Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Rambo (1982-2019) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Rambo (1982-2019) (/Thread-Rambo-1982-2019--90)



- Anonymous - 24-02-2008

Czyli przez chwilę był Rambo :lol:


- Monika - 24-02-2008

Ogólnie rzecz biorąc, w każdej części Rambo pokazywł się choć przez chwilę w negliżu (większym lub mniejszym). To już taka tradycja jak filmach z Bondem słowa "wstrząśniete, niemieszane". Czwarta część niestety tradycji nie szanuje. ;)


- Strummer - 24-02-2008

Uff... dobrze, że w IV części Rambo złamał tradycję i się nie rozbiera.:]


- Mental - 02-03-2008

jakie są trzy pierwsze części przygód Johna Rambo każdy maniak kina akcji doskonale wie: są mocno odmóżdżające. ja jednak wspominam je z sentymentem, ponieważ za dzieciaka Sylwek był moim podwórkowym idolem i razem z kolegami urządzaliśmy strzelanki po piwnicach i lasach. były plastikowe noże, czerwone opaski no i obowiązkowe moro-przyborniki zawieszone na biodrach. ale do rzeczy.

kilka słów o tym, co w normalnych warunkach nosi nazwę scenariusza, a u Sylwka zasługuje co najwyżej na miano opisu z okładki dvd. it goes like this: główny bohater żyje sobie w dżungli, gdzie beztrosko poluje na węże i wykuwa miecze w kuźni. pewnego dnia zjawia się grupa nawiedzonych katolickich misjonarzy, która niczego bardziej nie pragnie jak tylko udać się na wycieczkę w głąb dżungli. w tym celu lasia grzecznie prosi Sylwka, by ten został ich przewodnikiem. sadzi nieprzeciętne smuty o poświęceniu i innych bzdetach (w tym momencie wiedziałem już, że film będzie kijowy). Sylwek ma dylemat moralny, ale w końcu ulega zdradliwemu babskiemu urokowi. no więc nasza wesoła kompania płynie rzeką, po drodze mają przygody z piratami, dopływają na miejsce i Sylwek odpływa. cięcie. Sylwek śpi na wyrku, az tu nagle wizyte składa mu nie kto inny jak ksiądz we własnej osobie (bez koloratki). kaznodzieja oznajmia strapionym głosem, że lasia została porwana przez złych. Sylwek nie czeka - rusza na akcje razem z grupą kultowych twardzieli-komandosów-najemników, wśród których - uwaga - nie ma Murzyna. napierdalają się i koniec filmu.

co można powiedzieć o najnowszym Rambo, żeby zabrzmiało to w miarę sensownie? po pierwsze, wypada oddać twórcom filmu, że już w początkowych scenach dają wentyl bezpieczeństwa dla dup wołowych, które łażą do kina na przypadkowe filmy, a potem mają pretensje do świata - otóż jest brutalnie, krwawo i... mega groteskowo. przemoc w Rambo 4 jest tak przegięta i karykaturalna, że wzbudza jedynie uśmiech politowania. tak więc, drogi widzu, jeśli nie wyjdziesz z kina po upływie pierwszych 10 minut, oznaczać to będzie, że spokojnie dotrwasz do końca, sycąc oczy widokiem dziurawionych, rozrywanych i wrzeszczących żółtków. a sporo ich pada trupem, oj sporo. przyznam bez bicia, ze cholernie zabrakło mi w rogu ekranu licznika nabijającego ofiary śmiertelne. ot, niekonwencjonalny awangardowy motywik rodem z Hot Shots.

z technicznych rzeczy warto nadmienić, że producenci zdawali sobie sprawę, jakiej skali robią przedstawienie i do tego dostosowali scenariusz oraz to, co widać na ekranie. w związku z powyższym nie zaznamy tu żadnej szczególnie walącej po gałach taniochy. scenografia na porządnym poziomie, widoczki bywają w dechę, ale bywają też nużące, komputerowa krew jest, na szczecie nie razi kisielem i budyniem, również wyposażenie niedzielnych wojaków odpowiednio pro. kompletnym buractwem zalatuje niestety montaż, a zawłaszcza te momenty, w których montażysta pomiędzy ujęciami stosuje klasyczne przenikanie - po chuj takie numery wyczynia to ja nie wiem. chyba mu sie klimacik załączył z jakiejś melancholijnej historyjki o zachodzącym słońcu.

do zalet zaliczam denne przesłanie filmu, jakim jest tekst pani misjonarki, ze lepiej umrzeć dla kogoś niż dla siebie czy coś w ten deseń. napomknąłem o dialogach. no cóż - już na podstawie powyższego łatwo wydedukować, z jak bardzo żenującymi dialogami mamy tu do czynienia. aktorstwo nie odbiega za daleko od poziomu dialogowania - jest równie żenujące, a miejscami nawet bardziej. jedynie Sylwek daje radę (ale tylko wtedy, gdy nic nie mówi).

przez ten pospiech zapomniałbym o najważniejszym: w trakcie biegania po dżungli Sly wymachuje maczetą i strzela z łuku. dopiero pod koniec wyciąga nóż i rozpruwa bebechy szefowi złych. ot, taki smaczek dla fanów, który do spółki z flashbackami nie pozwala widowni zapomnieć, ze oto patrzą na Rambo, a nie jakieś tam dżiajdżo dla leszczy.

ocena: hmm... niech bedzie 3/10.


- Mierzwiak - 02-03-2008

Mental, to na poważnie?


- Mental - 02-03-2008

tak.


- Mierzwiak - 02-03-2008

Tylko się upewniam 8)

Ja chyba wystawię ostateczne 2/10, co prawda ten film wyleciał mi z głowy kilka minut po obejrzeniu, ale gdy teraz o nim myślę mam wrażenie że obejrzałem rasowego knota. No, może knotka, ale z tych rasowych. Zresztą mniejsza o liczby.


- Mental - 02-03-2008

ja jeszcze dodam do tego, co napisałem, ze najbardziej brakuje w Dżonie Rambo kultowych scen, o których będziesz opowiadał kolegom. brakuje kultowego motywu strzelania z łuku do helikoptera, kamuflowania sie w błocie, leczenia ran ogniem, tortur pod bambusową strzechą, zawiązywania opaski, klepania po mordzie z największym twardzielem w drużynie złych i innych smaczków charakterystycznych dla ponadczasowych filmów akcji. najnowszy Rambo jest baaardzo monotonny, nakręcony bez werwy, z irytująca maniera filmowania wszystkiego z ręki i z kretyńskimi dialogami, które z trudem przechodzą trzeźwemu człowiekowi przez uszy do mózgu. porażka.


- Deckard - 02-03-2008

To teraz 9/10 od Gieferga i mamy komplet ;)


- Jakuzzi - 02-03-2008

Przegladam opinie i widze, ze potwierdzaja sie moje potrailerowe wrazenia. 8)


- Monika - 02-03-2008

Teraz tylko należy mieć nadzieję, że Mental nie zmieni zdania i za tydzień nie będzie nas przekonywał, że ten cały Rambo nie jest taki zły jak mu się wydawał podczas pierwszego seansu. ;) Jednak myślę, że przy takim filmie jak Rambo nawet Mental nie zmieni zdania... no chyba, że najwyżej zaniży jeszcze bardziej ocene. ;)


- Jakuzzi - 02-03-2008

:) Sluszne spostrzezenie. :)


- Anonymous - 02-03-2008

Mental :arrow: oglądałeś Workprinta?

btw - nic nie jest w mnei w stanie odwieść od tego żeby zobaczyć Rambo w kinie, a już zwłaszcza opinie Mentala i Mierzwiaka :P


- Mental - 02-03-2008

Monika napisał(a):Teraz tylko należy mieć nadzieję, że Mental nie zmieni zdania i za tydzień nie będzie nas przekonywał, że ten cały Rambo nie jest taki zły jak mu się wydawał podczas pierwszego seansu. Wink

Jakuzzi napisał(a)::) Sluszne spostrzezenie. :)

to moze od razu dajcie se buzi:)

Gieferg napisał(a):oglądałeś Workprinta?

oglądałem bardzo dobra jakościowo wersje R5.


- Anonymous - 02-03-2008

Mental napisał(a):jesli tak wygląda filmowe niebo, to ja tam chce byc juz dzis. cudowne...

Mental, mam rozumieć, że przemoc, którą na trailerach i oglądając fragmenty filmu się tak zachwycałeś, nagle w samym filmie jest:

Cytat:jest tak przegięta i karykaturalna, że wzbudza jedynie uśmiech politowania

W-T-F-?

Czyżby w filmie było zupełnie coś innego niż do tej pory widzieliśmy?


- Mierzwiak - 02-03-2008

Nie wiem o co chodzi konkretnie Mentalowi, niech się sam wypowie, ale dla mnie karykaturalne jest tam stężenie przemocy.

Jest parę mocnych, fajnych ujęć, ale rozpatrywanych pojedynczo. Cała końcówka sprawia wrażenie jakby Sly powziął zamiar upchnięcia jak największej ilości masakrowanych osób w ciągu 10 minut. Wyszło absurdalnie, śmiesznie, i wbrew pozorom, po prostu nudno.


- Mental - 03-03-2008

Gieferg napisał(a):Czyżby w filmie było zupełnie coś innego niż do tej pory widzieliśmy?

Gieferg, czy ja mowie po aramejsku? tak, w filmie było zupełnie coś innego. poza tym nie porównuj trwającego 2 minuty trailera, który ma zachęcić cię do wydania 22 złotych, z trwającym 90 minut filmem, za którego 22 złotych już nie odzyskasz.

Sylwek upadł bardzo nisko. Balboa w jego wykonaniu był poczciwy i fajowo podsumowujący zmagania Rocky'ego z własną sławą i życiem. z Rambo jest inna historia. miejsce bezpretensjonalnego i odmóżdżającego kina akcji miała zająć pozbawiona złudzeń, ociekająca hardkorową przemocą wycieczka w samo centrum piekła. tymczasem wyszła niezamierzona karykatura. monologi bohatera są tak głupie, motywacja jego działań tak naciągana, że w zestawieniu z widokiem palonych dzieci wyłazi z czwartej części totalne prostactwo. końcówka, kiedy to nasz super hero rozwala milion żółtków, a potem robi zafrasowaną minę i omiata wzrokiem pole bitwy, dosłownie nokautuje śmiesznością. jeżeli dodasz do tego wszystkiego umorusaną błotem lasie kiwająca bohaterowi na pożegnanie, otrzymasz panoramiczny obraz nędzy i rozpaczy.

Gieferg, jestem pewien, ze ocenisz Rambo wysoko. ty wystawiasz wszystkim filmom z dzieciństwa minimum 8/10, bez względu na to, jak głupkowate by one nie były.


- Anonymous - 03-03-2008

Cytat:miejsce bezpretensjonalnego i odmóżdżającego kina akcji miała zająć pozbawiona złudzeń, ociekająca hardkorową przemocą wycieczka w samo centrum piekła.

Ktoś tu znowu sobie wymyślił, że film ma być czymś innym niż wymyślili to sobie twórcy :roll: z Transformerami było to samo.

Cytat: kiedy to nasz super hero rozwala milion żółtków, a potem robi zafrasowaną minę i omiata wzrokiem pole bitwy, dosłownie nokautuje śmiesznością.

Bo z Rambo 2 i 3 akurat było inaczej :roll: .
A może powiesz, że tekst Johna na końcu dwójki o tym że chce by kraj kochał tych co za niego walczą tak jak oni go kochają, nie brzmi śmiesznie? Durnych i śmiesznych tekstów jest tam na pęczki a jakoś ci to nei przeszkadza. Nie bronię teraz "Rambo" bo jeszcze nie widziałem, ale wkrótce obejrzę, nie nastawiając się na coś czym ten film z pewnością nie będzie. To w końcu "Rambo" do cięzkiej cholery, rambo nie jest realistyczny, Rambo nie ma mieć mądrych dialogów, Rambo ma rozwalać milion żółtków, na końcu ma zrobić smutną minę i odejśc, a ktoś mu może pomachać (jak choćby gówniarz z R3) bo na tym Rambo właśnie polega. Także nie czuję się póki co w ogóle zniechęcony, być może po obejrzeniu będę mówił co innego, zobaczymy, na razie jedyne co mi przeszkadza to bardzo krótki czas trwania.

Cytat:Gieferg, jestem pewien, ze ocenisz Rambo wysoko. ty wystawiasz wszystkim filmom z dzieciństwa minimum 8/10, bez względu na to, jak głupkowate by one nie były.

Powiedziałbym ci coś na temat twojego sposobu oceniania filmów, ale sobie daruję. Nie warto...


- Mental - 03-03-2008

Cytat:Ktoś tu znowu sobie wymyślił, że film ma być czymś innym niż wymyślili to sobie twórcy Rolling Eyes

ty mi tu nie pitol bzdur. wystarczy rzucić okiem na trailer albo przeczytać (teraz wiem, że żałosne) wywiady z Sylwkiem, aby się przekonać, że najnowszy Rambo w założeniu twórców miałbyś bardziej czymś nowym niż kontynuacją odmóżdżacza. coś jak MV 2006 w zestawieniu z pastelowym serialem. tyle że Sylwek to zwykły mięśniak z nabotoksowanym ryjem i o ile reżyseria kameralnego Rocky'ego wyszła mu bardzo fajnie, o tyle próba zmierzenia się z wojenną rzeczywistością (tu giną dzieci, przebijane bagnetami i wrzucane do ognia - trudno takie coś nazwać odmóżdżającym akcyjniakiem) zakończyła się kompletną porażka ideową i artystyczną (prostactwo i taniocha realizacyjna).

Cytat:Durnych i śmiesznych tekstów jest tam na pęczki a jakoś ci to nei przeszkadza.

patrz wyżej.

Cytat:To w końcu "Rambo" do cięzkiej cholery

nie, to nie jest Rambo - to prostackie przegięcie. od kiedy na wyczyny Rambo patrzy sie z niesmakiem?

i naprawdę daruj sobie teksty w rodzaju: "Ktoś tu znowu sobie wymyślił, że film ma być czymś innym niż wymyślili to sobie twórcy", bo to żadne usprawiedliwienie dla filmu. twórcy obmyślili gówno, ja jestem świadomy tego faktu i w związku z powyższym wystawiam filmowi 10/10, ponieważ TAK MIAŁO BYĆ. no cóż... jeżeli tak miało być, to tym gorzej dla twórców.


- Negrin - 03-03-2008

Mental napisał(a):ty mi tu nie pitol bzdur. wystarczy rzucić okiem na trailer albo przeczytać (teraz wiem, że żałosne) wywiady z Sylwkiem, aby się przekonać, że najnowszy Rambo w założeniu twórców miałbyś bardziej czymś nowym niż kontynuacją odmóżdżacza.
Nie wiem, może nie powinienem się wypowiadać, bo JR jeszcze nie widziałem, ale wyciągam wnioski z tego, co piszecie: trailer i wywiady (w każdym razie te fragenty, które tutaj kiedyś cytowałes) zapowiadały DOKŁADNIE to, co -- jak rozumiem -- ostatecznie znalazło się w filmie. Wystarczy poczytać te moich kilka wypowiedzi w tym wątku :)