Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Cold in July (reż. Jim Mickle) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Cold in July (reż. Jim Mickle) (/Thread-Cold-in-July-re%C5%BC-Jim-Mickle--3521)

Strony: 1 2 3 4


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Crash - 03-05-2014

Dla zainteresowanych:
Lipcowy mróz


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Gal Anonim - 07-05-2014

O kurde, nie wiedziałem, że to na podstawie Lansdale'a. Gość dobre komiksy pisał, no i odcinki Batman TAS. No i BUBBA HO-TEP to tez jego.

Czekam nawet bardziej na ten film.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Crash - 19-05-2014

Premiera w Stanach już w ten piątek. Również wtedy na VOD, więc niedługo poczekamy aż dobra wersja wypłynie w zatoce.
Oczywiście o polskiej premierze ani widu, ani słychu.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - nawrocki - 23-05-2014

Film zbiera bardzo dobre recenzje:
http://www.rottentomatoes.com/m/cold_in_july_2014/



RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Crash - 29-05-2014

Książka przeczytana - świetny, potoczysty język, fabuła pełna zwrotów akcji i tercet kozaków nie z tej ziemi, z Jimem Bobem na czele. Żadnych dywagacji natury filozoficznej, poza maksymą "rób to, co uważasz za słuszne". Jeśli reżyser trzymał się książki (a z trailera wynika, że tak), czeka nas zajebisty film.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Mental - 30-05-2014

Cytat:rób to, co uważasz za słuszne

Men are gonna get killed here today, Sue, and I'm gonna kill 'em.

-- Charley Waite, "Open Range"


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Gal Anonim - 01-06-2014

To ja też:

- What the fuck are you doing?
- I'm gonna kill a bunch of people.


-- Candy i Johnny w "Rolling Thunder".

I jeszcze moj ulubiony absolutnie maks-testosteron dialog z tego samego filmu:

- I found them.
- Who?
- The men who killed my son.
- I'll just get my gear.


Mniam, mniam, mniam.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Paszczak - 09-06-2014

Dobra, też przeczytałem w wolnej chwili książkę i Ameryki nie odkryję: powieść jest niezła, ale potencjał w niej tkwi na iście zajebisty film. Z początku miałem wątpliwości co do Jima Boba (postać Johnsona), wydawał mi się na siłę przefajniony, ale się do gościa przekonałem. Porządna opowieść o prawdziwej męskiej przyjaźni zahartowanej w ogniu walki, a także o więzi między ojcami i synami. Niech tylko w filmie będzie jak najmniej żony głównego bohatera, bo trochę psuje tą wzruszająco szowinistyczną opowieść swoim trollowaniem.
Aaa, dialogi są momentami rozbrajające. Dla przykładu, Jim Bob wita się z Benem Russelem.
- Jaśnisty szlag, stary koniu, wyglądasz jak parujący psi stolec.
- Chory byłem.
- Chory! Wyglądasz, jakbyś zdechł i jakiś głupi kutas cię potem wykopał. Fajnie cię znów zobaczyć, bucu smętny. Jak leci?
- Po łuku. Jim, w tym pokoju jest dama...
- Taka płatna?
- Nie, taka prawdziwa.
- Kurwa, ten mój niewyparzony ryj.



RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - hanys - 24-07-2014

Film już dostępny w sklepach sieci Torrent/Warez.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Tyler Durden - 24-07-2014

O właśnie, widziałem go jakiś czas temu w kinie...

Początek filmu, Michael C.Hall, czyli serialowy Dexter Morgan, słyszy grasującego w domu złodzieja. Roztrzęsionymi dłońmi mierzy do niego z broni i w panice strzela mu w głowę. Krew obryzguje pobliską ścianę i kanapę, bohater z wrażenia osuwa się na ziemię. To z całą pewnością nie jest Dexter: The Movie. Szybko pojawia się ojciec zabitego, który najpierw za pomocą niedopowiedzeń i sugestywnych komentarzy, a następnie konkretnych już czynów, zaczyna grozić rodzinie bohatera. Bynajmniej nie staje się to jednak głównym wątkiem filmu. Fabuła "Cold in July" stale ewoluuje, scenariusz co chwilę zmienia środek ciężkości, zamyka się jedne wątki, ale tylko po to, żeby rozpocząć od razu nowe, zazwyczaj dokręcając przy tym śrubę i brnąc głębiej w mroczne rejony ludzkiej duszy, wynajdując coraz to bardziej szokujące wątki i testując odporność odbiorcy na drastyczne tematy.

Trochę szkoda, że wyreżyserował to Jim Mickle, autor niezłego "Stake land". Facet mający nosa do ciekawych historii, z entuzjazmem wgryzający się w obiecujący temat i wyciskający z niego ostatnie soki, ale cierpiący niestety na brak stylu, reżyserskiego sznytu i biegłości w operowaniu warsztatem. Przez to jego filmy, chociaż dobre fabularnie, pozostawiają po sobie posmak obcowania z kinem klasy B. W jego najnowszym filmie reżyserska ułomność jest tym bardziej odczuwalna, bo zestawiona nie tylko z dobrym scenariuszem, ale i znakomitymi kreacjami aktorskimi. Szczególnie dostarcza Don Johnson przeżywający w ostatnich latach renesans w rolach drugo- i trzecioplanowych. Kreacja w "Cold in July" jest tego uwieńczeniem, bo to rola, która ma szansę zrobić wokół aktora trochę szumu i przyciągnąć w okresie zimowym uwagę podczas sezonu nagród aktorskich. Równie dobrze wypada zarówno Hall (ze stylówą czeskiego piłkarza), jak i Sam Shepard, który wbrew niepokojąco sztampowego pierwszego aktu, ma do zagrania o wiele więcej, jak tylko rolę stereotypowego psychopaty.

Tak więc film bardzo fajny, ale trochę zmarnowany, chwilami genialne poszczególne elementy: fabuła, aktorstwo, muzyka (miłośnicy syntezatorów z lat 80. będą wniebowzięci) zostają zestawione z nierówną reżyserią, zdyscypliwaną w prowadzeniu interesującej narracji oraz odważnie sięgającą po różne drastyczne wątki, ale przy tym pozbawioną wizualnego stylu i miejscami zwyczajnie niezgrabną. Tym niemniej, to i tak film do obowiązkowego obejrzenia.



RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Paszczak - 26-07-2014

No co jest, panienki? Nikt poza Tylerem i mną jeszcze nie widział? To powinien być priorytetowy seans na forum epy i kultu twardzielstwa. Film jest dobry, choć mnie nie powalił. To po prostu solidna sensacja, trochę jakby spłycona względem książki, zdecydowanie zimniejsza i okrutniejsza, ale przy tym bardziej logiczna (w powieści było trochę rażących bzdur). Jak dla mnie najlepiej wypada nie Johnson, a Shepard. Znakomita, zaskakująco bogata rola, zwłaszcza biorąc pod uwagę oszczędność środków. Ben Russel to postać tragiczna, emocjonalne serce filmu, a zarazem twardziel co się zowie. Padające w tym temacie wzmianki o wymierzaniu starotestamentowej sprawiedliwości, nabierają w jego przypadku nowego znaczenia. No i do niego należy najlepszy tekst w filmie (mega spoiler):
Scena akcji jest właściwie tylko jedna, ale za to pierwszorzędna (choć też skromna i bez efekciarstwa). Cała obsada się spisała, nawet Dexter - który w sumie gra tu trochę pipę (i nie pamięta o trigger discipline, co ładuje go w tę całą awanturę), ale jednak porządnego gościa, który robi po prostu to, co słuszne. Jim Bob mniej efekciarski niż w książce, co wychodzi tej postaci na dobre. Muzyka zajebista, choc kawałek z trailera (najlepszy) pojawia się tylko na chwilkę.
Zasłużone 8+/10.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Mental - 26-07-2014

Są angielskie suby do tego?


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Paszczak - 26-07-2014

Z tego co mi wiadomo, to jeszcze nie. Oglądałem bez, szło zrozumieć.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Mental - 27-07-2014

Paszczak napisał(a):nawet Dexter - który w sumie gra tu trochę pipę (i nie pamięta o trigger discipline, co ładuje go w tę całą awanturę)

Akurat w tej scenie trigger discipline przestrzegał perfekcyjnie (w odróżnieniu od finału, gdzie łaził z paluchem przełożonym przez cyngiel) i jego tłumaczenie potem szeryfowi, że "palec mu się ześlizgnął" jest trochę dziwne. Trigger discipline po to się stosuje, żeby palec się "nie ześlizgiwał" w razie, gdy ktoś zrobi "a kuku". W każdym razie to tylko szczegół, bo film uważam za świetny.

Paszczak napisał(a):ale jednak porządnego gościa, który robi po prostu to, co słuszne.

To jedna z możliwości interpretowania jego zapału i parcia na definitywne rozstrzygnięcie sprawy. Ja mam inną. Moim zdaniem koleś czuł się niepewny jako mężczyzna. I musiał udowodnić sobie, że jest teksańskim kultowcem. W scenie w domu tuż po ustrzeleniu włamywacza szeryf mówi do niego mniej więcej coś takiego:

"To ciężka sprawa dla takiego gościa jak ty"

Dexter spogląda na niego, jakby lekko dotknięty inwektywą, a szeryf szybko dodaje:

"Cywila"

Jak mówię, facet musiał się dowartościować w mega pozytywnym znaczeniu tego słowa - stąd ta eskapada na przedmieścia Houston, giwery, obrzynki i chęć pomszczenia krzywd. To imo najmocniejszy punkt tej historii.

Reasumując: film dość ponury, mało humoru (gdyby nie Don Johnson, to byłaby praktycznie stypa), sporo starej szkoły, nieśpieszne tempo, stylistyka, zdjęcia - mucha nie siada. Niestety w środku siada trochę impet narracyjny i dopiero fantastyczny finał rekompensuje to spowolnienie. Oczywiście olbrzymi plus dla całej ekipy za przesłanie, w tym promocje kanonu wartości, które są moim prywatnym dekalogiem ;)

8/10 będzie chyba sprawiedliwą oceną.


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Paszczak - 27-07-2014

Cytat:Akurat w tej scenie trigger discipline przestrzegał perfekcyjnie
Mówisz? Obecnie nie mogę sprawdzić rzeczonej sceny, ale miałem wrażenie, że tak to się odbyło - zegar zrobił a kuku i kolesiowi palec się ześlizgnął. W końcu włamywacz mógł mu co najwyżej zaświecić latarką.
Ciekawostka - w powieści gość też był uzbrojony i Dane strzelił w samoobronie.
Kilka innych różnic:
Zmiany z filmu w większości na lepsze, jak dla mnie.
Swoją drogą, ciekawe, jak Dexter wytłumaczy żonie



RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Mental - 27-07-2014

Cytat: miałem wrażenie, że tak to się odbyło - zegar zrobił a kuku i kolesiowi palec się ześlizgnął.

Tylko że on przez cały czas zachowywał dyscyplinę spustu, więc tym bardziej dziwi mnie, jakim cudem po usłyszeniu odgłosu zegara nacisnął ten cyngiel. Był wyraźnie roztrzęsiony, to fakt, ale nie na tyle, żeby olewać td. Tak czy siak, nie płakałem po włamywaczu, pytka mu w rzyć i za mur.

Cytat:ciekawe, jak Dexter wytłumaczy żonie

Kryzys wieku średniego - chciał sobie kolczyk wprawić, ale nie wyszło ;)


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Mental - 30-07-2014

Obadałem "Lipcowy mróz" jeszcze raz, już teraz bez bagażu oczekiwań, na spokojnie. I podnoszę ocenę o jedno oczko. Piękne, krzepiące, niepozbawione goryczy kino moralnego niepokoju z wolnościowym przesłaniem, kultem broni palnej i ideą mszczenia krzywd. Mówię wam: dopóki będa kręcić takie filmy w Ameryce i pokazywać je na festiwalach, to ten kraj nie zginie. Przy następnej okazji podejrzewam, że podniosę ocenę do 10.

[Obrazek: p021rl0b.jpg]
Rozkminy jak w NCFOM


RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - patyczak - 10-08-2014

Fajny film, podpisuję się pod powyższymi opiniami, ale mam jeden problem.




RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - Crash - 10-08-2014




RE: Cold in July (reż. Jim Mickle) - patyczak - 10-08-2014

Dzięki Crash:)

To ciekawe, ale muszę przyznać, że ten niezamknięty wątek nie przeszkadza mi tak bardzo jak powinien. Myślę, że to takie życiowe. Film rządzi się oczywiście innymi regułami niż życie, ale w tym przypadku nawet to kupuję, że ta sytuacja rozwinęła się w taki sposób, że nie została domknięta pewną klamrą.