![]() |
|
Z polską kinematografią nie jest tak źle! - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Z polską kinematografią nie jest tak źle! (/Thread-Z-polsk%C4%85-kinematografi%C4%85-nie-jest-tak-%C5%BAle--864) |
- Don Vito - 25-04-2008 Ja tam czekam na polskiego Stone'a Ej! Wyże był post Mentala. Co się z nim stało? - Mental - 25-04-2008 simek, rad jestem, ze napisales "facet". zajecie rezyserskie to robota wylacznie dla panow. zawsze tak uwazalem i z przekonaniem tym poloze sie do trumny. Cytat:Ej! Wyże był post Mentala. Co się z nim stało? mrowki zjadly:) - simek - 25-04-2008 Czekajcie sobie nawet na polskiego Kubricka, czy Scorsese. Wątpie że ktokolwiek z was się doczeka. Obecnie polskie filmy zarabiają chyba w miarę dużo jak na nasze warunki i nikt nie pali się do rewolucji. Przydałby się jakiś genialny wizjoner, który by zaryzykował dużo kasy na porządny film, ale szczerze wam powiem, że gdybym to ja był tym wizjonerem to nie miałbym żadnego powodu, żeby mój film kręcić w Polsce, tylko poleciałbym gdzieś gdzie miałbym warunki. Metnal, przykład z De Palmą dobry był, mogłeś go zostawić. - Don Vito - 25-04-2008 Żeby nakręcić film political fiction nie trzeba mieć super warunków. W gruncie rzeczy wystarczy tylko dobry pomysł (i operator który wie jak używać statywu). Popyt na filmy tego typu raczej jest - "Ekipa" sprzedała się dobrze z tego co pamiętam. - Mental - 25-04-2008 a zatem zostawiam: polski De Palma mile widziany (to odnosnie Negrinowej repliki). simek napisał(a):Przydałby się jakiś genialny wizjoner ludzie, co wy macie z tymi genialnymi wizjonerami? opetalo was? w Polsce przydalby sie solidny rzemieslnik w rodzaju Tony'ego Scotta z poczatkow kariery, Richarda Stanleya albo Darabonta (troche za wysoko, wiem). i dobrze by bylo, gdyby ow wysniony rzemieslnik wyspecjalizowal sie w konkretnym gatunku filmowym, np. walentynkowej komedii romantycznej dla feministek... zartowalem (rotfl) - Don Vito - 25-04-2008 Pasikowski próbował, ale nie znalazł naśladowców. - Negrin - 25-04-2008 Mental napisał(a):ja sie z twoim zdaniem kompletnie nie zgadzam. uwazam cos dokladnie odwrotnego: film jednorazowego uzytku to zaden film.Bo Ty lubisz bajeranckie filmy. Taka prawda. Zresztą to normalka. Jak ja spojrzę na swoją półkę, to tam też dominują bajeranckie filmy. To oczywiste, bo takie się z przyjemnością ponownie ogląda. No własnie: z przyjemnością. Za wyjątkiem skomplikowanego kina, które rozgryza się po kawałku przez ileś seansów, kolejny raz ogląda się filmy nie ze względu na ich wartość, ale dla przyjemności. Tak jak puszcza się muzykę dla przyjemności. Zresztą sam to w gruncie rzeczy potwierdziłeś: Mental napisał(a):taka na przyklad scene w motelu z NCFOM widzialem juz chyba tuzin razy i ciagle mi malo.Scenę w motelu! Nawet nie cały film, ale scenę w motelu. Jak "Smoke on the Water" na Repeat ;) W jaki sposób świadczy o wartości NCFOM to, że tuzin razy obejrzałeś scenę w motelu? W żaden sposób. To świadczy tylko o tym, że jest w tym filmie fajnie nakręcona scena, którą przyjemnie Ci się ogląda. Jak powiedziałem: ja też na półce z DVD mam głównie filmy bajeranckie, zwyczajnie fajne. Tzw. filmów ambitnych ttam stosunkowo mało. Nie dlatego, że brakuje na świecie wybitnych filmów ambitnych, albo dlatego że żadnego nie widziałem. Po prostu oglądanie tych filmów nie dostarcza przyjemności. A właśnie po to kupuje się filmy na DVD :) - Mental - 25-04-2008 kliniczny przyklad polskiego podejscia do kina. sorry, Negrin, ale to wlasnie takie rozumowanie sprawia, ze w Polsce jedno wielkie g**** jest. walcze z tym, odkad stalem sie swiadomym uzytkownikiem maszynki do golenia. - Negrin - 25-04-2008 Przykro mi, ale ja mam rację, a Ty nie :) Taka prawda ;) A już całkiem poważnie... Nie, czekaj, w sumie to powyższe też było powazne. Bo to, co Ty mówisz -- jeśli naprawdę w to wierzysz (musisz mnie najpierw przekonać) -- to paranoja. Paranoja i schizofrenia, bo z jednej strony opowiadasz wszem i wobec, że filmy mają być dobre, a nie fajne, a teraz się jednak okazuje, że dobre są wtedy, kiedy są fajne. Kiedy można sobie tuzin razy obejrzeć jedną scenę. Wybacz, ale to jest kompletna bzdura. - Mental - 25-04-2008 Negrin napisał(a):bo z jednej strony opowiadasz wszem i wobec, że filmy mają być dobre, a nie fajne, a teraz się jednak okazuje, że dobre są wtedy, kiedy są fajne. Kiedy można sobie tuzin razy obejrzeć jedną scenę. Wybacz, ale to jest kompletna bzdura. wybacz, ale po raz kolejny ktos probuje mi udowodnic, ze nie wiem, o czym mowie, przekracajac w dodatku wszystkie moje wypowiedzi. pomalu zaczyna mnie to irytowac. krotko: jesli w filmie nie ma sceny, do ktorej chcialbym wrocic, oznacza to, ze taki film jest DO DUPY, czytaj, jest na 100% ambitny, bo tylko w ambitnych filmach nie ma scen, do ktorycvh chcialoby sie wracac. - Negrin - 25-04-2008 Dziękuję za dyskusję, udowodniłeś moją tezę :) - Mental - 25-04-2008 wracajac do wlasciwego tematu: przeczytalem w koncu info o szwedzkim filmie porno i nie kumam, skad to cale zamieszanie: przeciez to ma byc dokument, wiec nie beda sie gzic przez 30 minut, prawda?:) z postu soldamna wynika, jakoby szwedzki rzad finansowal rasowa pornosy, a to tylko niewinne dokumenty, jakich miliony powstaja kazdego dnia. no chyba ze topic ten mial byc pretekstem do sponiewierania rodzimej kinematografii:) - Karol - 25-04-2008 Karol napisał(a):A co złego jest w tytule filmu "Pora umierać" Mental napisał(a):to samo co w tytule "Czas wstawac". Tyle, że "Czas wstawać" nie jest cytatem z Szekspira ;). - Mental - 25-04-2008 stawiam dolary przeciwko orzechom, ze znajdziesz u Szekspira fragment "czas wstawać" :) - Mierzwiak - 25-04-2008 Z polskim kinem jest coraz gorzej i będzie jeszcze gorzej. Kolejne coraz większe sukcesy romantycznych ścierw i gówien o dowolnym tytule ale z Adamczykiem (taka mała dygresja: zbiera mi się na wymioty kiedy go widzę i słyszę) w obsadzie jasno wskazuje, że polski motłoch takich właśnie filmów potrzebuje. I będzie ich powstawać rocznie coraz więcej. - Mental - 25-04-2008 Mierzwiak, uzywaj ostroznie sformulowan w rodzaju "polski motloch". nie dlatego, ze to obrazliwe czy cos w ten desen. po prostu taka formulka traci romantyzmem, ze niby musi sie pojawic geniusz, ktory poprowadzi polska widownie ku prawdziwie pierdolnietym i ambitnym dzielom filmowym (rotfl). tymczasem prawda jest taka, ze jedyne, czego potrzebuje nasza ojczyzniana, kiczowata kinematografia to rezyserow z prawdziwego zdarzenia, tj. ludzi, ktorzy nie ksztalca sie w polskich szkolach filmowych (stamtad czlowiek wychodzi zgwalcony mentalnie) oraz producentow, ktorzy wyloza kaske na np. kultowa ekranizacje Sledztwa Lema albo Balladyny Slowackiego. skoro tak bardzo kochamy ekranizowac lektury, to proponowalbym skupic sie na pozycjach niezaangazowanych i nieumoczonych w martyrologii narodowej - pomijam oczywiscie fakt, ze dwie wymienione tu pozycje to po prostu idealny material na gatunkowe kino z epa. Balladyna ma mistrzowska fabule (Szekspir sie chowa), a Sledztwo Lema to hardkorowo mroczny kryminal z elementami zombiactwa, jakiego nikt jeszcze w kinie amerykanskim nie pokazal. - Karol - 25-04-2008 Cytat:stawiam dolary przeciwko orzechom, ze znajdziesz u Szekspira fragment "czas wstawać" :) Heh, nie przypominam sobie ;). A przynajmniej nie mają takiego znaczenia dramaturgicznego i nie zapadają w pamięć... Czego potrzebują polskie filmy, to pasji. Jakichś emocji, energii, czegoś co przykuje mnie do ekranu i nie puści. Nawet najprostsza historia, gdy tworzona z wyczuciem, potrafi poruszyć, wcale nie trzeba wielkich nazwisk i milionowych dofinansowań z PiSFu... - Karol - 25-04-2008 Jeśli chodzi o klasykę, to oprócz "Ziemi obiecanej" jest tego znacznie więcej, żeby tylko wymienić "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Sanatorium pod klepsydrą", "Kanał", "Nóż w wodzie"... - D'mooN - 25-04-2008 I ten, tego...'Wodne puzzle'...'Mokry rebus'...jak to było?;) - Karol - 25-04-2008 "Hydrołamigłówka"? A właśnie, jak komedie, to obok Machulskiego jest przecież Bareja. |