![]() |
|
Funny Games [reż. Michael Haneke] - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Funny Games [reż. Michael Haneke] (/Thread-Funny-Games-re%C5%BC-Michael-Haneke--1145) |
- Monika - 19-03-2009 Mental napisał(a):przystępując do oglądania funny games pojęcia nie miałem, co mnie czeka. Ja też nie miałam. Dlatego dopiero po seansie, kiedy już film się skończył i poukładałam sobie te wszystkie elementy to film jako całość broni się idealnie. Bo właśnie dopiero po senasie zdajesz sobie sprawę z ukrytego kontekstu już w samym tytule filmu, który na początku w ogóle jest niedostrzegalny. To jest eksperyment i zabawa z widzem... już się cieszyliście, że zło zostało ukarane... a figa z makiem, zatkało kakao! ;-) Rozumiem, że nie każdemu to musi się podobać. Jednak mnie osobiście to oryginalne zagranie i pstryczek w nos dla widza bardzo przypadł do gustu! Czasami nic nie jest takie jakim się to nam początkowo wydaje - gra pozorów bywa zabawna ;-) - Mental - 19-03-2009 moniko, mam ci podać tytułu filmów (tych normalnych:)), w których zło również nie zostaje ukarane? nie będzie ich dużo, bo to towar deficytowy, ale zawsze coś sie znajdzie. w tym kontekście film hanekego to zero. jakby karzełek stanął u stóp olbrzyma i zaczął go szczypać w piętę:) zmierzam do tego, że haneke nie nakręcił - ideowo - niczego wielkiego i nie ma się co podniecać jego wybrykiem. konkluzja naprawdę nie powala na kolana. - Hannibal - 19-03-2009 Albertino napisał(a):Jestem ciekaw co by autor tego tematu powiedział po obejrzeniu "Cache". Pewnie też by było bez sensu i udziwnione.Zbyt długą mam listę oczekujących, żeby się zabierać za filmy reżysera znajdującego się na czarnej liście:) Zabawa formą - ok. Zabawa z widzem - również ok. Wariacje wszelkiego rodzaju - jak najbardziej ok. Problem w tym, że nie potrafię patrzeć na Funny Games z przejęciem i zaangażowaniem. W chwili gdy zaczęły się pojawiać te... zabiegi, ja przestałem się przejmować historią i losem bohaterów. Skoro reżyser oświadcza mi wprost, że to tylko zabawa, w dodatku zabawna, a nie poważny film, to ja patrzę na to w sposób w jaki on sobie tego życzy. Właściwie to nic się nie stało, ot żarcik który zawsze można cofnąć za pomocą pilota. - Azgaroth - 19-03-2009 Mental napisał(a):moniko, mam ci podać tytułu filmów (tych normalnych:)), w których zło również nie zostaje ukarane? Ale tu nie chodzi o to, że zło nie zostało ukarane tylko jak do tego doszło. Funny Games jest jedyne w swoim rodzaju. - Mental - 19-03-2009 Cytat:Ale tu nie chodzi o to, że zło nie zostało ukarane tylko jak do tego doszło. no jak do tego doszło? wykrztuś to z siebie, żebym mógł się pośmiać:) - Monika - 19-03-2009 Wiadomo, że Funny Games filmem wybitnym nie jest i jeżeli będziesz chciał to sypniesz lekko z rękawa dziesięcioma lepszymi filmami od FG gdzie zło nie poniosło kary. Jednak nie o to chodzi tutaj przecież. :-P - Azgaroth - 19-03-2009 Mental napisał(a):Cytat:Ale tu nie chodzi o to, że zło nie zostało ukarane tylko jak do tego doszło. Zero wrażliwości na Sztukę :P - Monika - 19-03-2009 Gdy oglądałam ten film pierwszy raz tą scenę odebrałam tak: Jest sobie gra pod tytułem "Zabij domowników" gdzie gracze wcielają się w role oprawców. Nagle jeden z nich traci życie, więc odgrywa wcześniej zapisany stan gry i zabawa zaczyna się od nowa. ;-) - Mental - 20-03-2009 zwróćcie uwagę na pewną prawidłowość: wszyscy używacie słowa "zabawa" w kontekście przemocy. ciekawe. jeśli o to chodziło reżyserowi, to gratulacje - eksperyment mu się udał. przemoc jako gra, zabawa, mordowanie dziecka, zaraz obok odczytywanie sejwa... ludzie, ja się was boje:) jesteście chorzy:) - Monika - 20-03-2009 takie czasy, takie obyczaje. Ten młody niemiec co zastrzelił ostatnio 15 ludzi - przed śmiercią powiedział kierowcy, którego wziął za zakładnika że zrobił to dla... zabawy. - Mental - 20-03-2009 nie zasłaniaj się niemcem:) - Mierzwiak - 20-03-2009 Azgaroth napisał(a):Jeden z psycholi ginie, już mamy nadzieję na jakiś mały happy end, sprawiedliwość choć w małym stopniu zwycięża, a tu dupa przewijamy taśmę i mamy horror na nowo.Jaki horror na nowo, skoro nagle okazuje się że to tylko żart i całe zaangażowanie widza w sytuację idzie się za przeproszeniem je*ać? Byłoby to jeszcze do zniesienia, gdyby cały film był zrealizowany w takiej konwencji, gdyby od początku reżyser wyłożył karty na stół, ale nie. Przykro mi, ale do mnie takie coś nie trafia. - Mental - 20-03-2009 mam lepszy pomysł: haneke powinien puścić swój film od końca. ale nie tak jak w memento czy w nieodwracalne - majstrować przy narracji. od końca w sensie - przewijać na podglądzie do początku:) oczywiście niosłoby to za sobą konieczność nagrania przynajmniej 20 godzin materiału, żeby potem przy przewijaniu wyrobić te standardowe 90 minut. - Bucho - 20-03-2009 Mental napisał(a):nie zasłaniaj się niemcem:) Sorki, ze sie wtrace, ale zabilo mnie to zdanie poloczone z Twoim avatarem ;) - Gwahlur - 20-03-2009 Mnie sie Funny Games podobalo. To co u autora tematu wywołało obrzydzenie (np to puszczenie oczka w czasie cieplo-zimno) na mnie w duzej sprawilo wrazenie jakbym zobaczyl przeblysk geniuszu. Oczko widzom puscil tez Stunmen Mike w "Deathproofie" Tarantino, gdy rozwrzeszczane dziewuchy opuszczaly parking. Ogolnie rzecz biorac dobre oczko nie jest złe :wink: W trakcie seansu "Funny Games" nie moglem oprzec sie wrazeniu ze Haneke nie tylko igra z widzem ale i ocenia go i nie jest to ocena celujaca. Mysle ze zrobil ten film o 'bezinteresownej' przemocy rowniez po to aby pokazac jak prymitywne, brutalne rzeczy potrafia "nas" bawic w kinie. "No patrzecie na to co wam sie podoba, co teraz chcielibyscie zobaczyc. Czy dobrze sie bawicie patrzac na to jak ich mecze? Bo to nie oni mecza ta rodzinke tylko ja, ku waszej uciesze, ale nie zrobie tego po Bozemu i nie dam wam happy-endu na koniec, jako swoistego katharsis, po tym jak rozkoszowaliscie sie czynieniem krzywdy tym niewinnym ludziom. Patrzcie na to kim sie staliscie i co sprawia wam przyjemnosc." To co mi przeszkadzalo w tym obrazie to fakt, ze ci mlodzi ludzie bez broni palnej, przeszkolenia wojskowego, dyplomu z manipulacji ludzmi, duzej sily fizycznej czy lat doswiadczen w tego typu robocie, byli bardziej zabojczy dla tubylcow w tej letniskowej miejscowosci (ilosc trupow, rodzin) niz cala ekipa z Predatora razem wzieta. Gdyby nie znudzenie to mogliby sie z powodzeniem zatrzymac dopiero w Portugalii;) - Mental - 20-03-2009 z tej dyskusji pomału wyłania mi się ukryty sens eksperymentu hanekego, którego wcześniej nie dostrzegałem. cierpienie jako rozrywka - zawsze na to naskakuje w przypadku filmów, które robią sobie jaja z przemocy. m.in dlatego tak potężne wrażenie wywarło na mnie (i ciągle wywiera) eden lake watkinsa - bo tam przemoc została sprowadzona do parteru, obserwowanie kobiety w beznadziejnej walce o życie było tym, czego mi w kinie brakowało - powrotem do źródeł. ale wracając do funny games: jeśli haneke chciał powiedzieć: oto czym dla współczesnej kultury jest ludzkie cierpienie - zabawą, wówczas... no cóż, będę musiał obejrzeć ten film ponownie. oczywiście nie wydarzy się cud i nie będę go nagle odbierał w kategoriach pełnokrwistego dramatu - to zwyczajnie niemożliwe, zważywszy na stopień ingerencji reżysera, czyli wskrzeszanie zmarłych przy pomocy pilota. ale... bardziej przychylnie spojrzę na jego stronę ideologiczną. - Mierzwiak - 20-03-2009 Tylko nie to Mental, już widzę jak po ponownym seansie dodajesz to ścierwo do swojej stopki. Mnie oglądanie cierpienia niewinnych ludzi nie bawi, więc przesłanie Hanekego - w moim przypadku - trafia w próżnię, nie do mnie ten film jest skierowany. Reżyser próbuje być cwany, ale trafia kulą w płot. - Mental - 20-03-2009 nie przejmuj sie, mierzwiak, nic takiego sie nie zdarzy. funny games juz do końca świata pozostanie dla mnie eksperymentem, ale być może uda mi sie spojrzeć na ten film juz nie z takim pobłażliwym politowaniem. - Mierzwiak - 20-03-2009 Nie chcę wypowiadać się teoretycznie, ale myślę że wiedząc o co cho oglądałoby mi się to jeszcze gorzej. Tym bardziej drugi raz. - Artemis - 20-03-2009 Mierzwiak napisał(a):Mnie oglądanie cierpienia niewinnych ludzi nie bawi, więc przesłanie Hanekego - w moim przypadku - trafia w próżnię, nie do mnie ten film jest skierowany.Tak ci się tylko wydaje :twisted: Mental napisał(a):no cóż, będę musiał obejrzeć ten film ponownie. oczywiście nie wydarzy się cud i nie będę go nagle odbierał w kategoriach pełnokrwistego dramatu - to zwyczajnie niemożliwe, zważywszy na stopień ingerencji reżysera, czyli wskrzeszanie zmarłych przy pomocy pilota. ale... bardziej przychylnie spojrzę na jego stronę ideologiczną.Spoko podejście, nie przejmuj się Mierzwiakiem :) Od siebie dodam jeszcze, iż Funny games sprawia podwójną frajdę, kiedy zna się wcześniejszy film Hanekego, Benny's video. Ulrich Muhe jest tam ojcem Arno Firscha - nastolatek przez przypadek zabija koleżankę z wypożyczalni kaset wideo. Rzecz formalnie bardziej tradycyjna, ale równie mocna. Patrz reakcja rodziców. Patrz zblazowanie ziejące z oczu gówniarza. Powiem tak: Haneke to dojebany do pieca reżyser:) |