Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Black Death (2010) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Black Death (2010) (/Thread-Black-Death-2010--1872)

Strony: 1 2 3


- Mental - 18-08-2010

lol, nigdy bym nie pomyślał, że Triangle i Black Death to robota tego samego człowieka.

Bodzio napisał(a):To napisz w tagu albo mi na pw, bo aż ciekawy jestem : )




- Azgaroth - 30-08-2010

Rzeczywiście świetny film. To co rzuca się w oczy to brutalność na poziomie jaki rzadko można spotkać w dzisiejszym kinie. Film ma świetny klimat, od razu widać, że były to czasy kiedy można było szybko zginąć. Aktorsko pierwsza klasa, grupa Ulrica to świetny zbiór typów spod ciemnej gwiazdy. Kilka rzeczy jednak mi się nie podobało. Przede wszystkim wspomniana już wyżej trzęsąca się kamera. W niektórych momentach bardzo przeszkadzała w odbiorze filmu. Drugi duży minus to



- Mental - 02-09-2010

Azgaroth napisał(a):Drugi duży minus to

ja to widzę tak:




- jarod - 02-09-2010

Ale Azg ma rację. Dość głupi błąd scenariuszowy, a przecież w sumie łatwy do uniknięcia.


- Mental - 02-09-2010

z początku również uznałem to za wpadkę scenarezysty, lecz po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że tak właśnie Ulric mógł myśleć. aczkolwiek gdybym ja dowodził tą ekipą, to ostatnią rzeczą, jaką byśmy zrobili, byłoby...




- Azgaroth - 03-09-2010

Mental napisał(a):lecz po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że tak właśnie Ulric mógł myśleć.




- vast - 03-09-2010

klimaty związane z "zarazą" plus mroki średniowiecza bardzo mnie prażą, w doadtku w temacie padło magiczne hasło alien3 co sprawia że muszę obejrzeć Black Death.


edit

na wikipedii przeczytałem ze film jest horrorem, jak bardzo prawdziwa jest ta informacja?


- simek - 03-09-2010

Tak samo jak i Alien3 jest horrorem.


- Gieferg - 03-09-2010

Cytat:na wikipedii przeczytałem ze film jest horrorem, jak bardzo prawdziwa jest ta informacja?

Powiadam ci: Nie chcesz tego wiedzieć.


- cziczio - 08-09-2010

Mental napisał(a):akcja filmu osadzona została w Roku Pańskim 1384. w tym miejscu pojawia się pierwsze przekłamanie - w średniowieczu nie palono czarownic.

Owszem, palono jak najbardziej. Pierwsze masowe procesy czarownic przed trybunałami inkwizycyjnymi to druga połowa XIV wieku, czyli dokładnie te czasy, co w filmie - mało tego, owe pierwsze procesy rzeczywiście związane były z wybuchem epidemii dżumy, za którą oficjalnie czarownic nie obwiniano (bardziej Żydów), oskarżenia o czary, zatruwanie studzien, uroki itd. siłą rzeczy trafiały wówczas jednak na idealnie podatny grunt - przerażeni prości ludzie rozpaczliwie chwytali się każdego pretekstu, który wyjaśniłby im przyczyny "Bożej kary". Fala prześladowań narastała już natomiast od początku wieku XIV (za R. Thurstonem, autorem "Polowań na czarownice" wydanych w tzw. ceramowskiej serii PIW-u)

Mental napisał(a):baby jagi zaczęto palić masowo dopiero w wieku XVII i XVIII i - z tym wiąże się drugie kłamstewko - paleniem czarownic KK zasadniczo się nie zajmował. stosy układali i podpalali przede wszystkim innowiercy (prym w tej dziedzinie wiódł kościół anglikański oraz zbory kalwińskie).

Masowe prześladowania czarownic zaczęły się znacznie wcześniej niż w wieku XVII i XVIII, bo już w połowie wieku XIV (pokłosie wspomnianej epidemii m. in.), następnie rozkwitły w wieku XV, kiedy to ukazało się osławione "Malleus Maleficarum", czyli "Młot na czarownice" (1487), dzieło Kramera i Sprengera wprawdzie oficjalnie odrzucone przez Kościół katolicki, jednakże nieoficjalnie stanowiące wręcz podręcznik (dla katolików i protestantów), jak m. in. czarownicę rozpoznać, a następnie potraktować. Owszem, inkwizytorzy często przesadzali, chwaląc się swymi sukcesami w likwidacji wiedźm, jednakże spora ilość czarownic zginęła podczas samosądów (czarownice były idealnym "kozłem ofiarnym" na wszelkie niepowodzenia) dokonywanych - przecież - także w dużej części przez ludność katolicką. Nie da się też ukryć, że Kościół katolicki takie prześladowania jak najbardziej popierał (bulla Innocentego VIII "Summis desiderantes", która zapoczątkowała polowania i oficjalnie uznała istnienie czarownic). Chociaż więc w prześladowaniu wiedźm przodowały kraje protestanckie, nie można powiedzieć, że Kościół katolicki zupełnie się tą kwestią nie zajmował.


- Mental - 08-09-2010

a zatem w ramach tzw. consensusu, żeby już się nie rozdrabniać i nie przerzucać źródłami, przyjmijmy, iż apogeum i największa masowość zjawiska przypadają nie na średniowiecze jak się powszechnie uważa, a na stulecia XV, XVI i XVII. na ziemiach polskich palono wiedźmy nawet jeszcze w wieku XVIII i to ze sporym zapałem, podczas gdy w Europie Zachodniej wynajdowano sobie w tym czasie inne rozrywki.

Cytat:następnie rozkwitły w wieku XV, kiedy to ukazało się osławione "Malleus Maleficarum", czyli "Młot na czarownice" (1487)

w 1755 roku ukazało się osławione pierwsze w historii dzieło promujące faszyzm i komunizm - "Kodeks natury" Mollery'ego, co nie znaczy, że wtedy nastąpił rozkwit tych ideologii. XV wiek to ciągle epizody przy tym, co działo się później, gdy wznoszenie stosów przekształciło się w proceder oficjalnie sankcjonowany przez kościół i władze świeckie.


- cziczio - 08-09-2010

Mental napisał(a):a zatem w ramach tzw. consensusu, żeby już się nie rozdrabniać i nie przerzucać źródłami, przyjmijmy, iż apogeum i największa masowość zjawiska przypadają nie na średniowiecze jak się powszechnie uważa, a na stulecia XV, XVI i XVII.

Ok, że nie na średniowiecze, skłonna jestem się zgodzić :wink:

Mental napisał(a):na ziemiach polskich palono wiedźmy nawet jeszcze w wieku XVIII i to ze sporym zapałem, podczas gdy w Europie Zachodniej wynajdowano sobie w tym czasie inne rozrywki.

A nawet na początku wieku XIX - jako ciekawostkę dodam, że to właśnie w Polsce spalono ostatnią czarownicę w całej Europie (1811, miejscowość Reszel)...

Mental napisał(a):w 1755 roku ukazało się osławione pierwsze w historii dzieło promujące faszyzm i komunizm - "Kodeks natury" Mollery'ego, co nie znaczy, że wtedy nastąpił rozkwit tych ideologii.

No tak, ale tu się i ukazało i zapoczątkowało, bo nie da się ukryć, że "Malleus..." rzeczywiście okazało się młotem na czarownice (popularyzacja treści w kazaniach itd.).

- tu już mogą być spoilery -

A co do samego filmu: rzeczywiście fajny, średniowiecznie surowy klimat (na duży plus utrzymanie w tonacjach szarości i błękitu oraz "prawdziwe", średniowieczne kolory strojów, nie żadne tam Technicolorowe nasycone czerwienie, fiolety czy żółcie itd.), niektóre ujęcia niesamowite (biczownicy!), film jednak wyraźnie rozpada się na dwie części, lepszą i gorszą. Lepsza jest oczywiście ta pierwsza - nastrój oczekiwania, wędrówka, ekipa świetnych czarnych charakterów (nawiasem mówiąc, jest w nich potencjał, który nie został należycie rozwinięty - można było tu stworzyć jakieś ciekawe interakcje, film byłby dłuższy, ale i tak - to chyba główny zarzut - jest za krótki, z tego mogłaby wyjść rozbudowana trzygodzinna opowieść, bo tak, to jest pewien fabularny niedosyt), także przybycie do wioski i sama niesamowita wioska (niby fajnie i miło, ale coś czai się w powietrzu, to ujęcie ptaszysk zawieszonych za nogi itd.). Gorzej jest potem, gdy mieszkańcy odkrywają karty - przede wszystkim dlatego, że cała opowieść zmierza do raczej przewidywalnego finału i nie ma niespodzianek, na które w części pierwszej umiejętnie budowano oczekiwanie. Ale ogólnie i tak jest to fajny film, głównie ze względu na klimat i - było nie było - ciekawą historię...
Jeszcze dodam, że trochę mi się "Black Death" skojarzyło z "Czasem Apokalipsy": motyw drogi, Osmund jak Willard odkrywający siebie i mroki własnej duszy, Langiva jak Kurtz odrzucająca system i wprowadzająca własną, krwawą religię (to samo składanie ofiar z ludzi), nieposłuszeństwo samozwańczego przywódcy wobec władz, tam wojskowych, tu kościelnych...


- Mental - 08-09-2010

Cytat: to właśnie w Polsce spalono ostatnią czarownicę w całej Europie (1811, miejscowość Reszel)...

ale jaja! nie wiedziałem. znasz godność tej pani... tzn. tej wiedźmy?:)

marginesem, często było tak, że na stos szły kobiety podkablowane przez inne kobiety! stwierdzam niniejszym, że ciężko być kobietą:)


- cziczio - 08-09-2010

Mental napisał(a):ale jaja! nie wiedziałem. znasz godność tej pani?

Była to niejaka Barbara Zdunk - swoją drogą fakt ten jest jedną z atrakcji turystycznych Reszla, w miasteczku jest jeszcze piwnica, gdzie ją przetrzymywano - zresztą link: http://www.reszel.pl/Ostatni-stos-Podpalaczka-Reszla,23,22.html


- Mental - 08-09-2010

no proszę, czego się człowiek dowiedział we środę 8 września 2010 roku! teraz jak mnie ktoś spyta, z czego słynie Polska, to odpowiem, że z głupoty i ostatniej spalonej wiedźmy:)


- vast - 22-09-2010

film prze zajebisty, nie wiem co dodać od siebie bo wszystko co istotne już chyba padło w temacie. jedyny minus to trzęsiawka podczas sceny przed jaskinią.


btw upierdolenie toporkiem głowy leżącego złodziejaszka miażdży.


9/10


- Rodia - 06-10-2010

No chyba sobie jaja robicie.
Ostatnio mam wrażenie, że na tym forum wszystko co ma R-kę, twardzieli z mieczami dłuższymi od kończyn i lejącą się krew dostaje u was z automatu +2 do oceny.

Film pod niemal każdym względem przeciętny, zwykły, z podstawowymi, szkolnymi błędami jakich bym się nie spodziewał po filmie z Seanem Beanem w obsadzie, z aktorami, których głównym zadaniem jest groźnie wyglądać i pokazywać zmurszałe żółte zęby (acz warto podkreślić, że nie we wszystkich przypadkach), nieumiejętnie i amatorsko pokazujący realia epoki, a przede wszystkim z dziurami scenariuszowymi, które zwłaszcza w drugiej części niesamowicie dają po oczach.
Piszę "niemal", gdyż Black Death wyróżnia się jedną, jedyną rzeczą, a mianowicie świetnym, niespotykanym niemal nigdzie klimatem, jakiego faktycznie może w mainstreamie brakować. Co by o tym filmie nie mówić - ogląda się go z prawie niesłabnącym zainteresowaniem, a atmosferę średniowiecza można zlizywać z ekranu. Już dawno nie widziałem obrazu o klimacie tak mrocznym, nihilistycznym, wyprutym z jakiegokolwiek humanizmu i z jakiejkolwiek nadziei na... cokolwiek. To film czarny jak smoła, którą zabijano czarownice i bardzo, ale to bardzo brutalny z ilością krwi jakiej nie powstydziłby się współczesny slasher spod znaku Piły i zawierający okrutne jak cholera sceny. Black Death pod tym względem razi bezkompromisowym rzuceniem w widza surowym karczmarnym mięsem i pozostaje mi jedynie chylić czoła przed reżyserem, że udało mu się wynegocjować taką wolność artystyczną u producentów, a jednocześnie zwerbować gwiazdę całkiem sporego formatu - co poskutkowało oczywiście tym, że o Black Death nikt nie usłyszy. Ten film ma również najbardziej pesymistyczne, ironiczne, a jednocześnie skłaniające do refleksji zakończenie jakie widziałem w kinie od długiego czasu.
Having said that trochę dziwnie się czuję musząc postawić BD tak niską ocenę, no ale co poradzę. Niestety klimat i fabuła to jedyne dwa plusy - plusy potężne, ale co z tego skoro cała reszta - choć nie ukrywam, że tu zapewne zawinił też skromny budżet - jest co najwyżej poprawna, a czasem wręcz nędzna. O ile pierwsza połowa jeszcze jakoś daje radę, a widz czuje się jakby oglądał sesję hardcore RPG o tyle od momentu wejścia do wioski wszystko się rozłazi, rozlatuje i przestaje mieć jakikolwiek sens. Bohaterowie zachowują się jak absolutni idioci, co i rusz nasuwa się kolejna dziura scenariuszowa, cała ta creepy village w końcu staje się swoją autoparodią, a w widzu wyłącza się próba dojścia do jakiegokolwiek chociażby sensu. Wychodzi tu też amatorstwo reżysera, który zdaje się w ogóle nie ma doświadczenia w ukazywaniu jakiegokolwiek środowiska bo ludność wioski pozostaje dla nas całkowicie pusta i niewyraźna, poza paroma osobami nie poznajemy z niej nikogo. Ostateczne kulminacyjne sceny oprócz tego, że są cholernie brutalne są też pozbawione jakiegokolwiek sensu (scena jak mniszek zabija swoją kobietę - wtf?) przez co ta brutalność, przynajmniej dla mnie, stała się pustym i durnym narzędziem nie służącym niczemu. I w ogóle ten finałowy... twist?... o kant dupy potłuc jest, zresztą całą drugą połowę ogląda się jak etiudę średnio rozgarniętego w temacie studenciaka. Uczucie przaśności i nieopanowania materiału wypływa z każdego kadru. I dopiero zakończenie właściwie ratuje ten film.
Cholernie dziwny i unikalny film, bardzo trudny do oceny, w zamiarze zdający się też być czymś ambitnym, a na pewno ambitniejszym niż efekt końcowy. Założenia fabularne bardzo interesujące, a cała wymowa - nie tylko unikatowa, ale i sprawdzająca się. Tylko co z tego skoro zrobione to jest jak etiuda studencka :) Stąd też dziwią mnie też te wszystkie wysokie oceny: przecież klimat, realia i hardcore R-kowa brutalność to jeszcze nie wszystko.

6/10


- wujo444 - 06-10-2010

Rodia napisał(a):(scena jak mniszek zabija swoją kobietę - wtf?

nie wiesz, że zombie się tępi?


- Rodia - 06-10-2010

Doszedłem do tego - ale cała otoczka wokół tej sceny, rozmowa mniszka z "czarownicą" wcześniej, skutki - to się tak totalnie nie trzyma kupy, że mogłem się jedynie z politowaniem uśmiechnąć. No i czemu ona tak nieludzko kasłała? Czarna śmierć ją dopadła? Rozumiem, że o tym już "czarownica" nie była łaskawa wspomnieć jak obiecywała, że będą mogli zostać razem :P


- Arahan - 06-10-2010

Tyle pozytywnych opinii, a gówno niesamowite :/ nie cierpię realiów średniowiecza i ogólnie całej tej epoki, ale ten film jest po prostu zły. Poza sporą dawką przemocy nie ma nic co by mnie w nim zainteresowało. Momentami spoglądałem na zegarek. Po prostu bardzo nijakie to było, a główny bohater totalnie obojętny.

4/10