Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Kill Bill: Vol. 1 (2003) & Vol. 2 (2004) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Quentina Tarantino (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Quentina-Tarantino--61)
+---- Wątek: Kill Bill: Vol. 1 (2003) & Vol. 2 (2004) (/Thread-Kill-Bill-Vol-1-2003-Vol-2-2004--1204)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12


- Negrin - 15-04-2009

Mush Room napisał(a):jego filmy są jednorazowe - i tylko o to chodzi.
I dlatego ludzie je oglądają w kółko? Oczko

Z Tarantino jest tak: albo ktoś (jak wy, szanowni forumowicze) daje się nabrać na nie wiadomo co, i wtedy drugi seans jest zaskoczeniem, albo ktoś od razu wie, co ogląda, a wtedy każdy kolejny seans jest równie przyjemny jak ten pierwszy. A ktokolwiek oglądając "Death Proof" myślał, że ogląda "całkowicie old skulowe kino klasy B dla dorosłych"... no cóż, powiedzmy, że jest strasznym frajerem Uśmiech


- Mush Room - 15-04-2009

ok, BYĆ MOŻE powinienem użyć jeszcze słowa "pastisz" :) problem jest taki, że i w przypadku death proof i w przypadku kill billa doskonale wiedziałem na co się nastawić (trudno nie wiedzieć, kiedy zna się tego reżysera), ale tylko w przypadku tego pierwszego dałem się nabrać (zresztą nie ja jeden). za drugim razem podszedłem do tego filmu z takim samym, ba, nawet większym entuzjazmem - tym większe było moje rozczarowanie. kill bill zaś rozczarowywał mnie na każdym kroku od początku.

może po prostu znudziło mnie używanie słów takich jak "konwencja", "hołd" lub "pokłon".


- Mental - 15-04-2009

mnie również kill bill nie podobał się od zarania. niedawno obejrzałem go ponownie (od razu mowie: to nie była moja inicjatywa) i po seansie wyglądałem dokładnie tak, jak laska ze screena. a death proof - tu nie będę ściemniał --> za pierwszym razem byłem cały w skowronkach. do tego stopnia, że umieściłem film w moim prywatnym top 10. potem przyszedł seansik na kompie (z ojcem) i... ojciec wyszedł, nie zobaczywszy pościgu nawet (pół-żartem, pół-serio: "na takie filmy brata zapraszaj, nie mnie"). to był punkt zwrotny w moim życiuUśmiech


- Bucho - 15-04-2009

Mental napisał(a):potem przyszedł seansik na kompie (z ojcem) i... ojciec wyszedł, nie zobaczywszy pościgu nawet ("na takie filmy to brata zapraszaj, nie mnie"). to był punkt zwrotny w moim życiuUśmiech


Taki troche off-top, ale musze. Film z ojcem, przy piwku, mala debata wlaczajaca spojrzenie na film przez pryzmat innego pokolenia - piekna rzecz. Szkoda, ze ostatnimi czasy nie bardzo mam na takie seanse okazje, jak bede w kraju, to musze troche filmow z Waldim nadrobic. Ok pogadalem... :wink:


- Mental - 15-04-2009

Cytat: Film z ojcem, przy piwku, mala debata wlaczajaca spojrzenie na film przez pryzmat innego pokolenia - piekna rzecz.

a żebyś wiedział, że piękna. bo jak nie z ojcem, to z kim? z matką?Uśmiech


- D'mooN - 15-04-2009

Nie wiem jak wy, ale ja się wzruszyłem...

A wracając do tematu: nie wiem czy pamiętacie zwiastun który promował KB. Czy po obejrzeniu można było z czystym sumieniem powiedzieć "meh...nieeee, nie obejrzę"?Oczko


- Mental - 15-04-2009

DmooN napisał(a):Czy po obejrzeniu tego można było z czystym sumieniem powiedzieć "meh...nieeee, nie obejrzę"?Oczko

kiepskie filmy na ogół mają zachęcające do ich oglądania trailery. gdyby było inaczej, nikt nie oglądałby kiepskich filmówUśmiech


- Bucho - 15-04-2009

Kurcze, dawno tego trailera nie widzialem, swoja droga kawal dobrej roboty - nawet jakies sceny usuniete sie pojawily.


- Mental - 15-04-2009

freak_outXP napisał(a):Trailer taki sam wymuszony, jak cały film.

prawda. ale za to fajna muza w nim leci. battle without honor or humanity. jeden z lepszych kawałków, jakie kiedykolwiek zapodał quentin.


- jarod - 16-04-2009

Z Kill Billem mam spory problem. Szanuję ten film jako efektowną rozpierduchę, ale pod każdym innym względem jest kiepsko.
Primo - to nie jet film, ale katalog nawiązań. Wyobrażam sobie quentina siedzącego na krześle reżyserskim i odhaczającego kolejne punkty ułożonej wcześniej przy piwie listy pt. "kultowe patenty ze wschodnich filmów które muszą znaleźć się u mnie". Bruce Lee - check, teatrzyk cieni-check, anime-check, kung-fu-dziadek-check, kultowa katana-check, stu-na-jednego-check.
secundo-ta nieszczęsna sprawa z achronologicznym montażem. W poprzednich filmach QT takie zagrywki miały swoje uzasadnienie, ale w tym przypadku przez długi czas nie mogłem rozgryźć, o co chodzi. Któregoś dnia przeczytałem jednak o dokrętkach do cz2-i olśniło mnie. Podobno powodem podziału tego filmu na 2 części była jego długość. Nie chce mi się wierzyć, że Quentin z takiego materiału nakręcił ponad 4-godzinny film. Wniosek: gdyby Kill Bill miał "normalną" narrację, wymagałoby to pewnej scenariuszowej dyscypliny, co za tym idzie - do cz 2 dodanie dokrętek nie byłoby możliwe. Tymczasem dzięki jednemu prostemu zabiegowi Quentin mógł zarówno zbudować tę swoją konstrukcję z dowolnie wybranych klocków (widz nie skupia się na historii, ale na kolejnych wypasionych rozwiązaniach formalnych), jak i dodać do niego dowolną ilość scen. Zauważcie: vol 1 to wypieszczona formalnie rozpierducha. Każdy z osobna aspekt realizacyjny jest tam mistrzowski. A vol 2 to jakieś rozmemłane gadane odrzuty kręcone na zadupiach...


- Mental - 16-04-2009

Cytat:Zauważcie: vol 1 to wypieszczona formalnie rozpierducha. Każdy z osobna aspekt realizacyjny jest tam mistrzowski.

o jakiej rozpierdusze mowa? o tym machaniu kataną i cięciu identycznie wyglądających przeciwników, zachowujących się identycznie i identycznie krwawiących? i kiedy ostatni raz widziałeś vol.1? bo ja jakieś dwa tygodnie temu i mowie ci jak tu stoje, ze vol.1 to monotonia do kwadratu. vol.2 lepiej mi sie oglądało, nawet pomimo kretyńskich i wymuszonych dialogów.


- Bucho - 16-04-2009

freak_outXP napisał(a):Trailer taki sam wymuszony, jak cały film



Trailer jak trailer, kompletnie nie rozumiem do czego pijesz z tym wymuszeniem


- jarod - 16-04-2009

Ostatnio widziałem circa 3 lata temu... a w powyższym poście chciałem zwrócić uwagę że vol 1 to a) wypieszczona formalnie b) rozpierducha, której realizacja, jakby nie patrzeć, musiała pochłonąć trochę czasu i zaangażowania. Cz 2 natomiast to pod względem realizacyjnym regres...


- Mental - 16-04-2009

jarod napisał(a):Cz 2 natomiast to pod względem realizacyjnym regres...

polemizowałbym. według mnie vol.2 jest lepszy niz vol.1 i to o parę długości - ma znacznie ciekawiej spuentowane wątki. wyrwanie oka elle driver i jej natychmiastowa, mega naturalistyczna reakcja na ból - to było mocne. albo sekwencja treningowa u starca mistrza kung-fu. jest to jedyny moment w całym kill billu, w którym bohater - choć cytuje "klasyków" - to wypowiada się sensownie i na temat. rzuca nawet fajnym one-linerem: "drewno ma bać się twojej pięści".


- Bucho - 16-04-2009

freak_outXP napisał(a):- Quentin, nakręć znów coś kultowego, prosimy...


Zla odpowiedz, siadaj pala!
Nadal nie wiem dlaczego trailer wg Ciebie jest wymuszony - wiem czepiam sie Oczko


- Bucho - 16-04-2009

Odpadlem - bez zlosliwosci.

Powyzsze odnosi sie do zdania: "Z przechodniości: bo zawiera sceny z wymuszonego filmu." ktore swego czasu bylo jedynym zdaniem w poprzednim poscie.


Co do wymuszenia i kultowych cegiel, to kazdy jeden film Tarantino jest wypchany po brzegi duchem kina grindhouse i co za tym idzie w mniejszym (Pulp) lub wiekszym stopniu wymuszony. Owszem im dalej w filmografie QT zagladac tym nawiazan/"wymuszen" jest wiecej. Jako weteran filmow made in Hong Kong (doprawionych fatalnym amerykanskim dubbingiem) lapie sie na tanie cool sztuczki Quentina w kazdym jednym momencie.
Dla mnie bomba Uśmiech


- Mental - 16-04-2009

wściekle psy nie są wymuszone. to autentyczna, gorzka i tragiczna opowieść, w której aż roi się od emocjonalnych skrajności. genialne dzieło reżysera, który chyba nie końca wiedział jeszcze, że musi być kultowy (podejmując tok rozumowania freakouta).


- Mental - 16-04-2009

to dobrze, bo ja odpowiadałem na post bucha, jakoby reservoir dogs były w jakimś tam stopniu wymuszone.

parafrazując madsena z debiutu QT: we wściekłych psach quentin gryzł i toczył piane z pyska. w kill billu ujada jak szczeniak.


- Mental - 16-04-2009

ale ja cie w pełni rozumiem, w pełni się z tobą solidaryzuje i gdybym miał top 20, to tez bym znalazł w nim miejsce dla wściekłych psów.


- Bucho - 16-04-2009

Dorabiacie owa kultowosc pod Tarantino, a on po prostu robi swoje, od zawsze. Nie lapie tego niby silenia sie przez niego na stworzenie cool filmu. Koles robi to co robione jest od 50 lat w grindhousie, a ze dociera do wiekszej liczby odbiorcow, zarabia kase i ma przyzwolenie krecic kolejne filmy wedlug wlasnego uznania, to juz jego wielkie szczescie.

Wscielke psy to scheda po tanich sensacyjniakach i wszelakich dosyc modnych filmach o tajniakach z Hong Kongu, wylewalo tego dziesiatkami na ekrany kin (Hong Kong) w latach 80-tych. Owszem z wscieklych grindhouse nie wylewa sie z ekranu tak intensywnie jak mialo to miejsce w Death Proof czy Kill Billu, nie mniej jednak jest to scheda po grindhousie.


Mental napisał(a):wściekle psy nie są wymuszone

Przerysowani bohaterowie, cool dialogi, krwawa jatka


Choc z dziesiec razy mniej niz Kill Bill, to jednak Wsciekle Psy sa mniej lub bardziej filmem wymuszonym.