Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22)
+--- Wątek: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach (/Thread-Epizod-butelkowy-czyli-kr%C3%B3tko-o-serialach--2819)



RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - patyczak - 27-12-2012

Pojęcia nie mam, ale ten komediowy ton nie jest chyba większy niż np. w Mistrzu i Małgorzacie. I ten lekki komizm nie wydaje się być czymś dodanym na siłę, więc możliwe, że to sprawka Bułhakowa.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - patyczak - 01-01-2013

Obejrzałem kolejne dwa odcinki A Young Doctor's Notebook i jest bardzo dziwnie. Nawet nie wiem czy serial mi się podoba. Jeżeli chodzi o klimat, to jest tutaj totalny chaos i miszmasz. Potencjalnie poważne sceny są tu tak wyśmiane, że robi się lekko niesmacznie i slapstickowo.
W dodatku pojawiają się momenty, które spokojnie można określić słowem "gore". Krwi jest pełno, a operacje są sfilmowane chyba bardziej dosadnie jak to miało miejsce w tej części "Piły", w której było rozcinanie czaszki:D


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - wujo444 - 09-01-2013

A Young Doctor's Notebook
W sumie podpisuję się pod postami patyczaka. Nie czułem jednak tego zgrzytu. Gore było groteskowe i wynika z wyolbrzymienia wypadków w pamięci. Piękne było, gdy wyrywał zęba :D Radcliffe daje radę, humor mocno specyficzny, fajny surrealistyczny klimacik. Miałbym ochotę na kontynuacje, bo finał lekko urwany, a 4x25 min to niewiele nawet jak na UK.




RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Hitch - 12-01-2013

Parks and Recreation

Dałem drugą szansę i podobało mi się znacznie bardziej niż za pierwszym razem. Mimo wszystko jednak wciąż temu serialowi daleko do genialnego w sezonach 1-7 "The Office". Głównym problemem jest nuda, którą wieje z większości odcinków. Nie wiem, czy to wina zamordystów i legalistów składających się na pierwszy plan, czy raczej cienkich scenariuszy. Pierwszoplanowe postacie strasznie ssą. Leslie pominę milczeniem, a Ann bardzo nierealistycznie i nieprawdopodobnie nie może znaleźć faceta, a dużo odcinków skupia się wokół tego zagadnienia, co jest najzwyklejszą katorgą podczas oglądania, bo widz sra na to! Za to drugi plan rządzi niepodzielnie - Ron Swanson oraz jego totalne przeciwieństwo, Chris Traeger kradną każdą scenę i epizod, w którym się pojawiają. Mistrzostwo komediowego scenopisarstwa oraz aktorstwa. Oprócz nich ujdą też pojedyncze gagi czy tam inne postacie epizodyczne, no ale jako całość wymaga jeszcze wielu szlifów, których już raczej na tym etapie (piąty sezon) nie otrzyma. Ogólnie można pooglądać wolną chwilą, choć odradzam spodziewania się cudów na kiju.

6-7/10


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Perfik - 12-01-2013

Veep - Polityka, tym razem na wesoło od twórców In the Loop i Four Lions. Chyba najlepszy serial komediowy od HBO od lat. Warto zobaczyć choćby dla samej Julii Louis-Dreyfus, która wymiata w roli wiceprezydenta USA. Czwórka jej współpracowników też daje radę, choć trochę nie pasił mi Tony Hale, który praktycznie powtarza swoją rolę z Arrested Development. Pierwszy sezon ma tylko osiem odcinków i mimo, że na razie nie zanosi się na to, że miałby zapisać się jakość szczególnie na kartach historii, to jest na tyle śmiechogenny, że warto dać mu szansę. Polecam i czekam na drugą serię.

7+/10






RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Gal Anonim - 13-01-2013

Obejrzałem Banshee - fragment jeno. I zastanawiam się, co o nim myśleć. Bojka w barze. Brutalność sztuczna, bo to CGI raczej, bo to Starz, o ile się nie mylę. Meh, chyba. Przez chwile zastanawialem sie czy to akcja AD 1980 czy AD 2012-Straight-to-DVD. Może coś pomiędzy i 1990-Straight-to-VHS. Może obejrze całość odcinka.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Perfik - 15-01-2013

Pierwszy sezon akurat miał mocno przeciętne recenzje. Na szczęście twórcy poczynili kilka zmian (przede wszystkim Leslie nie jest debilką, jak w pierwszej serii) i serial wyszedł na prostą. Tak po za tym to zgadzam się w całej rozciągłości z wojtky.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Jakuzzi - 15-01-2013

A widział kto już The Following z Baconem i Purefoyem? Co prawda to Fox, więc dużych nadziei sobie nie robię, ale ta obsada plus tematyka ciekawią.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - leszek samo zuo - 15-01-2013

The Following ma premierę w USA chyba 21 stycznia. Żadnych preairów nie widziałem, więc trzeba czekać cierpliwie. Sam bardzo czekam na ten serial, bo tematyka naprawdę ciekawa. Pierwszy odcinek pokazywali chyba na comic conie i dziennikarze byli nim zachwyceni.


Pierwsze recki zza oceanu się pojawiły i są bardzo rozbieżne.
http://www.metacritic.com/tv/the-following/critic-reviews




RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Hitch - 28-01-2013

Lois & Clark: The New Adventures of Superman

Ależ bekowy serial! Nic tu nie jest na poważnie, twórcy mają pełną świadomość upośledzenia materiału wyjściowego i po prostu idą z jego rytmem. Dean Cain bawi się imidżem Supermana, czyniąc go jednocześnie rewelacyjną parodią jak i ciekawą postacią. Nie sądziłem, że ten Z-klasowy aktorzyna jest w stanie wykrzesać z siebie charyzmę czy też autentyczny humor.

Terri Hatcher to przepiękna kobieta! Już wiem dlaczego za gówniarza widziałem każdy odcinek - instant crush mode po prostu.

Najbardziej rozwala fabuła i poszczególne intrygi. Czego tu nie ma! Bokserzy z cybernetycznymi implantami? Check! Dzieci ze sztucznie podniesionym IQ terroryzujące miasto? Check! Niewidzialny złodziej (grany przez samego Ellswortha z "Deadwood"!)? Check!

Do tego badziewiaste efekty specjalne nawet jak na czasy, w których powstały, totalny przesadyzm w podawaniu w sumie wszystkiego (sceny "melodramatyczne" wymiatają po całości! :)) i gwarantowany masaż przepony przy każdym odcinku. Polecam!





RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Perfik - 28-01-2013

Niecały rok temu powtórzyłem sobie dwa pierwsze sezony. Moje ulubione odcinki to zdecydowanie te w których bohaterowie spotykają H.G. Wellsa i cofają się w czasie. Coś pięknego :). Plus oczywiście odcinek świąteczny (ten ze szczurami), który nie wiedzieć czemu tak bardzo zapadł mi w pamięć.

Twórcom należy się szacunek za jedno - Lois Lane w wykonaniu Teri Hatcher jest idealna. Żadna z pań wcześniej, czy później wcielająca się w tę rolę nie ma do niej nawet startu. I nie sądzę, żeby zbliżająca się wersja Snydera miała to zmienić.

No i ta czołówka z genialnym tematem :)





Obok Renegata mój ulubiony serial z dzieciństwa.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Snuffer - 31-01-2013

Co z Vegas? Warto oglądać? Ile w tym serialu procedurala?


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Azgaroth - 31-01-2013

Jedna z najdziwniejszych rzeczy jakie ostatnio widziałem. Czekam na odcinek nr. 2 :)

http://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_863536&feature=iv&src_vid=myVrlZ65N7w&v=hf9Zaurmbzg


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - wujo444 - 22-02-2013

ok, wyjdę z szafy i przyznam się - uwielbiam Modern Family! Walentynkowy epizod wymiótł po całości.

Kto nie słyszał - rodzina Pritchettów to miniatura nowoczesnej amerykańskiej rodziny. Nestor rodziny Jay rozwiódł się po 35 latach małżeństwa i wkrótce poznał kolumbijską piękność i swoją obecną żonę Glorię. Wraz z nimi mieszka też jej syn z pierwszego małżeństwa - bardzo dojrzały i poważny Manny. Syn Jaya, Mitchell, jest gejem i wraz ze swoim partnerem Cameronem właśnie adoptował niemowlę z Wietnamu. Najnormalniej wygląda rodzina córki Jay'a, Claire, która z mężem Philem wychowuje trójkę nastolatków - Haley, Alex i Luke'a. Dużo postaci i brzmi jak z jakiejś telenoweli? Każda jest na szczęście na tyle charakterystyczna, że łapie się wszystko w mig. Humor opiera się głównie na dowcipach słownych i zderzeniach charakterów. Świetnie są pokazane relacje w rodzinie. Na koniec dnia wszyscy się kochają, ale w międzyczasie dogryzaniom, podszczypywaniom, i wrabianiu innych nie ma końca. Króluje w tym zwłaszcza rodzinka Dunphych, ale innym też się zdarza. Nie wiem czemu przyjęło się myśleć o MF jako "ugrzecznionym" - nie ma wielkich tyrad o wyższości białej rasy, tym niemniej, częstotliwość dowcipów z podtekstem seksualnym, obrażającym homoseksualistów czy różne inne grupy jest naprawdę spora. No i co ważne - ten serial mnie po prostu rozbraja kapitalnymi dowcipami w co drugiej linijce, często w trakcie bardzo szybkich dialogów. Uwielbiam też formę - bardzo dobrze sprawdza się stylizacja na dokument. Narracja w dużym stopniu opiera się na komentarzach nagrywanych bezpośrednio do kamery już po wydarzeniach odcinka. Scenki te potrafią zniszczyć system, np. gdy Phil obmawia swoją żonę, a odjazd kamery pokazuje ją siedzącą tuż obok z wyrazem mordu w oczach :) Zresztą świetne aktorstwo to też olbrzymia zaleta serii - od Jaya granego przez Eda O'Neila, przez jego żonę Glorię, Cama, Claire, wreszcie dzieciaki - Manny'ego, Alex i Luke'a - wszyscy perfekcyjnie wcielają się w swoje postacie i wraz z formą dokumentu nadają niesamowicie naturalnego wrażenia. Serial ma zupełnie inny nastrój od sztucznych mikroświatów sitcomów.

Ogólnie polecam, i mam nadzieję, że znajdą się inni odważni przyznania się do niepopularnej na tym forum opinii, że Modern Family jest super :)


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Persona non grata - 22-02-2013

Również bardzo cenię sobie ten serial, choć na razie jestem dopiero na drugim sezonie. Długo szukałem jakiejś fajnej, naprawdę śmiesznej komedii w formacie około 20 minut i "Modern Family" w tym względzie spełnia się perfekcyjnie. Humor najwyższych lotów - wyważony, w granicach dobrego smaku, a nie prostacki. Dowód na to, że można napisać naprawdę śmieszny scenariusz bez żartów o sraniu lub rzyganiu oraz bez durnego śmiechu z puszki. Paleta barw głównych bohaterów jest wyważona idealnie, choć bohaterowie oczywiście są nieco przerysowani. Prym wiodą oczywiście Jay i Phil - rewelacyjne postaci. Pewien życiowy sceptycyzm i cynizm pierwszego, zmieszany z dziecięcą fantazją, może nawet infantylizmem tego drugiego to naprawdę genialna mieszkanka. Zresztą Manny ze swoją przedwczesną dojrzałością też miecie.

Z kolei jeśli chodzi o doznania wzrokowe, zawsze można liczyć w tej kwestii na Glorię:
[Obrazek: SofiaVergara.jpg]




RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Hitch - 22-02-2013

A ja nie przetrwałem próby 5 epizodów. Nudy jak flaki z olejem, a podstarzały Al Bundy nie wymiata nawet w 1/7 tak jak kiedyś.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - wujo444 - 22-02-2013

(22-02-2013, 01:44)Persona non grata napisał(a): Prym wiodą oczywiście Jay i Phil - rewelacyjne postaci. Pewien życiowy sceptycyzm i cynizm pierwszego, zmieszany z dziecięcą fantazją, może nawet infantylizmem tego drugiego to naprawdę genialna mieszkanka.
I ta miłość Jaya do zięcia... chociaż fanem Phila nigdy nie byłem, bo obok Cama jest najbardziej przerysowany i czasem się robi zbyt żenujący. O tym zderzeniu jest zresztą cały odcinek w trzeciej serii, "Punkin Chunkin".

Cytat:Z kolei jeśli chodzi o doznania wzrokowe, zawsze można liczyć w tej kwestii na Glorię:
Uwielbiam Glorię i jej kolumbijskie zwyczaje, oraz opowieści o starych czasach. Jakby tak jechali po Polsce jak po Kolumbii w MF, byłby niezły skandal.

(22-02-2013, 01:49)Hitch napisał(a): A ja nie przetrwałem próby 5 epizodów. Nudy jak flaki z olejem, a podstarzały Al Bundy nie wymiata nawet w 1/7 tak jak kiedyś.
Jay nie jest tak ważną postacią, w ogóle nie ma takiego głównego bohatera jak Al w Świecie..., raczej każda rodzina dostaje mniej lub więcej czasu w zależności od odcinka. A tak to ma sporo świetnych motywów, bo to ten stary typ, który nie do końca rozumie syna-geja, zdziecinniałego zięcia, a i żona z innego świata potrafi mu wejść na głowę (że o starej nie mówiąc). Za bardzo byś chyba chciała Ala narzekającego na głupotę ludzi i grube baby, gdy tymczasem Jay to raczej postać szukająca sposobu na radzenie sobie w zmieniającej rzeczywistości, zupełnie kto inny.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - nawrocki - 20-03-2013

W sumie mogę się pod powyższym podpisać. Aktorsko jest dobrze (Farmiga jest świetna, ale to było do przewidzenia), fabularnie na razie całkiem ok. Nie liczyłem na nic wielkiego, sądziłem wręcz, że oleję ten serial po pierwszym epie, ale, co dla mnie zaskakujące, z chęcią zobaczę kolejny. Jak kolejne odcinki będą nieco bardziej doszlifowane w niektórych elementach, może się okazać, że całkiem niezły serial z tego wyszedł.


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - BezcelowyAlbatros - 26-03-2013

In the Flesh Wow! Nareszcie coś ciekawego w temacie zombie. Okazało się, że wynaleziono "lekarstwo" na zombizm, i kilka lat po epidemii ludzie dotknięci tą "przypadłością" powoli wracają na łono społeczeństwa. Oczywiście, społeczeństwo ma wiele powodów, by być przeciwnym temu - sam byłbym, kurde - o tym, że byłe zombiaki nie są zagrożeniem zapewnia rząd, a rząd już raz dał dupy, wcześniej porzucając ludzi w obliczu zagrożenia. Wówczas ludzie potworzyli bojówki, których "żołnierze" w czasie po ogarnięciu epidemii nadal, na zasadzie samosądu, szukają i zwalczają potencjalne zagrożenie. Mamy więc tu to, czego nie udało się osiągnąć w TWD, a nie jakieś mecyje w stylu "Zakochany zombie" - poważny dramat społeczny z zombie w tle. Dodatkowo momentami mocno trzyma w napięciu (sceny z końcówki pierwszego epizodu, opad szczeny, zwłaszcza mieszkańcy w okamgnieniu przygotowujący się do obrony przeciw HFV). Mocne, serio! No i dodam - brytyjskie. Polecam!


RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - raven.second - 26-03-2013

Czyli co, martwi wracają do życia nie jako bezmózgie potwory tylko jako normalni ludzie? Czy jak? Bo nie mogę sobie tego wyobrazić, zombie to trup jest opętany żądzą pożerania mięsa.