisał(a): Kolejna seria, która ma o jedną część za dużo, a zaraz będzie miała o dwie części za dużo.

Ta seria ma już o dwie części za dużo. Powinny powstać góra dwie części. Z dwójki i trójki zrobić jeden krótszy film, byłoby krócej i lepiej a film i tak byłby słaby, uznano, by że nie warto kręcić kontynuacji bo nie ma pomysłu na film nawet w połowie tak dobry jak pierwsza część. I tyle. :)


RE: Piraci z Karaibów - patyczak - 28-08-2011

Cytat:No przecież to w nich właśnie było najlepsze - zakręcona fabuła z licznymi zwrotami akcji (czyżby za trudne do ogarnięcia?)

Problem jest w tym, że ten film to tylko zwroty akcji. Przydałoby się coś dla przeciwwagi. Ale mimo wszystko lubię trzecią część:)

A najnowsi piraci rzeczywiście są słabi, zatęskniłem za widowiskowością Na krańcu świata. Ale w niektórych momentach poczułem fajny klimacik przygody.




RE: Piraci z Karaibów - simek - 28-08-2011

Włączyłem sobie czwóreczkę wczoraj wieczorem i po 40 minutach uznałem, że ja chcę się rozerwać przy dobrym filmie i zapuściłem Cobrę :) Piratów dokończę kiedy indziej.

Żenada ta część - nie odnotowałem ani jednej fajnej sceny przez ten czas, podczas gdy w starej trylogi(bo jak na mój nos to będą kolejne dwie części i będzie klarowny podział na dobrą starą trylogię i nową, gównianą - jak w Star Wars) początek każdego filmu był mocny i od razu przykuwał widza do fotela.

Wychodzi na to, że seria zawdzięcza sukces artystyczny Verbinskiemu, a kasowy Deppowi, który swoją drogą z części na część gra coraz gorzej, na coraz większym luzie(w negatywnym sensie), jakby nie przykładając się, tylko robiąc głupie miny.


RE: Piraci z Karaibów - Mierzwiak - 28-08-2011

W najnowszych Piratach najbardziej boli to, że Fontanna Młodości nie ma na dobrą sprawę znaczenia dla fabuły. Niby ją napędza (w bardzo naciągany sposób), ale - poza finałowym mykiem z kielichami - kompletnie nic z niego nie wynika.

Teraz spójrzcie jakie znaczenie i konsekwencje niosły za sobą Klątwa z jedynki i serce Jonesa, o pozostałych elementach nadprzyrodzonych nie wspominając.


RE: Piraci z Karaibów - Snappik - 28-08-2011

(28-08-2011, 13:59)Gieferg napisał(a): nie ma nawet jednego starcia okrętów

Są - na plakacie :D

[Obrazek: Pirates-Of-The-Caribbean-On-Stranger-Tid...Poster.jpg]


RE: Piraci z Karaibów - Lawrence - 28-08-2011

Trójka może i jest trochę przekombinowana i trochę jest za wiele tych zwrotów akcji, ale w kinie bawiłem się świetnie i do tej pory chętnie do tego filmu wracam. A właściwie to najczęściej wracam do końcowej walki w wirze wodnym. Dla mnie ta cała potyczka jest rewelacyjna. Są emocje, jest epicko, świetne efekty specjalne, plus znakomita muzyka. Ze świeczką szukać takich przeżyć w 4 części.


RE: Piraci z Karaibów - Gieferg - 09-09-2011

Z Ciebie to w ogóle miłośnik tandetnych wątków romansowych. Najpierw AoTC teraz to :P


RE: Piraci z Karaibów - Mr. ?? - 09-09-2011

Romans z syreną to było nudne g....o.
To chyba ten misjonarz co miał romans z syreną był jak dla mnie najbardziej zgwałconą postacią.
Mogli mu dać samochód Syrenę :).
No i co to za film o piratach bez bitwy morskiej.
Dobrze chociaż że była akcja na ulicach Londynu i tym podobne, bo bym z nudów zasnął jak na romansidłach typu Saga Zmierzch czy Spider-Man 2 i 3.


RE: Piraci z Karaibów - Gieferg - 10-09-2011

I jeszcze z tą, że telewizyjne sequele nie zarabiają miliarda $ w kinach. Wynik tego filmu w BO to jest w ogóle jakieś nieporozumienie.

Cytat:To chyba ten misjonarz co miał romans z syreną był jak dla mnie najbardziej zgwałconą postacią.

What? Zabrzmiało tak jakby był w poprzednich częściach i był tam jakąś niesamowitą postacią.
Zgwałconą postacią to był Indiana Jones w KotCS.


RE: Piraci z Karaibów - military - 18-09-2011

Ostatnia część - paskudnie nudny, głupi i źle wyreżyserowany film. Leży tu wszystko - od scenografii, która w porównaniu z poprzednimi częściami jest pusta, przez śmiertelnie słabą choreografię i wymuszone aktorstwo, aż po, co najważniejsze, fabułę.

Co mnie wkurza:

1. Sparrow nic nie robi w tym filmie - podstawowy błąd. Główny bohater, a nie ma żadnego celu, tylko kręci się między bohaterami z drugiego planu. W poprzednich częściach bohaterem był Will, który chciał odzyskać kobitę. Cel jasny, prosty, sympatyczny. Sparrow na boku starał się odzyskać statek, a później zdobyć jeszcze lepszy statek. I fajnie. Tutaj Sparrow naprawdę nie ma nic do roboty, a innego bohatera, którego celami można się zainteresować, po prostu nie ma. Nie ma wątku, który można śledzić z ciekawości, bo naprawdę mało mnie obchodzi wyścig do fontanny w wykonaniu bad guya, bohatera drugoplanowego i jakiejś armii, którą przez 2 godziny filmu widać przez 10 sekund.

2. Nic nie jest wyjaśnione + przesadyzm. Rzecz irytująca jak cholera. W pierwszej części element fantasy stanowili piraci objęci klątwą, która sprawiała że byli nieśmiertelni. Fajnie. Wszystko jasne. W drugiej - koleś dowodził statkiem potworów, bo tak przysiągł bogini. Super. Elegancko, wszystko jasne. W trzeciej... były już problemy. Pojawiło się sporo z dupy pomysłów, tacy jak "lordowie" i jakiś ich spisek, jak uwięziona bogini, jak kraniec świata... Za dużo tego było, ale zwykle wyjaśniali o co chodzi, więc dało się przełknąć.

W czwórce mamy: pirata potrafiącego zmieniać ludzi w zombi i manipulować linami na swoim statku za pomocą magicznego miecza. Statek, dodajmy, ma wbudowany miotacz ognia, ale to tak niewykorzystany wątek, że szkoda słów. Mamy fontannę młodości - ewidentnie zbudowaną przez ludzi, ale nic o niej nie wiadomo. Mamy jakąś przepowiednię. Mamy skomplikowany rytuał niewiadomego pochodzenia. Mamy gościa zmniejszającego statki i wtykającego je do rafandynek. Mamy statek zawieszony na skale. Dużo tego głupiego gówna, ale główne pytanie brzmi: skąd się to wszystko wzięło? Skąd o tym wszystkim wiedzą bohaterowie? Skąd pochodzą ich różne moce i jak je zdobyli? Skąd znają niezwykle skomplikowany rytuał? Kto zbudował fontannę młodości i czemu potrzeba do niej akurat łez syreny? Mam to wszystko łyknąć "bo tak"? Nie ma mowy - to są po prostu kosmiczne bzdury. Nie można czegoś wymyślić i uzasadnić "bo to film fantasy". To wszystko musi mieć jakieś podstawy, których tutaj po prostu nie ma.

3. Mnóstwo niepotrzebnych scen. Kiedy Jack ma skoczyć w przepaść, po co cała ta szopka z rosyjską ruletką, skoro do niczego nie prowadzi? Po co cyrk z balansowaniem statkiem na skale, skoro nic z tego nie wynika? Po co cameo Judi Dench, skoro jest żenujące? Po co zombi-marynarze, skoro NIC NIE ROBIĄ? Po co cały wątek księdza, skoro nic o tej postaci nie wiadomo, ma ona może z 10 minut czasu ekranowego, jej wątek do niczego nie prowadzi i urywa się, a scenarzyści o nim zapominają? Mógłbym wymieniać dalej - gdybym pamiętał więcej rzeczy z tego filmu. Pamiętam tyle, że co chwilę pytałem samego siebie "po co ta scena? Czemu ona służyła?".

4. Głupoty. Po co Czarnobrodemu fontanna młodości, skoro potrafi zmieniać ludzi w nieśmiertelnych zombi? Czemu sam na sobie tego nie zastosuje? Czemu Jack i Barbossa nie wykradną się z obozu Hiszpanów tak jak tam weszli, tylko wychodzą tak, żeby ściągnąć jak najwięcej uwagi? Czemu syreny ścigane przez statek nie nurkują, tylko walą przed siebie na pełnym wynurzeniu? Czemu wysadzenie kotła odstraszyło syreny, skoro światło je rzekomo przyciąga? I tak dalej...

5. Brak wyobraźni. Wizualnie ten film leży i kwiczy - chyba najnudniejsza przygodówka na świecie. Zmarnowanych okazji jest tu cała masa, od widoczków i scenografii począwszy, przez inscenizację dialogów (głównie tu idą i gadają), aż po zmarnowanie potencjalnie fajnych pomysłów. Przykładowo: syreny pożerają ludzi - przez co mogły wyglądać naprawdę ciekawie, ujawniając swoje zębiszcza, ale nie - po prostu używają tanich wampirzych kłów. Taki właśnie totalny brak wysiłku ze strony reżysera cechuje cały film, przez co jest po prostu nudno. Tak nudno, że muzyka (swoją drogą - recykling na całego) wręcz nie pasuje do wlekących się, amatorskich scen akcji, bo jest znacznie bardziej porywająca niż one same.

Mógłbym jeszcze długo, ale film nie jest tego warty. 2/10. Oczy mi łzawiły z nudów. Ale mogło być gorzej. Mogła mi łzawić dupa.


RE: Piraci z Karaibów - Mierzwiak - 19-09-2011

Dokładnie military.

Krew mnie zalewa jak czytam że czwórka jest lepsza niż dwójka i trójka razem wzięte.


RE: Piraci z Karaibów - military - 19-09-2011

W całym filmie podobała mi się jedna scena: ta, w której skończył swoją rolę Czarnobrody. To były naprawdę fajne cztery sekundy.


RE: Piraci z Karaibów - Snappik - 19-09-2011

Jedyne 4 sekundy, przy których ILM miało coś do roboty :)


RE: Piraci z Karaibów - Pitero - 19-09-2011

No przestańcie już sie pastwić nad tą czwórką. Filmik zrobiony jedynie dla kasy i tyle. Jedyne co w tym filmie było naprawdę dobre to promocja. :)


RE: Piraci z Karaibów - patyczak - 19-09-2011

Jaka promocja? Tego filmu nie trzeba było nawet promować:)


RE: Piraci z Karaibów - Danus - 02-10-2011

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Ostatnia część piratów ma nużącą fabułę, nieciekawych bohaterów(nawet Sparrow przyprawia o ziewanie) i strasznie szarpaną i nie wywołującą żadnych emocji historie.
Piraci skończyli się na dobrej trójce i nie wiem w zasadzie po co to dalej ciągnąć- ach tak zapomniałem, kasa.
1/6


RE: Piraci z Karaibów - Mr. ?? - 05-10-2011

Jak dla mnie było by gorzej gdyby Jack zaczął rzucać patetycznymi sucharami jak Aaron Eckhart w TDK
i Bitwie o L.A. :) :)


RE: Piraci z Karaibów - Gieferg - 05-10-2011

Albo bezsensownymi komentarzami jak Mr.?? w każdym temacie na forum, w którym się wypowiada.


RE: Piraci z Karaibów - desjudi - 10-10-2011

To jakaś porażka. Nie jestem miłośnikiem poprzednich części Piratów, ale przy czwórce nawet słaba i chaotyczna część trzecia jawi się niczym świetnie zorganizowany i opowiedziany majstersztyk kina przygodowego.
Dokładnie jak Wojskowy wymienił - prawie wszystko jest w tym filmie z dupy, a zadawanie podstawowych pytań (co?, jak?, dlaczego?, skąd?) pogrąża i tak tę nienajlepszą historię.
I przez cały seans miałem wrażenie, że Depp się cholernie męczy w tej bezcelowej roli. Jeśli więc główna atrakcja Piratów jest nieciekawa, to naprawdę, seria ta doczekała najgorszej z możliwych kontynuacji.
3



RE: Piraci z Karaibów - Anielski_Pyl - 14-10-2011

A, dupa! Ja tam żadnym fanem cyklu nie jestem (Klątwa Czarnej Perły - 7, dwójka i trójka - 6), za to seans Na nieznanych wodach uważam za udany. Serii dobrze zrobiło odejście od konwencji quasi-widowiska fantasy, na mieliznach których poległy dwie poprzednie część - robione nie wiadomo dla kogo i o czym. Na nieznanych wodach wraca do prostego awanturniczego kina przygodowego, i przez większość seansu naprawdę daje radę. Minusów jest jednak kilka: postać padre, pewna niezrozumiała decyzja syreny pod koniec (kielichy!), przewidywalny motyw przepowiedni Jednonogiego. Dorzuciłbym jeszcze odwalenie pańszczyzny przez Zimmera, gdyż temat towarzyszący Źródłu Młodości to po prostu mały wycinek głównego motywu z Na krańcu świata. A poza tym, jest gites - Depp ciągnie wózek z całych sił, między nim a Cruz iskrzy, McShane jako Czarnobrody ma charakter i charyzmę, a cameo Judi Dench i zdobycz Jacka wrzucają banan na usta. Przed premierą "czwórki" myślałem sobie w duchu: Ileż można? A teraz wciągnąłbym "piątkę" - ale nie w kinie, a na nośniku - żeby nie było :) 7 / 10