Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56)
+---- Wątek: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas (/Thread-Star-Wars-Episode-II-Attack-of-the-Clones-2002-re%C5%BC-George-Lucas--1968)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Snappik - 06-06-2011

Suchych onelinerów i tragicznych dialogów Padme-Anakin Uśmiech


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 11-08-2011

Zacznę może od tego że Atak Klonów wydaje mi się zdecydowanie lepszy od Mrocznego Widma, choć nie jest to do końca to czego bym oczekiwał. Całe śledztwo Obi-Wana Kenobiego jakieś takie nie miałkie, można było temu nadać bardziej detektywistyczny charakter. Natomiast wątek Jango Fetta i Boby Fetta krótki acz bardzo dobry. Łowca nagród stara się przekazać to czego się nauczył ''synowi'', chce by jego dziedzictwo przetrwało. W samym filmie mamy sporo polityki, to plus moim zdaniem. Choć niestety w to musiał się wmieszać senator Jar Jar Binks, który wnioskiem w senacie w swoim mniemaniu dobrym zaszkodził Republice. Cóż padło na głupka, to i głupek zrobił swoje. Kanclerz Palpatine zresztą świetnie go wykorzystał, realizując swój cel. Jeśli chodzi o stricie aktorstwo, Iana McDiarmida niestety w filmie zbyt mało. Aczkolwiek między jego postacią a postacią Hayden Christensena zarysowuje się wieź i zaczyna się wywieranie wpływu. Niestety Hayden Christensen jako Anakin wypada blado, płytko i jedyne co mu się udało to ukazanie rysy czy też skazy na wybrańcu. Natomiast Natalie Portman moim zdaniem wyraźniejsza niż w Mrocznym Widmie. Aktorstwo w filmie jednak ratuje rewelacyjny Christopher Lee, choć postać Dooku pojawia się dopiero gdzieś właściwie pod koniec filmu. Jego dialogi są świetne, elegancja i spokój w głosie również. No i o oryginalnym stylu walki mieczem zapomnieć nie można. Scena pojedynku Obi-Wana, Anakina i właśnie Dooku bardzo dobra, szkoda tylko że zabrakło jakiejś ciekawej muzyki do jej zilustrowania. A skoro już przy muzyce jesteśmy, wypada najsłabiej moim zdaniem ze wszystkich filmów Star Wars. Choć o obecnych na soundtracku Across the Stars (Love Theme from the Attack of the Clones) i Confrontation with Count Dooku/Finale nie wypada mi zapomnieć. W filmie sporo udanych nawiązań do starej trylogii, wspominany Boba Fett, C3PO i farma na Tatooine. Jest też najlepsza scena batalistyczna jeśli chodzi o nową trylogie, czyli bitwa o Geonosis.





Tak oto dzięki manipulacji Lorda Sithów upada republika


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - military - 11-08-2011

Kinomaniak, zacznij dzielić swoje teksty na akapity, bo takiej ściany słów nie da się czytać.


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 11-08-2011

(11-08-2011, 12:25)military napisał(a): Kinomaniak, zacznij dzielić swoje teksty na akapity, bo takiej ściany słów nie da się czytać.

Czy poza wytykaniem aspektów technicznych, ktoś tu dyskutuje jeszcze o filmach ?



RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - military - 11-08-2011

Trudno dyskutować z czymś, czego nie da się czytać, prawda?

EDIT:
A zresztą trudno dyskutować ze streszczeniami okraszonymi lakoniczną opinią bez uzasadnień.


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - wujo444 - 11-08-2011

Atak Widma


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Mierzwiak - 11-08-2011

(11-08-2011, 12:27)Kinomaniak napisał(a): Czy poza wytykaniem aspektów technicznych, ktoś tu dyskutuje jeszcze o filmach ?
Ale military ma rację. Wciśnięcie entera dwa razy nie boli, a czegoś takiego nie da się czytać. Ja twoich postów nie czytam, wybacz.




RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 11-08-2011

(11-08-2011, 12:39)Mierzwiak napisał(a): Ja twoich postów nie czytam, wybacz.

Ok, jakoś płakać nad tym nie będę.

(11-08-2011, 12:28)military napisał(a): A zresztą trudno dyskutować ze streszczeniami okraszonymi lakoniczną opinią bez uzasadnień.

Inni na tym forum dają równie podobne i jakoś się nikt nie czepia


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - military - 11-08-2011

Ale ich posty przynajmniej da się czytać.Uśmiech


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 11-08-2011

(11-08-2011, 20:02)military napisał(a): Ale ich posty przynajmniej da się czytać.Uśmiech

Dla chcącego nic trudnego Oczko


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Albertino - 12-08-2011

Rozglądam się i jakoś tych chcących nie widzę Uśmiech Przypomina mi Waść trochę shamara, który miał swoje własne prawidła ortografii (czyt. miał taki styl).


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 12-08-2011

No ja też nie, ale ostatnio był progres więc jest nadzieja Uśmiech
Może niektórzy więc wreszcie prócz wytykania aspektów technicznych przekazu skupią się na jego treści i tym co powinno być tutaj podstawą, czyli na dyskusji o filmie. Z utęsknieniem wypatruje tej chwalili i zaznaczam że nie chce nikogo krytykować personalnie, bo uważam że to strata czasu.

........................................................................................................................................................................................

Wracając do filmu, bo na dyskusji o filmie chce się skupić. Niestety wraz z Atakiem Klonów rozpoczyna się zbytnie skupienie universum Star Wars na właśnie tym okresie i wysp wszelkiej maści serialików animowanych. Ich echo słychać niestety do dziś. Rozumiem że to jeden z największych konfliktów w owej galaktyce, niosący za sobą później poważne następstwa ale mimo wszystko takie wałkowanie go mnie osobiście nudzi.


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Rinzler - 13-08-2011

Episode II - Attack of the Clones Uśmiech
Druga część nowej trylogii może i nie zachwyca, ale czepiać sie tez nie ma zbytnio czego (no może Christensena i Portman, bo ich role sa mocno przesłodzone i eksponowane jakoś tak na siłę). Fajnym pomysłem było pokazanie armii klonów tworzonej w tajemnicy na planecie Kamino (miłe dla oka widoczki, oraz niezapomniana scena walki miedzy Obi Wanem a Jango Fettem).
Dodatkowo w tej cześci powinno cieszyć to że:
- jest znacznie mroczniejsza od jedynki (w zasacie z PM podobała mi sie tylko walka Dartha Maula z Obi Wanem i Qui-Gonem)
- pojawiają się sceny ktore wyjasniają niektóre zdarzenia z częśc 4 (min: pochodzenie Boby Fetta oraz okolicznośc w których Anakin traci dłoń)
- mamy na ekranie mniej Jar JaraUśmiech
- świetna scena bitwy Rycerzy Jedi z droidami
- walka Yody z Dooku
Dla mnie najlepsza część "nowej sagi", choć Revenge of the Sith
też bardzo nie ustępuje pola.
Odnosnie wypowiedzi :
Cytat:Wracając do filmu, bo na dyskusji o filmie chce się skupić. Niestety wraz z Atakiem Klonów rozpoczyna się zbytnie skupienie universum Star Wars na właśnie tym okresie i wysp wszelkiej maści serialików animowanych. Ich echo słychać niestety do dziś. Rozumiem że to jeden z największych konfliktów w owej galaktyce, niosący za sobą później poważne następstwa ale mimo wszystko takie wałkowanie go mnie osobiście nudzi.

Okres Wojen Klonów stwarza największe możliwość ( technologia, ilość i jakość uzbrojenia, ilośc wojsk i zróżnicowane konflikty) to wszystko ma niebagatelny wpływ na fakt iż z tą własnie cześcią zwiazanych jest najwiecej dodatków, a jesli ktos kocha Star Wars to im więcej tym lepiejUśmiech






RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - simek - 13-08-2011

Czytając ten ostatni mały wysyp opinii o nowej trylogii dochodzę do wniosku, że jedyne co wyszło Lucasowi w tych trzech filmach to pojedynki, kolejny z setek dowodów na to jak słaba nowa trylogia jest w porównaniu do starej.

Jakby słaba nie była to i tak czekam i jestem niesamowicie napalony na complete saga na blu.




RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 13-08-2011

(13-08-2011, 17:23)STEALTH napisał(a): Okres Wojen Klonów stwarza największe możliwość ( technologia, ilość i jakość uzbrojenia, ilośc wojsk i zróżnicowane konflikty) to wszystko ma niebagatelny wpływ na fakt iż z tą własnie cześcią zwiazanych jest najwiecej dodatków, a jesli ktos kocha Star Wars to im więcej tym lepiejUśmiech

Kocham Star Wars ale Wojen Klonów w żaden sposób nie doceniam, wole okres panowania Imperium. Zresztą Wojny Klonów rozbudowując od jakiegoś czasu i poszerzając świat Star Wars niestety robią to niekiedy w złym kierunku, Asajj Ventress wydaje się postacią niepotrzebną i ściśnięta we wszystko na sile. Anakin i Obi-Wan już po filmach mi się znudzili, najbardziej więc w rozszerzeniach wojen klonów podobał się komiksowy wątek Aayli Secury i Quinlana Vosa. Zarówno serial rysunkowy, jak i serial 3D stanowią tylko dodatek z mniej lub bardziej ciekawymi wątkami. Zaś co do tego że Wojny Klonów stwarzają największe możliwości, tak można powiedzieć uważam o każdym większym konflikcie zbrojnym w dziejach Galaktyki.

(13-08-2011, 17:23)STEALTH napisał(a): - walka Yody z Dooku

Osobiście bardziej podobała mi się Yody walka z Imperatorem, a swoją drogą widzę że STEALTH też lubisz Star Wars. Może odniesiesz się do mojej szerszej wypowiedzi o filmie na poprzedniej stronie Uśmiech ?


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Rinzler - 13-08-2011

Uśmiech
Pożyczyłem od znajomego kapitana U-boota ksiażkę kodów Enigmy i zaczynamy:
Cytat:Atak Klonów wydaje mi się zdecydowanie lepszy od Mrocznego Widma,
Mi się nie wydaje, dla mnie Epizod One to wstyd dla Star Wars. Wszystko takie bajkowo cukierkowe, śliczne, naciagane i sztuczne: gadajaca żaba Jar Jar, Quin Gon składajacy meldunki przez maszynkę do golenia nóg od Gillette, Natalie Portman jako Amidala wątła i bez charakteru, patrząc w ekran zastanawiałem sie czy to Star Wars czy Teleranek. Lucas chyba strasznie sie obawiał finansowej klapy skoro postawil na odbiorców w wieku przedszkolnym lub bardzo wczesno szkolnym :/ Każdy dorosły fan Star Wars pewnie poczuł sie tak jakby dostał po mordzie (może z małymi wyjatkami, biorę pod uwagę ten % widzów ktorym film sie podobal bo jak Star Wars to Star Wars i musi byc COOL) Oj nie ma MOCY w tym filmie i tyle. Dośc o E1 bo ma być o E2.
Cytat:Całe śledztwo Obi-Wana Kenobiego jakieś takie nie miałkie
McGregora bym sie nie czepiał bo dzwiga on w tym filmie na swoich barkach i tak o wiele za dużo min. drwenianego Christensena który jesli chodzi o mnie w calej "nowej" sadze zagral 1 dobrą scenę:



Temat Fettów mogli faktycznie pociagnać ciutke berdziej ale pewnie nie widzieli w tym sensu skoro postać Jango sie kończy a Bobba pojawia się dopiero kilka lat świetlnych później. Pozwolisz Kinomaniaku że daruje sobie rozwijanie postaci Jar Jara bo dla mnie to tak chybiony pomysł jak Pudzianowski w MMA. Klasyką samą w sobie jest mocna osoba Hrabiego Dooku, świetnie zagrana, widz ma niedosyt tej postaci bo wnosi ona pewien element zagadkowości i zagrożenia. Ogólnie po Attack of the Clones widac że George Lucas spiął poślady i wrócił do tego co dobre. Epizod II to juz zupełnie inny film, znacznie sensowniejsza fabula (w porównaniu do E1 - mega postęp), wiecej akcji, to już nie pustynna papka a kawał fajnego widowiska. Starsi fani sagi mogli poczuć że Star Wars it's backUśmiech


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 13-08-2011

(13-08-2011, 22:12)STEALTH napisał(a): Mi się nie wydaje, dla mnie Epizod One to wstyd dla Star Wars. Wszystko takie bajkowo cukierkowe, śliczne, naciagane i sztuczne: gadajaca żaba Jar Jar, Quin Gon składajacy meldunki przez maszynkę do golenia nóg od Gillette, Natalie Portman jako Amidala wątła i bez charakteru, patrząc w ekran zastanawiałem sie czy to Star Wars czy Teleranek.

Wstyd ? nie uważam by George Lucas miał się czego w przypadku Mrocznego Widma wstydzić, no może poza tym wszystkim co wymieniłeś ale o tym dlaczego tak to wygląda poniżej. Według wielu opinii Jar Jar kładzie ten film, moim zdaniem nie. Spełnia znakomicie role irytujące błazna po prostu i chyba oto chodziło. Jeśli chodzi o Gillette ''najlepszy dla mężczyzny'', to o tym że to urządzenie jest maszynką do golenia dowiedziałem się już dawno po obejrzeniu filmu w kinie. Pewnie gdyby ta informacja nie wypłynęła, nie było by tematu. Jednak co ona zmienia ? w postrzeganiu filmu - nic. Co do Amidali to się w pełni z tobą zgadzam, młodą Natalie Portman zawsze będziemy sobie wyobrażać jako Matylde z Leona Zawodowca.

Cytat:Lucas chyba strasznie sie obawiał finansowej klapy skoro postawil na odbiorców w wieku przedszkolnym lub bardzo wczesno szkolnym :/ Każdy dorosły fan Star Wars pewnie poczuł sie tak jakby dostał po mordzie (może z małymi wyjatkami, biorę pod uwagę ten % widzów ktorym film sie podobal bo jak Star Wars to Star Wars i musi byc COOL) Oj nie ma MOCY w tym filmie i tyle. Dośc o E1 bo ma być o E2.

Mi się wydaje że filmem chciał trafić do nowego pokolenia fanów Star Wars, stąd film wygląda tak jak wygląda. Z tym że powinien stanowczo uważam poczekać z jego realizacją o jeszcze kilka lat, ale pewnie naciskano na niego.

Cytat: McGregora bym sie nie czepiał bo dzwiga on w tym filmie na swoich barkach i tak o wiele za dużo min. drwenianego Christensena który jesli chodzi o mnie w calej "nowej" sadze zagral 1 dobrą scenę

No tak w końcu od porównań do kreacji Alec Guinness nie ucieknie, niemniej trzeba przyznać że w kliku momentach nowej trylogii zbliżył się do niej w pozytywnym rozumieniu. A co do tej sceny, zagrał tu bardzo dobrze że tak powiem głos Jamesa Earla Jonesa, a nie Hayden Christensen.


RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Rinzler - 13-08-2011

Cytat:A co do tej sceny, zagrał tu bardzo dobrze że tak powiem głos Jamesa Earla Jonesa, a nie Hayden Christensen.

Uśmiech Ot i sam widzisz gwiazdorstwo ChristensenaUśmiech Nawet sapać mu nie daliUśmiech
Star Wars E1 ssie i zdania nie zmienie. Fakt, może to kwestia nacisków a może rzeczywiście chęć zdobycia nowych fanów ale od pozostałych części, ta jedna bardzo mocno odstaje.

p.s: odnośnie komunikatora to Quin Gon używa maszynki dla kobietUśmiechUśmiechUśmiech




RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Kinomaniak - 15-08-2011

(13-08-2011, 22:51)STEALTH napisał(a): Uśmiech Ot i sam widzisz gwiazdorstwo ChristensenaUśmiech Nawet sapać mu nie daliUśmiech

To akurat nawet nie chodzi oto, nie doceniam go bo doceniam głos (notabene nie jego)

(13-08-2011, 22:12)STEALTH napisał(a): Pożyczyłem od znajomego kapitana U-boota ksiażkę kodów Enigmy

Nie była ci dodajmy w ogóle potrzebna dodajmy, ale nie ma to jak lekka uszczypliwość prawda? :/





RE: Gwiezdne wojny: Atak Klonów - Rinzler - 15-08-2011

Cytat:To akurat nawet nie chodzi oto, nie doceniam go bo doceniam głos (notabene nie jego)
Darth Vader to Darth Vader, ikona Star Wars a Christensen jakoś wogole nie pasuje mi do tej roli (może przez to że Lucas zafundowal nam zbyt wiele lukrowanych scen z jego udziałem)
Cytat:Nie była ci dodajmy w ogóle potrzebna dodajmy, ale nie ma to jak lekka uszczypliwość prawda? :/

Nie ma się co stresowaćOczko Obróciłem w żart piach którym inni sypali Ci w oczy.