Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Knocked Up - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Knocked Up (/Thread-Knocked-Up--671)

Strony: 1 2 3 4


- desjudi - 24-09-2007

ty, ty, ty nie wiesz co to strach 8)


- Negrin - 24-09-2007

Eorath napisał(a):problemy jakieś błahe i dające sie bez problemu rozwiązać
Yhm... Czy ja się przeoczyłem, czy ten film jest o niechcianej ciąży i dorastaniu do rodzicielstwa? ;)


- D'mooN - 24-09-2007

Big deal;)

Od siebie dodam: to dobry film, świetnie wyważony, choć nie bez wad. Postaci mimo swej sztampowości dają się lubić, a zdecydowanie najlepsi są: siostra głównej bohaterki i jej mąż.


- Negrin - 24-09-2007

D'mooN napisał(a):Big deal;)
Dobra, dobra, jakoś się Ciebie wrobi :P

D'MooN napisał(a):a zdecydowanie najlepsi są: siostra głównej bohaterki i jej mąż.
Ustaliliście zeznania czy co? ;)


- Eorath - 24-09-2007

Negrin napisał(a):
Eorath napisał(a):problemy jakieś błahe i dające sie bez problemu rozwiązać
Yhm... Czy ja się przeoczyłem, czy ten film jest o niechcianej ciąży i dorastaniu do rodzicielstwa? ;)

Tak, wszystko się zgadza, ale te problemy sie jakoś bardzo łatwo rozwiązują :D Tak jakby same z siebie... Dużo ciekawsze jest - uff, powtarzam się - rozwiązywanie problemów siostry bohaterki i jej męża :)


- Beowulf - 24-09-2007

Eorath napisał(a):Widać nie jestem słodka i optymistycznie nastawiona do życia :D:D

proponuję Requiem for a Dream. ;)


- Green_Eyes - 24-09-2007

Eorath napisał(a):
Negrin napisał(a):
Eorath napisał(a):problemy jakieś błahe i dające sie bez problemu rozwiązać
Yhm... Czy ja się przeoczyłem, czy ten film jest o niechcianej ciąży i dorastaniu do rodzicielstwa? ;)

Tak, wszystko się zgadza, ale te problemy sie jakoś bardzo łatwo rozwiązują :D

A ile przy tym radości jak takie małe ludki się do Ciebie przytulą :D


- Negrin - 24-09-2007

Eorath napisał(a):Tak, wszystko się zgadza, ale te problemy sie jakoś bardzo łatwo rozwiązują :D Tak jakby same z siebie...
Się same rozwiązują, bo 1) to jest komedia romantyczna, 2) oni w sumie do siebie pasują, więc spoko :)

Natomiast tak szczerze mówiąc, to ja trochę w tym duchu owszem miałem po seansie pewne zastrzeżenie: otóż Ben, niby beztroski lekkoduch, imprezowicz i stoner, właściwie od samego początku -- wystarczy, że wyrywa się od kumpli -- jest w zasadzie mądry i (prawie) gotowy. Choć z drugiej strony może nawet jest w tym sens. A że cierpliwość ma świętą do tej dziewczyny, to jest to nawet wszystko autentyczne :)


- D'mooN - 24-09-2007

Negrin napisał(a):
D'MooN napisał(a):a zdecydowanie najlepsi są: siostra głównej bohaterki i jej mąż.
Ustaliliście zeznania czy co? ;)

TAK!;)

A serio: główna para jest zestawiona na zasadzie super banalnego kontrastu, to jest interesujące, ale przez 5 minut. Później robi nam się żal blondyneczki, a grubemu gburowi mamy ochotę skopać tyłek. Mało to rozwojowe:)
Natomiast Pete (na początku niespecjalnie zabawny) i Debbie (nie zdradzająca objawów nerwicy;) ) wraz z rozwojem akcji dają poznawać się coraz lepiej.


- Negrin - 24-09-2007

D'mooN napisał(a):Później robi nam się żal blondyneczki, a grubemu gburowi mamy ochotę skopać tyłek
Serio? Ja bym powiedział, że dokładnie odwrotnie :)


- D'mooN - 24-09-2007

Rozwiń:)


- Negrin - 24-09-2007

O rany, no. Właściwie to oboje są sympatyczni. Natomiast chyba sobie nie przypominam, żebym Benowi chciał skopać tyłek, nawet jak miał momenty głupie -- bo zachowywał się po prostu normalnie i w zasadzie od początku (w sumie napisałem o tym dwa posty wyżej) było widać, że to mądry koleś, koniec końców odpowiedzialny i że generalnie jest w porządku facetem. Ale facetem, więc się zachowuje jak facet :) Jeśli można w KU w ogóle mówić o trzymaniu stron, to ja trzymałem jego stronę. A dziewczyna jak dziewczyna. Poświruje, potestuje cierpliwość faceta i wreszcie jej przejdzie :)

W zasadzie rzecz w tym, że w KU Ben i Allison -- oczywiście że w oparciu o stereotypy -- dość trafnie uosabiają "czynnik męski" i "czynnik żeński". Dlatego mnie tam ten banał przypadł do gustu.


- D'mooN - 24-09-2007

Cóż moim zdaniem reżyser za bardzo się starał aby widz polubił Bena - ja tego nie kupiłem. Był irytującym bucem i mimo ukazania całego procesu dorastania do sytuacji, takim bucem pozostał:)

Allison to po prostu śliczna, sympatyczna dziewczyna która pod kopułką ma więcej niż kępkę siana. Życie uczy doceniać takie rzeczy;)


- Negrin - 24-09-2007

Bo widzisz, D'MooN, Ty to chyba jednak jesteś laską :P

A tak już na całkiem serio to w tym momencie kończy się pole do dyskusji, bo dochodzimy do elementarnych różnic w odbiorze sytuacji czy odbiorze postaci, może nawet (przy jakimś tam wyabstrahowaniu) odbioru ludzi. Oczywiście "Knocked Up" -- z uwagi na całą swoją romkomową konwencję i operowanie na uproszczeniach -- nie jest najlepszym polem, żeby rozmawiać o odbiorze ludzi, ale najwidoczniej mimo wszystko jest to możliwe. Bo dla mnie to reżyser mógł się starać albo nie, a ja Bena po prostu lubiłem. Jeśli nie od początku, to prawie od początku. A skoro się już rzekło, że operujemy na uproszczeniach, to ja dalej pojadę po uproszczeniach (i nawiążę do tej myśli z pierwszej linijki tego posta): ja tego gościa po prostu rozumiałem jako facet faceta. Tyle. Natomiast Allison też rozumiałem, tyle że... no, jako facet kobietę, że tak powiem :) To znaczy: nie wkurzała mnie, że głupia (bo niegłupia), tylko wkurzała mnie, że kobieta i że trzeba to przetrzymać :) Że zacytuję jednego takiego: "Życie uczy doceniać takie rzeczy".

Swoją drogą to nie jest tak, że w postaci Bena nie widziałem niczego irytującego -- dla kobiety :) Serio mówię. Przecież dobrze wiemy, co wkurza kobiety w mężczyznach, podobnie jak wiemy, co wkurza mężczyzn w kobietach. I tu jest ten numer: i Ben, i Allison to mają. Stąd, D'MooNie... no, sam wiesz ;)


- D'mooN - 24-09-2007

Negrin napisał(a):I tu jest ten numer: i Ben, i Allison to mają.

O, no tak, to racja - nie powiedziałem, że jej postać jest kryształowa, bo taka nie jest:)

Poza tym, mimo, że film ewidentnie operuje banałem i uproszczeniami, to robi to na tyle zgrabnie, że można o tym dość sensownie podyskutować, a w trakcie seansu nie zwraca się na to uwagi. Więc można z czystym sumieniem polecić każdemu:)


- Negrin - 24-09-2007

D'mooN napisał(a):Poza tym, mimo, że film ewidentnie operuje banałem i uproszczeniami, to robi to na tyle zgrabnie, że można o tym dość sensownie podyskutować, a w trakcie seansu nie zwraca się na to uwagi. Więc można z czystym sumieniem polecić każdemu:)
A to święta prawda :) Bo aż się musiałem hamować, żeby w wątku o tym przecież niby romkomie nie pisać słów zbyt gromkopierdnych (z ukłonami). A i tak mi się pewnie nie udało ;)


- Eorath - 24-09-2007

Green_Eyes napisał(a):A ile przy tym radości jak takie małe ludki się do Ciebie przytulą :D

Skoro tak twierdzisz :D, ja jakoś tej radości - obawiam się - bym nie odczuła ;)


- Semi - 24-09-2007

Za grosz instynktu macierzyńskiego :P


- Mierzwiak - 24-09-2007

D'mooN napisał(a):grubemu gburowi mamy ochotę skopać tyłek
Zdefiniuj "mamy". Ty i twoi znajomi? Ty i twoja rodzina? Kto, jacy "my"?

Nienawidzę tego stylu pisania, pisz za siebie, nie za kogoś. Czymś takim narzucasz swoje zdanie. Ja mu skopać tyłka nie chciałem.


- D'mooN - 24-09-2007

Ja i Polska Partia Przyjaciół Piwa:)
Pytania?

A poważnie: nie prowokuj mnie:)
A poważniej: masz rację, forma niezbyt szczęśliwie dobrana, aczkolwiek poprawna.
Jeszcze poważniej: czepiasz się koleżko, wiadomo, że piszę TYLKO I WYŁĄCZNIE w swoim imieniu, a swego zdania nie narzucam nikomu w ten sposób. Negrin nawet z tym dyskutował, przeciwstawiając swoją opinię, bo rozumie w czym rzecz. Ciebie jednak paluszki swędzą, więc przechadzasz się po forum i przypierniczasz do kogo popadnie.

DONT DU DAT.